Prima Aprilis. Jeszcze wieczorem napisałam sobie na ręce " Jest 1 kwietnia, wszyscy kłamią". Tak.. żeby nie zapomnieć.
I tak musiałam rano to zmyć ( Msza.. myślę że z popisaną ręką wyglądała bym co najmniej dziwnie) żeby później napisać to z powrotem.
Wyszukane poczucie humoru mojego taty - budzić Mateusza , krzycząc ,że "złomiarze przyjechali po złom" Yyy.. dalej nie ogarniam o co mu chodziło.
Tak więc rano sobie poszłam na mszę. Typowe i normalne jak na niedzielę.
Wracając do domu miałam wielką ochotę zabić Pana, przepraszam, nie pana.. zabić gnoja który nie dość ,że palił, to jeszcze paczkę po fajkach rzucił w krzaki. Wiszące na krzaku opakowanie po papierosach to na prawdę nic przyjemnego do oglądania. A dym który z wiatrem leci w oczy to już po prostu.. Zabić, spalić i ukrzyżować.
Po powrocie do domu najlepszą alternatywą dla spania i grania na komputerze jest.. czytanie książki. Tak, czytałam "Rękę Mistrza". A , wypadało by wspomnieć, że wcześniej przez 2 godziny spałam. Drobny szczegół.
Przyjechała nawet Nicola, ale tylko na chwilę. Właściwie to chyba po to,żeby krzyczeć do mnie przez pół domu "Aniaaa!". :-)
Nikogo na nic nie nabrałam, nikt mi nie próbował zrobić "kawału".
Mam banalne poczucie humoru. Kiedyś ( jakieś dwa lata temu chyba ) poszłam powiedzieć tacie, że ktoś do niego dzwoni. A tak na prawdę nie dzwonił. Ha ha , ubaw po pachy. Pomijam fakt, że musiał zejść z gołębnika, więc trochę wredna jestem :-)
"Ręka Mistrza" - Abyssus abyssum invocat - Jedno potknięcie prowadzi do kolejnego.
Nikt nie zrozumiał powyższego zdania ? Zatem ..przejdźmy dalej.
Obejrzałam 20 odcinek Death Note, naprawdę daawno nie oglądałam. Jeszcze17 odcinków przede mną. Najgorsze przede mną. Nie, nie żeby oglądanie DN było czymś przykrym czy nie fajnym, tylko.,.. L zginie. I to jest przykre.
Wieczorem przepisywałam zeszyty z : historii ( tabelka na 3 strony.. ), chemii ( powtórka z pierwszej klasy . łatwe jak na razie) i religii ( przykazanie siódme - nie kradnij). Co do religii - mam do zrobienia zadanie. Wypisać konsekwencje kradzieży. Yyy.. A to nie jest tak , że jak się komuś coś zabierze to on po prostu nie będzie tego już miał ? ;-) Ok, ok , cofam się w rozwoju.
"Idąc chodnikiem odliczam kroki, omijam cząstki cudzego życia.
Resztki jedzenia którym nas trują, niedopałki zdeptanych życzeń.
Nadzieje ciągle się rodzą, wspomnienia bolą jak rany,
sny nigdy się nie spełniają, w pustych butelkach poprzewracane!
(...)
Wszystko albo nic niech przeszłość spłonie!
Księżyc ma kolor krwi na betonie!"
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz