Leżenie w łóżku jest dla słabych. Pójdę do szkoły za wszelką cenę; co z tego, że zamiast mówić wydaję dźwięki przypominające szczekanie psa? To nic, dam radę. W końcu w życiu trzeba być twardym! Jak przeterminowane żelki co najmniej.
Może i mój tok myślenia jest dziwny, ale... (kurcze, nie mam żadnego sensownego wytłumaczenia dla tego, że poszłam na trzy ostatnie lekcje do szkoły). Mam zeszyty! Mogę do woli uczyć się fizyki, polskiego albo matmy. (dobra, i tak nie skorzystam).
Dlaczego idę do szkoły dopiero od 5 lekcji, zamiast jak dobry i porządny uczeń wstać o szóstej rano i iść na wszystkie? Między innymi dlatego, że na 2 godzinie lekcyjnej mam matematykę ( czytaj: zło). Tak myślę, że matma i niemiecki to dwa przedmioty, które stworzył szatan ( a trzeci to wf). Z całą pewnością. W piekle rozmawiają po niemiecku i.. obliczają całki.
Później polski, czyli całkiem neutralnie, a może i nawet fajnie... Dziwna jestem.. Wszakże jam jest "ścisłowiec" ( ha ha ha), zatem powinnam wielbić matmę i prosić o więcej zadań do zrobienia. I mówić, że polski to zło. Hm.. albo nie, przecież mam nasrane w głowie. To spoko, wolno mi być odmieńcem.
I czwarta lekcja - angielski. (prawdopodobnie czwarty iście piekielny przedmiot). Czterdzieści pięć minut totalnego ogłupienia.( I zwątpienia - jakim prawem ja jestem w tej grupie?) Po tym jak na poprzedniej lekcji dostałam szmatę, doszłam do wniosku, że nie warto się męczyć ( ani też wykorzystywać "np" ), lepiej przyjść dopiero na piątą lekcję, jaką jest biologia.
Przed lekcjami poszłam po miesięczny ( Pani sprzedająca mi bilet była miła, cud! Nawet na "miłego dnia" odpowiedziała :-) Hm.. Pewnie jej dopłacają za to); później po gazety - w teorii poszłam obejrzeć jakiś magazyn o tatuażach, w praktyce wyszłam z "Metal Hammerem" ( nowy plakat z Luxtorpedą! :-D ) oraz "Kulisami Powiatu" ( kulisy rządzą :-) ). Kulisy kupiłam ze względu na to,że jest tam nasz "artykuł" o narkotykach. Całe dwie strony, jesteśmy tacy fajni.. :-D
Idę sobie. Kiedyś pewnie dokończę.. :-)
sobota, 29 września 2012
wtorek, 25 września 2012
25 września - wtorek
Nie idę do szkoły. Zdecydowanie nie lubię tego.
Nie lubię zostawać w domu. M.in. z tego powodu przez cały ubiegły rok codziennie chodziłam do szkoły. ( innym powodem może być fakt, że wtedy ani razu nie miałam anginy. Cud po prostu).
Nie będę miała z kim rozmawiać. Zacznę mówić sama do siebie, dzięki czemu zyskam kilka dni ( a może nawet tygodni) wypoczynku w budynku znajdującym się w Opolu. Na ulicy Wodociągowej.
Reszta później.
Hahahahahahahahahaha . O lol. Sorry, zwątpiłam.
( W ludzi którzy tworzą wszystkie te bajki. I w tych, którzy w to wierzą :D
Onet źródłem najlepszych informacji ? No chyba nie. Zresztą - zapytam na kręgach ;D )
Pozdro :-)
Hahahahahahahahahaha . O lol. Sorry, zwątpiłam.
( W ludzi którzy tworzą wszystkie te bajki. I w tych, którzy w to wierzą :D
Onet źródłem najlepszych informacji ? No chyba nie. Zresztą - zapytam na kręgach ;D )
Pozdro :-)
Do Pawła.
Edit (29 września): Może i skasowałabym ten post, wszystkie komentarze. Niestety, nie zrobię tego, bo jestem tylko "tępą idiotką" :-)
Pozdrawiam, idę pisać "normalną" notkę :-)
Uprzejmie informuję, że jeżeli jeszcze raz będziesz w godzinach mocno wieczornych łaził koło mojego domu, to z niego wyjdę. Z gazem pieprzowym.
Pozdrawiam, idę pisać "normalną" notkę :-)
Uprzejmie informuję, że jeżeli jeszcze raz będziesz w godzinach mocno wieczornych łaził koło mojego domu, to z niego wyjdę. Z gazem pieprzowym.
Nawet gdybym nie wiem jak bardzo się bała, obiecuję. I porozmawiamy.
To jeszcze raz, żeby dotarło: kur*a, normalni ludzie gdy jest ciemno siedzą w domu. W swoim domu.
Wiadomości ( które tak często wysyłasz do Kingi ) o treści : "Nie uciekniesz przedemną!" nie są mile widziane.
( "Przede mną" piszemy osobno, zapamiętaj! :-) Tak samo jak "Bóg" - to raczej z dużej litery.)
Widzę, że nadal nie potrafisz napisać w miarę sensownej wiadomości bez ogromnej liczby błędów. No nic, człowiek uczy się na błędach. Ćwicz dużo, byleby nie na nas.
Co do wiadomości którą wyskrobałeś do mnie na facebooku ( dla przypomnienia : (...) "blog jest już na policji i w opiece dziekuje dobranoc!!!!!!!" ) - ani opieki społecznej, ani policji w sprawie mojego bloga tu nie było :( Cóż, nie postarałeś się.
Odnośnie facebooka - to, że mnie (ponownie) zablokowałeś, nie jest jednoznaczne z tym, że nie mogę oglądać Twoich zdjęć. Bardzo ładne! :-) ( mam na myśli te z sesji "dla nikogo" - czyli Paweł robi zdjęcia sam sobie. Zastanawiam się, czy korzystałeś z poradnika, czy może masz już tak duże doświadczenie, że sam mógłbyś napisać taką instrukcję? )
Pozdrawiam, Ania.
Nie chcę nic od ciebie, krzyż na drogę
Moje jest moje, i nic tu po tobie
Moje jest moje, i nic tu po tobie
Aaa.. Link do mojego bloga nadal wisi na Twojej tablicy? Spoko :-)
Tylko podpis "dowód na to jak tam jest patologia!i jak traktowane jest moje dziecko!!!:( " możesz sobie darować ;-)
poniedziałek, 24 września 2012
Optymistycznie.
Notki zaczną się pojawiać gdy w końcu znajdę odrobinę czasu. I nie będę akurat umierała na kolejny atak kaszlu (przypominający szczekanie psa).
Idę się uczyć matmy. ( Bo akurat coś zrozumiem... )
sobota, 22 września 2012
Takie tam ostatnie pożegnanie.. Czy coś.. :-)
Jeżeli da się umrzeć na ból gardła, to dzisiejsza data jest datą mego zgonu.
Enjoy.
Czy to już?
Czy to już, czy to teraz?
Czy w ten sposób?
Czy w ten sposób się umiera?
Jak oswoić?
Jak oswoić dzień ostatni?
Ile lat?
Ile pozostało lat mi?
Czy to już, czy to teraz?
Czy w ten sposób?
Czy w ten sposób się umiera?
Jak oswoić?
Jak oswoić dzień ostatni?
Ile lat?
Ile pozostało lat mi?
:-)
czwartek, 20 września 2012
20 września - czwartek
Zakładam glany i ruszam w świat.
Albo i nie. Coś mi nie pasowało, konkretnie sznurówki. Czerwone. Wczoraj miałam je przez cały dzień i odczuwałam dziwne wrażenie, że wyglądam jeszcze bardziej debilnie niż zwykle. No to zmieniam. Na czarne. Niestety, wrażenie, że wyglądam jak idiota mnie nie opuszcza.
No to adidasy. Reebok zawsze spoko.
( Tak sobie teraz myślę, że buty są najmniej winne mojego kretyńskiego wyglądu. Czyli jutro idę w gumowcach. )
Ogarniałam recenzje niektórych płyt w TerazRock. Przykładowo Achtung 2012 ( Farben Lehre).
Ej, dobra płyta jest! Ale że lepsza niż Ciepło/zimno ( happysad) ?
W sumie jak na razie z nowej płyty Farben Lehre kojarzę tylko piosenkę o tytule identycznym jak nazwa płyty, oraz "Anioły i Demony", także.. nie mnie oceniać :-)
A happysad.. nowej płyty słucham praktycznie codziennie odkąd mam ją na telefonie. I drażnią mnie tylko dwie piosenki - "Do krwi" oraz "Wpuść mnie". Nie wiem, są dziwne ( albo raczej to ja jestem dziwna) .
Btw- słucham prawie cały czas tego samego, mimo, że mam 16 godzin 20 minut muzyki. Wszystkiego :-D Od szantów ( Sksypek ^^ ); przez rock, metal i punkrock ( normalnie, optymalnie);chrześcijański rock, metal i reggae ( dziwnie ? :D ) aż do azjatyckiego techno ( czytaj: Gangnam style).
Do niedawna miałam jeszcze na telefonie coś, co ponoć było hitem wśród podróżujących pociągiem na woodstock - czyli to ( nie polecam, wchodzisz w ten link na własną odpowiedzialność).
Po dwukrotnym przesłuchaniu "o Boże, Boże (...) Bożenki" doszłam do wniosku, że to nie ma sensu. Moje życie nie ma sensu. Bo.. jak można słuchać czegoś o "Boże, Boże (...) Bożence" i o.. cyganie? No żesz kurna, mózg mi padł. ( Już dawno temu).
Planuję zrzucić na telefon jeszcze kilka piosenek. I zapisać je gdzieś, gdzie nikt nie znajdzie, najlepiej pod nazwą Co ja słucham? ". I z pewnością swoje miejsce znalazła by tam też Olivia Anna Livki i jej "Abby, abby" ;-)
Nie idę dziś na żadną lekcję ( hardkor). Pierwszej nie mam wcale, a jeśli pójdę na drugą, to nie zdążę na warsztaty (start o 9:30 w starostwie powiatowym. Czyli kawałek do przejścia). Z dwojga złego wolę mieć trochę zaległości z wosu, niż przegapić warsztaty.
Było fajnie. Bardzo fajnie :-) W trakcie trzech godzin przesiedzianych w sali konferencyjnej, oprócz zabawy mikrofonami i potajemnym jedzeniu Skittelsów wraz z Julką, miałam również okazję posłuchać trochę o pracy dziennikarza w gazecie codziennej.
Haha, współczuję. Nie dość, że stres porównywalny do korzystania z telefonu na lekcji ( uda się? a może nie? ), to deadline obowiązuje; a pisanie jakichś prostych szarych, nudnych, smętnych -prostych- informacji.. jest.. głupie i bez sensu. ( no dobra, ma sens. Ale ja piszę, że bez sensu, bo ja zwyczajnie nie potrafię sama napisać czegoś prostego, krótkiego i łatwego do przyswojenia. Mógł się o tym przekonać każdy, kto otrzymał ode mnie choć jednego smsa ;D ). Przerasta mnie to. Tak jakbym zamiast pierwszego akapitu swojej notki napisała, że poszłam do szkoły w adidasach. Albo i nie napisałabym, bo ta informacja przeciętnemu człowiekowi jest do niczego nie potrzebna ( właśnie.. po co ty/ wy/ oni - ludzie- to wszystko czytają ? Nie ogarniam , wytłumaczy mi ktoś ? ;-) )
Wychodzimy ze starostwa i.. co by tu zrobić? Julka idzie przynajmniej na dwie ostatnie lekcje, wszakże opuszczenie rosyjskiego i matmy to byłaby zbrodnia.
A ja.. Ja na niemiecki nie pójdę, jeszcze nie oszalałam.
Najpierw jednak pójdziemy na pizzę. A raczej jakieś dziwny wypiek, najprawdopodobniej sprzed tygodnia. I to jeszcze z ohydnym ketchupem - Tortex, pikantny. (Ble). Dostałam propozycję, żebym następnym razem przyniosła własny.. Hm, nie ;-) Więcej tam nie pójdę, bo w moim jedzeniu było coś dziwnego, strzelam, że drewno. Wczorajsza tortilla była lepsza ( a przy okazji jakieś cztery i pół raza droższa. Życie.)
Przechodząc obok jakiegoś sklepu, Julka zachwycała się butami ortopedycznymi ( później wmawiała mi, że chodziło jej o jakiś fotel masujący.. hm.. taktak, będziemy się modlić).
Później przeraziła/zdziwiła się, a może raczej była zdruzgotana faktem, że nie ma szewca, tam gdzie kiedyś był. (Bywa)
O w tym momencie mi odwaliło. I na głos zaczęłam snuć domysły, nad tym, jak wyglądają buty Julki. Obowiązkowo ortopedyczne. Kiedy zaczęłam wyobrażać sobie Julkę chodzącą co sezon przerabiać swoje -ortopedyczne- buty, dostałam tak głośnego ataku śmiechu, że stłumić go mógł tylko bolesny kopniak w kostkę. Haha, pobiła mnie Julka.
Hahahahahah.. Ej, to jest śmieszne xD (Nie jest? Jest..)
Julka idzie na rosyjski, a ja idę szukać sklepu wędkarskiego. Bo tam jest.. gaz pieprzowy! :D
Haha, mam. No to dopiero teraz można się mnie bać :-)
-Może kiedyś coś tu dopiszę -
Idę spać, nie widzę liter na klawiaturze. Świadomość tego, że mogłabym pisać bez patrzenia na klawisze mnie przerasta, to była by pewna oznaka mojego uzależnienia. A tak to jeszcze czasem spojrzę na starą, brudną i robiącą duży hałas klawiaturę. I wmawiam sobie wtedy, że nie jestem uzależniona.
Pisząc notkę zapoznałam się z kolejnymi utworami z "Achtung 2012". Jest dobrze! :-)
Albo i nie. Coś mi nie pasowało, konkretnie sznurówki. Czerwone. Wczoraj miałam je przez cały dzień i odczuwałam dziwne wrażenie, że wyglądam jeszcze bardziej debilnie niż zwykle. No to zmieniam. Na czarne. Niestety, wrażenie, że wyglądam jak idiota mnie nie opuszcza.
No to adidasy. Reebok zawsze spoko.
( Tak sobie teraz myślę, że buty są najmniej winne mojego kretyńskiego wyglądu. Czyli jutro idę w gumowcach. )
Ogarniałam recenzje niektórych płyt w TerazRock. Przykładowo Achtung 2012 ( Farben Lehre).
Ej, dobra płyta jest! Ale że lepsza niż Ciepło/zimno ( happysad) ?
W sumie jak na razie z nowej płyty Farben Lehre kojarzę tylko piosenkę o tytule identycznym jak nazwa płyty, oraz "Anioły i Demony", także.. nie mnie oceniać :-)
A happysad.. nowej płyty słucham praktycznie codziennie odkąd mam ją na telefonie. I drażnią mnie tylko dwie piosenki - "Do krwi" oraz "Wpuść mnie". Nie wiem, są dziwne ( albo raczej to ja jestem dziwna) .
Btw- słucham prawie cały czas tego samego, mimo, że mam 16 godzin 20 minut muzyki. Wszystkiego :-D Od szantów ( Sksypek ^^ ); przez rock, metal i punkrock ( normalnie, optymalnie);chrześcijański rock, metal i reggae ( dziwnie ? :D ) aż do azjatyckiego techno ( czytaj: Gangnam style).
Do niedawna miałam jeszcze na telefonie coś, co ponoć było hitem wśród podróżujących pociągiem na woodstock - czyli to ( nie polecam, wchodzisz w ten link na własną odpowiedzialność).
Po dwukrotnym przesłuchaniu "o Boże, Boże (...) Bożenki" doszłam do wniosku, że to nie ma sensu. Moje życie nie ma sensu. Bo.. jak można słuchać czegoś o "Boże, Boże (...) Bożence" i o.. cyganie? No żesz kurna, mózg mi padł. ( Już dawno temu).
Planuję zrzucić na telefon jeszcze kilka piosenek. I zapisać je gdzieś, gdzie nikt nie znajdzie, najlepiej pod nazwą Co ja słucham? ". I z pewnością swoje miejsce znalazła by tam też Olivia Anna Livki i jej "Abby, abby" ;-)
Nie idę dziś na żadną lekcję ( hardkor). Pierwszej nie mam wcale, a jeśli pójdę na drugą, to nie zdążę na warsztaty (start o 9:30 w starostwie powiatowym. Czyli kawałek do przejścia). Z dwojga złego wolę mieć trochę zaległości z wosu, niż przegapić warsztaty.
Było fajnie. Bardzo fajnie :-) W trakcie trzech godzin przesiedzianych w sali konferencyjnej, oprócz zabawy mikrofonami i potajemnym jedzeniu Skittelsów wraz z Julką, miałam również okazję posłuchać trochę o pracy dziennikarza w gazecie codziennej.
Haha, współczuję. Nie dość, że stres porównywalny do korzystania z telefonu na lekcji ( uda się? a może nie? ), to deadline obowiązuje; a pisanie jakichś prostych szarych, nudnych, smętnych -prostych- informacji.. jest.. głupie i bez sensu. ( no dobra, ma sens. Ale ja piszę, że bez sensu, bo ja zwyczajnie nie potrafię sama napisać czegoś prostego, krótkiego i łatwego do przyswojenia. Mógł się o tym przekonać każdy, kto otrzymał ode mnie choć jednego smsa ;D ). Przerasta mnie to. Tak jakbym zamiast pierwszego akapitu swojej notki napisała, że poszłam do szkoły w adidasach. Albo i nie napisałabym, bo ta informacja przeciętnemu człowiekowi jest do niczego nie potrzebna ( właśnie.. po co ty/ wy/ oni - ludzie- to wszystko czytają ? Nie ogarniam , wytłumaczy mi ktoś ? ;-) )
Wychodzimy ze starostwa i.. co by tu zrobić? Julka idzie przynajmniej na dwie ostatnie lekcje, wszakże opuszczenie rosyjskiego i matmy to byłaby zbrodnia.
A ja.. Ja na niemiecki nie pójdę, jeszcze nie oszalałam.
Najpierw jednak pójdziemy na pizzę. A raczej jakieś dziwny wypiek, najprawdopodobniej sprzed tygodnia. I to jeszcze z ohydnym ketchupem - Tortex, pikantny. (Ble). Dostałam propozycję, żebym następnym razem przyniosła własny.. Hm, nie ;-) Więcej tam nie pójdę, bo w moim jedzeniu było coś dziwnego, strzelam, że drewno. Wczorajsza tortilla była lepsza ( a przy okazji jakieś cztery i pół raza droższa. Życie.)
Przechodząc obok jakiegoś sklepu, Julka zachwycała się butami ortopedycznymi ( później wmawiała mi, że chodziło jej o jakiś fotel masujący.. hm.. taktak, będziemy się modlić).
Później przeraziła/zdziwiła się, a może raczej była zdruzgotana faktem, że nie ma szewca, tam gdzie kiedyś był. (Bywa)
O w tym momencie mi odwaliło. I na głos zaczęłam snuć domysły, nad tym, jak wyglądają buty Julki. Obowiązkowo ortopedyczne. Kiedy zaczęłam wyobrażać sobie Julkę chodzącą co sezon przerabiać swoje -ortopedyczne- buty, dostałam tak głośnego ataku śmiechu, że stłumić go mógł tylko bolesny kopniak w kostkę. Haha, pobiła mnie Julka.
Hahahahahah.. Ej, to jest śmieszne xD (Nie jest? Jest..)
Julka idzie na rosyjski, a ja idę szukać sklepu wędkarskiego. Bo tam jest.. gaz pieprzowy! :D
Haha, mam. No to dopiero teraz można się mnie bać :-)
-Może kiedyś coś tu dopiszę -
Idę spać, nie widzę liter na klawiaturze. Świadomość tego, że mogłabym pisać bez patrzenia na klawisze mnie przerasta, to była by pewna oznaka mojego uzależnienia. A tak to jeszcze czasem spojrzę na starą, brudną i robiącą duży hałas klawiaturę. I wmawiam sobie wtedy, że nie jestem uzależniona.
Pisząc notkę zapoznałam się z kolejnymi utworami z "Achtung 2012". Jest dobrze! :-)
środa, 19 września 2012
19 września - środa
Nie będzie notki, bo mam focha na librusa. CZEMU MAM NIEOBECNOŚCI NA LEKCJACH SKORO BYŁAM NA WARSZTATACH?!
Dafak? I chciej człowieku zrobić coś dobrego. A tak się starałam, przeprowadzając sondę..
Takie tam pytanie ludzi "Czy spotkał się Pan/Pani z przypadkiem rozprowadzania narkotyków w swoim najbliższym środowisku"
Nikt nie odpowiedział inaczej niż " Nie". I to z taakim szerokim uśmiechem.
Aaa.. Jeden koleś chciał mi sprzedać. Z tym, że nie bardzo wiem czy trawę czy może bardziej ziemniaki (no w sumie jak ktoś na targu stoi z workami ziemniaków to chyba kartoflami handluje.. Nie ? )
I dzięki ludziom którzy w jakiś sposób starali się przynajmniej pomóc mi w mej "misji" :-) ( odzyskałam wiarę w to,że mam znajomych. Jakichkolwiek znajomych :D )
Dobra, podsumowując: życie jest do dupy, a później się umiera. Idę spać.
Czemu ja słucham Paktofoniki ??? o.o
Czemu mi się to podoba?!
Dafak? I chciej człowieku zrobić coś dobrego. A tak się starałam, przeprowadzając sondę..
Takie tam pytanie ludzi "Czy spotkał się Pan/Pani z przypadkiem rozprowadzania narkotyków w swoim najbliższym środowisku"
Nikt nie odpowiedział inaczej niż " Nie". I to z taakim szerokim uśmiechem.
Aaa.. Jeden koleś chciał mi sprzedać. Z tym, że nie bardzo wiem czy trawę czy może bardziej ziemniaki (no w sumie jak ktoś na targu stoi z workami ziemniaków to chyba kartoflami handluje.. Nie ? )
I dzięki ludziom którzy w jakiś sposób starali się przynajmniej pomóc mi w mej "misji" :-) ( odzyskałam wiarę w to,że mam znajomych. Jakichkolwiek znajomych :D )
Dobra, podsumowując: życie jest do dupy, a później się umiera. Idę spać.
Czemu ja słucham Paktofoniki ??? o.o
Czemu mi się to podoba?!
wtorek, 18 września 2012
18 września - wtorek
Ponad 8000 wyświetleń, ponad 300 notek. I komentarze się pojawiają nawet.. :-)
Można? Można! :-)
Julka twierdzi, że piję energetyka, bo później mogę szpanować puszką po nim.
Hah, ja dla Ciebie nawet z pięć opakowań nazbieram i przyniosę do szkoły, też będziesz mogła się lansować. Na Tigera.
Lekcje wychowania fizycznego mając na celu tylko i wyłącznie zmuszenie ludzi do robienia z siebie debili.Bo jak inaczej wytłumaczyć to, że banda szesnastolatek przez kilkadziesiąt minut bawi się w ganianego? Może z własnej woli? :-) Z własnej woli to ja się nawet w to nie bawiłam jak byłam mała. Bo mnie dzieci nie lubiły ( nadal nie lubią). I za wolno biegałam ( to również się nie zmieniło).
Zagrajmy.. w zbijanego. Zarobiłam od X piłką w ryj.
X ląduje w moim Death Note.
(Jeszcze nie dziś, najpierw muszę wymyślić oryginalną, bolesną - bardziej niż oberwanie w twarz - przyczynę śmierci <3 )
3 lekcja - Geografia
O istnieniu połowy państw o których była mowa na lekcji, nie miałam pojęcia.
W sumie nadal nie mam o nich pojęcia. Mogę nazwy z zeszytu przeczytać co najwyżej.
4 lekcja - Historia
Utwórzmy grupę w której opracujemy wybrane zagadnienie ( o ile się nie mylę, mieliśmy coś o I wojnie światowej). Hm.. Cichy napisze :-) Podyktuje w zasadzie. I nieważne, że więcej mówił o tym,że jego dziadkowie są z Kielc, a pradziadkowie... skądś tam ;-)
Ja: Marcin, jaką miałeś średnią na koniec gimnazjum?
M:3.8
J: Dlaczego? o.O
M: Bo ja się nie lubię uczyć.
Aha. Boję się go...
5 lekcja - Polski
Taka tam godzina wychowawcza zamiast pierwszej lekcji polskiego.. Mniej czasu na pytanie, co jest jednoznaczne z tym, że mniej osób zostanie odpytanych. Może mi się uda? ( nic nie powtarzałam + nawet nie miałam ze sobą kartek z których się uczyłam)
Jedna z niewielu/wielu rzeczy która mi się w tej szkole podoba - wspólna modlitwa na długiej przerwie :-) Sama poszłam, bo Julka olała prośby i groby kierowane pod jej adresem.
Ludzi tłum ( trzy osoby.. Ponoć zazwyczaj jest więcej) odmówimy Anioł Pański.
6 lekcja- Polski
Hah, wymodliłam. Nie byłam odpytywana :-D
Mam czas do kolejnej lekcji. Czyli w moim przypadku będzie to poniedziałek. Nauczę się... ( to powinno być bardziej pytanie, niż stwierdzenie).
Dom. I gleba na ryj. Niewiele to dało, bo -jak to zwykle bywa po napoju energetycznym- za cholerę nie mogłam zasnąć.
Why so serious?
Reszta jutro. Nie ? :)
Można? Można! :-)
Powalająca jakość screena. Ale 115 wyświetleń jednego z postów widać :-)
Karolina: Fajna koszulka. Happysad ^^ Słuchasz?
Nie, tak sobie kupiłam :-)
1,2 lekcja - Wf
To ja pójdę do pani pedagog/psycholog ( niepotrzebne skreślić). Zapisać się na warsztaty dziennikarskie organizowane w związku z akcją " Stop narkotykom".
Odbywają się one w środę i czwartek w czasie lekcji, zatem.. nie będzie mnie na dwóch niemieckich! Czujesz to?! :-D Jest radość.Julka twierdzi, że piję energetyka, bo później mogę szpanować puszką po nim.
Hah, ja dla Ciebie nawet z pięć opakowań nazbieram i przyniosę do szkoły, też będziesz mogła się lansować. Na Tigera.
Lekcje wychowania fizycznego mając na celu tylko i wyłącznie zmuszenie ludzi do robienia z siebie debili.Bo jak inaczej wytłumaczyć to, że banda szesnastolatek przez kilkadziesiąt minut bawi się w ganianego? Może z własnej woli? :-) Z własnej woli to ja się nawet w to nie bawiłam jak byłam mała. Bo mnie dzieci nie lubiły ( nadal nie lubią). I za wolno biegałam ( to również się nie zmieniło).
Zagrajmy.. w zbijanego. Zarobiłam od X piłką w ryj.
X ląduje w moim Death Note.
(Jeszcze nie dziś, najpierw muszę wymyślić oryginalną, bolesną - bardziej niż oberwanie w twarz - przyczynę śmierci <3 )
3 lekcja - Geografia
O istnieniu połowy państw o których była mowa na lekcji, nie miałam pojęcia.
W sumie nadal nie mam o nich pojęcia. Mogę nazwy z zeszytu przeczytać co najwyżej.
4 lekcja - Historia
Utwórzmy grupę w której opracujemy wybrane zagadnienie ( o ile się nie mylę, mieliśmy coś o I wojnie światowej). Hm.. Cichy napisze :-) Podyktuje w zasadzie. I nieważne, że więcej mówił o tym,że jego dziadkowie są z Kielc, a pradziadkowie... skądś tam ;-)
Ja: Marcin, jaką miałeś średnią na koniec gimnazjum?
M:3.8
J: Dlaczego? o.O
M: Bo ja się nie lubię uczyć.
Aha. Boję się go...
5 lekcja - Polski
Taka tam godzina wychowawcza zamiast pierwszej lekcji polskiego.. Mniej czasu na pytanie, co jest jednoznaczne z tym, że mniej osób zostanie odpytanych. Może mi się uda? ( nic nie powtarzałam + nawet nie miałam ze sobą kartek z których się uczyłam)
Jedna z niewielu/wielu rzeczy która mi się w tej szkole podoba - wspólna modlitwa na długiej przerwie :-) Sama poszłam, bo Julka olała prośby i groby kierowane pod jej adresem.
Ludzi tłum ( trzy osoby.. Ponoć zazwyczaj jest więcej) odmówimy Anioł Pański.
6 lekcja- Polski
Hah, wymodliłam. Nie byłam odpytywana :-D
Mam czas do kolejnej lekcji. Czyli w moim przypadku będzie to poniedziałek. Nauczę się... ( to powinno być bardziej pytanie, niż stwierdzenie).
Dom. I gleba na ryj. Niewiele to dało, bo -jak to zwykle bywa po napoju energetycznym- za cholerę nie mogłam zasnąć.
Why so serious?
Reszta jutro. Nie ? :)
Będzie dobrze, będzie dobrze...
poniedziałek, 17 września 2012
17 września - poniedziałek
Tata dostał zakaz budzenia Darii przez wypowiadanie słów " Daruuusiu, wstawaj do szkółki!"
(Ostatnio wydarła się na niego za to, że on w ogóle śmie mówić "Darusiu", albo -co gorsza- "szkółki".)
Ma być " Daria wstawaj do szkoły".
I amen. I zakaz na zdrobnienia. Bo jak nie to.. nie wiem. Bez obaw, Daria wymyśli coś, żeby łatwo nie było.
A mnie nikt nie budzi. No chyba, że jest już za dziesięć siódma; wtedy czasem ktoś mnie szturchnie żebym wstała. Teoretycznie powinien budzić mnie dzwonek ( "Dzień dobry, kocham Cię" :-) SNL ) Tylko, że.. jakoś nie budzi.
Trzeba go zmienić.
Zadanie było. Prezentacja. Cała moja nauka ograniczyła się do dziesięciokrotnego przeczytania informacji o Dionizosie, i.. to by było na tyle. Jeszcze się można pomodlić, żeby mi to samo do głowy weszło.
X: Ej, C Ty masz na 3 minuty, czy na całą lekcję?
C: Jak trzeba to mogę mówić całą lekcję.
C rządzi! :D Ma chłopak.. gadanę ;D
1 lekcja - Polski
Dzisiaj nie robimy prezentacji ( ojoj, tak mi przykro) i mamy więcej czasu na naukę. To dobrze :-) O jakieś dwadzieścia kilka godzin w czasie odłożę wystawienie mi oceny dostatecznej. Dopuszczającej. Jedynki raczej nie dostanę, no chyba że za krzywą twarz.
C: I Perfesona wtedy...
Nauczycielka: PerSEFona...
C: PerFESona!
:-)
2 lekcja - Przedsiębiorczość
Pierwsza lekcja, nauczycielka niemalże wyglebała na ziemię przez mój lecak. Ale funkcjonuje nadal, co więcej - ma się dobrze.
Nauczycielka też jakoś się trzyma.
Mój plecak jest.. najlepszy, magiczny i zajefajny. Władowałam do niego wszystkie książki, litrowy sok, dwie puszki energetyka, kurtkę, i jeszcze miałam wrażenie, że zmieściłby się tam koc i poduszka do spania.
Problem w tym, że całość jest niewygodna do transportu ( czytaj: ciężko). Przy okazji wyglądam jak żółw. Życie :-)
3 lekcja - Matematyka
Dalej nic nie ogarniam. Aktualnie na matematyce omawiane są pierwiastki, których nie rozumial am nigdy. I raczej szybko się to nie zmien.
Tak właściwie na mat-infie nie przeszkadza mi nic oprócz matematyki, informatyki i geografii.
( Ale suchar. Na poziomie Julki.. :-D )
4 lekcja - Angielski
Ale my z Julką jesteśmy hardkorami.. W końcu tylko szaleni ludzie potajemnie wciągają Skittles, ciesząc się na samą myśl o tęczowej kupie.
Dobra, zmieniam zdanie. Nie jesteśmy hardkorami. Jesteśmy poryte.
5 lekcja - Chemia
Pozdrawiam Olę, dzięki której najprawdopodobniej nie przejdę do następnej klasy ;-D
Jeżeli kiedykolwiek przesiądę się do pierwszej ławki, będzie to oznaczało, że kieruję się chęcią nauczenia czegokolwiek :)
6 lekcja - Angielski
Słuchanka, czyli nic nie rozumiem, ładnie się uśmiechnę, a wszystko będzie dobrze.
Do domu. Ale najpierw trzeba odczekać 1,5 h bo jest tylko jeden autobus. Milutko :-)
Ania : Jak wysiądziesz, to ja sobie posłucham muzyki. Tylko mam słuchawki do dupy..
Spoko, ja mam do uszu..
Reszta jutro.
( albo kiedyś :-) )
Źle ze mną. Tragicznie.
Podoba mi się ta piosenka (teledysk niekoniecznie) :
Idę spać, może mi przejdzie :-)
(Ostatnio wydarła się na niego za to, że on w ogóle śmie mówić "Darusiu", albo -co gorsza- "szkółki".)
Ma być " Daria wstawaj do szkoły".
I amen. I zakaz na zdrobnienia. Bo jak nie to.. nie wiem. Bez obaw, Daria wymyśli coś, żeby łatwo nie było.
A mnie nikt nie budzi. No chyba, że jest już za dziesięć siódma; wtedy czasem ktoś mnie szturchnie żebym wstała. Teoretycznie powinien budzić mnie dzwonek ( "Dzień dobry, kocham Cię" :-) SNL ) Tylko, że.. jakoś nie budzi.
Trzeba go zmienić.
Zadanie było. Prezentacja. Cała moja nauka ograniczyła się do dziesięciokrotnego przeczytania informacji o Dionizosie, i.. to by było na tyle. Jeszcze się można pomodlić, żeby mi to samo do głowy weszło.
X: Ej, C Ty masz na 3 minuty, czy na całą lekcję?
C: Jak trzeba to mogę mówić całą lekcję.
C rządzi! :D Ma chłopak.. gadanę ;D
1 lekcja - Polski
Dzisiaj nie robimy prezentacji ( ojoj, tak mi przykro) i mamy więcej czasu na naukę. To dobrze :-) O jakieś dwadzieścia kilka godzin w czasie odłożę wystawienie mi oceny dostatecznej. Dopuszczającej. Jedynki raczej nie dostanę, no chyba że za krzywą twarz.
C: I Perfesona wtedy...
Nauczycielka: PerSEFona...
C: PerFESona!
:-)
2 lekcja - Przedsiębiorczość
Pierwsza lekcja, nauczycielka niemalże wyglebała na ziemię przez mój lecak. Ale funkcjonuje nadal, co więcej - ma się dobrze.
Nauczycielka też jakoś się trzyma.
Mój plecak jest.. najlepszy, magiczny i zajefajny. Władowałam do niego wszystkie książki, litrowy sok, dwie puszki energetyka, kurtkę, i jeszcze miałam wrażenie, że zmieściłby się tam koc i poduszka do spania.
Problem w tym, że całość jest niewygodna do transportu ( czytaj: ciężko). Przy okazji wyglądam jak żółw. Życie :-)
3 lekcja - Matematyka
Dalej nic nie ogarniam. Aktualnie na matematyce omawiane są pierwiastki, których nie rozumial am nigdy. I raczej szybko się to nie zmien.
Tak właściwie na mat-infie nie przeszkadza mi nic oprócz matematyki, informatyki i geografii.
( Ale suchar. Na poziomie Julki.. :-D )
4 lekcja - Angielski
Ale my z Julką jesteśmy hardkorami.. W końcu tylko szaleni ludzie potajemnie wciągają Skittles, ciesząc się na samą myśl o tęczowej kupie.
Dobra, zmieniam zdanie. Nie jesteśmy hardkorami. Jesteśmy poryte.
5 lekcja - Chemia
Pozdrawiam Olę, dzięki której najprawdopodobniej nie przejdę do następnej klasy ;-D
Jeżeli kiedykolwiek przesiądę się do pierwszej ławki, będzie to oznaczało, że kieruję się chęcią nauczenia czegokolwiek :)
6 lekcja - Angielski
Słuchanka, czyli nic nie rozumiem, ładnie się uśmiechnę, a wszystko będzie dobrze.
Do domu. Ale najpierw trzeba odczekać 1,5 h bo jest tylko jeden autobus. Milutko :-)
Ania : Jak wysiądziesz, to ja sobie posłucham muzyki. Tylko mam słuchawki do dupy..
Spoko, ja mam do uszu..
Reszta jutro.
( albo kiedyś :-) )
Źle ze mną. Tragicznie.
Podoba mi się ta piosenka (teledysk niekoniecznie) :
Idę spać, może mi przejdzie :-)
piątek, 14 września 2012
14 września - piątek
Nastał piątek. Zapanowała radość nie do opisania, świat nagle wyładniał, a ludziom wszystko zaczęło się podobać. Dobrze, prawie wszystko. Człowiekowi nie dogodzisz nigdy.
1 lekcja - Fizyka
Polubiłam fizykę! A może.. polubiłam tego nauczyciela? Nie wiem, nie ważne. Istotny jest fakt, że lekcja jest prowadzona w ciekawy sposób, pomimo godziny ósmej rano nie zasnęłam i nawet coś z tematu pamiętam. Reszta klasy siedzi cicho, z udawanym zainteresowaniem.
Idealnie :-)
2 lekcja - Matematyka
Bez zmian, nadal niewiele rozumiem. Tematy są dla mnie nie do ogarnięcia. Chyba muszę poświęcić weekend i trochę poćwiczyć, niebawem test. Nie chciałabym na wstępie zarobić szmaty, to tak nieładnie wygląda...
3 lekcja - Polski
Zastępstwo. Omówimy tekst pt. " Chciałbym być koniem". Moja reakcja ? "o.o" ewoluowało w "O.O", następnie głośny wybuch śmiechu, i coś w rodzaju " dafak!? " wypowiedziane w miarę cicho.
Ja podziękuję Za bycie koniem. Jednorożec to jeszcze - ahh, ten róg; sranie tęczą... marzenia.
Ale.. żeby koniem? Po co? Za co? Dlaczego?
Będziemy się modlić.
4 lekcja - Angielski
Czasy. Ja nawet wszystkich nazw nie umiem, a nauczyciel wyjeżdża z kartkówką na następnej lekcji. Haha, no chyba jednak nie...
Lekcja minęła w sposób standardowy; strasznie sucho było. Bo Julka ( no cześć, wiem, że mnie lubisz :3) chciała zabłysnąć dowcipem, z tym, że jej nie wyszło ( jak zwykle). Nawet śmiać się nie wypada, bo to byłaby oznaka kompletnego braku poczucia humoru. Albo zrypanego poczucia humoru.
5 lekcja - Biologia
Fajnie by było, gdybym miała książkę. Ale nie mam. Co zrobić w takiej sytuacji? Nasrać na rękę i pytać kto chce? Nie wiem, bardziej kreatywnych pomysłów nie mam.
Siedzę obok X. X przez całą lekcję -brzydko mówiąc- wciągał swój katar. W pewnym momencie zaproponowałam, że dam mu chusteczkę, ale odmówił :( Najwyraźniej było to dla niego strasznie "wciągające" ( If you know what I mean) zajęcie.
I co ja mam powiedzieć? Nie dość, że w klasie nikt mnie nie lubi, to jeszcze własne kozy zjadają. Mraśnie.
6 lekcja - Religia
Mam najprawdopodobniej najlepszego nauczyciela religii w całej szkole :-)
Na lekcji oprócz rozmowy o wierze, świadectwie, Bogu, można było poruszyć także bardziej istotne zagadnienia, takie jak zakupy w Lidlu ( Podobno można na przerwie tam dojść. Nie mam zamiaru próbować).
Mam takie wrażenie, że ktoś się zlał na siedzenie. Na to samo , na którym ja siedziałam przez jakieś 40 minut jazdy. Bardzo przyjemnie.
Z mokrymi spodniami ruszyłam w kierunku domu Pauliny. Przynajmniej taką miałam nadzieję, bo nie do końca pamiętam gdzie mieszka.
Mimo wszystko trafiłam do miejsca w którym dla rozrywki czyta się "Opiekuna" albo odmawia różaniec.
Ewentualnie oglądać bajki. Najlepiej rosyjskie/czeskie albo z jakiegoś innego kraju, których za cholere nie da się zrozumieć. I nie mam na myśli języka. Ale fabułę.
Smród unosi się z kotła, a tytułowa bohaterka nie ma w życiu innego celu, jak tylko zabranie niewinnemu dziecku różowego chińskiego badziewia.
Jak zobaczyłam zielonego gluta, to ciarki mnie przeszły.
I jeszcze ta muzyka... Brr.
Ale dwuletniej siostrze Pauliny się podoba. I dlatego oglądałyśmy to jakieś cztery razy. Tak, to przecież fantastyczna bajka :-)
Następny filmik z youtube, czyli "Kaczuszki". Ogólna rozkmina nad tym, kto z kim, za co i dlaczego. I najważniejsze pytanie: co ćpają te biedne dzieci? Co biorą ich rodzice? Vibovit?
( one śpiewają "fak!fak!fak!fak!". Tylko trzeba się wsłuchać. Albo brać to co ja).
Zanim odtańczyłam kaczuchy razem z Julką ( choreografia ograniczyła się do klaskania) i totalnie zryłam mózg jakimś dziwnymi filmikami z yt; Paulina dała mi jedzenie. Trawę :-) ( no dobra, brokuły). Z zeszłego piątku :-)
Paulina : Ja tego korzenia nie będę jadła...
Ja: Ale nie dawaj mi go, ja mam jeszcze dużo...
Czytałyśmy "Opiekuna" :D ( jesteśmy lepsze od całej reszty szesnastolatków razem wziętej). I tam było moje świadectwo. Ekhem, porażka totalna. Przynajmniej mi się tak wydaje. Aczkolwiek i tak powinnam się cieszyć, bo "jest całe" ( a co, mieli pół wyciąć ? ;-) )
Idę do.. Karoliny. Razem pooglądamy anime. Niestety nie znam tytułów, ale oglądałyśmy po jednym odcinku z dwóch serii. Chore anime. Na szczęście nie yaoi ( czytaj: gejowskie porno w formie anime).
Pierwsze o zombie, które atakują świat, i tylko zmiażdżenie czaszki może je zabić. Urocze moim zdaniem.
Drugie to była historia jakiegoś chłopaka, który trafił do więzienia, gdzie żeby przeżyć trzeba jeść specjalne cukierki. Można je zdobyć m.in. przez wygranie wyścigu w którym.. wygrywa tylko jeden człowiek, reszta ginie. Poronione, ale mimo to ( a może właśnie dlatego? ) mi się podobało.
( Habieluuu, podeślij tytuł :D Albo linka najlepiej ;-) )
Btw- fabuła przypomina mi "Wielki marsz" S.Kinga.
Karolina idzie ze mną na mszę ♥
No i się zesrało. ( "A miało być tak pięknie..." )
"Ksiądz Kanonik" ( czytaj: Proboszcz) potrafi zniechęcić i zdemotywować jak nikt inny. Szacun.
Chyba po raz pierwszy nic nie zrozumiałam z czytania, tylko dlatego, że.. ktoś tu nie umie czytać :-)
( woooolniej! )
Załamka totalna, kiedy wyszło na jaw, że połowa Byczyńskiej młodzieży nie potrafi się przeżegnać, ani odmówić "Ojcze nasz".
Jeszcze raz, mamy czas.. ;-)
PS: To 300 notka!
(taaak, słaba)
"Damy radę" :-)
czwartek, 13 września 2012
Do "Pawełka" :)
Paweł przeczytał to co miałam Mu do powiedzenia, zatem mogę spokojnie to wszystko usunąć.
Jego odpowiedzi na moją wiadomość nie będę publikować, bo to dziecinne :-)
Pozdrawiam i życzę spokojnej nocy, Ania :-)
Jego odpowiedzi na moją wiadomość nie będę publikować, bo to dziecinne :-)
Pozdrawiam i życzę spokojnej nocy, Ania :-)
środa, 12 września 2012
12 września - my sweet 16.
Urodziny, czyli jestem coraz starsza, coraz brzydsza i bardziej pomarszczona.
Ale przynajmniej mogę oglądać filmy od 16 lat.
W skrócie - nie siedziałam sama całego dnia :3
Julka... zrobiła mi tort. Ahh, ta dziewczyna ma fantazję. Wspięła się na wyżyny kreatywności- wzór słoneczka na wierzchu ciasta ogromnie przypadł mi do gustu.
Zaczęłyśmy zastanawiać, czy nie jest Pedoberem ( do Nicoli wołała "misiu" )....
Karolina..Ulepiła kota z ciastoliny. Niestety, zginął śmiercią tragiczną - został zgnieciony w kulkę. "Z ciastoliny powstałeś, w ciastolinę się obrócisz " - aż chciałoby się rzec.
Ania.. Siedziała cicho, co jakiś czas dając znak życia w postaci uśmiechu. Przynajmniej tyle :)
Paulina... Próbowała wyjść z mojego domu przez lodówkę. Bezskutecznie.
I nawiązała dialog z człowiekiem ( a raczej wyrobem człekopodobnym) z którym nie warto rozmawiać.
I generalnie miałyśmy Piccolo. W teorii, bo w praktyce przyszła Daria i już go nie było.
Podsumowując : gruba biba.
Impreza stulecia.
Padam na ryj, idę spać. I pozdro dla tych którzy byli, którym się nie chciało być :) , i dla wszystkich tak w zasadzie. :)
Ale przynajmniej mogę oglądać filmy od 16 lat.
W skrócie - nie siedziałam sama całego dnia :3
Julka... zrobiła mi tort. Ahh, ta dziewczyna ma fantazję. Wspięła się na wyżyny kreatywności- wzór słoneczka na wierzchu ciasta ogromnie przypadł mi do gustu.
Zaczęłyśmy zastanawiać, czy nie jest Pedoberem ( do Nicoli wołała "misiu" )....
Karolina..Ulepiła kota z ciastoliny. Niestety, zginął śmiercią tragiczną - został zgnieciony w kulkę. "Z ciastoliny powstałeś, w ciastolinę się obrócisz " - aż chciałoby się rzec.
Ania.. Siedziała cicho, co jakiś czas dając znak życia w postaci uśmiechu. Przynajmniej tyle :)
Paulina... Próbowała wyjść z mojego domu przez lodówkę. Bezskutecznie.
I nawiązała dialog z człowiekiem ( a raczej wyrobem człekopodobnym) z którym nie warto rozmawiać.
I generalnie miałyśmy Piccolo. W teorii, bo w praktyce przyszła Daria i już go nie było.
Podsumowując : gruba biba.
Impreza stulecia.
Padam na ryj, idę spać. I pozdro dla tych którzy byli, którym się nie chciało być :) , i dla wszystkich tak w zasadzie. :)
wtorek, 11 września 2012
niedziela, 9 września 2012
9 września - niedziela
Zerwałam się z łóżka, pierwszy bezwarunkowy odruch - spojrzenie na telefon ( nie, ja nie jestem uzależniona) - godzina 6:28 !
A później mi się przypomniało że jest niedziela i mogę beztrosko iść spać.
Wstając ( tak na poważnie) o 12:30, doszłam do wniosku, że zdecydowanie lepiej dla mnie i całego świata byłoby, gdybym jednak sturlała się z łóżka przed siódmą. Niestety, swoje przemyśleniami teraz mogę sobie co najwyżej podetrzeć tyłek ( aczkolwiek będzie ciężko) bo jest zwyczajnie po fakcie.
Zjadłabym obiad. Śniadanie. Cokolwiek.
Lubię sobie tak pomyśleć, wejść do kuchni i zobaczyć, że obiad już jest. Czyli jednak warto wstawać późno ;3
Poczytamy sobie troszkę. TerazRock i wywiady z Farben Lehre oraz happysadem :)
W nawiązaniu do happysadu - strasznie podoba mi się wypowiedź Kuby nt. hejterów :D
"Za każdym razem powtarzam, że środowisko hejterów to środowisko nieudaczników, ludzi, którym się w życiu nie dzieje dobrze. (...) Dla mnie hejtowanie to zajęcie niedorajdy życiowego - niestety, tak ja to czuję. I zawsze mówię: jeśli masz energię do wykorzystania, wykorzystaj ją na nie na niszczenie. Głupi ludzie niszczą, a mądrzy - budują. "
Podpisałabym się pod tym obiema rękami, aczkolwiek potrafię tylko prawą.
Osobiście powinnam się cieszyć, że ja już na początku dostałam ogromnego kopa w dupę ze strony hejterów, bo teraz jest tylko lepiej :-)
A jeśli nastąpi ich powrót to będzie znaczyło tyle, że w zawodówce (z całym szacunkiem dla najfajniejszego sąsiada pod słońcem - Babusia :) ) za mało zadają.
Dożynki w Brunach. Nie żeby jakoś specjalnie rajcowały mnie tego typu imprezy, aczkolwiek jestem w stanie pojechać. I połazić z Nicolą, kupić jej watę cukrową i takie tam różne.
- niestety, nie wrzucę żadnych uroczych zdjęć. Z jednego (niezbyt) prostego powodu - kiedy podłączam kabel USB do komputera, automatycznie wyłącza mi się internet. Z dwojga złego wolę nie mieć nowych piosenek na fonie i zdjęć na komputerze, niż internetu. To jest chyba oczywiste?-
Wróciłam do domu, udało mi się namówić Karolinę na rozmowę na gg. Mój życiowy błąd :-)
Rozmowa jak zwykle - pierdoły do potęgi. Takie tam spostrzeżenia na temat człowieka który zapewne gra w LOLa i wywraca kubki na lewą stronę :)
Odcinek który ja oglądałam jest tutaj.
Reakcja na chrzest jest podobna jak u Karoliny, w momencie kiedy dowiaduje się, że ma iść do kościoła :)
Ale i tak pójdzie ze mną w piątek! :)) W ramach prezentu urodzinowego :-)
Eh, urodziny za trzy dni. Wcześniej się cieszyłam, ale jakoś mi przeszło. Nie czeka mnie nic fajnego, cały dzień przesiedzę sama, bo wszyscy będą mieli mnie w dupie. Ewentualnie dostanę kilka smsów, wieczorem będzie dzwoniło rodzina by złożyć mi życzenia.
Takie tam my sweet 16.
A później mi się przypomniało że jest niedziela i mogę beztrosko iść spać.
Wstając ( tak na poważnie) o 12:30, doszłam do wniosku, że zdecydowanie lepiej dla mnie i całego świata byłoby, gdybym jednak sturlała się z łóżka przed siódmą. Niestety, swoje przemyśleniami teraz mogę sobie co najwyżej podetrzeć tyłek ( aczkolwiek będzie ciężko) bo jest zwyczajnie po fakcie.
Zjadłabym obiad. Śniadanie. Cokolwiek.
Lubię sobie tak pomyśleć, wejść do kuchni i zobaczyć, że obiad już jest. Czyli jednak warto wstawać późno ;3
Poczytamy sobie troszkę. TerazRock i wywiady z Farben Lehre oraz happysadem :)
W nawiązaniu do happysadu - strasznie podoba mi się wypowiedź Kuby nt. hejterów :D
"Za każdym razem powtarzam, że środowisko hejterów to środowisko nieudaczników, ludzi, którym się w życiu nie dzieje dobrze. (...) Dla mnie hejtowanie to zajęcie niedorajdy życiowego - niestety, tak ja to czuję. I zawsze mówię: jeśli masz energię do wykorzystania, wykorzystaj ją na nie na niszczenie. Głupi ludzie niszczą, a mądrzy - budują. "
Podpisałabym się pod tym obiema rękami, aczkolwiek potrafię tylko prawą.
Osobiście powinnam się cieszyć, że ja już na początku dostałam ogromnego kopa w dupę ze strony hejterów, bo teraz jest tylko lepiej :-)
A jeśli nastąpi ich powrót to będzie znaczyło tyle, że w zawodówce (z całym szacunkiem dla najfajniejszego sąsiada pod słońcem - Babusia :) ) za mało zadają.
Dożynki w Brunach. Nie żeby jakoś specjalnie rajcowały mnie tego typu imprezy, aczkolwiek jestem w stanie pojechać. I połazić z Nicolą, kupić jej watę cukrową i takie tam różne.
- niestety, nie wrzucę żadnych uroczych zdjęć. Z jednego (niezbyt) prostego powodu - kiedy podłączam kabel USB do komputera, automatycznie wyłącza mi się internet. Z dwojga złego wolę nie mieć nowych piosenek na fonie i zdjęć na komputerze, niż internetu. To jest chyba oczywiste?-
Wróciłam do domu, udało mi się namówić Karolinę na rozmowę na gg. Mój życiowy błąd :-)
Rozmowa jak zwykle - pierdoły do potęgi. Takie tam spostrzeżenia na temat człowieka który zapewne gra w LOLa i wywraca kubki na lewą stronę :)
" Moja
najukochańsza, najpiękniejsza i mądra przyjaciółka, która swoją zajebistością
ogarnia cały wszechświat i promieniuje jak jutrzenka (bądź jakby odwiedziła
ostatnio Czarnobyl), wysłała mi parę chińskich bajek, którymi się jara. Co z tego
iz na początku nie chciały mi się włączyć? A jak się włączyły to pooglądałam
jeden. Jest dziwny. Wysłała mi również screeny z innego odcinka
Jak można być tak zrytym by to ogarniać ? I jak to może
doprowadzić do chronicznego śmiechu?"
( Nie , ja tego nie napisałam - Nie lubię kłamać ♥ Podesłane przez Karo :) )
Odcinek który ja oglądałam jest tutaj.
Reakcja na chrzest jest podobna jak u Karoliny, w momencie kiedy dowiaduje się, że ma iść do kościoła :)
Ale i tak pójdzie ze mną w piątek! :)) W ramach prezentu urodzinowego :-)
Eh, urodziny za trzy dni. Wcześniej się cieszyłam, ale jakoś mi przeszło. Nie czeka mnie nic fajnego, cały dzień przesiedzę sama, bo wszyscy będą mieli mnie w dupie. Ewentualnie dostanę kilka smsów, wieczorem będzie dzwoniło rodzina by złożyć mi życzenia.
Takie tam my sweet 16.
Wciąż mam nadzieję, że będzie dobrze...
:-)
7 września - piątek
Kto o godzinie szóstej rano tkwi uparcie przed monitorem? Tata!
Pogodę sprawdza.
Ale lipnie jakoś, bo mi przepowiedział, że nie będzie deszczu. A padało...
1 lekcja - Fizyka
A może.. może coś będę umieć?! Jest nadzieja! ( z tym, że "bez nadziei nie może istnieć prawdziwa rozpacz" - 50% szans na to, że będzie do dupy? Może więcej...)
Nauczyciel który obrazowo potrafi coś wytłumaczyć! Chyba pierwszy taki.
2 lekcja -Matematyka
Rozwiązywanie zadań ( znowu coś na poziomie podstawówki). No coś umiem. Niewiele, ale lepsze to, niż nic.
3 lekcja - Polski
W pierwszej klasie będziemy omawiać m.in. Makbeta.
Czytałam to kiedyś w wakacje :-) ( niestety nie w te wakacje. W "te" czytałam głównie program tv.)
4 lekcja - Angielski
P11... Gdzie to jest?!
Żeby wejść do jakiejkolwiek sali oznaczonej literką "P" trzeba iść na pierwsze piętro, później w kierunku przeciwnym do sekretariatu, do samego końca, gdzie są drzwi ( koło nich zazwyczaj stoi grupka debili, których głównym celem w życiu jest trzaskanie tymi drzwiami, nim się przez nie przejdzie; ewentualnie można zarobić nimi wplecy plecak. ) Przechodzisz i idziesz.. prosto, mijasz kolejne drzwi.. i jeszcze trochę.. I szukasz póki kurwa nie znajdziesz.
Natomiast żeby znaleźć coś oznaczonego literą L, idziesz od parteru po schodach ( nie wiem na którym końcu są schody, zazwyczaj idę w złą stronę) i.. też szukasz.
Nie wiem kto wymyślał plan tej szkoły, ale starał się żeby łatwo nie było.
Na lekcji mamy mówić po angielsku.
If you dont can speak this co chciałbyś speak, to mówisz to co you can. Tak mniej więcej.
Będzie problem bo coś rozumiem, ale niewiele potrafię powiedzieć. A jak mówię, to i tak jest źle.
Mogłam napisać egzamin na zdecydowanie mniejszą ilość procent niż 75. I byłabym w jakiejś podstawowej grupie. I mogłabym sobie mówić po polsku.
5 lekcja - Biologia
Na wstępie nauczycielka pogratulowała nam wyboru profilu. No spoko. ( Tym bardziej, że w klasie Ani - społeczno prawnej - niektórzy nauczyciele sugerowali, że lepiej się przenieść... :D )
Źle nie będzie. Chyba.
Tylko genetyka jakoś mnie przeraża...
6 lekcja - Godzina wychowawcza
Takie tam wybory. Tak, wybierzmy nieodpowiedzialny samorząd, byleby śmiesznie było. Yeeeep.
7 lekcja - Religia
Fajnie było. Na prawdę :)
Bo ludzie są w stanie rozmawiać o tym, ile wypili i takie tam pierdy, ale o śmierci, wierze i poważniejszych tematach jakoś tak trudniej.
Pff, ja mam odwrotnie. Tym bardziej, że nie piję, zatem nie mam takiego pola do popisu jak inni.
Żeby czas jakoś zleciał mogę pochodzić z Julką po sklepach. ( mogę jako przywilej dla mnie. Nie odwrotnie.)
I prosiła żebym nie pisała o tym, że znowu robiłam za jej murzyna. No dobra.. Ale.. ja lubię być Twoim murzynem :-)
15:55 jedziemy do Byczyny, zastanawiając się co muszą jarać niektórzy ludzie żeby mieć tak głośne napady śmiechu.
Czekam na Julkę. W parku. Nie chciałam siedzieć u niej, bo pewnie jeszcze niejednokrotnie wykorzystam jej pokój jako coś w rodzaju schroniska dla bezdomnych.
No więc siedzę sobie w parku, słucham nowej płyty happysad ( dzięki Ola :-) ) na telefonie i... czekam. Czeeekam. Aż w końcu na horyzoncie pojawiła się Julka i poszłyśmy w kierunku kościoła.
Tak strasznie lubię stać na mszy... ;-) Szczególnie z plecakiem, to jest bajer po prostu...
I nastał piątek. I kręgi nastały. I zapanowała wszechogarniająca radość :) Ja się pytam - czemu nas tak mało było?! Rozumiem, że następnym razem chociaż Agnieszka jeszcze przyjdzie.. ;-)
A po kręgach :CO JA PACZE?!
Moim zdaniem to jest dziwne, nie wiem co w tym fajnego.Poświęcę się i obejrzę jeszcze raz, może będzie lepiej.
Obejrzałam, nadal twierdzę że nie jest to jakoś specjalnie fajne ;-)
Tylko motyw trzaskania żabim łbem o skrzynkę jest uroczy.
Ej...Co ja robię?! Analizuję treści zawarte w dziewięciominutowym filmiku o owcy, która wyskoczyła ze skrzyni na wyspę i torturuje jakąś bestie ( podobna do mnie w sumie). I prowadzi jakieś dziwne monologi opierające się na powtarzaniu " ii? oo.. nia! uu.. iiii.. nia, nia, nia" ( w pewnym momencie nawet nyan zrobiła :3 ). Paranoja.
Dwie części "Owcy.." części puściłam już Nicoli. Podoba jej się. Hm, tłumaczy ją to,że ma trzy lata, więc podobałyby jej się nawet jednorożce.
Zaraz.. Mi też się podobają! Dno osiągnięte, może być tylko gorzej.
Wchodząc do domu z całej siły przyjeb@łam głową w drzwi. Albo raczej drzwiami w głowę.
Drzwiami, które sama kopnęłam w nieumiejętny sposób ( czytaj nie w tę stronę co trzeba).
Debilem trzeba się urodzić.
A mówią trzeba być twardym żeby tu przeżyć
Bo wszystkie drogi stąd prowadzą na tory
Wszystkie drogi stąd na kolejowy most.
Pogodę sprawdza.
Ale lipnie jakoś, bo mi przepowiedział, że nie będzie deszczu. A padało...
1 lekcja - Fizyka
A może.. może coś będę umieć?! Jest nadzieja! ( z tym, że "bez nadziei nie może istnieć prawdziwa rozpacz" - 50% szans na to, że będzie do dupy? Może więcej...)
Nauczyciel który obrazowo potrafi coś wytłumaczyć! Chyba pierwszy taki.
2 lekcja -Matematyka
Rozwiązywanie zadań ( znowu coś na poziomie podstawówki). No coś umiem. Niewiele, ale lepsze to, niż nic.
3 lekcja - Polski
W pierwszej klasie będziemy omawiać m.in. Makbeta.
Czytałam to kiedyś w wakacje :-) ( niestety nie w te wakacje. W "te" czytałam głównie program tv.)
4 lekcja - Angielski
P11... Gdzie to jest?!
Żeby wejść do jakiejkolwiek sali oznaczonej literką "P" trzeba iść na pierwsze piętro, później w kierunku przeciwnym do sekretariatu, do samego końca, gdzie są drzwi ( koło nich zazwyczaj stoi grupka debili, których głównym celem w życiu jest trzaskanie tymi drzwiami, nim się przez nie przejdzie; ewentualnie można zarobić nimi w
Natomiast żeby znaleźć coś oznaczonego literą L, idziesz od parteru po schodach ( nie wiem na którym końcu są schody, zazwyczaj idę w złą stronę) i.. też szukasz.
Nie wiem kto wymyślał plan tej szkoły, ale starał się żeby łatwo nie było.
Na lekcji mamy mówić po angielsku.
If you dont can speak this co chciałbyś speak, to mówisz to co you can. Tak mniej więcej.
Będzie problem bo coś rozumiem, ale niewiele potrafię powiedzieć. A jak mówię, to i tak jest źle.
Mogłam napisać egzamin na zdecydowanie mniejszą ilość procent niż 75. I byłabym w jakiejś podstawowej grupie. I mogłabym sobie mówić po polsku.
5 lekcja - Biologia
Na wstępie nauczycielka pogratulowała nam wyboru profilu. No spoko. ( Tym bardziej, że w klasie Ani - społeczno prawnej - niektórzy nauczyciele sugerowali, że lepiej się przenieść... :D )
Źle nie będzie. Chyba.
Tylko genetyka jakoś mnie przeraża...
6 lekcja - Godzina wychowawcza
Takie tam wybory. Tak, wybierzmy nieodpowiedzialny samorząd, byleby śmiesznie było. Yeeeep.
7 lekcja - Religia
Fajnie było. Na prawdę :)
Bo ludzie są w stanie rozmawiać o tym, ile wypili i takie tam pierdy, ale o śmierci, wierze i poważniejszych tematach jakoś tak trudniej.
Pff, ja mam odwrotnie. Tym bardziej, że nie piję, zatem nie mam takiego pola do popisu jak inni.
Żeby czas jakoś zleciał mogę pochodzić z Julką po sklepach. ( mogę jako przywilej dla mnie. Nie odwrotnie.)
I prosiła żebym nie pisała o tym, że znowu robiłam za jej murzyna. No dobra.. Ale.. ja lubię być Twoim murzynem :-)
15:55 jedziemy do Byczyny, zastanawiając się co muszą jarać niektórzy ludzie żeby mieć tak głośne napady śmiechu.
Czekam na Julkę. W parku. Nie chciałam siedzieć u niej, bo pewnie jeszcze niejednokrotnie wykorzystam jej pokój jako coś w rodzaju schroniska dla bezdomnych.
No więc siedzę sobie w parku, słucham nowej płyty happysad ( dzięki Ola :-) ) na telefonie i... czekam. Czeeekam. Aż w końcu na horyzoncie pojawiła się Julka i poszłyśmy w kierunku kościoła.
Tak strasznie lubię stać na mszy... ;-) Szczególnie z plecakiem, to jest bajer po prostu...
I nastał piątek. I kręgi nastały. I zapanowała wszechogarniająca radość :) Ja się pytam - czemu nas tak mało było?! Rozumiem, że następnym razem chociaż Agnieszka jeszcze przyjdzie.. ;-)
A po kręgach :CO JA PACZE?!
Moim zdaniem to jest dziwne, nie wiem co w tym fajnego.Poświęcę się i obejrzę jeszcze raz, może będzie lepiej.
Obejrzałam, nadal twierdzę że nie jest to jakoś specjalnie fajne ;-)
Tylko motyw trzaskania żabim łbem o skrzynkę jest uroczy.
Ej...Co ja robię?! Analizuję treści zawarte w dziewięciominutowym filmiku o owcy, która wyskoczyła ze skrzyni na wyspę i torturuje jakąś bestie ( podobna do mnie w sumie). I prowadzi jakieś dziwne monologi opierające się na powtarzaniu " ii? oo.. nia! uu.. iiii.. nia, nia, nia" ( w pewnym momencie nawet nyan zrobiła :3 ). Paranoja.
Dwie części "Owcy.." części puściłam już Nicoli. Podoba jej się. Hm, tłumaczy ją to,że ma trzy lata, więc podobałyby jej się nawet jednorożce.
Zaraz.. Mi też się podobają! Dno osiągnięte, może być tylko gorzej.
Wchodząc do domu z całej siły przyjeb@łam głową w drzwi. Albo raczej drzwiami w głowę.
Drzwiami, które sama kopnęłam w nieumiejętny sposób ( czytaj nie w tę stronę co trzeba).
Debilem trzeba się urodzić.
A mówią trzeba być twardym żeby tu przeżyć
Bo wszystkie drogi stąd prowadzą na tory
Wszystkie drogi stąd na kolejowy most.
sobota, 8 września 2012
Teraz.
Ambitne plany napisania kilku notek szlag jasny trafił.
Głównie z tego powodu, że jest noc, skończyłam robić pizzę, a Kinga dostaje na telefon mnóstwo sms`ów i strzałki ( niby norma, ale.. nie 1 w nocy..) - ostatnim razem gdy tak było, na drugi dzień wyszło na to, że auto przed domem nie ma tablicy rejestracyjnej, ma poprzebijane opony i reflektory.
Teraz boję się popatrzeć w okno. ( Ta kur@a, śmiejcie sie jeb@ne gimbusy...)
Nie chce wiedzieć co będzie jutro. Ja chce umrzec. Jakie jest prawdopodobieństwo, że jak zasnę, to już sie nie obudze?
Pierdole, ide spać.
Głównie z tego powodu, że jest noc, skończyłam robić pizzę, a Kinga dostaje na telefon mnóstwo sms`ów i strzałki ( niby norma, ale.. nie 1 w nocy..) - ostatnim razem gdy tak było, na drugi dzień wyszło na to, że auto przed domem nie ma tablicy rejestracyjnej, ma poprzebijane opony i reflektory.
Teraz boję się popatrzeć w okno. ( Ta kur@a, śmiejcie sie jeb@ne gimbusy...)
Nie chce wiedzieć co będzie jutro. Ja chce umrzec. Jakie jest prawdopodobieństwo, że jak zasnę, to już sie nie obudze?
Pierdole, ide spać.
czwartek, 6 września 2012
6 września - czwartek
Jakim cudem (i po czym) mam zakwasy ?! Panie Boże, jak Ty mnie musisz mocno kochać...
Do dupy ten dzień. Od samego rana. Głównym powodem tego stwierdzenia jest fakt, że rozpuściłam sobie napój energetyczny i zapomniałam wypić. Umrę na tym wf...
1 lekcja - wolna.
Idziemy po żywca dla Julki. Po wodę taką ... ;-) Minimalne wymagania - byleby była niegazowana, półlitrowa, firmy Żywiec Zdrój.
Przy wyborze napoju dla siebie przez jakieś pół minuty zastanawiałam się, czym jest blueberry. Ania powiedziała, że strawberry to truskawka, zatem ww. musi być czymś w tym rodzaju... Hm, za co my miałyśmy te piątki z angielskiego, bo nie bardzo ogarniam?
W każdym bądź razie na moim piciu jest napisane "rusz swoje cztery litery". Słodko.
2 lekcja - Wos
Tylko 4 strony zapiszemy...( lekcja z nauczycielem historii) Dziś wyjątkowo była nawet przerwa w pisaniu, da się przeżyć :)
3 lekcja- WF
Chyba dam radę. O ile nie będzie takich rozgrzewek na każdej lekcji. I nie będziemy jak stado dzików zapierdzielać na czworaka przez pół hali OSiRu...
Tylko trzy godziny lekcyjne w tygodniu, tak mi mów..
4 lekcja - Matematyka
No to kto nic nie umie?
Tylko ja ? Nie wierzę.
5 lekcja - Edb
Żeby mieć podwyższoną ocenę trzeba brać udział w konkursie na temat straży pożarnej ( czyli ten w którym i tak mam zamiar ponownie startować ) i dostać się do etapu powiatowego. Teoretycznie banalnie, w praktyce - to jednak liceum. Poziom hard. Jeszcze więcej głupich pytań..
Oj tam, dam radę.
6 lekcja - Niemiecki
Nie chcę być w tej grupie :C Nic nie umiem. Nie umiem opisać tego co robiłam w wakacje.
Chce umrzeć.
7 lekcja - Religia
Będziemy czytać jedną z ewangelii; nikt nie straszy KKK, ani długopisem spadającym w dół jak nasze oceny ( kurde, ta scena chyba totalnie wryła mi się w pamięć :) )
Jako, że nie mamy nic konkretnego do roboty, możemy posiedzieć. I robić cokolwiek. Ja czytałam TerazRock ( wywiad z happysad odnośnie Ciepło/zimno ♥ ) a inni.. wyrzucali plecaki przez okno. Dojrzale! :-)
Jedziemy do gimnazjum. Ja chcę wrócić do trzeciej klasy :(
(Pytanie do "byłej" 3c - "nasza wychowawczyni " jest zainteresowana spotkaniem klasowym. Tak? Nie? Dlaczego nie? :-) Na fejsie proszę pisać :) Ewentualnie gg/mail. )
Powrót do domu, czyli gleba na ryj i spanie do osiemnastej. Długo nie pociągnę, a to dopiero początek, niewiele zadań jest jak na razie. Tragedia.
Jak ja kocham siedzieć z ryczącą Darią która odrabia zadanie o 21. Tak późno, bo wcześniej nikt jej nie chciał pomóc, ryczy.. z tego samego powodu. I siedzę jak debil próbując w jakiś sposób jej pomóc. I tylko słyszę : "nieeeee bo ja tak nie umiem! łeeeeeeee... "
Wrr, dorwę siekierę i zabiję. A jak na razie " Daria, ale zobacz, to nie jest trudne..." Byleby zachować spokój. Tylko spokój może nas uratować.
Przez cały dzień nuciłam pod nosem " Jak można wątpić, że Jesteś" czyli jakby powtórka z Wołczyna :)
Numer 17, z pozdrowieniami dla Karoliny :-) Posłuchaj mendo :)
Wiem, pewnie spytacie czemu to zrobiłem, czemu znów jestem tu
Czemu w pół drogi zawróciłem, jak nic nie powinno mnie tu być
Wiem zrobiłem tych parę głupstw
Ale parę głupstw powinno być wybaczone
Rano usłyszałem głos
Nie jesteś tym który powinien tu być
Więc wyruszyłem.
happysad - Most na krzywej
Do dupy ten dzień. Od samego rana. Głównym powodem tego stwierdzenia jest fakt, że rozpuściłam sobie napój energetyczny i zapomniałam wypić. Umrę na tym wf...
1 lekcja - wolna.
Idziemy po żywca dla Julki. Po wodę taką ... ;-) Minimalne wymagania - byleby była niegazowana, półlitrowa, firmy Żywiec Zdrój.
Przy wyborze napoju dla siebie przez jakieś pół minuty zastanawiałam się, czym jest blueberry. Ania powiedziała, że strawberry to truskawka, zatem ww. musi być czymś w tym rodzaju... Hm, za co my miałyśmy te piątki z angielskiego, bo nie bardzo ogarniam?
W każdym bądź razie na moim piciu jest napisane "rusz swoje cztery litery". Słodko.
2 lekcja - Wos
Tylko 4 strony zapiszemy...( lekcja z nauczycielem historii) Dziś wyjątkowo była nawet przerwa w pisaniu, da się przeżyć :)
3 lekcja- WF
Chyba dam radę. O ile nie będzie takich rozgrzewek na każdej lekcji. I nie będziemy jak stado dzików zapierdzielać na czworaka przez pół hali OSiRu...
Tylko trzy godziny lekcyjne w tygodniu, tak mi mów..
4 lekcja - Matematyka
No to kto nic nie umie?
Tylko ja ? Nie wierzę.
5 lekcja - Edb
Żeby mieć podwyższoną ocenę trzeba brać udział w konkursie na temat straży pożarnej ( czyli ten w którym i tak mam zamiar ponownie startować ) i dostać się do etapu powiatowego. Teoretycznie banalnie, w praktyce - to jednak liceum. Poziom hard. Jeszcze więcej głupich pytań..
Oj tam, dam radę.
6 lekcja - Niemiecki
Nie chcę być w tej grupie :C Nic nie umiem. Nie umiem opisać tego co robiłam w wakacje.
Chce umrzeć.
7 lekcja - Religia
Będziemy czytać jedną z ewangelii; nikt nie straszy KKK, ani długopisem spadającym w dół jak nasze oceny ( kurde, ta scena chyba totalnie wryła mi się w pamięć :) )
Jako, że nie mamy nic konkretnego do roboty, możemy posiedzieć. I robić cokolwiek. Ja czytałam TerazRock ( wywiad z happysad odnośnie Ciepło/zimno ♥ ) a inni.. wyrzucali plecaki przez okno. Dojrzale! :-)
Jedziemy do gimnazjum. Ja chcę wrócić do trzeciej klasy :(
(Pytanie do "byłej" 3c - "nasza wychowawczyni " jest zainteresowana spotkaniem klasowym. Tak? Nie? Dlaczego nie? :-) Na fejsie proszę pisać :) Ewentualnie gg/mail. )
Powrót do domu, czyli gleba na ryj i spanie do osiemnastej. Długo nie pociągnę, a to dopiero początek, niewiele zadań jest jak na razie. Tragedia.
Jak ja kocham siedzieć z ryczącą Darią która odrabia zadanie o 21. Tak późno, bo wcześniej nikt jej nie chciał pomóc, ryczy.. z tego samego powodu. I siedzę jak debil próbując w jakiś sposób jej pomóc. I tylko słyszę : "nieeeee bo ja tak nie umiem! łeeeeeeee... "
Wrr, dorwę siekierę i zabiję. A jak na razie " Daria, ale zobacz, to nie jest trudne..." Byleby zachować spokój. Tylko spokój może nas uratować.
Przez cały dzień nuciłam pod nosem " Jak można wątpić, że Jesteś" czyli jakby powtórka z Wołczyna :)
Numer 17, z pozdrowieniami dla Karoliny :-) Posłuchaj mendo :)
Wiem, pewnie spytacie czemu to zrobiłem, czemu znów jestem tu
Czemu w pół drogi zawróciłem, jak nic nie powinno mnie tu być
Wiem zrobiłem tych parę głupstw
Ale parę głupstw powinno być wybaczone
Rano usłyszałem głos
Nie jesteś tym który powinien tu być
Więc wyruszyłem.
happysad - Most na krzywej
środa, 5 września 2012
5 września - środa
Trzeci dzień w nowej szkole, co jest jednoznaczne z tym, że do wakacji pozostało o 3 dni mniej. Pocieszające.
Zacznijmy od angielskiego i dość debilnego sposobu na podział w grupach. Czytaj: najpierw każdy dowie się ile ma pkt poprzez wyczytanie jego nazwiska z listy ( 4 klasy, trochę to trwało) a później... wstają osoby z ilością punktów zaczynających się od 50 ( czyli najmniej :-) tłumaczenie " wyszedłem z sali po piętnastu minutach" ) do 60.. do 70.. do 80.. i siadamy rzędami.. i odliczanie, po 14 osób.. Czemu nie zrobili tego podziału komputerowo? Na to pytanie ( tak jak i na mnóstwo innych) raczej nigdy nie dostanę odpowiedzi.
Jestem w 4 na 7 ( przy czym 7 jest najlepsza). Źle nie jest, ewentualnie mogłabym być w 3, ale nie będę narzekać. Przynajmniej jestem w grupie z Julką :) A jako nauczyciel facet który uczył Dominika w podstawówce. Mam się bać?
2 lekcja - Historia
Bez szaleństw, zapiszemy tylko 4 strony.
Tak sobie pomyślałam,że może przepiszę w weekend zeszyt, tak aby dało się coś z niego zrozumieć..
A teraz myślę, że mnie poje*ało :-) Ale to nastąpiło już dawno, powinnam się przyzwyczaić :)
3 lekcja - WOK
Na wstępie ochrzan za używanie telefonu na lekcji. Oj tam, oj tam wbrew pozorom jestem w stanie wytrzymać te 45 minut bez używania go.
Zapowiada się.. ciekawie? Może.
Nauczycielka: Ja będę was uczyć.. I niech tylko ktoś spróbuje się uśmiechnąć... Najważniejszego przedmiotu w szkole..
Klasa: Matematyki?
:)
4 lekcja - Matematyka
OMG. Nic nie umiem, nic. Jakim cudem miałam pięć na koniec, 75% z egzaminu, skoro nie potrafię tego co teoretycznie jest w klasie 5 szkoły podstawowej.
Jutro rano ( no dobra, nie tak rano, matma na czwartej lekcji) umrę.
5 lekcja - Informatyka
45 minut lekcji przesiedziane. Wydaje mi się, że jak na pierwszą klasę moje umiejętności w zakresie obsługi komputera wystarczą. Czytaj: potrafię go włączyć, jeżeli trzeba to wyłączyć także.
6 lekcja - Niemiecki
Proszę wziąć Stoperan, bo kogoś chyba posrało.
Ja nie chcę mieć kontynuacji języka niemieckiego tylko z tego powodu, że uczę się go od podstawówki; ja chcę się go uczyć od podstaw. Tak jak wybrałam na stronie. Od podstaw, nie kontynuacja. Kurde.
Geradeaus zum Byczyna. Bo? Bo chciałam przetestować bilet z przesiadką ( wracałam z gimnazjum) i.. zobaczyć nowe kafelki przed szkołą :D Dziki szał i rozpusta po prostu. A wewnątrz - podłogi ultra czyste :-)
Jutro kończymy o 12:20 ( później jest pogrzeb jakiegoś ucznia naszej szkoły) więc jadę do Byczyny.
Dokładniej przyjrzeć się kafelkom położonym przed szkołą :-)
Istnieje szansa, że jeżeli w najbliższym czasie umrę, to będą mieli skrócone lekcje. Enjoy.
Miewam nieczyste intencje
Łamię własne zasady
Jestem niekonsekwentny
Drażliwy i nieznośny
Nie potrafię słuchać
A sam bez przerwy gadam
Jak bym istniał tylko ja
A światem rządził szatan.
Chciałbym być zawsze niewinny i prawdziwy ;
Chciałbym być zawsze pełen wiary i nadziei...
Zacznijmy od angielskiego i dość debilnego sposobu na podział w grupach. Czytaj: najpierw każdy dowie się ile ma pkt poprzez wyczytanie jego nazwiska z listy ( 4 klasy, trochę to trwało) a później... wstają osoby z ilością punktów zaczynających się od 50 ( czyli najmniej :-) tłumaczenie " wyszedłem z sali po piętnastu minutach" ) do 60.. do 70.. do 80.. i siadamy rzędami.. i odliczanie, po 14 osób.. Czemu nie zrobili tego podziału komputerowo? Na to pytanie ( tak jak i na mnóstwo innych) raczej nigdy nie dostanę odpowiedzi.
Jestem w 4 na 7 ( przy czym 7 jest najlepsza). Źle nie jest, ewentualnie mogłabym być w 3, ale nie będę narzekać. Przynajmniej jestem w grupie z Julką :) A jako nauczyciel facet który uczył Dominika w podstawówce. Mam się bać?
2 lekcja - Historia
Bez szaleństw, zapiszemy tylko 4 strony.
Tak sobie pomyślałam,że może przepiszę w weekend zeszyt, tak aby dało się coś z niego zrozumieć..
A teraz myślę, że mnie poje*ało :-) Ale to nastąpiło już dawno, powinnam się przyzwyczaić :)
3 lekcja - WOK
Na wstępie ochrzan za używanie telefonu na lekcji. Oj tam, oj tam wbrew pozorom jestem w stanie wytrzymać te 45 minut bez używania go.
Zapowiada się.. ciekawie? Może.
Nauczycielka: Ja będę was uczyć.. I niech tylko ktoś spróbuje się uśmiechnąć... Najważniejszego przedmiotu w szkole..
Klasa: Matematyki?
:)
4 lekcja - Matematyka
OMG. Nic nie umiem, nic. Jakim cudem miałam pięć na koniec, 75% z egzaminu, skoro nie potrafię tego co teoretycznie jest w klasie 5 szkoły podstawowej.
Jutro rano ( no dobra, nie tak rano, matma na czwartej lekcji) umrę.
5 lekcja - Informatyka
45 minut lekcji przesiedziane. Wydaje mi się, że jak na pierwszą klasę moje umiejętności w zakresie obsługi komputera wystarczą. Czytaj: potrafię go włączyć, jeżeli trzeba to wyłączyć także.
6 lekcja - Niemiecki
Proszę wziąć Stoperan, bo kogoś chyba posrało.
Ja nie chcę mieć kontynuacji języka niemieckiego tylko z tego powodu, że uczę się go od podstawówki; ja chcę się go uczyć od podstaw. Tak jak wybrałam na stronie. Od podstaw, nie kontynuacja. Kurde.
Geradeaus zum Byczyna. Bo? Bo chciałam przetestować bilet z przesiadką ( wracałam z gimnazjum) i.. zobaczyć nowe kafelki przed szkołą :D Dziki szał i rozpusta po prostu. A wewnątrz - podłogi ultra czyste :-)
Jutro kończymy o 12:20 ( później jest pogrzeb jakiegoś ucznia naszej szkoły) więc jadę do Byczyny.
Dokładniej przyjrzeć się kafelkom położonym przed szkołą :-)
Istnieje szansa, że jeżeli w najbliższym czasie umrę, to będą mieli skrócone lekcje. Enjoy.
Miewam nieczyste intencje
Łamię własne zasady
Jestem niekonsekwentny
Drażliwy i nieznośny
Nie potrafię słuchać
A sam bez przerwy gadam
Jak bym istniał tylko ja
A światem rządził szatan.
Chciałbym być zawsze niewinny i prawdziwy ;
Chciałbym być zawsze pełen wiary i nadziei...
wtorek, 4 września 2012
4 września - wtorek
Bartek przez cały wrzesień ma praktyki w Byczynie, więc tak jak ja musi wstawać o 6:00. I dzięki temu mam z kim jeść śniadanie :-) Inaczej bym nie jadła, więc to jego wina. Tak, cała wina niech spadnie na Bartka , który nie dość,że musi wstawać na szóstą zamiast jak inni studenci we wrześniu spać do 10, to jeszcze jest moim bratem. Przesrane ma.
Powraca schemat lekcji. Cieszymy się?
1, 2 lekcja - Wf
Zapowiada się nieźle. Na razie te cztery godziny w tygodniu mnie nie przerażają, ale to kwestia czasu. Na razie może to do mnie nie dociera. Raczej nie ma szans na wolne lekcje ( to już nie jest szkoła bez hali ;-) ), ale nauczycielka wydaje się być całkiem ok. No a dzisiaj nie ćwiczyłyśmy, bo nikt nie miał stroju. ( No dobra, ja miałam).
No i mam lekcje z klasą 1a, czyli Julki. Pocieszające.
Przez całe dwie lekcje nie odezwałam się ani razu o.o Szok. Nie wiedziałam, że tak umiem.
Żeby nie umrzeć z nudów czytałam "Miasteczko Salem" - robi się ciekawie, jest pierwszy zgon. I to dziecka, uroczo.
A tak w ogóle - "Mamy w klasie araba" - haha, jeb*am.
3 lekcja - Matematyka
Na wstępie dowiedziałam się, że w pierwszej klasie bez szaleństw - tylko 4h matmy w tygodniu. W drugiej 6, aczkolwiek to strasznie malutko, i będzie jeszcze jedna, obowiązkowa, aczkolwiek nie wpisana w planie. A w trzeciej, żeby było ciekawiej sześć godzin, plus dwie dodatkowe.
Niektórzy wiedzą jak na start zdemotywować uczniów. Ale nauczycielka chyba zła nie jest, uśmiecha się, i - w przeciwieństwie do niektórych nauczycieli- nie rzuca długopisami ( If You know what I mean :) ), tylko straszy bonusowymi zajęciami.
Na start - liczby naturalne. I pierwsze zadanie. Miło.
Po co ja szłam na mat-inf?!

5, 6 lekcja - Polski
Dwie lekcje przegadane w zasadzie. Dość fajnie, mam nadzieję,że będzie tak częściej :) I że nie będzie polskiego na godzinie wychowawczej.
Martwi mnie jedynie, że będzie mało wypracowań, bo wszystko bierzemy z neta.
I wycieczki raczej jednodniowe, bo naszej wychowawczyni nie chce się chodzić i sprawdzać kto i gdzie pije. Jak powiedziała: jej to nie kręci.
No cóż, zdarza się. Aczkolwiek istnieje możliwość, że pojedziemy na jakąś trzydniówkę.
A na razie - wyjazd integracyjny ( nie, nie mam na myśli tego filmu, którego oglądać nie zamierzam, i który na filmwebie ma ocenę 4.1 - gorzej to chyba tylko Kac Wawa ). Tylko jeszcze nie wiem kiedy, ale istnieje możliwość że w przyszłym tygodniu.
Spoko, może wreszcie będę ogarniać tych ludzi.. Jak na razie mam zamiar nauczyć się ich imion według butów ( po twarzy za cholerę nie poznam :D ). I tak - jakaś dziewczyna z imieniem na S i dużymi, ładnymi oczami *-* ma beżowe tenisówki; Martin- nike identyczne jak ma Dominik..
Spoko, reszty też się nauczę. Gorzej jak zmienią buty ;-)
Wracam z Mateuszem. Bo.. Bo jest w Kluczborku, i nie będę musiała czekać ponad godzinę na autobus.
Teraz nie wiem, czy nie popełniłam błędu - z radia leciały same hity. (Roku 2007 chyba... ) Takie tam "Doktorspiele". Myślałam, że umrę. To nawet możliwe, bo śmieciarka jadąca przed nami nie chciała zrobić marginesu, więc mogliśmy w coś wjechać wyprzedzając ją. Przynajmniej nie musiałabym słuchać tego badziewia :)
Po drodze pojechaliśmy do Wołczyna po kask do skutera. Nie mam aż tak wielkiej głowy jak myślałam - rozmiar M jest dobry, tak jak i na Mateusza. Ale nie kupiliśmy bo ponoć Matis oglądał w Klb i tamte wyglądały na bardziej wytrzymałe, czy coś.. No jak się zabić to tylko w wytrzymałym kasku. Mózgu nie będzie na całej ulicy.
Oni umieją. Ja nie umiem. Ale Karolina też nie potrafi, ha! :)
Powraca schemat lekcji. Cieszymy się?
1, 2 lekcja - Wf
Zapowiada się nieźle. Na razie te cztery godziny w tygodniu mnie nie przerażają, ale to kwestia czasu. Na razie może to do mnie nie dociera. Raczej nie ma szans na wolne lekcje ( to już nie jest szkoła bez hali ;-) ), ale nauczycielka wydaje się być całkiem ok. No a dzisiaj nie ćwiczyłyśmy, bo nikt nie miał stroju. ( No dobra, ja miałam).
No i mam lekcje z klasą 1a, czyli Julki. Pocieszające.
Przez całe dwie lekcje nie odezwałam się ani razu o.o Szok. Nie wiedziałam, że tak umiem.
Żeby nie umrzeć z nudów czytałam "Miasteczko Salem" - robi się ciekawie, jest pierwszy zgon. I to dziecka, uroczo.
A tak w ogóle - "Mamy w klasie araba" - haha, jeb*am.
3 lekcja - Matematyka
Na wstępie dowiedziałam się, że w pierwszej klasie bez szaleństw - tylko 4h matmy w tygodniu. W drugiej 6, aczkolwiek to strasznie malutko, i będzie jeszcze jedna, obowiązkowa, aczkolwiek nie wpisana w planie. A w trzeciej, żeby było ciekawiej sześć godzin, plus dwie dodatkowe.
Niektórzy wiedzą jak na start zdemotywować uczniów. Ale nauczycielka chyba zła nie jest, uśmiecha się, i - w przeciwieństwie do niektórych nauczycieli- nie rzuca długopisami ( If You know what I mean :) ), tylko straszy bonusowymi zajęciami.
Na start - liczby naturalne. I pierwsze zadanie. Miło.
Po co ja szłam na mat-inf?!

Lepiej tego nie ujmę.
Przerwa. Jakieś dwie dziewczyny pytają czy mamy historię. A ja nie ogarniam,że są z mojej klasy :C Ide umrzeć.
4 lekcja - Historia.
Ale żeby na pierwszej lekcji zapisać 5 stron? Przeczuwam, że mój 60 kartkowy zeszyt na długo nie wystarczy.
5, 6 lekcja - Polski
Dwie lekcje przegadane w zasadzie. Dość fajnie, mam nadzieję,że będzie tak częściej :) I że nie będzie polskiego na godzinie wychowawczej.
Martwi mnie jedynie, że będzie mało wypracowań, bo wszystko bierzemy z neta.
I wycieczki raczej jednodniowe, bo naszej wychowawczyni nie chce się chodzić i sprawdzać kto i gdzie pije. Jak powiedziała: jej to nie kręci.
No cóż, zdarza się. Aczkolwiek istnieje możliwość, że pojedziemy na jakąś trzydniówkę.
A na razie - wyjazd integracyjny ( nie, nie mam na myśli tego filmu, którego oglądać nie zamierzam, i który na filmwebie ma ocenę 4.1 - gorzej to chyba tylko Kac Wawa ). Tylko jeszcze nie wiem kiedy, ale istnieje możliwość że w przyszłym tygodniu.
Spoko, może wreszcie będę ogarniać tych ludzi.. Jak na razie mam zamiar nauczyć się ich imion według butów ( po twarzy za cholerę nie poznam :D ). I tak - jakaś dziewczyna z imieniem na S i dużymi, ładnymi oczami *-* ma beżowe tenisówki; Martin- nike identyczne jak ma Dominik..
Spoko, reszty też się nauczę. Gorzej jak zmienią buty ;-)
Wracam z Mateuszem. Bo.. Bo jest w Kluczborku, i nie będę musiała czekać ponad godzinę na autobus.
Teraz nie wiem, czy nie popełniłam błędu - z radia leciały same hity. (Roku 2007 chyba... ) Takie tam "Doktorspiele". Myślałam, że umrę. To nawet możliwe, bo śmieciarka jadąca przed nami nie chciała zrobić marginesu, więc mogliśmy w coś wjechać wyprzedzając ją. Przynajmniej nie musiałabym słuchać tego badziewia :)
Po drodze pojechaliśmy do Wołczyna po kask do skutera. Nie mam aż tak wielkiej głowy jak myślałam - rozmiar M jest dobry, tak jak i na Mateusza. Ale nie kupiliśmy bo ponoć Matis oglądał w Klb i tamte wyglądały na bardziej wytrzymałe, czy coś.. No jak się zabić to tylko w wytrzymałym kasku. Mózgu nie będzie na całej ulicy.
Oni umieją. Ja nie umiem. Ale Karolina też nie potrafi, ha! :)
poniedziałek, 3 września 2012
3 września - poniedziałek
Jeden z najokropniejszych/najlepszych ( niepotrzebne skreślić) dni w życiu właśnie się zaczyna. I to o godzinie 6:08, wszakże autobus czekał nie będzie.
A ja? Ja pastuję swoje glany.
I jem, to niezwykle ważne, bo jeśli dzisiaj umrę, to przynajmniej nie z pustym żołądkiem.
Otwieram lodówkę i co widzę?
Trochę niezręcznie czułabym się, ze świadomością pochłonięcia sera robionego z księżniczek, dlatego zadowoliłam się zwykłym serem i szynką. ( Chrum )
Tata: Musisz sobie dzisiaj kupić książki. Bo nie będziesz miała, a zadadzą zadanie i.. I co będzie? Płacz i zgrzytanie zębów. Umiesz zgrzytać zębami.
Podjęłam próbę.
T: Nie umiesz. No to musisz kupić książki.
Przyszedł po mnie Sebastian i razem poszliśmy na przystanek, zastanawiając się, czy plan rozłożenia torów od Byczyny aż pod nasze domy jest realny. Powątpiewam, ale jeśli Ci się uda, to daj znać. Bo rzadko z domu wychodzę, mogę to przeoczyć.
Godzina 07:10 wsiadamy do autobusu i jedziemy. I tak codziennie. Zadajmy sobie pytanie: kiedy ja się wyśpię?! A w gimnazjum myślałam, że 07:40 to wcześnie..Trzydzieści minut które można by było poświęcić na.. sen, chociażby, przepadło bezpowrotnie.
No chyba, że cofnę się do gimnazjum :)
Przynajmniej w autobusie widzę większość osób z tamtej klasy. Pocieszające.
Trzydzieści minut drogi, jesteśmy na miejscu.
Tylko... Co teraz zrobić? Poszłam z Anią poszukać ławki. Znalazłam, aczkolwiek jej nie odpowiadała. Cóż, zawsze można usiąść na ulicy. Ewentualnie położyć się na drodze, w oczekiwaniu na śmierć nadjeżdżającą ze stówą na liczniku.
Dziewiąta, rozpoczęcie. Siedzę na tym krześle czując się jak obsrana na fioletowo. Chyba nikt poza mną nie miał glanów. Jedynie jakaś dziewczyna przy wejściu powiedziała, że też chciała ubrać :) , ale mama jej nie pozwolił.
Hm, w moim wypadku tata nie ma nic do powiedzenia w tej sprawie ( zresztą i tak nie ma na to czasu). A nawet jeśli, to zawsze mogę zacząć chodzić w gumowcach i oczojebnym różu. To zdecydowanie gorsze od glanów.
Nie jestem w stanie przyswoić myśli, że od dziś jestem jednym z uczniów klasy 1BL.
Z dwudziestoma chłopakami, których twarze ciężko mi rozróżnić. Powątpiewam, że kiedykolwiek nauczę się tych wszystkich imion.
Wcześniej był Śledziu, Babuś, Yeti, Zioło i Bartek, zero problemu z rozróżnieniem, nic :-)
Tak fajnie. I taka mała klasa.
Ależ mi się na wspomnienia zebrało. Takie rozczulanie jest obrzydliwe. Nie przeszkadza mi to jednak w dodaniu kilku zdjęć mojej "byłej" klasy :)


Technika. I sweet focie, naturalnie.
Ludzka stonoga
Prawda ;-)
A ja? Ja pastuję swoje glany.
I jem, to niezwykle ważne, bo jeśli dzisiaj umrę, to przynajmniej nie z pustym żołądkiem.
Otwieram lodówkę i co widzę?
Trochę niezręcznie czułabym się, ze świadomością pochłonięcia sera robionego z księżniczek, dlatego zadowoliłam się zwykłym serem i szynką. ( Chrum )
Tata: Musisz sobie dzisiaj kupić książki. Bo nie będziesz miała, a zadadzą zadanie i.. I co będzie? Płacz i zgrzytanie zębów. Umiesz zgrzytać zębami.
Podjęłam próbę.
T: Nie umiesz. No to musisz kupić książki.
Przyszedł po mnie Sebastian i razem poszliśmy na przystanek, zastanawiając się, czy plan rozłożenia torów od Byczyny aż pod nasze domy jest realny. Powątpiewam, ale jeśli Ci się uda, to daj znać. Bo rzadko z domu wychodzę, mogę to przeoczyć.
Godzina 07:10 wsiadamy do autobusu i jedziemy. I tak codziennie. Zadajmy sobie pytanie: kiedy ja się wyśpię?! A w gimnazjum myślałam, że 07:40 to wcześnie..Trzydzieści minut które można by było poświęcić na.. sen, chociażby, przepadło bezpowrotnie.
No chyba, że cofnę się do gimnazjum :)
Przynajmniej w autobusie widzę większość osób z tamtej klasy. Pocieszające.
Trzydzieści minut drogi, jesteśmy na miejscu.
Tylko... Co teraz zrobić? Poszłam z Anią poszukać ławki. Znalazłam, aczkolwiek jej nie odpowiadała. Cóż, zawsze można usiąść na ulicy. Ewentualnie położyć się na drodze, w oczekiwaniu na śmierć nadjeżdżającą ze stówą na liczniku.
Dziewiąta, rozpoczęcie. Siedzę na tym krześle czując się jak obsrana na fioletowo. Chyba nikt poza mną nie miał glanów. Jedynie jakaś dziewczyna przy wejściu powiedziała, że też chciała ubrać :) , ale mama jej nie pozwolił.
Hm, w moim wypadku tata nie ma nic do powiedzenia w tej sprawie ( zresztą i tak nie ma na to czasu). A nawet jeśli, to zawsze mogę zacząć chodzić w gumowcach i oczojebnym różu. To zdecydowanie gorsze od glanów.
Nie jestem w stanie przyswoić myśli, że od dziś jestem jednym z uczniów klasy 1BL.
Z dwudziestoma chłopakami, których twarze ciężko mi rozróżnić. Powątpiewam, że kiedykolwiek nauczę się tych wszystkich imion.
Wcześniej był Śledziu, Babuś, Yeti, Zioło i Bartek, zero problemu z rozróżnieniem, nic :-)
Tak fajnie. I taka mała klasa.
Ależ mi się na wspomnienia zebrało. Takie rozczulanie jest obrzydliwe. Nie przeszkadza mi to jednak w dodaniu kilku zdjęć mojej "byłej" klasy :)

Młodzi i piękni.
I moje spodnie moro, bitch!

Taki tam paraliż.
Spiderman.

Nie wiem kto mi wtedy malował wąsy, ale stwierdzam, że nie powinien tego robić zawodowo.

Uroczy uśmiech Kasi :)
Tylko ja tu widzę trolla? :D

Lans na krzywe wąsy.
Technika. I sweet focie, naturalnie.
Ludzka stonoga
Prawda ;-)
Ubieranie bokserek na spodenki jest krokiem w przód, wyznaczaniem nowych trendów. Szczyt hipsterstwa.
Niestety nie wiem czyj to tyłek xD
Pierwsze minuty spędzone w gronie nowej klasy i wychowawczyni. Co do nauczycielki - sprawia wrażenie sympatycznej, mam nadzieję,że nie będzie żadnych problemów.
Co do grupy - nie znam nikogo. Teoretycznie kojarzę Wojtka i Kasię z Byczyny, ale chyba nigdy z nimi nie rozmawiałam, więc się nie liczy :)
Czego się dowiedziałam siedząc w pierwszej ławce ( ale siobie miejsce wybrałam. Jak zasrany lizodup :D)? Że wszystko jest na stronie szkoły; że zeszyt na polski możemy mieć jakikolwiek, byleby tylko istniał ( to ja kupuję szesnaście kartek w kratkę, okładka Kubuś Puchatek.); że jak będziemy się uczyć, to będzie dobrze.
No to dobrze.
Nasza pierwsza "lekcja" się skończyła, wychodzę przed szkołę. I czekam. Czeekam. Na cokolwiek, na grom z jasnego nieba, na śnieg, na czołg. Nikt znajomy nie wychodzi.
Postanowiłam po raz kolejny udowodnić samej sobie,że jestem hardkorem, i porozmawiać z kimś z klasy.
Podeszłam do jakiegoś chłopaka, którego skojarzyłam po ładnej, jasnej marynarce.
Ja: Cześć.. Jesteśmy razem w klasie, prawda?
X: Cześć. Tak, jesteśmy..
J: Znasz kogoś? Ja nie bardzo..
X: Ja też nikogo nie znam.
I się zesrało, rozmowa zakończona. Nie jestem hardkorem.
W końcu ze szkoły niczym ninja wyłoniła się Karolina. I Ania i Asia, aczkolwiek one sobie.. poszły.
I zostałam z Karoliną
I czekałyśmy na Julkę, która wyszła chyba po trzydziestu minutach. Moim zdaniem jej klasa już na wstępie postanowiła zrobić sobie lekcję fizyki, aczkolwiek Julka upiera się, że zwiedzali szkołę.
My poszłyśmy zwiedzić szkołę w celu odnalezienia toalety. I tam jest mydło, i nawet papier (ewentualnie srajtaśma, jak to fachowo ujęła Julia ) Istne szaleństwo.
Cały dzień przełażony. Teoretycznie nie przeszkadzało by mi to specjalnie, gdybnym nie miała na sobie spodni które po prostu ze mnie spadały.
Następnym razem jak będę chciała je ubrać, to zwiążę je sznurkiem.
Najpierw po bilet na pociąg, później na rynek po książki ( stałam w kilometrowej kolejce. Jak po mięso za komuny). Później na przystanek autobusowy, gdzie doszłyśmy do wniosku, że nie ma sensu jechać jak bydło ściśnięte w tym autobusie. Zatem.. Pojedziemy pociągiem :)
Idziemy na frytki.Ania postoi w kolejce, a Julka i Karo pójdą pochodzić po sklepach. Wrr.. ;-)
Karolina - jak można lubić sos salsa? o.o Przecież tam jakieś kawałki dziwnych rzeczy są. Pewnie drewna.
Powrót do domu luksusowym środkiem transportu, jakim jest pociąg. I nawet wygodne siedzenia były. I kosz na śmieci, niedostępny dla zwykłych śmiertelników.
Dotarłyśmy do celu. Do Byczyny. I co z tego, że tutaj nie mieszkam? Wrócę z Bartkiem.
Siedziałam w parku czekając na Julkę przy akompaniamencie muzyki płynącej ze średniej jakości słuchawek.
I czekam, czekam...Doczekałam się :) Przyszła żeby sprawdzić moje świadectwo.
Pisane na brudno, jak na razie. Choć nie wiem kiedy, i czy w ogóle napiszę to na czysto - dlaczego mam poświęcać swój czas dla kogoś, kto nie ma go dla mnie? :)
I tak wyszło jedno wielkie nic, zatem nikt stratny nie będzie. No chyba, żeby wziąć pod uwagę kilka godzin które jednak nad tym spędziłam. Ale to chyba nie ważne. Albo ważne, ale tylko dla mnie.
Znając życie przesiedzę kolejnych kilka godzin i to napiszę, a później wszyscy mnie wyśmieją. I życie będzie piękne i kolorowe, na na na..
(Jestem głupcem, naiwnym dzieckiem, nie biegnę za tłumem i mam swoją ścieżkę.)
Kiedy życie daje szkołę pozostaje tylko brać.
Co do grupy - nie znam nikogo. Teoretycznie kojarzę Wojtka i Kasię z Byczyny, ale chyba nigdy z nimi nie rozmawiałam, więc się nie liczy :)
Czego się dowiedziałam siedząc w pierwszej ławce ( ale siobie miejsce wybrałam. Jak zasrany lizodup :D)? Że wszystko jest na stronie szkoły; że zeszyt na polski możemy mieć jakikolwiek, byleby tylko istniał ( to ja kupuję szesnaście kartek w kratkę, okładka Kubuś Puchatek.); że jak będziemy się uczyć, to będzie dobrze.
No to dobrze.
Nasza pierwsza "lekcja" się skończyła, wychodzę przed szkołę. I czekam. Czeekam. Na cokolwiek, na grom z jasnego nieba, na śnieg, na czołg. Nikt znajomy nie wychodzi.
Postanowiłam po raz kolejny udowodnić samej sobie,że jestem hardkorem, i porozmawiać z kimś z klasy.
Podeszłam do jakiegoś chłopaka, którego skojarzyłam po ładnej, jasnej marynarce.
Ja: Cześć.. Jesteśmy razem w klasie, prawda?
X: Cześć. Tak, jesteśmy..
J: Znasz kogoś? Ja nie bardzo..
X: Ja też nikogo nie znam.
I się zesrało, rozmowa zakończona. Nie jestem hardkorem.
W końcu ze szkoły niczym ninja wyłoniła się Karolina. I Ania i Asia, aczkolwiek one sobie.. poszły.
I zostałam z Karoliną
I czekałyśmy na Julkę, która wyszła chyba po trzydziestu minutach. Moim zdaniem jej klasa już na wstępie postanowiła zrobić sobie lekcję fizyki, aczkolwiek Julka upiera się, że zwiedzali szkołę.
My poszłyśmy zwiedzić szkołę w celu odnalezienia toalety. I tam jest mydło, i nawet papier (ewentualnie srajtaśma, jak to fachowo ujęła Julia ) Istne szaleństwo.
Cały dzień przełażony. Teoretycznie nie przeszkadzało by mi to specjalnie, gdybnym nie miała na sobie spodni które po prostu ze mnie spadały.
Następnym razem jak będę chciała je ubrać, to zwiążę je sznurkiem.
Najpierw po bilet na pociąg, później na rynek po książki ( stałam w kilometrowej kolejce. Jak po mięso za komuny). Później na przystanek autobusowy, gdzie doszłyśmy do wniosku, że nie ma sensu jechać jak bydło ściśnięte w tym autobusie. Zatem.. Pojedziemy pociągiem :)
Idziemy na frytki.Ania postoi w kolejce, a Julka i Karo pójdą pochodzić po sklepach. Wrr.. ;-)
Karolina - jak można lubić sos salsa? o.o Przecież tam jakieś kawałki dziwnych rzeczy są. Pewnie drewna.
Powrót do domu luksusowym środkiem transportu, jakim jest pociąg. I nawet wygodne siedzenia były. I kosz na śmieci, niedostępny dla zwykłych śmiertelników.
Dotarłyśmy do celu. Do Byczyny. I co z tego, że tutaj nie mieszkam? Wrócę z Bartkiem.
Siedziałam w parku czekając na Julkę przy akompaniamencie muzyki płynącej ze średniej jakości słuchawek.
I czekam, czekam...Doczekałam się :) Przyszła żeby sprawdzić moje świadectwo.
Pisane na brudno, jak na razie. Choć nie wiem kiedy, i czy w ogóle napiszę to na czysto - dlaczego mam poświęcać swój czas dla kogoś, kto nie ma go dla mnie? :)
I tak wyszło jedno wielkie nic, zatem nikt stratny nie będzie. No chyba, żeby wziąć pod uwagę kilka godzin które jednak nad tym spędziłam. Ale to chyba nie ważne. Albo ważne, ale tylko dla mnie.
Znając życie przesiedzę kolejnych kilka godzin i to napiszę, a później wszyscy mnie wyśmieją. I życie będzie piękne i kolorowe, na na na..
(Jestem głupcem, naiwnym dzieckiem, nie biegnę za tłumem i mam swoją ścieżkę.)
Kiedy życie daje szkołę pozostaje tylko brać.
Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubańczykom.
niedziela, 2 września 2012
Yeeep.
Jutro szkoła. Obawiam się, że nie ogarnę.
W zasadzie to nawet teraz nie ogarniam.
I jeszcze mam napisać świadectwo ( no chyba jednak nie.. ;] )
Ide umrzeć.
Edit:
Nie umarłam (jeszcze)
Widział ktoś mój biały t-shirt? Wielkością podobny do prześcieradła.
Jestem w trakcie poszukiwania zaginionej koszulki, później znając życie zacznę pisać to świadectwo, i położę się przed 2.
Jakie moje życie jest fajne...
Dobry żart, nie?
Nie ?
W zasadzie to nawet teraz nie ogarniam.
I jeszcze mam napisać świadectwo ( no chyba jednak nie.. ;] )
Ide umrzeć.
Edit:
Nie umarłam (jeszcze)
Widział ktoś mój biały t-shirt? Wielkością podobny do prześcieradła.
Jestem w trakcie poszukiwania zaginionej koszulki, później znając życie zacznę pisać to świadectwo, i położę się przed 2.
Jakie moje życie jest fajne...
Dobry żart, nie?
Nie ?
Subskrybuj:
Posty (Atom)








.jpeg)
.jpeg)
.jpeg)

