niedziela, 31 marca 2013

31 marca - niedziela.

W końcu nadeszły; doczekaliśmy się białych świąt. Szkoda tylko, że Wielkanocnych.
Nie ma co narzekać, trzeba się cieszyć - Jezus zmartwychwstał i Alleluja. ;-)

Mamy święta. Mamy jedzenie. Mnóstwo żarcia. Czego więcej potrzeba do szczęścia?
No może jedynie jednorożca. Albo smoka.
Znowu mam fazę na smoki - to przez to, że Bartek niefortunnie oglądał "Grę o tron "  w moim towarzystwie. I tam były smoki . TAKIE UROCZE *------*
Dziś biegałam po domu krzycząc "kupcie mi smoka". (Powiedzieli, że nie dostanę. :( ) Wcześniej  robiłam "plplplpplplplplpl" i wmawiałam sobie oraz innym, że jestem jednorożcem. No bo jestem. Nie?


Mam dla Ciebie życzenia. Proszę docenić, bo kilka minut nad tym myślałam ;-)

Śnieżek prószy, a lód strzela. Dziś Wielkanocna Niedziela. Niech się zając nie zagubi i prezentów nie pogubi. Chcę Ci życzyć dzisiaj zdrowia, no i jeszcze szczęścia - dodam. Jutro mokrego dyngusa. Będziesz mógł też śnieżki rzucać. Świętuj jedząc jajka smaczne. I niech wiosna już się zacznie ;-) 

Wprawdzie sama nie potrafiłam wymyślić nawet wierszyka ( powyższe ułożył mój brat. Że niby poeta.. ;-) ) ale chcę życzyć, aby w Święta Zmartwychwstania w każdym z Nas zmartwychwstały: zapomniane marzenia, oraz optymizm w podchodzeniu do przeciwności losu. Niech Zmartwychwstały Jezus dodaje siły na każdy dzień życia ;-) 

Ania ;-)




środa, 27 marca 2013

27 marca - środa ( by Ola)

Ola zapytała, czy może napisać mi notkę na blog. W sumie.. dlaczego by nie, od czasu do czasu nawet dla niej mogę być miła. Niech myśli, że jest fajna :* ;-)

Wiadomo, ja piszę lepiej i takie tam.. ;-) No ale ona jest adoptowana. ( Zaraz mnie wirtualnie zamorduje, jak nic).
Do takiego wniosku doszłam, gdy powiedziała, że jej tata ma grupę krwii AB, mama - B, a ona A. Ja zrobiłam krzyżówkę, i mi wyszło, że jest adoptowana.
Cóż, mam prawo się mylić. Nie muszę być dobra z biologii :D ( Ale przynajmniej zdania rozpoczynam od dużej litery, sieroto! )

Zapraszam :-)


witam. tu nie Anna dziś, tutaj Ola! Ania była tak miła i wrzuciła na bloga to, co ja napisałam ;3 więc zaczynamy. świat wg Oli.

1 lekcja – angielski
piszemy spr. to ja się zmywam. poszłam zadzwonić, next na aulę. wracam, a Karolina do mnie, że spr nie ma. no to pięknie. bynajmniej P. B. mnie pochwalił, że bd prowadzić debatę. tyle wygrać!
2 lekcja – edb????
nie, nie idę na edb. idę na aulę! próba generalna, mikrofonu, oświetlenia, etc…
3 lekcja – hipotetycznie wok z nauczycielką chemi, w praktyce aula.
klasy powoli się schodzą. goście też. dłoń podali mi burmistrz Kluczborka, starosta powiatu i poseł z PO. tyle wygrać! chyba do końca życie teraz nie umyję ręki. później prezentacja, trema, wszędzie aparaty, kamera. zaszczyt mnie w dupę kopnął, że ja Cię sunę.
4 lekcja – historia.
dalej jestem na auli, debata trwa.
5 lekcja – informatyka.
aula. już po spotkaniu, sprzątamy.  i wpieprzamy ciasto. i Michał robi po kolei każdej dziewczynie zdj, jak je. pozdrawiam!
długa przerwa – czyli długa przerwa.
ciężka rozkmina. Iść nakarmić zwierzątko, czy może nie… w ostateczności nie poszłam, a poszłam na spotkanie alternatywy. tylko wszyscy nas olali i siedzieliśmy w sumie ja, jakaś dziewczyna bodajże z 1E, Maciek i Artur.
6,7 lekcja – a kogo to obchodzi…?
nie, nie poszłam na lekcje. pojechałam autobusem do domu :3 po drodze odprowadziłam Maćka, później podeptałam na przystanek. i autobusem do domu. (no może nie pod sam dom… XD)

po powrocie zjadłam obiad (kreatywne zajęcie), później poszłam do przedszkola po młodą. na szczęście jutro ona idzie do przedszkola, więc mam dom dla siebie. life is beauty! a do szkoły wracamy dopiero w środę, so… przydałaby się jakaś impreza ♥

to tyle, na koniec piosenka, bo Ania też zawsze wrzuca.


wtorek, 26 marca 2013

26 marca - wtorek

Kabaret w dwóch częściach, czyli mecz Polska - San Marino.
2:0 jak na razie. Nie no, jest się czym chwalić... >D


Z dziś:
Takie my ;-D
Sandra slender.
A Karolina nie umie narysować średnika! ;-)

poniedziałek, 25 marca 2013

22 marca - piątek

Cholerny śnieg.
To wszystko przez te "klimaty". Tak mi powiedziała jakaś starsza Pani na przystanku. Bo ludzie zabijają zwierzęta, a to klimaty; wycinają choinki na święta, a to klimaty. Gdyby jeszcze mówiła normalnie, to może dałoby się jej słuchać, a nie tylko śmiać się, z naciągniętą na pół twarzy chustką.
Najwspanialszy tekst: za moich czasów ( oprócz tego, że biegałam za tyranozaurami ) to bla bla bla...
Ja nie jestem dobrym słuchaczem, więc źle dobrała sobie powiernika swych historii.

1 lekcja - Fizyka

Mam szczęśliwy numer, a co za tym idzie - nie ma stresu, że mnie zapyta. Upiekło się.

2 lekcja - Biologia

Oglądamy film. O ewolucji. Nie lubię.
Nie wiem jak inni, ale ja małpą nie byłam nigdy. :( Przynajmniej tak mi się wydaje...
Ah, te prawie realnie wyglądające zwierzęta. Jaka szkoda, że seans przerwał nam dzwonek.Nie wiedziałabym, czy inne małpy zaakceptują Lucy (tak się nazywał ten komputerowy twór?), gdyby nie Kasia! ;-) Zrobiła mi spojler. Zaakceptują.

3 lekcja - Polski

Ej, co my robiliśmy na tej lekcji? Ktoś zdawał treny. I tak jak na razie ja mam najlepszą ocenę [5-]. Szpan. Bukszpan.

4 lekcja - Angielski



Ain't no sunshine when she's gone. No to już wiem czemu nie ma słońca, pytanie tylko: kim jest "ona"? ;-)

5, 6 lekcja - Matematyka

Sprawdzian. Uczyłam się, ale chyba coś nie wyszło...

Tylko trochę nie wyszło, 4- jest :-D Bardzo pięknie :-)

Trzeba się ogarnąć, zjeść i iść na pociąg. Na koncert! @.@

Całą podróż towarzyszyły mi osoby.. ciekawe. Najpierw usiadłam koło jakiegoś kolesia, bardzo oryginalny. Hipster. Dlaczego? Przeciętny człowiek nie zakłada okularów przeciwsłonecznych w pociągu, ( nerdy, granatowo/miętowe... No co.. ;-P ) tym bardziej, że za oknem śnieg. Jedyne co mogło go oślepiać, to blask własnej zajebistości.

Gdy już wyszedł, pojawiła się kobieta ze scenariuszem "trudnych spraw" w ręku... Wschodząca gwiazda, jak nic! (Nie, nie mam autografu. Byłam zbyt onieśmielona żeby podejść i poprosić.)
Dosiedli do niej jacyś znajomi, i między kęsami bułek z pasztetem, a rzucanymi w eter "paniami lekkich obyczajów", zaczęli czytać ten scenariusz. Coś o spalonych ciuchach. Nie zrozumiałam. Głównie dlatego, że ja tego serialu nie rozumiem po prostu.
Później zaczęli się zastanawiać kto zagra właściciela salonu fryzjerskiego. Miał być "męski, ze skłonnościami homo". Mhm...

Dotarłam do Wrocławia, nawet wysiadłam na dobrej stacji.
Kiedyś miałam jechać na dworzec główny, wysiadłam na Nadodrzu, i dopiero gdy pociąg zaczął odjeżdżać skumałam, że miałam wysiąść na ostatniej stacji. ;-)

Marta, kuzynka z którą szłam na koncert, stwierdziła, że będą tam same gówniary. Czytaj: gimnazjum.
Jestem o rok starsza, więc też jestem gówniarą. Chciałam się kłócić, że do mnie można mówić tylko po imieniu, ale później doszłam do wniosku, że:
- jedna osoba ma prawo mówić do mnie po nazwisku;
- jedna osoba ma prawo mówić do mnie tak jak mam na drugie imię;
- tata ma prawo mówić do mnie "Anulka"
więc jedna osoba może mówić mi "gówniaro".



Koncert, koncert, koncert! Najpierw zagrał Lorein.
Żałuję, że znałam* tylko jedną piosenkę ( konkretnie Krótkowzroczność) nawet pośpiewać pokrzyczeć nie mogłam.

*Teraz znam już dwie. Prócz wymienionej wyżej "krótkowzroczności" nauczyłam się jeszcze na pamięć "Milkyway". Zdecydowanie zbyt często tego słucham :-)
"Patrzę w niebo; chciałbym sam poznać siebie samego! "

W przerwie między zespołami ( rozstawianie sprzętu ) puszczono z głośników chyba całą płytę Much - Chcecicospowiedziec. Tutaj znałam już teksty wszystkich piosenek ;-)

Nadszedł czas na happysad. Dwie pierwsze piosenki  - pogo blisko sceny, super, jest impreza, bawimy się, trampki latają.
Z każdą kolejną minutą coraz mniej siły, coraz dalej od sceny xD Matko, ja nie wiem skąd ludzie tyle energii biorą, ale tam się oddechu nie dało złapać. W sumie.. Co z tego, skaczemy! I drzemy ryj!  ( efekt mojego krzyczenia jest widoczny teraz, po czterech dniach. Gardło zdarte.)
Nie wiem ile zagrali piosenek, nie liczyłam niestety; ale na szczęście nie wszystkie były z nowej płyty. Tak sobie myślę, że drażni mnie to "Ciepło/Zimno", starsze piosenki są zdecydowanie lepsze.
Na koniec Nie ma nieba, którego wszyscy domagali się już od połowy koncertu :P

Nie wiem jak to się stało, ale nie znałam wcześniej Undone! A dobry kawałek jest ;-)

Sam sobie mogę strzelić w głowę.

Koncert udany, jedyne czego mi zabrakło, to "Z pamiętnika młodej zielarki". Cóż, nie można mieć wszystkiego :)

Późno, ciemno, zimno, padam na ryj. Nie ma to jak nocne wędrówki po Wrocławiu. Trzeba było iść, bo tramwaj nie jeździ tam gdzie mieliśmy... dojść ( nie wiem nawet gdzie to było, okolice stadionu). Głupi tramwaj.
Podobno przeszliśmy jakieś 4 km, aż mi się nie chce wierzyć.

#Sobota. #Magnolia Park. #Zakupy. #Dom




AMEEEEEEEN.

czwartek, 21 marca 2013

21 marca - czwartek

Z okazji dnia wagarowicza w naszej szkole odbył się "Mam talent". Klasy które wzięły udział ( czytaj: wystawiły kogoś kto odwali robotę za wszystkich) od godziny 11 miały wolne. A reszta ( m.in.1ALO, czyli klasa Julki) musieli siedzieć na lekcjach. Frajerzy .

 Tak bardzo nie rozumiem tego zdjęcia.. 
 Ręka Sandry xD

Pjona.

Z naszym klasowym grajkiem :D

KACZKA XD
Zjarana kaczka.


Najlepsze! :D
Zdjęcia: Karolina O. ( pseudo. Habiel) PHOTOGRAPHY.

Jednak sprawiedliwość istnieje!!! A jutro fizyka :D


Popłakałam się ze szczęścia. Dosłownie.

20 marca - środa

Karolina po swojej wczorajszej wizycie u ortodonty wygląda następująco:


:-) Masz mendo, za spamowanie mi tablicy na fb. ;*

A tak serio:
Tęcza! :3 Lubię to ;-)

1 lekcja - Angielski

Nadgorliwa Ania pościąga krzesła; jak szaleć, to szaleć.


Po powrocie do domu okazało się,że moja ciężka praca zaowocowała 5 punktami z zachowania za "wyjątkową kulturę osobistą". HAHAHA, czyli jeszcze jest jakaś nadzieja dla mnie :-D

2 lekcja - Edb

Nasz nauczyciel ma manię na punkcie notatek z lekcji. Pod każdym tematem ma być minimum 1 strona.
Pół klasy zgłosiło np, a przecież ostatnio wyraźnie było powiedziane "nie trzeba robić notatki". Frajerzy.

Co trzeba zrobić po stwierdzeniu, że ofiara ma zachwiane czynności życiowe? Sprawdzić m.in. oczy ( a nuż naćpany!) oraz nogi ( powinny chodzić jak wycieraczki. )

3 lekcja - Historia

Nie robimy tekstów źródłowych, nie oglądamy prezentacji, nie zapisujemy 5 stron w zeszycie. To oznacza: mamy zastępstwo.

4 lekcja - Wok

A Łukasz mi zjadł ołówek! Tj. pogryzł go na drobne części, a następnie rozrzucił po klasie niczym konfetti. To trzeba mieć nasrane...

Na woku jest tak, że wszystko co znajduje się w moim piórniku nagle staje się wspólne.

5 lekcja - Informatyka

Dlaczego nie umiem wstawić spisu treści w wordzie? Umiałam przecież.. :(
5- jest, przeżyję.

6 lekcja - Rosyjski ( zastępstwo z grupą ze szwaba)

Jak to jest, że uczyłam się niemieckiego tyle lat, a teraz jak widzę coś w tym języku to mnie ciary przechodzą? Porażka.

Martyna uświadomiła sobie, że wszyscy umrzemy. ;-) No, w sumie prawda. I będziemy gnić w ziemi. Aż nie zeżrą nas robaki.
Wspaniała wizja przyszłości.

B-)

Zbyt skomplikowana technologia. W końcu to mat-fiz.. :)

Wracam do domu, robimy obiad na spółę z Darią. Ona smaży jajecznicę, ja.. smaruję kanapki. Ona ma 8, ja 16 lat. Prawie równy podział obowiązków. :D

Spałam. Nie mam pojęcia o której się położyłam, ale w końcu się obudziłam.
"Osiemnasta pewnie", myślę sobie; zwlekam się z łóżka i idę w kierunku kuchni.
Tata: Ej Ania.. Jest 22... 22:15.
Ja: No to idę. Spać.
Jaka faza xD

Ściągam gumkę z włosów, patrzę w lustro... O ku*wa, Violetta Villas.

Nie wiem co się dzieje.

wtorek, 19 marca 2013

19 marca - wtorek

Taka ogromna nadzieja, że autobus nie przyjedzie; że wrócę do domu i spędzę cały dzień na bezcelowym stukaniu w klawisze.
Nadzieja matką głupich, coś nie pykło. 

1, 2 lekcja - Wf

Cholerna siatkówka. Tak dosłownie czuć na sobie wzrok 12 dziewczyn + chłopaków głupków :-)  (chłopaki to są w mojej klasie, mat-inf pany!) z mat-fizu.
Piłka przez siatkę przeszła, progress.

Druga lekcja, dzielimy się na trzyosobowe zespoły i gramy w pseudo-koszykówkę. Karolina, Martyna i ja. Grupa śmierci.
Wygrałyśmy 4 razy pod rząd, pozytywnie.

3, 4 lekcja - Geografia

Kerstin rządzi. Przyszła na pierwszą lekcję, na przerwie zdecydowała, że na drugą już nie idzie, ale zostawiła plecak w klasą... Tak się czaić pod tą salą... ;-)

Dlaczego nasza nauczycielka przypomina mi tą z kabaretu? (Spłonę, jak nic.)

5 lekcja - Religia /Na Osirze.

Targi edukacyjne, czyli licea biją się o zbłąkanych trzecioklasistów. Tak mniej więcej.
Rok temu sama tam łaziłam i zbierałam ulotki ( chyba tylko po to, żeby je później spalić). A OSiR wydawał mi się być taak ogromny... W sumie jak mamy tam wf i robimy kółeczka po połowie, to i tak jest spory.

Przy okazji udało mi się zobaczyć występ chóru gospel. (Prawie koncert.) Trzeci raz w życiu. Emocje jak przy krojeniu chleba.
Rozmawiałam o nich z Karoliną, (która z nimi śpiewała. Kiedy? Wtedy, gdy jeszcze występowali bez playback-u :-P ).
Generalnie oceniałyśmy wszystkie występy. Takie z nas ekspertki :)

Dwie godziny do odjazdu autobusu. Dwie godziny! I stoimy jak debile na dworze, z Anią, Asią i Dawidem. Ale nie wejdziemy do szkoły, bo Dawid woli stać na dworze. Ze swoim rowerem. I lizać się z Aśką. Fu. :-)

Zrobiliśmy bitwę na śnieżki! "My" vs Dawid. I wcale nie wygrał, bo to on miał najwięcej śniegu za koszulką :3

 Ania "Czerwony kapturek" ♥


Idealnie. ( Na kabel patrz, lewa strona...)
Od dziś nienawidzę królików.



Może lepiej dla mnie będzie gdy nie będę szukał na niebie?
I zajrzę w głąb, w swe wnętrze, by odnaleźć tam wiarę w siebie.



Zwątpienie totalne.

poniedziałek, 18 marca 2013

18 marca - poniedziałek

Tata podejmuje wszelkiego rodzaju próby, aby nauczyć Darię modlitwy "Anioł Pański". ( musi znać N modlitw itp. bo idzie do komunii.)  Jak młoda stwierdziła, że woli spać, to tata zaczął jej to śpiewać ( tak, da się)
Jak dobrze, że właśnie musiałam wychodzić na autobus...

Z godziny na godzinę ten dzień staje się coraz gorszy.

1, 2 lekcja - Polski / Godzina wychowawcza

Te uśmiechnięte miny, gdy dowiedzieliśmy się, że nie ma matmy. Nie ma sprawdzianu! Bezcenne.

W zamian przyszła nasza wychowawczyni i przez dwie godziny popychaliśmy pierdoły o przedmiotach rozszerzonych w naszej klasie.
 KUR*A, skoro jesteśmy na profilu MAT-INF-GEO to do jasnej cholery, co mamy mieć rozszerzone? Biologię? Chemię? Czy może polski?
I najlepsze pytanie: A będziemy mieli rozszerzoną informatykę? ...

Uwielbiam moją klasę, ale czasem się zastanawiam, czy my jacyś niedorozwinięci przypadkiem nie jesteśmy...

3 lekcja - Przedsiębiorczość

Omawiamy "style kierowania"; autokrata, demokrata i liberał. Nasza nauczycielka twierdzi, że jest demokratą. W sumie tak, ale jak chce zrobić kartkówkę, to nas o zdanie nie pyta...:D

4, 6 lekcja - Angielski

Najwyższa grupa (czytaj ta, w której - nie wiadomo dlaczego ;-) - jest m.in. Karolina i Ola) ma z nami zastępstwo. To dla nas... Taki zaszczyt.

18 zdań przetłumaczyć na angielski. Ania ciężko pracuje, a Habiel, Olka i Martyna.. rozwiązują krzyżówki. I nie wiedziały, że "długie w zupie"( na 3 litery, ostatnia R), to POR. Cioty. :3

"Ja zapierdzielam jak.. jak locha patagońska!" Olek niszczy.

I tak wszystko przebiła Martyna i jej " A dlaczego tu na parapecie są dwie konewki? Co to za przywileje?"

5 lekcja - Chemia

My mieliśmy odpowiedzi do sprawdzianu? No gdzieżby; skądże znowu...:-D
[Jest piątka.]

7 lekcja - Religia

Nie było sprawdzianu [znowu]. Ciekawe kiedy to napiszemy.


Idę sobie. Umrzeć. Czy cokolwiek.


Stój! Wiesz, to nie tak chcesz żyć....


;/


piątek, 15 marca 2013

15 marca - piątek

Oficjalnie ogłaszam: Mamy piątek!

1 lekcja - Fizyka

Wprawdzie materiał został wczoraj przeze mnie powtórzony, ale nie do końca wierzę w swoje możliwości. Zgłaszam np. I teraz do końca roku muszę być przygotowana. Albo zacznę uskuteczniać ucieczki. To pierwsza lekcja, więc można powiedzieć, że pociąg się spóźnił. (W sumie.. jeżdżę autobusem.)

Kto jest twórcą atomistycznej budowy materii? Demokryt z Abdery Alabamy! :-)

2 lekcja - Biologia

Klonowanie zwierząt i marchewki (nie mogę napisać warzyw, bo ten przykład który podałam jest owocem. Podobno.) Albo po prostu zwierząt i roślin.
Tak czy siak, klonowanie roślin łatwiejsze. Głównie dzięki tkance kalusowej, ( niech mi ktoś wytłumaczy co w tym wyrazie jest śmiesznego? Bo ja na prawdę nie pojmuję. Bez sarkazmu.)  która wykształca się na specjalnej pożywce. Czy jakoś tak to szło.

Nie jestem w stanie myśleć jak klasa drze ryj, a najgłośniej słychać Dawida. Dawid i jego " dlaczego mnie pani pyta!? Bo mam irokeza!?" To było śmieszne, owszem. Pierwsze 10 razy. Kolejna dziesiątka stała się żałosna, następna głupia, a każde kolejne wypowiedzenie słów "i dlaczego mnie pani pyta!? Bo mam irokeza!?" doprowadza mnie do agresji.

Ku*wa, wszyscy mają w dupie tą cholerną fryzurę. To nawet irokez nie jest, co najwyżej.. Balotelli... ( To się nazywa irokez! )

3 lekcja - Polski

 Pół klasy pisze poprawę sprawdzianu z przecinków, a reszta ( czytaj vipy - jak ja- które dostały 4; oraz Ci którzy po prostu się nie nauczyli) analizuje "Pieśń o spustoszeniu Podola".

„Nową przypowieść Polak sobie kupi,
Że i przed szkodą, i po szkodzie głupi.”

 ;-)

4 lekcja - Angielski

Jakieś czasy. Których nigdy nie zrozumiem, bo nawet nie potrafię zapamiętać ich nazw.


5, 6 lekcja - Matematyka

Jezuuuu, 4 z matmy! Czaisz to? Tata dumny.Chyba z 15 razy oglądałam tą kartkę jednocześnie doprowadzając Olkę do furii :-D


Po przerwie wracam do klasy, gdzie wywiązał się następujący dialog:
Nauczycielka: No Aniu, słyszałam,że 4 dostałaś?
Ja: No, tak! Tata mi pozwoli na koncert jechać!!!
N: A jaki?
J: happysad
N: Napisz mi to na tablicy
<happysad>
N: Hm.. Szczęśliwy sad? Szczęśliwy ogród?
<dziewczyny podpowiadają, że sad to smutny.>
N: No to.. To jest oksymoron. Tak?

Chyba.. ;-) Nie ważne. Będzie koncert! Jeszcze tylko tydzień :-)

Trzeba sobie zorganizować godzinę czasu jaka pozostała do odjazdu autobusu. Czyli idę do Biedronki, gdzie można spotkać nie tylko Patrycję i Klaudię, ale także ochroniarza, który każdego traktuje jako potencjalnego złodzieja.

Wychodzę ze sklepu i na moment zatrzymuję się, bowiem w słuchawkach pojawia się nuta której tytułu nie umiem sobie przypomnieć; potrzebowałam pół minuty, żeby ogarnąć iż jest to soundtrack z filmu Surogaci (którego jeszcze nie obejrzałam, pozdro) konkretnie to.  Flashmob :-P
Nagle czuję czyjś but na swoim tyłku. Odwracam się z nadzieją na to, że menda która to zrobiła nie uciekła zbyt daleko. O, Malwa! ( Magda M./ menqqq/ nie wiem jak jeszcze).
Są dni, kiedy kopniak w dupę potrafi poprawić humor.

Daria i Nicola zrobiły babeczki. One tez potrafią poprawić humor ;-)

;-)

Odpaliłam IMVU, chcę się przebrać i nagle coś mi się przypomniało. Szkoła. I pytanie które razem z Olą zadajemy na każdej lekcji - dlaczego chłopakom zawsze widać majtki? ;>
Najs.

I tak nie będziemy się więcej już znać.

poniedziałek, 11 marca 2013

11 marca - poniedziałek

Patrząc w lustro dochodzę do wniosku, że wyglądam jak "idź, i nigdy, przenigdy nie wracaj".
Na szczęście to nie ja, ale inni muszę się przez cały dzień męczyć z moją twarzą, KABOOM!

1 lekcja - Matematyka

Nie było zadania! Gdyby było, to ja miałabym je odrobione! To wszystko urojenie! Mistyfikacja! Halucynacja! Taka sytuacja..

Ola każe mi pisać w zeszycie "zad." zamiast "ćw." (np. ćw.7,s.77).
W imię walki z pisaniem skrótu który mi się nie podoba, zmieniłam jej "zad"na "dupa". Będę się smażyć...

2 lekcja - Polski

Yyy.. TAK. A jak się nauczymy całego XIX trenu na pamięć, to jest 6. No kurcze, gdyby nie to, że umiem już IX do połowy, to pewnie bym się skusiła. Taka szansa.

3 lekcja - Przedsiębiorczość

"Dzień przedsiębiorczości" coraz bliżej, a ja nie wiem gdzie dokładnie pójdę. :(

Jakieś propozycje?

4 lekcja - Angielski

Czuję, że zgarnęłam plusa! (Tyle wygrać.) To musi być prawda! Tak aktywnie brałam udział w lekcji. I wiedziałam, że powinno być "since 2005" a nie "for 2005". For to może być: Ania have written this post for two hours.
 (I już ma powoli dość, bo jej się komputer wyłączył. Brak prądu. Wrr.)

5 lekcja - Chemia

Sprawdzian. Chyba pierwszy raz dostanę ocenę wyższą niż dwa!

Piętnaście minut lekcji, ostatnia ławka grzeje. BOŻE, JAK ŚMIESZNIE >.<
Tak myślę, że jak już siedzimy w trójkę na chemii, to na pewno nie wyniesiemy z tej lekcji żadnej wiedzy. Ewentualnie punkty ujemne, jak ostatnio...

Pozdrawiam Szymona, który dziś dostał link do mojego bloga. Hiperłącze na kartce ;-)

Nauczycielka nawija o "opakowaniach, i materiałach z których są wykonane", a my o
- wściekłym azocie;
- dwupierdzianie kapusty;
- kwaśnych dreszczach;
- amelinium, którego się nie pomaluje;
oraz o tym, że nie wolno sobie Coli lać do oczu. A my tak robiliśmy!
 I pijemy Domestos. Tzn. Ola nie oryginalny, bo jej nie stać.
(Dobra, mnie też nie stać :( )

6 lekcja - Angielski

Dlaczego ludzie z mojej [nowej] mają poczucie humoru na poziomie pięciolatków, a mnie ich żarty i tak śmieszą? :)


 Gdyby to puścić na lekcji, to prawdopodobnie cała klasa miałaby mokro w spodniach. xD

 7 lekcja - Religia

A na jutro zadanie... ( Sprzed ok. miesiąca)

To może pójdę je odrobić? A prze okazji obejrzę film i nauczę się z polskiego? ... ;-)




Nadejdzie czas i przyjdzie taki dzień, że od życia piękniejsza będzie śmierć.  ♥

niedziela, 10 marca 2013

10 marca - niedziela

Jak ja nie cierpię wstawać rano. Brr. 


Zrobiłam sobie listę korzyści wynikające z chodzenia do kościoła gdzieś indziej, niż w Jakubowicach: 
-nie muszę wstawać na 9:30. A to jest bardzo trudne, jeżeli siedzi się do późna przy biurku.
BTW, wczoraj w nocy, gdy rysowałam udało mi się zepsuć obudowę telefonu. Miałam nadzieję, że on jest niezniszczalny...
Zapomniałam, że to jest n97, a nie 3310. (W gruncie rzeczy 3310 ma przynajmniej wymienną obudowę ;-) )

- nie muszę słuchać organisty, który zawsze pod koniec mszy odczuwa chęć popisania się swymi możliwościami przed paniami w moherowych beretach, i daje koncert.
Jak to powiedział mój tata: "Aniu, to jest trudne. Trudno tak grać, a jeszcze trudniej tego słuchać". So true.

- mniejsza szansa na to, że przywalę głową w ścianę [strasznie niskie przejście]. To wszystko przez tych ludzi którzy siedzieli niemalże w przejściu. Krzywo siedzieli! 

Idę z komuni, i *JEBUT*. Coś mi z przejściem nie pykło... Dobra, nikt nie widział, nic nie było.
Siadam na miejsce, powraca mi czucie w czole ( o ile istnieje coś takiego jak czucie w czole).
Trochę dziwnie musiał wyglądać mój głupawy uśmiech na tle "Gorzkich Żali" niosących się po kościele.

Mam ochotę zrobić COŚ. Jeszcze nie mam pomysłu, ale to musi być szalone.

Może coś uszyję? Narysuję? Namaluję na ścianie? Obejrzę trwające trzy godziny "Miasteczko Salem" ? Przeczytam książkę? Coś ugotuję? Postrzelam z łuku? (trochę zimno...)
Pójdę się uczyć chemii?



Nie mam co pisać, cały dzień przed komputerem :( Tak bardzo no-life.

piątek, 8 marca 2013

8 marca - piątek

 I B PANY :) Tak żeby się z rana dowartościować.

1 lekcja - Fizyka

Ale nie będzie pan pytał, no nie? :-)

2 lekcja - Biologia

Piąteczka. Za zadanie domowe.

Połowę lekcji przesiedziałam w kominiarce. Bo.. Może lubię?

(Olka, I want.. zdjęcia poproszę ;3 )


Ostatnia ławka się bawi. Ogarnij.

XD Czemu te debilki mi nie powiedziały, że... mam grzywkę zamiast oczu?
(A Szymon patrzy.. :-D )

3 lekcja - (Pseudo)Polski

Dostałyśmy kwiatki! Róże konkretnie. Chłopcy się postarali :-)

;3

A nasza wychowawczyni dostała wiązankę pogrzebową (TO?). Przynajmniej Ola tak twierdzi.
Ja się na kwiatkach nie znam, odróżniam róże od tulipanów i tyle wystarczy.

Godzina w trakcie której p.psycholog miała nas uczyć tego, jak się.. uczyć.
Z przykrością stwierdzam, że nie wyszło.

P: Bo wy nie macie mózgów...*
Klasa: TAAAAAAAAK!
 *Mózgów przystosowanych do czegośtam. Nie zdążyła dokończyć ;-)

4 lekcja - Angielski

Cudowna ta grupa! Nauczyć się 7 słówek, bo będzie pytanie. Ostro.

Dziś padło na mnie. Poczułam się.. Wybrana. Aczkolwiek to nie było pozytywne odczucie.
Przynajmniej nie zrobiłam ani jednego błędu. Tyle wygrać.

5, 6 lekcja - Matma

Dobijcie mnie. Półtorej godziny matmy. Bez przerwy.
Na pierwszej lekcji pisałam poprawę sprawdzianu. Miałam szmatę, poprawiłam. Tylko jeszcze nie wiem czy na 2 czy 3. Tata dumny :-)


Dlaczego na dworze jest tak cholernie zimno? I jeszcze pada. A taka ładna pogoda była! (A miało być tak pięknie...)
Gdzie jest słońce? (Zabrali mi słońce, pie*dolone słońce!) :(

Gdy w końcu doczekałam chwili, kiedy można było usiąść w ciepłym, prawie ładnym i prawie wygodnym autobusie, stwierdziłam, że jazdę można sobie urozmaicić muzyką.
Nawet za bardzo tą podróż urozmaiciłam. Punkrock, folkmetal, coś klasycznego, rock, metalcor, hiphop (czy tam rap. nieważne..) i od nowa...
Żeby przesłuchać wszystko co mam na telefonie potrzebuję prawie dwóch dni. A i tak zbyt często dochodzę do wniosku, że mam za mało muzyki ;-)

Dom. Jedzenie! Komputer! Niewiele potrzebuję do szczęścia.

Jadę do Byczyny. Teoretycznie miałam tam być już o 16:30. Aha, pomarzyć fajna rzecz.
W drodze zabrakło nam paliwa. Cud się stał, bo stało się to 200 metrów przed stacją benzynową, damy radę.
Paliwo mamy, odpalamy. I tu pojawia się problem. Nie odpalimy. Akumulator padł.
To były znaki, że mam nigdzie nie jechać ;-) Tak to sobie tłumaczę...

Ogarnij! Najlepsza róża od najlepszych chłopaków z kręgów! :-D W życiu bym się nie spodziewała.
(PS: Kasia, pozdrów brata :-) )


Najlepszy wazon ever.


;-)

środa, 6 marca 2013

6 marca - środa

EDIT: Jak się dowiem, kto próbował mi się na konto włamać, to mu nogi z dupy wyrwę. xD


Strzelanie z łuku nie jest dla debili :-) (Mam na myśli siebie)
Po później kciuk może wyglądać tak jak na zdjęciach poniżej. Jest trochę masochizm...

Jedna rana prawie się już zagoiła, więc dziś musiałam zrobić nowe. Logiczne! :-) 





  Karo i jej nerdy. Kto tu jest hipsterem? ;-)





Chciałem tego sam, więc mam
Moją katastrofę widzę z bliska
To fatalny był plan.
Z popiołu nie rozpali się ogniska.




sobota, 2 marca 2013

2 marca - sobota


Może i jeszcze wczoraj chciałam być rebeliantem, nosić glany i tańczyć pogo. 
Dzisiaj natomiast chcę być... łucznikiem. Będę strzelać z łuku do wiewiórek i pomykać na białym rumaku.
Albo nie, tutaj nie ma koni. 
Ale krowy są.
... ( yyy ) Nieważne. Zapomnijmy.

(Ciekawe co wymyślę na jutro.)

A przedwczoraj był tu nawet paw! Nie mam pojęcia skąd, ale po przyjściu do domu zauważyłam, że kury dziwnie głośno "drą ryje" (xD)
Biegałam za nim po całym podwórku. I tak, zrobiłam zdjęcie! 

W takich chwilach żałuję, że mam tylko aparat w telefonie.
Przydałaby się Karolina ( i jej sprzęt :D )



Gdy wczoraj wspomniałam przy Julce o tym, że planuję odnaleźć na strychu łuk i strzały, ta o mało nie zakrztusiła się sokiem. Wyobraziła sobie mnie jako kupidyna. Bardzo śmieszne ;-)

Łuk odnalazłam, ze strzałami było trochę więcej problemów, ale też są. Dwie. Spoko, kiedyś będzie więcej :-)
Przy okazji poszukiwań doszłam do wniosku, że mam fajny strych. Oprócz poziomicy (nareszcie będę miała własną! :D) znalazłam fajny napis:

Czyżby jakaś aluzja do premiera? ;>

Na koniec odkryłam jeszcze zdechłą mysz w kartonie. Ani uciekającej w takim tempie świat jeszcze nie widział.

Włączam Percival i idę z Nicolą na spacer. Przeciągnęłam młodą po wszystkich krzakach, niech wie gdzie są dobre miejsca na bazę :-)
Wzięłam ze sobą łuk, to chyba musiało dziwnie wyglądać.

 
 Nie lubię kwiatków! ( no dobra, lubię..)

 
 Karolina, widzisz gołębnik? ;-P

 Feel like a hunter. I strzała w bucie :-)

 Trafiłam. Na razie nieruchomy cel, ale od czegoś zacząć trzeba.

Najwspanialsze jest to, że filmiki instruktażowe (jak strzelać z łuku) obejrzałam dopiero po powrocie do domu :-) Ale i tak dobrze strzelałam, coś jednak pamiętam z grodu ;-D

Zaczęłam ten post piosenką reggae, przeszłam przez folk metal ; no to na koniec metalcore. I tak nic się kupy nie trzyma ;-)


(I live my life in misery, I'd sacrifice this world to hold you.)
Just sleep tight.


piątek, 1 marca 2013

1 marca - piątek

Wczoraj naszła mnie wena na nowy rysunek. Na ścianie.
Dziś dochodzę do wniosku, że jest on ściśle związany z dzisiejszą fizyką. Tak!  Bo była mowa o świetle, tęczy. I załamaniu. W sensie świata światła.



1 lekcja - Fizyka

Pierwsze sekundy lekcji, cała klasa niepewnie spogląda w stronę nauczyciela, z nadzieją na to, że dziś nie będzie pytał. Po kilku minutach odzywa się Dawid. Odważył się, zrobił krok w stronę odwrócenia uwagi od odpowiedzi ustnej.
-Proszę Pana... A będziemy sobie mierzyć temperaturę?
Nauczyciel w pierwszej chwili parsknął śmiechem, a później zapytał, czy nigdy nie mierzyliśmy temperatury. Doszedł również do wniosku, że to ciekawe, ba, nawet szalone zajęcie, i równie pasjonujące dla nas może być porównywanie swoich wyników.
Więc.. mierzyliśmy temperaturę. Światłem :-)
Fantastyczna lekcja! Bez żadnego sarkazmu.  Zobiliśmy duuużo doświadczeń.

Dostałam 5!  W kategorii "rzut rabarbarem".
A tak całkiem serio, to za wyjazd do planetarium. Wprawdzie ta ocena nie będzie bardzo znacząca przy wystawianiu ocen końcoworocznych, niemniej jednak piątka w kategorii fizyka i astronomia wygląda prześlicznie :-))

2 lekcja - Biologia

Mam w zeszycie narysowaną Supermysz. (Nienawidzę myszy.) Ale rysunek całkiem ładny mi wyszedł.  
I muszę odrobić zadanie domowe. I dostać piątkę.

3 lekcja - Polski

Horacy "Wybudował pomnik..., a ja napisałam na ręce "nie wszystek umrę".
Teraz tylko muszę sobie pomnik wybudować. Nieważne jak, byleby tylko był trwalszy niż ze spiżu...

4 lekcja - Angielski

Uwielbiam moją nową grupę!
Na lekcji pojawiły się a później zniknęły* słówka appear oraz disappear. Olek, siedzący z tyłu klasy doszedł do wniosku, że on może zniknąć. I faktycznie, kiedy po dwóch minutach spojrzałam za siebie, on... siedział pod ławką. Nienormalni ludzie. Czyli ja pasuję :-)

*Tutaj trzeba wykazać się minimalną znajomością angielskiego. Ewentualnie umiejętnością obsługiwania translatora, o tradycyjnym słowniku nie wspominając.

5, 6 lekcja - Matematyka

Poprawiłam 2+ na 1. Mistrz! (Napisałabym jeszcze kilka przekleństw, ale obiecałam sobie, że to będzie notka bez wulgaryzmów. A nuż się uda.)

Ktoś myśli, że na tej lekcji skupiamy się na czymś innym, niż odliczanie do dzwonka? SERIO?

WEEKEND! Czujesz to?
Rozpoczynamy go idąc do herbaciarni. Po kilku minutach tam spędzonych, konkretnie zakręciło mi się w głowie. ( Karolina, i już mamy powód dla którego zachowywałyśmy się jak naćpane).

Przyjechałam do Byczyny. Stanowczo zbyt często jestem u Habiel w domu; jej mama stwierdziła, że to dobrze, bo przynajmniej Karolina ma jakby siostrę :-D
A ta menda mnie odrzuciła, nie chce rodzeństwa.
Łaski bez. Jeszcze będziesz chciała robić ze mną patologiczną rodzinę w Simsach :*

16:30.Adoracja, Droga Krzyżowa, Spowiedź, Msza, Kręgi. 19:00.

I w sumie tutaj mogę wrzucić link do rekolekcji, które oglądam od początku Wielkiego Postu. TUTAJ, *KLIK* . Dzisiejsze są wyjątkowo ciekawe, pierwszy raz od kilku dni ;-) (Przedwczoraj odpuściłam po dwóch minutach - doszłam do wniosku, że oglądanie księdza, który mówi śpiewa "tronYY" albo "winYY", to nie na moje nerwy.)

Idziemy na hetmańskiej! O ile Karolina w końcu się ubierze. I Julka. Oesu, tak ciężko spiąć dupę; nie da się szybciej ogarnąć? :) Rozmawiałam z mamą Karoliny o zmywarkach. I oglądałyśmy "Dom nie do poznania". Fascynujące :-)  

Pizza! Moje pół, czyli wegetariańska, a reszta Karo - mięcho i ostre przyprawy. FUUUUJ. A Później nie mogła tego zjeść. I mi sok zabrała, cwaniara.

Julka tylko picie. Szalona, chciała herbatę zamówić. "Herbata Lipton o smaku różnym". Chyba różnym od wody...

Julia nas opuściła. Teoretycznie poszła do domu, żeby siostry pilnować, a w praktyce pewnie...будеm  учиться ;-) Rosyjskiego. 
W sumie też powinnam zacząć się uczyć, bo na razie umiem tylko powiedzieć cześć - привет; zapytać, czy masz kolegę za granicą ; przedstawić się..  i opisać swój pokój :-D
OCZY HARASZO.

Idziemy przez miasto, śpiewamy. Same hity: Ona tańczy dla mnie, Plastikowa biedronka, Jesteś szalona, Kupiłem czarny ciągnik.... Ja jeszcze Coma - Piosenka pisana nocą ( znudziłem się Boguuuu w połowie. W pooooołowie. )
Aż mi wstyd za nas. Trzeba się ogarnąć. Znormalnieć. 


 Karolina jest załamana naszym zachowaniem w miejscach publicznych.
(I moim niskim poziomem wiedzy).
Szkoda tylko, że sama bekała w parku [świnia] :)  A później mnie nauczyła...


 37 i 43. Prawie wcale nie ma różnicy :D (Moje to te uwalone, oczywiście. I wielkopostne spodnie :) )

Rebelianci xD Picie kubusia zamiast % w wieku 16 ( no dobra, Habiel ma już 17) lat to się nazywa hardkor, a nie jakieś durne wspinanie po kablu. 


Miłość to miłość, każda jest piękna! ♥

                                                Siadaj koło mnie! Tu dla Ciebie jest ławka. 


Cud się nie zdarzył.