sobota, 31 marca 2012

31 marca - sobota

Jak się nazywa osoba wstająca w sobotę, dobrowolnie o godzinie siódmej rano ? Ania.
Ewentualnie hardkor, też pasuje.

Co należy zrobić w sobotę rano ? Zjeść co? Niee. Sprzątać ? Nie..
Napisać notkę. Z Czwartku. Jak widać - najwyraźniej nie umiem systematycznie pisać.

A później trzeba coś posprzątać. Żeby się inni nie czepiali.
No to łazienka. Myjąc lustro stwierdziłam, że uśmiech mam jak dzik. Dawno już do tego doszłam, ale dziś utwierdziłam się w tym przekonaniu.
No więc sprzątam łazienkę. Słyszę głos taty
T:A co ty, sprzątasz ?
Ja: Nie, gotuję.
T: No wiem,że sprzątasz :-) A zresztą.. gotuj dalej.

(...) Mówię coś o konkursie ( Straż Pożarna)
Tata: Tak, ja wiem swoje
Ja: Tsa
T:No ja wiem. Bo ja stary jestem
Ja: Zmień dilera
T:Ja Ci zaraz zmienię dilera..
Zmień dilera xD Dilera opon chyba.

Pisząc na facebooku z Patrycją słyszałam jej śmiech w głowie. To normalnie nie jest.. A może powinnam się przyzwyczaić?
Patrycja ( a także 5 innych osób.. )  napisała  na fb :
"NIe no kur*a jeszcze śniegu dawno nie było!"
Hm.. Bo ja nie mam w domu okien i nie wiedzę :-D Nie no, może inni nie mają okien na serio i o pogodzie dowiadują się z facebooka ? Ja nie oceniam.

W kuchni
Tata: O, Ania nasza !
Ja: O, tata nasz..
T: Nie nasz, tylko twój
Ja: ? Yyy.. Daria, Dominik!! A mój tata nie jest waszym tatą !! :-D
Tłumaczył się, że w kuchni oprócz niego byłam tylko ja , a on nie może być własnym ojcem. Tak, tak..

Od 19 Kręgi. 5 osób. Dziki tłum. Ewentualnie "tłum dzików".

Powrót do domu jakoś po godzinie 20:30. Tata kazał mi zapamiętać jakąś liczbę, 284 chyba. Nie wiem po co. Co , ja nie zapamiętam? Ale na wszelki wypadek zapiszę sobie to jednak w notatkach w telefonie...

Nie napisałam notki, nic właściwie nie zrobiłam. Poszłam spać. Chociaż tyle.

piątek, 30 marca 2012

30 marca - piątek

Wyspałam się! Można się położyć przed północą? Można.

A ja nie idę na lekcje, trolololo. Musiałam dostarczyć plakat komuś z klasy, padło na Anię.

Pół godziny siedziałam pijąc teoretycznie "mleczną czekoladę". Tak na prawdę to proszek z wodą z automatu, ale jaka ładna nazwa..

Mniej więcej o godzinie 8:30 poszłyśmy razem z Anetą, Tomkiem i Panem W pod żabkę.
Przyjechał bus dla osób niepełnosprawnych. W duchu pomyślałam,że to coś dla mnie, ale później uświadomiłam sobie, że jest przeznaczony dla "niepełnosprawnych", a nie "niedorozwiniętych".
Ej, ten bus faktycznie przewoził niepełnosprawnych. Jeden pan dwa razy mi "cześć" dawał . Miło.

Dojechaliśmy pod Straż jako pierwsi. Musieliśmy poczekać, na szczęście w środku. Fajnie mają tam :-) Jakiś strażak wprowadził nas do pokoju, nawet telewizor był. Przez chyba pół godziny siedziałam usiłując , że wiadomości, są niezwykle ciekawe. Protest, sejm. Zabić i podpalić.

Konkurs.28 osób, 12 w  mojej grupie wiekowej.  40 pytań, znalazły się wśród nich takie, na które znałam odpowiedź. Na przykład : w czym przechowuje się benzynę. Ja do czwartku myślałam,że w plastikowych opakowaniach. Żal mi siebie.

Najgorsze pytania, takie których bałam się najbardziej - były. A jakże. Przykładowo coś związanego z samochodami. W tym temacie prawdę mówiąc wiem tyle, że są one czerwone :-D Po co mi więcej ?

Czekając na wyniki strażak oprowadzał nas po garażu. Teoretycznie cośtam omawiał, ale to wyglądało w ten sposób, że co chwilę powtarzał : no wy pewnie i tak to wiecie. Tsa, no ja nie wiem. Ale się nie przyznam :-) A, jeszcze powtarzał "Co wy tacy zestresowani? Rower i tak tylko jeden jest" Nagrodą za największą ilość punktów był właśnie rower.

No to mamy wyniki. Od razu przejdźmy do konkretów - nie udało się. Byli lepsi.
Pojęcia nie mam ile miałam punktów, ale obstawiam,że coś około 20 by się nazbierało ( 3 miejsce w kat. gimnazjum miało 28 pkt) Przynajmniej Mateuszowi się udało, miał 2 miejsce w kat. liceum :-) 
Najwięcej punktów miał jakiś chłopak z podstawówki. 39. Szacun.

Po konkursie musieliśmy jeszcze godzinę poczekać w środku. Cieszę się,że nas stamtąd nie wywalili :-D
Wkurzyłam się, bo nie umiem grać w bilard. I poszłam oglądać tv. Dalej wiadomości..

Powrót do szkoły. Mogłam sobie jechać do domu, ale nie, jestem tak cudownym i wspaniałym uczniem, że zostałam jeszcze na lekcji. Chwała mi za to.

6 lekcja - Polski

MAM 5- ZA SPRAWDZIAN !!!! :-)
A tak poza tym.. nie ma nic ważniejszego niż moje 5- :-D Wątpi ktoś ?

Czego Pani może oczekiwać za to,że zorganizowała wycieczkę ? Yyy.. Oklasków ? Wredna jestem, tak.
Większość klasy zadeklarowała się, że będzie w ramach wdzięczności przychodzić na dodatkowe zajęcia we  wtorek na 7 lekcji. ( Tak, już widzę jak będą chodzić. A jedzie mi tu czołg ? ) Ja się nie zgłosiłam/ nie zadeklarowałam. Bo ? Bo i tak jak mam czas to chodzę. A jak nie mam czasu, to ie chcę żeby mi ktoś cokolwiek wypominał. Trudne? No raczej nie.

Powrót do domu, bo kręgów nie ma. Szkoda trochę. Ale jest też tego zaleta, wbrew pozorom... Mogę się wyspać ;-)
Niewiele potrzeba mi do szczęścia.


" Jeśli w to uwierzysz
Wszystko zmieni się...
Niewyobrażalnie... 
Zmieni się..."

Taki tam monolog...

czwartek, 29 marca 2012

28 marca - środa

Godzina 5:30 to prawdopodobnie najlepszy czas na to by wstać, szczególnie przy cudownym dźwięku budzika - "Cotton Eye Joe".

Tata: Ej, Ania wstań
Ja: No.
T:Wstałaś?
J:No.
T:Ale serio?
J:No
T:A Natalka i Ewa jadą z nami?
J:No
T:A Ty w ogóle chcesz jechać?
J:No
T:A może nie pojedziesz wcale?
J: No
Mam na prawdę duży zasób słownictwa, co potwierdza powyższy dialog.

W końcu udało mi się wstać. Około szóstej rano łażę po domu. Balansuję na cienkiej granicy ryzyka.
Ja nie wiem jak to możliwe ale potrafię sobie przypalić w piekarniku kanapki z serem.
Zastanawiałam się jeszcze nad upieczeniem jajek w piekarniku, ale doszłam do wniosku, że jajecznica jest jednak lepsza.

 Podjechaliśmy pod "Grodzką" w drodze dyskutując z tatą o tym, czy w tym roku zdarzy się cud i pojedziemy na wycieczkę 3-dniową. "Trzymaj się, pilnuj się tam, grzeczna bądź" Tak , tato , jeszcze trzeba mi było powiedzieć, żebym za rękę z wychowawczynią chodziła, a w ogóle to "jedz dużo i rośnij zdrowo?". Czyż nie?

Czekamy na autobus, zastanawiając się z Ewą, czy Eko otworzą przed jego przyjazdem. Ewa stwierdziła, że będę za nią chodziła i robiła zdjęcia. Tak, sesja typu "takie tam przy kasie", "takie tam z Knoppersem".

Wycieczka rozpoczęta dramatem w trzech aktach.
I. Orientuję się ,że moje spodnie są potargane
II.Lament nad spodniami
III.Stwierdzenie, że i tak nic nie poradzę.
Bez happy end`u.

Co jest najważniejszym punktem każdej wycieczki? McDonald`s ♥
Od niego zaczniemy wycieczkę. Bez szaleństw, poproszę loda w kubku z polewą toffi. Nie, nie wafelek. Tak, karmel.  
Poszłam do toalety pozostawiając loda pod opieką Ani. Of course, możesz się poczęstować. Gdybym wiedziała,że zje całe toffi sama to bym jej go nie dała ;-) 


Jedziemy autobusem, totalnie nam odwaliło. Usiadłyśmy tak trochę na oparciach i z góry obserwujemy samochody jadące przed nami. O, dostawczak z napisami typu " mleko" , "nabiał". I "twapóg".
Ania : Co to znaczy "twapóg" ?
Ja: Pewnie to samo co "twaróg" tylko bez kreseczki w literze r. 
Bo nie można się domyślić. :) 


Ania chciała wymyślić piosenkę o paniach lekkich obyczajów ( coś ją ciągnie do tego tematu ).


Zadawała mi pytania w stylu "co one jedzą", "co się rymuje ze słowem jagodzianki" i takie tam. Piosenki nie ułożyła, ale zapewne jest tam gdzieś w głębinach jej chorej psychiki. 
Głębsze przybliżanie naszej rozmowy jest bez sensu, no chyba ,ze ktoś lubi wywody na temat "pań stojących przy drodze na Opole" :-) .


Kolejnym ciekawym punktem wycieczki jest.. jedzenie. Chipsy mamy . Oczywiście największa paczka jaka była w sklepie. Ja się lubię dzielić. Z Anią, z Magdą. Niechaj ludzie znają mą szczodrość i dobre serce.

Po pewnym czasie zaczęło mi się nudzić. Na każde pytanie ( i nie-pytanie również) odpowiadałam "pomidor". Po stu takich odpowiedziach to musiało poważnie irytować. Ale... Pomidor jest odpowiedzią na wszystkie pytania. 

Oświęcim.
Pierwsze wrażenie - OMG, ile ludzi ! Ja "dziecko ze wsi" jestem, więc to było spore wrażenie.  
"Sprzęt " ( słuchawki) dostaliśmy, ustawiamy na 1 żeby słyszeć przewodnika. Ponoć inni przełączali na inne kanały, gdzie przewodnik mówił po francusku, niemiecku itd, jednak mi do głowy nie przyszedł tak szatański plan i nie sprawdziłam.

Źle się czułam . Moja ostatnia wola : jak upadnę, to nie wsadzajcie mnie do komory gazowej. Tsa..

Patrycja musiała zrobić zdjęcia chyba wszystkiemu co tylko zaobserwowała. Spoko, rób ile chcesz zdjęć ale.. jak masz w aparacie tak wku******** dźwięk to albo go wyłącz, albo jak się nie da to wyrzuć lub nie rób zdjęć. Czy to takie trudne...? 
Trochę zdjęć. Jak ktoś nie lubi mojej twarzy to niech przewija na sam dół , ewentualnie tam na górze po prawej stronie  jest czerwony x .


Otwórz oczy.
Dlaczego wyglądam jak kaczka ?

To zdjęcie bardzo, bardzo mocno kojarzy mi się z piosenką "Z Pamiętnika Młodej Zielarki"


Ogólne wrażenia z Oświęcimia?
 Chyba nie wypada powiedzieć, że fajnie ?
No to powiem ,że poznałam nowe słowo. Cynizm. Znam już trzy fajne słowa : cynizm, ironia i sarkazm. Brawo dla mnie.


Po raz kolejny stwierdzam, że większość chłopaków z klasy 3a to tępe cioty, którym brak szacunku dla czegokolwiek. Takie moje skromne zdanie. 


Park miniatur- Inwałd:
 W brudnych glanach :-)
Dzięki temu zdjęciu  dowiedziałam  się, że byłam w Londynie :-)
W labiryncie w którym się zgubiłyśmy ;-) 

Takie tam między wieżą Eiffla a Statuą Wolności :-D

Droga powrotna. Znowu zaczynają się dziwne tematy rozmów. Jagodzianki to nic, przy tym jak Ania zapytała czy ma kościsty tyłek. xDDD

Robimy sweet focie z chipsami i nie tylko : 
 Już nawet nie wiem czy to miał być X czy krzyż raczej...

So sweet...

Mamy patologiczną rodzinę , w której Klaudia i Patrycja są ojcami a ja i Ania to dzieci. Prawdę mówiąc to nawet nie pamiętam skąd się ta nasza rodzina wzięła :-)

Wszyscy głodni itd , itp. Ponoć mijaliśmy 4 McDonaldy ale nie mogliśmy się zatrzymać, bo "nie po tej stronie". Przy 3 pół autobusu wstało i zaczęło bić brawo kierowcy za to, że się nie zatrzymał...xD 

Kiedy dzieci zobaczyły znak informujący o tym,że do "Maka" jeszcze tylko kilometr wstały ubrane w kurtki :-D
Nie mogę z reakcji Pani od matmy na widok wszystkich osób które stały głodne , z oczami które miały moc zabijania chyba  - tak grzała.. :-) Wylecieli jak dziki po prostu z tego autobusu :-)

Patrycja jara się tym, że w McDonald`s są czyste toalety. Najwyraźniej w domu tego nie ma. 
Co kupuje Ania ? Happy Meal ! :-)
Ale gówniane zabawki dali.. Wolałabym jednorożca :-)

Nie wiem czy to jest bardziej  przykre  czy śmieszne, że jeden debil z 3a nie dość ,że do autobusu spóźnił się 10 minut, to jeszcze plecak zostawił. Pajac.

W Byczynie czekał na nas tata Natalki. Czekał.. Półtorej godziny, bo źle odczytał sms (" będziemy za półtora godziny. " a nie za pół ;-) )

Dobrowolnie skazałam się na przejście od bramy do domu sama. Stwierdziłam, że lepiej żeby nie jechać po "tej" drodze samochodem. Nigdy więcej, następnym razem nie wysiądę dopóki ktoś mnie pod dom nie dowiezie. Bo? Bo biegłam jak dzik jakiś, gdy przypomniało mi się co wczoraj czytałam w "Ręce Mistrza". Niech żyje chora wyobraźnia!.

Po przyjściu od domu dowiedziałam się od Darii , że w zamrażalce mam dwa lody. Ekstra, cieszę się. Przyjechałam tylko po to do domu tak właściwie.

Mam dość, nóg nie czuję. Idę spać.


Pidżama Porno -Pryszcze 
Nie chcę częstować cię śmiercią 
życie piękniejsze jest niż śmierć 
każdą swoją żywą częścią 
wybieram życie 


środa, 28 marca 2012

29 marca - czwartek

W poprzedniej notce jest 1044 słowa i trzynaście zdjęć. Rekord chyba.

Po przebudzeniu skierowałam się do kuchni, konkretnie do zamrażalki.Faktycznie, są lody. I brecht - jeden z nich nazywa się.. "Szpan" :-) Mam zdjęcie którego niestety nie umiem wrzucić...

1 lekcja - Niemiecki

Pani twierdzi, że starość to nie radość . Czyżby z własnego doświadczenia takie wnioski?

Część klasy pisze sprawdzian. Ja próbuję zrobić ćwiczenie , szukam jakiegoś słówka w słowniku na marginesie zeszytu. Podchodzi Pani, *JEB* zabiera mi zeszyt, nerwowo kartkuje, rzuca nim w ławkę. Jakbym tam kur*a odpowiedzi na sprawdzian miała i podawała komuś. Bez komentarza.


Mam wrażenie, że Pani od niemieckiego mnie nie lubi. Bo? Bo nawet jak się zgłaszam to mnie olewa, bo rzuca moim zeszytem.. Ojoj :-)

2 lekcja - Historia

Próba przed podsumowaniem projektu.

Dałyśmy radę, nawet mimo tego, że była to nasza pierwsza próba.
Oczywiście idealnie być nie  mogło. Miałam do powiedzenia coś "pod nosem". No i powiedziałam to cicho. I Pani stwierdziła, że za cicho mówię. Co robi w takiej sytuacji opanowana i spokojna Ania ? Krzyczę ,że ja to mówię sama do siebie. Brawo dla mnie, krzyczę do nauczycieli. Ciekawe jaką dostanę ocenę z zachowania ...
Oprócz tego było spokojnie.. ;-)

3 lekcja - Matematyka

Mnie miało nie być, więc nie mam książek. Ale mam wszystko zapisane. W zeszycie do notek. I nawet zrobiłam zadanie, sama. Szpan, no nie ? Ale to w miarę łatwe było - wykresy funkcji .

Ania wymyślała piosenkę. I śpiewała "hopsa sa, hopsa sa". I niech jeszcze raz ktoś powie, że to ja jestem nienormalna.

4 lekcja - WF

Idziemy na 30 minut biegać na stadionie.. Pytanie - po co ?
Nie ma to jak biegać w wiatr z otwartymi ustami.
Wracamy do szkoły
No i w tym momencie się robi nieprzyjemnie , bo dochodzę do wniosku,że będę bełtać...
Uznałam jednak, że poczekam z tym do szkoły. Bo? Bo jestem na tyle wspaniałomyślna, że pomyślałam o tym,że ktoś mógłby w to wdepnąć...
Bieg do szkoły, na szczęście był to.. fałszywy alarm. Ale to było by ciekawe przeżycie - puścić pawia w szkole.. Zrobię tak na koniec roku :-)

5, 6 lekcja - Technika

Generalnie z tą lekcją kojarzą mi się dwa słowa - klej i skręcanie. ;-)
Przez całą lekcję "skręcałam " bibułę, żeby owinąć nią wydmuszkę. I żeby dostać 6 :-)

Na przerwie część osób z kręgów robiła plakaty odnośnie SKC.
Patrycja się na mnie obraziła jak powiedziałam, że jej G wygląda jak C. Fakt, to jest powód do obrażania się ;-P

7 lekcja - Geografia

Próba. Przebrałam się, Pani jest zachwycona moją charakteryzacją na "dziadka Andrzeja" ;-)
Miałam wąsy, marynarkę i koszulę mojego taty. ( żeby nie było - on w tej marynarce już nie chodzi. Chyba... ) No i miałam kucyk ( nie, nie takiego małego konika.. ani nie jednorożca). Cała klasa w szoku, nie dziwie się.Ostatnio tak uczesaną mogli mnie widzieć.. W podstawówce ? ;-)

Tak się zastanawiam - skoro wszystkim tak się podobało,że byłam przebrana za "dziadka" , to może zacznę tak przychodzić ubrana do szkoły ?

8 lekcja - Przedstawienie

Mało osób strasznie było, może to i dobrze. Na pewno nie było widać, że nie umiem roli i wszystko czytam :D
W miarę ok wyszło, Pani chyba zadowolona.

W autobusie za mną usiadł Dominik. I śpiewał pod nosem. Zabić go..

Co robię gdy mam sporo nauki i plakat do zrobienia ? Idę spać.

Plakat ( na "eko - tydzień")  musiałam zrobić sama. Tak, rzeczywiście jest to plakat robiony przez całą klasę... Ale jak czegoś sama nie zrobię, to nikt inny tego nie zrobi, bo wszyscy wszystko mają w dupie. Zarąbista klasa.

Konkurs o straży pożarnej..
O, "Jakubowice" trzymają kciuki - http://naszawies.bloog.pl/kat,0,index.html?ticaid=6e31a
Myślę jednak,że to nie wystarczy.
Nie nauczyłam się zbyt dużo, siedziałam do ok 22:30 i stwierdziłam,m że wolę się wyspać. Pozostaje liczyć na Mateusza, jemu musi się udać, mi niekoniecznie :-)

wtorek, 27 marca 2012

27 marca - wtorek

Mycie zębów wodą o smaku chloru naprawdę nie jest fajne. Miałam wątpliwą przyjemność przekonać się o tym na własnej skórze.

1 lekcja - Polski

Dowiedziałam się, że wychowawczyni należy mówić "Dzień dobry" ZAWSZE, niezależnie od tego,czy za kilka minut ma się z nią lekcję, czy nie.
To od dzisiaj będę łazić za wszystkimi nauczycielami krzycząc "Dzień dobry" ( ewentualnie "Szczęść Boże") tak, że w Częstochowie usłyszą. Albo nie będę tak roić. Wolę być mniej kulturalna, niż upierdliwa.

Na lekcji omawialiśmy jakiś tam utwór. Wg całej klasy główny bohater był wspaniały, cudowny, potrafił wiele poświęcić i takie tam.. 
Jak dla mnie to ten koleś był  nierozsądny, bezdennie głupi,łamiący 9 przykazanie. I zabił sępa dla tępej baby. Żeby jej go dać na obiad. Na obiad, na który ona sama się poszła wprosić.
Może ja głupia jestem i nie zrozumiałam tego wspaniałego "utworu" jednak moim zdaniem było w tym mniej więcej tyle sensu ile w moich notkach. Czyli niewiele.

2 lekcja - Fizyka

Rozumiem - po tej lekcji wspaniały, cudowny wyjazd do Kluczborka gdzie (najwyraźniej ) większa część klasy jeszcze nie była , więc trzeba się przygotować przed tym podniecającym i emocjonującym wydarzeniem . Ale żeby w ten sposób, że na lekcję przychodzą 4 osoby tylko ? Bez przesady.
Może ja lekko przesadzam bo w końcu tylko przez pierwsze dwadzieścia minut w klasie oprócz mnie siedziała Patrycja, Klaudia i Ania. Później łaskawie dołączyli Tomek, Babuś, Kacper i Bartek. Chwała im.
W tamtym zdaniu nie było ani grama sarkazmu. W tym które właśnie skończyłam pisać też nie. Wcale. Prawie.

3, 4 lekcja - Targi w Kluczborku

Fascynujące jak niektóre osoby potrafią się jarać takimi pierdołami jak siedzenie w autobusie czy sama podróż. Po raz kolejny miałam okazję usłyszeć muzykę ( a raczej jakiś tandetny shit, muzyką tego nie można nazwać) przypominający odgłosy wiertarki. Miałam też okazję zabić osobę która puszczała to dziadostwo, ale tego nie zrobiłam. Chwał mi za to, pomnik mi postawcie. Z kartonu.

Dużo ludzi. Bardzo dużo . Tłum osób bez konkretnego celu poruszający się po takiej dużej hali. To tak mniej więcej opis tego co widziałam przez około dwie godziny.
O, jeszcze ulotki były. Dużo, dużo. Dużo makulatury.
Paulina : Zbierajcie, będzie czym na salce palić.
No więc zbieramy. W moje ręce wpadł pokaźny stos makulatury, najlepsze z niego są jakieś ulotki informacyjne o ZUSie i rentach :-D
I jeszcze jedzenie było. O. Patrycja mówiła, żeby tego nie jeść ale.. kto by jej słuchał ? No raczej nie ja :-) No więc dorwałam jakąś kanapkę. I wydaje mi się, że coś tam było dosypane i raczej nie była to sól.. Oj, dobra, śmieję się. Nie każdy musi ( tak jak ja :-P )posypywać kanapki jakimiś dziwnymi substancjami.

Patrycja mi załatwiła jakąś przypinkę dot. wojska.
I miałam jej podziękować.
Więc czynię to teraz:
Zacna dziewojo ! Albowiem uczyniłaś mi te honory i doprowadziłaś do powiększenia się majątku mego o zacną tę przypinkę, wiedz, że me podziękowania końca nie mieć będą. Uczynię wszystko , aby podziękować Ci za to cóżeś dla mnie uczyniła.
No. Ładnie ? Podobało się ? No wiem, wiem,że piszę jak nie w pełni zdrowy psychicznie człowiek.
"Nie ma ludzi zdrowych, są tylko niezbadani." :-)

 5 lekcja - Matematyka

Powrót do szkoły. Of course skład podobny jak na fizyce - ale chłopcy nie zaszczycili nas swoją obecnością.
Rozmawialiśmy z Panią o wszystkim co dotyczyło zebranych przez nas ulotek :-)

6 lekcja - Geografia

Na lekcji 5 osób - do naszego składu dołączył .. Bartek.
Początkowo siedziałam z Anią, ale później przesiadłam się do Bartka. Testowaliśmy jego shurikeny na jakiejś gazecie z targów. Fajne są, też takie chcę ( obiecał mi,że jednego mi odsprzeda :-D ) 
Takie tam.. 

7 lekcja -Dodatkowy Polski

"To ja się trochę spóźnię, poważne sprawy muszę załatwić." Poważne sprawy to zakup słodyczy na wycieczkę. Wyrobiłam się w piętnaście minut, brawa dla mnie.

Na lekcji byliśmy tylko ja, Ania i Bartek. Hardkor po prostu, i oby tak dalej. 
Bartek miał trochę przerąbane - musiał pisać rozprawkę którą prawdę mówiąc napisał do dupy. Ja nawet nie pamiętam co za nią dostałam, ale obstawiam 3+, czyli to co zazwyczaj dostaję za rozprawki.

A my sobie omówimy rymy. No więc .. jakie są rodzaje rymów?
Przypomniało, że jest coś w stylu " aa-bb" więc mówię. Dowiedziałam się, że "majaczę". 
 Są takie rymy, ale nazywają się "parzyste" . A ja nie wiedziałam. Bo ja generalnie zawsze mam problemy z profesjonalnym nazewnictwem. 
Są jeszcze rymy męskie i żeńskie. 
Pani: To można łatwiej rozpoznać. Kto ma więcej ciuchów w szafie ? Facet czy kobieta ? ( Ubrania - sylaby. Jak ktoś nie rozumie, to niech wujka Google zapyta) 
Ja: To zależy.
P:...
No to sorry, ja już nic nie powiem.

W autobusie sobie latała pszczoła. Nie lubię pszczół. Gryzą. 
Ja za dużo do powiedzenia w sprawie pszczół nie mam, oprócz tego,że mam uczulenie. I pasiekę pod domem. Kilkanaście uli - zobaczymy kiedy będzie pierwszy atak na mnie. Tym bardziej, że po przyjeździe do domu zobaczyłam, że  żywopłot który -do tej pory- wyższy niż ja, od dzisiaj jest  o wiele niższy . Więc mam już z domu piękny widok na ule. Nic, tylko się cieszyć. 

Ponieważ w szkole odbywała się zbiórka puszek, a ja uznałam, że dziwnie będzie wyglądało jeśli dam tam puszki po piwie, zlikwidowałam swoją "kolekcję". Bo 12 puszek po energy drinkach i coli nie wygląda dziwnie.

Wysłałam do pięciu osób sms o treści "Why so serious?".  
To był taki  test . Na sprawdzenie reakcji :-)
W odpowiedzi od Karoliny dostałam :  
Masz problemy ze szkołą, cuchną ci genitalia? NAPIJ SIĘ TRUSKAWKOWEGO MLEKA !!
To będzie chyba moje motto życiowe. Bo jak na razie nie mam żadnego. 
( No chyba, że liczy się : "Tak jest odpowiedzią na wszystkie pytania")

W czasie rozmowy z Karo zwyzywałam ludzi odpowiedzialnych za podwyższenie cen w McDonald`s.
Ależ ja spokojna i opanowana jestem.

Wieczorem zabrałam się za czytanie "Ręki Mistrza".
Się dopiero zaczęło. To jest straszne. Nawet nie, straszne to za mało powiedziane. Aww, po prostu bałam się odwrócić żeby nie zobaczyć.. czegoś. Mój lęk przed ciemnością stał się jeszcze większy. Więcej nie czytam. Nic.

poniedziałek, 26 marca 2012

26 marca - poniedziałek

 Ja na prawdę lubię spać dłużej niż 6 godzin.Tylko czasem jest to po prostu nierealne. Na przykład wtedy, gdy trzeba naszykować pracę na konkurs. I nauczyć się na sprawdzian. I zrobić prezentację...

Wstałam ok.6:30. Teoretycznie po to, by powtórzyć coś na sprawdzian, w praktyce - żeby poleżeć.

1 lekcja - Polski

Mogę napisać, że dostaliśmy ochrzan. Tak na prawdę, to nie pamiętam, ale ochrzan jest praktycznie na każdej lekcji z wychowawcą :-)  Powód zawsze się znajdzie :-)- ktoś na lekcję nie przyszedł,
Omawianie "Wesela w Atomicach".
"
Trochę mi tylko to przeszkadzało, że czułem ssanie w organizmie, no, ale po zabawie – to rzecz zwyczajna – no i to, że zaczęły mi wyrastać dodatkowe nóżki, po trzy pary z każdej strony, zielony róg na czole, a na grzbiecie chitynowy pancerzyk."
Zielony róg na czole :-) Sylwii komentarz : jednorożec ! 

2 lekcja - Muzyka

Szczerze mówiąc to za moje zachowanie na lekcji powinnam dostać uwagę. A może mi się tylko tak wydaje.. :-D
Trochę chamska jestem , bo normalni ludzie na prośbę nauczyciela, żeby zaśpiewać samemu nie odpowiadają "no chyba nie?!" itd.
Trzeba było zaśpiewać murzyńską pieśń ( czyli : Ruszył Mojżesz.. cośtam, cośtam)
Dostałam 5-. Albo 4+. Nie mam pewności, ale wolała bym tą pierwszą opcję. Moim zdaniem jak próbuję śpiewać to wychodzi coś na kształt odgłosów zabijanej świni ( pozdrowienia dla Kamili, fanki schabowych. W sensie zwierząt z których się robi schabowe. Małe, różowe, robią "chruu" i nazywają się świnie)

3 lekcja - Godzina wychowawcza

Wycieczka. Wiem tyle,że :
Jedziemy do Oświęcimia.
I do Inwałdu.
Wyjazd - 7:00.
Powrót - cholera wie.
Czyli niewiele wiem.

Popisałam już całą okładkę zeszytu do notek :-D A miałam z niego zrobić Death Note, no..

Ania zastanawia się czy przyjmą ją do zawodówki :-D
"Jakie trzeba mieć wykształcenie żeby zamiatać ulice? "

Pani: "Kopanie się z koniem nic nigdy nie daje"
Hm.. Wybacz Magda, ale.. xD

4 lekcja - Matematyka

Pani od historii prosi Anię. Czyli mnie. Nie wiem o co chodzi, ale zaczynam się bać.
Projekt. Niby nic strasznego, ale.. ja jeszcze tekstu nie umiem. Nikt nie umie.O próbie już nawet nie powinnam wspominać. A podsumowanie projektu w czwartek.
Co, my nie damy rady? ;-)

5 lekcja - Edb

Przez ok 30 minut cała klasa rozmawiała o mięsie, cenach świń... Tomek hoduje króliki. I je sprzedaje. I je zjada.  Ble. 

Sprawdzian. No żesz kurde, ja nie umiem napisać chociaż raz dobrze.. 13 punktów, a czwórka od 14.. Idę się pociąć plastikowym nożem.
Choć.. z drugiej strony i tak mam dobrą sytuację - oceny 4, 3, 5, + w piątek mam konkurs.
To teraz spokojnie, denerwować się będę na koniec roku :-)

6 lekcja - WF

Ciężko się gra w pikę nożną w 5 osób.Ale da się. Tak jakby...

Nie znam Ani. Nie przyznaję się do niej. Uczyła mnie Kadryla. Dopóki nie pojawił się debilny tekst to było jeszcze w miarę ok...

Doszłam do wniosku, że moje buty są pedalskie.

7 lekcja - WDŻ

Ania : Ania..
Ja: Co?
A:Masz cyrkiel ?
Ja: No..
A: Ja też mam.
Gratuluję. A tak przy okazji pytanie : Co ty ćpiesz ? :-D

Tomek : Ja będę miał własną firmę. W garażu.
Powodzenia życzę :-D
Ej, ale tak właściwie... Moja siostra też ma firmę w miejscu gdzie był garaż :-D Tylko to już w ogóle garażu nie przypomina :-D

Stwierdzenie Babusia : On i Tomek są lekko upośledzeni.
Nie zgadzam się. Nie zgadzam się z tym, że lekko. :-)

8 lekcja - zespół

I znowu źle gram. I mam się nie bawić laptopem :-D ( Ja bym powiedziała, że to mój telefon, a nie laptop, ale co ja się znam :-P )

Ania mnie dokarmia. Wbrew pozorom to nie jest normalne, bo zazwyczaj to ja ją dokarmiam :-D
W sumie to wymiana była - ja jej dałam chałwę, ona mi bułkę .;-)

Zaczynam się bać samej siebie. Po powrocie do domu wciągnęłam tyle jedzenia,że wykarmiło by się tym... hm, no nieważne, nie za wiele, ale jednak było to za dużo jak na jedną osobę. Za dużo nawet na kogoś, kto wygląda jak dwóch ludzi na raz. Mówię o sobie, jakby ktoś nie zauważył.

Raczej nie zostanę ekspertem ds. naprawy drukarek.
Właśnie wylałam sobie na ręce tusz do drukarki.
W składzie tuszu ( o ile się nie mylę ) znajduje się chlorek kobaltu.
Mam uczulenie na chlorek kobaltu.
Ta drukarka chciała mnie zabić.
I pszczoły też chcą mnie zabić. Bo mam uczulenie. Na ten, no.. jak mnie ugryzą to mam uczulenie.
Dobra, ja tak na prawdę jestem normalna. Prawie.

Ja: Tato, w czwartek jest podsumowanie projektu..
Tata: Ja nie jadę, już na "Hameln" byłem i mi wystarczy
Ja: I tak nic nie zrozumiałeś pewnie ?
T: Zrozumiałem trochę.. .. Jak ta dziewczyna czytała po polsku.
Chociaż tyle :-)

Do godziny 01:00 robiłam album pt. "Zwiastuny wiosny" na konkurs.
U mnie doba trwa od 01:00 do 01:00. :-)

niedziela, 25 marca 2012

25 marca - niedziela

Jakim prawem ktoś mi zabiera godzinę snu ? Nie lubię tego..

Teoretycznie obudziłam się o godzinie 7:40. 50 minut do rozpoczęcia się mszy - na ogarnięcie się i przejście do kościoła wystarczy kilka minut. Doszłam do wniosku ,że spokojnie mogę spać przynajmniej pół godziny. Mój błąd, nie przewidziałam tego, że jak nie będzie miał kto mnie obudzić to nie wstanę. Rzeczywiście, wstałam 8:40. Za późno żeby wyjść. Należało pogodzić się z faktem popełnionego grzechu, przyznać się do błędu i obiecać poprawę.
Dla zagłuszenia wyrzutów sumienia postanowiłam posprzątać kuchnię. Chyba nie zrobiłam nic złego, w końcu posprzątanie naczyń i obranie ziemniaków to nie jest "praca niekonieczna". Nie ogarniam już.

Po śniadaniu położyłam się spać. Norma w sumie. Wstałam na obiad. 
Gratuluję sobie samej tego w jak fantastyczny sposób potrafię spędzać czas w weekend - jedzenie, spanie , komputer. W tygodniu jedzenie zamienia się na "szkołę".

Bartek powiedział,że jedziemy do Kingi. No ok, mogę łaskawie jechać.  Daria też jedzie. Znowu biegała po Jakubowicach w sukience z podkolanówkami naciągniętymi na legginsy. Mały , wredny bachor oczywiście nie dał się przebrać. Ale podkolanówki z własnej woli przebrała, tyle dobrze.

Przyjechaliśmy do Rożnowa - Kingi nie ma. Gdzie jest ? W Wołczynie. No to.. spotkajmy się w Biedronce. I tak mieliśmy kupić olej, więc prawie po drodze było..

Po "zakupach" wróciliśmy do Rożnowa, gdzie przez około dwie godziny bawiliśmy się z Nicolą.  
Pokazywała nam nową książkę, chwaliła się w zasadzie. Normalne,że jak ma coś dobre dwa dni, to nie może to zostać nie-pomalowane długopisem.

Zabrałam z sobą książkę od edb, ale.. gdzieżby, co, ja będę się uczyć ? No chyba nie . :-)

W domu.. pisałam notkę z soboty( cholernie systematycznie piszę, zdaję sobie z tego sprawę ) .
Do pierwszej w nocy robiłam gwiazdki które były mi potrzebne do pracy na konkurs. Teoretycznie przy okazji uczyłam się z edb, ale nie nauczyłam się zbyt wiele ( jak miałam, się nauczyć, skoro przez cały czas miałam otwarty podręcznik na jednej i tej samej stronie ? :-) )
Po pierwszej doszłam do wniosku,że dalsza nauka nie ma głębszego sensu, a pójście spać jest o wiele korzystniejszym sposobem na spędzenie czasu.

Z ogłoszeń parafialnych : Woda mi w domu śmierdzi chlorem. Jak na basenie.
Dziękuję, dobranoc.

sobota, 24 marca 2012

24 marca - sobota

Obudziłam się myśląc o tym jaki mamy dzień tygodnia i dlaczego czwartek. To znaczy mi się wydawało ,że czwartek, a tu proszę : sobota. Godzina 6:20 ? Żeby w sobotę dobrowolnie wstać o tak wczesnej porze trzeba być co najmniej lekko szurniętym. Ja najwyraźniej jestem.
Co robi Ania po przebudzenia ? Idzie włączyć komputer. A później idzie po jogurt. Light, ble , bezsmakowe gó** . Wtedy jeszcze nie wiedziałam ,że w domu mam bardziej normalne jedzenie. Nieprzytomna byłam i dlatego wciągnęłam to dziadostwo w którym chemii jest więcej niż godzin lekcyjnych przedmiotu o tej samej nazwie w gimnazjum. ( bez sensu zdanie ? Ojoj.)
Przez  ponad trzy godziny pisałam notki z czwartku i piątku, wysilając przy okazji swoją pamięć do granic możliwości. Dopiero teraz przypomniało mi się na przykład, że jeszcze w czwartek wracając autobusem do domu byłam za karą śmierci. Dlaczego? Jak słyszę, że kogoś na słuchawki nie stać, a w dodatku słucha hip-hopu / dupstepu/ techno/ innego dziadostwa którego nie trawię to mnie krew zalewa. Ja na prawdę nie chcę wiedzieć co to było, ale co jakiś czas ( co kilka sekund, że niby tak rytmicznie)  pojawiał się odgłos.. wiertarki? Totalne dno..

Wracając do tematu - po trzech godzinach przed komputerem doszłam do wniosku, że nie chce mi się dłużej siedzieć, a w dodatku oczy mnie bolą. Najlepszą rzeczą którą mogłam zrobić  było oczywiście pójście spać.
Obudziłam się po 10, poszłam ogarnąć kuchnię. 
Pytanie : Czy jak wyrzucę spleśniałe buraczki do wiaderka dla kur, to te kury zniosą spleśniałe jajka? Taty muszę zapytać... :-)

Trzeba było posprzątać pokój, jedną łazienkę ( prawdę mówiąc to wypadało by posprzątać obie ale mi się nie chciało).
Żeby uchylić okno we własnym pokoju musiałam zdjąć z parapetu całą stertę gazet - "Angora" i "Świat wiedzy" głównie, ewentualnie "Mystic Art" albo "Uważam rze ". ( Tak, chciałam się pochwalić, że czytam lepsze rzeczy niż przeciętni gimnazjaliści. )
Zrobiłam plan sprawdzianów itd na przyszły tydzień - nie ma lekko.
Poniedziałek-sprawdzian z Edb; muszę zaśpiewać "Chce iść naród mój.."; wypadało by zrobić pracę na konkurs.Właściwie to dwie prace na dwa konkursy..
Wtorek - Targi. nie wiem ( a raczej nie pamiętam ) w jakich godzinach mają się odbyć, a więc nie wiem czy będziemy mieli sprawdzian z geografii.. Oby nie :-)
Środa - Wycieczka, kierunek : Oświęcim. Ja się boję...
Czwartek : Podsumowanie projektu. Nie było ani jednej próby przedstawienia. Co, my nie damy rady ?
Piątek : Konkurs wiedzy o straży pożarnej  w Kluczborku , a więc nie ma mnie na lekcjach.
Zapowiada się .. ciekawie ? Bardzo ciekawie nawet.

Doznałam  dziś lekkiego szoku. Daria, czyli moja siedmioletnia siostra biega po podwórku. Ubrała się sama. Była w sukience,balerinach, legginsach  i podkolanówkach. Niby nic strasznego, gdyby nie fakt, że podkolanówki miała naciągnięte na wierzch legginsów. Porażka, nie wiem czy śmiać się czy płakać :-)

Po południu położyłam się, tak niby na chwilę..
Nie ma lekko. Trzeba wstać i pozamiatać przed domem. Spełnienie marzeń. Na szczęście Mateusz mi pomagał. 

Trochę próbowałam malować, nic mi nie wyszło. Może z wyjątkiem jednorożca, ale on też jakiś taki.. przeciętny. Życie.

Położyłam się spać około godziny 23 , czyli teoretycznie wcześnie.

piątek, 23 marca 2012

23 marca - piątek

Wstałam ok. 6. Chyba nigdy nie zrozumiem jak można spać 5 godzin(!) i dobrowolnie, bez budzika obudzić się. Mimo tego, że do odjazdu autobusu było jeszcze dobre półtorej godziny i tak nie jadłam śniadania (znowu piszę o jedzeniu.. czy ja nie mam ciekawszych tematów? Najwyraźniej nie mam.) bo.. nie wiem. Może dlatego,że uczyłam się z chemii.

1,2 lekcja- Próby przed przedstawieniem.

Przebieramy się w 10. Ola miała chyba naj..lepszy strój z nas wszystkich. Dobra, złośliwa jestem (znowu). Ale to nie ja określiłam ją mianem Miss 1864 :-D Niestety nie mam żadnych zdjęć. Szkoda trochę.

Przedstawienie o szczurach i szczurołapie. Tak w skrócie. Rozwijając myśl, dodam,że byli też tam mieszczanie ( lub jak kto woli : wieśniaki) , burmistrz i cała szlachta czytaj skarbnik ( ja) , sekretarka (Ania) , żona burmistrza (Ola) i jej córka ( Julka).

Mój rola to 3 kwestie. Proste do nauczenia, teoretycznie. W praktyce wyglądało to tak, że rolę dostałam w listopadzie, a na próbie generalnej miałam kartkę z tekstem.

3 lekcja - Przedstawienie

Pomijając fakt ,że w jednej scenie wszystko pomyliliśmy to było całkiem ok. Myślę,że nawet gdybyśmy zaczęli przeklinać po niemiecku i tak nikt ( oprócz nauczycieli) by się nie zorientował.

Najbardziej powalająca w przedstawieniu była muzyka.
Nie, sorry, najbardziej powalająca była ostatnia scena. Chodziło mniej więcej o to, że wyszliśmy na środek "sceny" i płakaliśmy za dziećmi wyprowadzonymi z miasta przez szczurołapa.
Leciały zatem teksty typu "Gdzie są moje dzieci których nigdy nie miałam" itp.

4 lekcja - Religia

Cała klasa zła, zszokowana i nie wiem co jeszcze z powodu tego,że nie zostali zaproszeni na oglądanie przedstawienia. Ups. Przepraszam bardzo, ale.. wyobraźcie sobie zachowanie chłopaków ( i nie tylko ) na tego typu "imprezach" Jest ? No to chyba powinno być logiczne, dlaczego naszej klasy tam nie było.

Magda chce korektor.. Jak lubi... :-D
( Zrozumieją tylko Ci którzy byli na lekcji, reszta nie musi)

5 lekcja - Chemia

Sprawdzian.
To kiedy można poprawić ?
Tylko na poprawę trzeba się nauczyć. Jak na razie to za ten sprawdzian dostanę 2, na 3 nie ma co liczyć.
Kompletna porażka.

6 lekcja - próba

Żeby nie pomylić się na drugim przedstawieniu zrobiliśmy jeszcze jedną próbę.

Na tej lekcji był polski, więc musiałyśmy na chwilę iść do klasy. Głównie po to, żeby usłyszeć jak Pani ochrzania chłopaków itd. Dowiedziałyśmy się, że mamy się dowiedzieć czego inni dowiedzieli się na lekcji :-) Bez sensu.

Na próbie wszyscy się śmiali. Prawdę mówiąc to trochę się bałam tego co będzie na przedstawieniu.

7 lekcja - Przedstawienie

Na tym przedstawieniu byli rodzice. Mój tata nie byłby moim tatą gdyby się nie spóźnił. To jest norma po prostu.
Nie pomyliliśmy się, było dobrze.

Trzeba było sprzątnąć całą "scenografię", gazetki, ławki, krzesła,.
Pierwsze 4 ławki niosłam z Olą, później brałam je sama. Jeszcze dziewczyny się dziwiły, że "daję radę sama". Pf, co, "Ja nie dam rady" ? ;>

Po trzecim przejściu na drugie piętro nie czułam już nóg.

O 15:10 skończyliśmy sprzątać, na świetlicy poza poodrywanymi od taśmy kawałkami ścian nie było większych śladów tego, że odbywało się tam przedstawienie.

Wyszłam ze szkoły z kilkoma osobami z 2c, m.in Radkiem i Olą.
Z Olą szłam aż do parku, gdzie stwierdziłam, że dalej nie idę.
Usiadłam na ławce i oglądałam jak jakieś kruki czy wrony się.. biją. Dosłownie.

Nudziło mi się, więc napisałam do Karoliny . Powiedziała, że jest na polach za jej blokiem i jak chcę, to mam przyjść. Znalazłam jej blok, pola też.  W końcu znalazłam ją, początkowo wyglądała jak zielona plama.
Była na spacerze z kotem. Chwilę chodziłyśmy po polu, później pokazała mi piaskarnię. Pokazując mi dość strome zejście w dół chyba liczyła na to,że się na nim zabiję. Nie zabiłam się jak widać. Ale jednak z plecakiem i kurtką w ręce ciężko było zejść.

Szłyśmy  w kierunku jej bloku, mijając całą masę wyrzuconych śmieci w formie foteli, ubrań i takich tam różnych innych ciekawych rzeczy. I nam się "bazy" przypomniały.
Ja miałam bardzo dużo "baz " jak byłam młodsza. Teraz już nie mam, dziwne , nie ? ;>
Pamiętam, że kiedyś,żeby mieć bazę z Babusiem musiałam przejść test. Polegał on na przejściu po patyku o średnicy ok.10 cm przez hm.. taki dość szeroki rów. Trochę wody nawet tam było. To teraz zastanawiam jak ja przeszłam i przy okazji nie złamałam tego patyka.

Wracając do teraźniejszości.. Karolina zaniosła kota do domu, ja czekając przed blokiem próbowałam włamać się komuś do internetu, ale mi się nie udało. Poszłyśmy do polo po Tymbarka, później na stadion, gdzie miała biegać Magda. Nie było jej, więc Karolina zaproponowała ,że pójdziemy po Julkę. Ok, mi to pasuje, uwielbiam zatruwać życie innym.  W drodze Karolina puszczała jakieś japońsko-koreańskie piosenki :-D

Czekałyśmy na Julkę z 10 minut bo musiała się przebrać :-)
Jak wyszła próbowałam udawać świadków Jehowy tekstem " Czy chciała by pani porozmawiać o Bogu? " ale chyba nie zrozumiała o co mi chodzi... :-)

W drodze do.. żadnego konkretnego miejsca właściwie rozmawiałyśmy o "Mięsnym Jeżu" :-D ( To jest porażka..xD ) później o tępych serialach typu "Pamiętniki z wakacji", "Dlaczego Ja".. To jest tworzone dla chorych psychicznie ludzi..
Później Karolina i Julka dyskutowały o "gatunkach drzew", ja się wole nie wtrącać. Z drzew rozpoznaję dąb, kasztanowiec i lipę. W gruncie rzeczy to nie jestem pewna co do tego ostatniego.

Jakoś tak wyszło, że w okolicach kościoła zgubiłyśmy Karolinę.
Czekałyśmy aż skończy się droga krzyżowa. Zastanawiałyśmy się, czy proboszcz dorobił dodatkowe stacje... No i tak w zasadzie to ma świetny głos. Tak, to był sarkazm.. :-D
Msza. Nie będę opisywać bo znów Babuś mnie wyśmieje.

Kręgi. I po kręgach.
Znów przyszedł Mikołaj :-) ( i znów to zabrzmiało jakbym była nie w pełni normalna.. Mikołaj w marcu :-)) I  sprawdzał nasze umiejętności z zakresu znajomości słówek po angielsku. Tall, have, mouse. Co, ja nie wiem? Wiem ;-D  ( W przeciwieństwie do Kamili która zna chyba tylko dwa słowa : pig i pink. )

M:Co to znaczy "kał" ( cow, czyli krowa) ?
X:Kał ? Kupa.
xD

Julka jest cholernie troskliwa. W momencie gdy usłyszała, że od rana jadłam tylko bułkę ( którą notabene kończyłam na salce) to wnioskując z jej miny chyba chciała paść na zawał. Ale nie padła. Próbowała mnie dokarmić frytkami, ale jej się nie dałam. No dobra, tylko trochę ;-)
Gdy się dowiedziały z Patrycją, że od "po szkole" włóczyłam się po Byczynie to powiedziały ,że w przyszły piątek idę do Julki, a w następny do Patrycji. Trolololo, i tak nie przyjdę . Chyba. Schowam się w lesie. W parku ewentualnie.

Julka - spokojnie, ja nie jem w czasie tygodnia, ale nadrabiam w weekend. Luzuj łydy :-D

Moja rodzina mnie nie kocha i chcieli żebym nocowała na salce. Z wielką łaską przyjechał jednak po mnie Mateusz :-)
Około 21, kompletnie wykończona ( w zasadzie nie wiem czym ) byłam w domu.
 "Padłeś?-Powstań!"  ? Nie tym razem. Dlaczego?
Położyłam się na chwile, tak "żeby odpocząć" przed napisaniem notki ale niestety.. zasnęłam.


Ona coraz śmielszą ma chęć
W kuchni palnik z gazem
Sama sobie wydaje się tłem
a życie jej puszcza się płazem
Strachy na lachy- Moralne salto 

22 marca - czwartek

Rano jak zwykle nie zdążyłam zrobić..nic.
Dobra, zdążyłam zrobić kakao. No i ubrać Darię, ale to chyba oczywiste.
Jak ja uwielbiam biec do autobusu...Szczególnie gdy widzę w połowie drogi, że on już stoi na przystanku..

1 lekcja - Niemiecki

Kasia ustnie zdaje karkówkę którą my pisaliśmy. Jednego zdania na pięć nie powiedziała, w każdym pojawił się jakiś błąd.. Ocena 4.
My pisaliśmy tą kartkówkę - jednego na osiem zdań nie napisałam, błędnie napisałam cztery wyrazy... Ocena 3. No kurde... Poprawię, jasne. :-)

Ania : Co to znaczy schwarz?
Ja: No czarny..
A: A Schwarzenegger?
J:Spadaj..
Wspaniałe pytania..

Pani: To jest Nena... Nie wiecie kto to ?
Nie wiemy
P:No śpiewa <ty jakiś germański fragment piosenki> to o balonach...
Zaczęłam się śmiać
P:No, znasz  ?
J:Nie słucham niemieckich piosenek..
Klasa :To niech Pani zaśpiewa !
Chciałoby się.. :-)
To chyba to jest : -Germańska piosenka o balonach-

Tak prawdę mówiąc próbowałam kiedyś słuchać niemieckiej muzyki. Konkretnie zespołu Die Ärzte ale się poddałam. Wolę polski punk-rock.

Dostałam ochrzan, że zamazałam korektorem całą stronę podręcznika którą omawialiśmy .
Nie będę szanować książek do tego podłego języka. Planuję je spalić na koniec roku.

2 lekcja- Historia

Nie ma Pani. Ojoj.
Zastępstwo z nauczycielką która dotychczas nas nie uczyła nigdy. Mam podejrzenie, że to ona kiedyś chciała mnie rozjechać samochodem..

Pani: O, Ty byłaś clownem wczoraj
Ja: Wrrrr... Jokerem konkretnie..
P:No, po uśmiechu poznałam dopiero.
Żółte zęby robią swoje ?

Mieliśmy do dyspozycji komputery. Jako, że one są prawdopodobnie radzieckie wolałam sprawdzić pocztę i fejsa na telefonie. I miałam rację, bo ja zdążyłam to zrobić, zanim na tym komputerze uruchomiła się jakakolwiek przeglądarka.

Przez prawie całą lekcje siedziałam z Bartkiem i Babusiem którzy szukali w internecie tapet na telefon. Ja niezmiennie na tapecie  mam Jokera i jest dobrze.

3 lekcja - Matematyka

Poszłam do tablicy i dobrze rozwiązałam zadanie. Chwała mi.
Ania miała w plecaku taśmę dwustronną. Nakleiła na moją ławkę kartkę na której napisała jakiś wzór. Że niby ściąga. Później przykleiła kartkę z napisem "Tu siedzi Ania która lubi jednorożce" . Jak ja mam się uczyć w takich warunkach ? :-)

4 lekcja - WF

Gramy w nogę na Orliku. Pozdrawiam klasę która z 10 oglądała nasz "mecz". Transmisja na żywo?

Jestem ciotą i tak trochę przeze mnie przegraliśmy 3:1. Ale to tylko trochę moja wina..

5 lekcja - Technika

Recyklingowe cośtam robimy. Chciałam zrobić to  i włożyć do środka przepalonej żarówki ( recykling w końcu) ale zrobiłam może kilkanaście gwiazdek i usłyszałam dzwonek. Chciałam kończyć na drugiej godzinie lekcyjnej, ale okazało się,że jest próba. Może to i lepsze od techniki... :-D

6,7 lekcja - próba przed przedstawieniem.

Dominik i dwie dziewczyny grają dzieci. Zbudowali z klocków.. Auschwitz. Jeszcze pokazywali gdzie jest komora gazowa, a gdzie "domy" żydów... Porażka.

Po próbie zaczęło się przygotowywanie scenografii, rekwizytów. Nic z Anią nie robiłyśmy, więc wyszłyśmy ze świetlicy jakieś 20 minut przed końcem lekcji. Mam nadzieję, że nikt nie będzie miał nam tego za złe.. ;-)

W domu napisałam notkę ze środy.
Później trzeba było nauczyć się do końca tekstu na przedstawienie z niemieckiego :-D
Wypadało by się też nauczyć na sprawdzian z chemi..Nauczyłam się tak właściwie wzoru ogólnego alkoholi. Porażka.

Piszę na gg z Patrycją
Ja: Ej, żal mi siebie. Właśnie wciągnęłam 2 Knoppersy.
(aby zaznaczyć tragizm tej sytuacji powiem,że było już trochę po godzinie 22. )
Patrycja powiedziała, że mogłam dać jej. Albo sprzedać.
;-)

Od 23 do 1 pisałam wypracowanie z religii. Chyba pięć razy zaczynałam od nowa. Gdy miałam zapisane całe cztery kartki stwierdziłam, że wypadało by się położyć spać.

czwartek, 22 marca 2012

21 marca - środa

-Notka jest dopiero teraz (czytaj w czwartek) z niezależnego ode mnie powodu. Mianowicie - internet mi się zje.. zepsuł. -

Spałam 7 godzin, można powiedzieć, że się wyspałam.
Dominik irytował mnie już od samego rana. Powiedział tacie, że nie idzie do szkoły. Wspaniałomyślny tata się zgodził i powiedział, że mu usprawiedliwienie napisze. Nie ogarniam.

Dwie pierwsze lekcje to wf, więc jedziemy na salę do Polanowic.
Stoję, czekam, marznę, przy okazji mimowolnie słucham rozmów innych osób ...
Jak jeszcze raz od kogokolwiek usłyszę gdzie trzyma piwo czy tam papierosy to podejdę i uśmiercę jednym ciosem z glana. W twarz.

Od 9:50 byliśmy na sali. W tym czasie tańczymy belgijkę ( jedna z nauczycielek wf - o, to jest "taniec Księdza " :-D ), śpiewamy i gramy na gitarach oraz.. robimy sweet focie :-)
Sporo ich było, na części jestem nawet ja, ale jak na razie tych zdjęć nie mam. Jak będę miała to wrzucę :-D ( tak, doskonale zdaję sobie sprawę z tego jak wszyscy kochają oglądać mój krzywy ryj :-) )

W pewnym momencie zdałam sobie sprawę z tego,że krew cieknie mi po paznokciu, a między palcami widać mi.. "mięcho"... ]:->  Jestem niedorozwinięta, miło mi.

Powrót do szkoły. Na holu siedział Sebastian J.
S:( powiedział coś o tym,że fajnie, że potrafię "tak " pisać o nauczycielach)
Ja:Ja się boję końca roku. Będę miała zachowanie...
X: Jakie zachowanie ?
J: Nie wiem.. Niższe niż wzorowe!
Nie wiem jakie mogą być oceny z zachowania... Bardzo dobre, Poprawne..naganne? :->

Nerwowe poszukiwania mojej charakteryzatorki. W końcu znalazłam ją [ Karolinę] na świetlicy. W stroju kota :-D Pani Pedagog też była  przebrana za kota :-D ( O ile się nie mylę to w szkole były chyba jeszcze z dwie dziewczyny przebrane za miauczące zwierzęta.. a może jedna tylko?  )

Udało mi się namówić Karolinę,żeby pomogła mi się ucharakteryzować na Jokera. Poszłyśmy do klasy w której teoretycznie miała matematykę. Nauczycielka na szczęście nie miała nic przeciwko mojej obecności w sali. Ktoś z 3b zaproponował,że zrobi mi "tatuaże na twarzy" ale podziękowałam :-)
No więc Karo zrobiła ze mnie coś na kształt Jokera :
Nie mogę z reakcji niektórych osób :-)
U większości widziałam uśmiech, u niektórych osób zaskoczenie chyba .
Jakaś dziewczyna (cytuję) :  "o kur*a ! Się przestraszyłam.. " :-D
Czyli wystraszyć też potrafię.
Miło było usłyszeć pozytywne komentarze od niektórych nauczycieli na mój widok.
Pani od angielskiego: O, ale fajnie wyglądasz!
Ja: Wiem. Dzięki :-D
P:Powinnaś powiedzieć "Pani też ładnie wygląda"
J: No ładnie Pani wygląda..
Po chwili
P:Ania..
J:Tak, wiem ,że fajnie wyglądam. Pani też.

Kolejny nauczyciel - Pan od muzyki.
Powiedział, że jeżeli tak będę wyglądać na swoim weselu to on zagra na nim za free. :-)

Zaczynamy. Siedzę na miejscu, gitara w ręku.. Byle by tylko się nie pomylić.. Nie patrz na publiczność.. Patrz na Anię.. Przynajmniej wiedziałam kiedy chwyty zmieniać. Cały występ był jak najbardziej ok, najmniej podobała mi się moja rola w nim, ale to jest nieistotne.

Po naszym występie kolejno inne klasy...
Najpierw, o ile się nie mylę "Super skład vocal ". Był Jeż Jeży ( fajne show.. Ale z playbacku.. ) i.. nie pamiętam za bardzo co jeszcze było :-) Nasz występ był ostatni w tej kategorii.
Ja sobie nie mam nic do zarzucenia, nie pomyliłam się ani razu. Tylko... Podobno wcale nie było słychać gitar.. Nie rozumiem, przecież teoretycznie stał przed nami mikrofon..
Lekcja gry na gitarze nr.1 - tak łapiemy "a" :-) 

Nie ogarniam- ta marynarka tak bardzo kontrastuje z gitarą.. :) A może to gitara kontrastuje z marynarką? Nie wiem.

Kolejne występy.
Stoimy razem z Anią i Sebastianem, oglądamy.
Ktoś śpiewa
Sebastian: Normalnie wzruszyć się można..
Zrobiłam charakterystyczne dla mnie "pffffff", akurat w momencie gdy obok przechodziła nauczycielka.. Przeprosiłam, Pani zapewniła,że nic się nie stało. 
Śmiejemy się zatem.
Podchodzi Pan Dyrektor 
"Ja chcę dzisiaj z Tobą zdjęcie zrobić"
Więc.. śmiejemy się jeszcze bardziej :-D

Na samym końcu razem z siedmioma innymi dziewczynami z klasy tańczyłyśmy belgijkę. Tragicznie chyba nie było :-)
Nic nie wygraliśmy, bywa. Przynajmniej jako jedna z nielicznych trzecich klas nie olaliśmy "Noblików" i przygotowaliśmy się . Jestem dumna z naszej klasy :-D

Na samym końcu - konkurs na najlepsze przebranie. 
Z tego miejsca informuję - nie chcę urazić ani Oli, ani nikogo innego. Jeżeli to zrobię - przepraszam.
Nie wiem, czy wygrana kosztem tego,że wybiegnie się na środek krzycząc "głosujcie na mnie " a później przekonując wszystkich wokoło, że to właśnie ty powinieneś wygrać, jest satysfakcjonująca.
Może ja po prostu mam wyższe ambicje niż zajęcie tego pierwszego miejsca w "taki" sposób :-)
Wiem ,że uzyskałam co najmniej dwa głosy i jestem z tego powodu dumna :-D Przynajmniej nikogo nie musiałam zmuszać do głosowania na siebie.
( I żeby było jasne - nie zagłosowałam na siebie :-) To byłoby poniżenie dla mnie.)
Tak na prawdę to.. wcale nie czuję się przegrana. Owszem, fajnie było by być na miejscu Oli, ale jak już mówiłam - nie w taki sposób. Nie liczy się to, czy dostałam plastikową butelkę przewiązaną wstążką, ale fakt, że wielu osobom podobało się moje przebranie. Nauczycielom, dyrektorowi - i to się liczy :-)
Żeby nie było - gratuluję Oli :-) Generalnie to gratuluję wszystkim którzy w ogóle się przebrali :-)

Teoretycznie mam zdjęcie z Panem Dyrektorem ( +10 do lansu) ale... jeszcze nie ma go na moim komputerze. Jak je dostanę to wrzucę :-)

Już nawet nie pamiętam w którym momencie, ale tańczyliśmy kowbojskiego. A później to już chyba zakończenie było. I wszyscy sobie poszli.
A ja jeszcze usłyszałam ( od kolejnego nauczyciela ;-)
"I tak Joker był najlepszy" 
Dzięki :-D

Czekałyśmy z Anią na autobus, ja usiłowałam zmyć z twarzy całe te farby.
( Mogłam jechać tak do domu, ale obawiam się o stan psychiczny osób które widziały mnie po drodze :-)

Powrót do domu. Przez cały dzień na głodzie ( to zdanie musiało zabrzmieć jak wyznanie jakiegoś narkomana :-P) ale w domu zamiast obiadu zjadłam .. 2 kanapki. Do tej pory zastanawiam się , dlaczego wybrałam kanapki zamiast schabowych... Durny temat do rozważań.
Posprzątałam pokój w którym panował totalny chaos - większość ubrań leżała na podłodze...

Później poszłam spać. Od 15 do 19. Cztery godziny.
( Jestem jaki jestem
Znam jeszcze swoje imię
Zmieniać się nie chcę
Bo taki już jestem
Idę spać, idę spać - gdy mam dość
 Farben lehre - helikoptery)

Po przebudzeniu instynktownie skierowałam się w stronę pokoju z komputerem. Dwadzieścia minut siedzenia na facebooku, do głowy przyszło mi, że wypadało by napisać notkę. I właśnie w tym momencie internet w moim domu szlag trafił. Żadna strona nie działa, nic.
Takie rzeczy dzieją  się zawsze gdy ja jestem przed komputerem. Dominik grał 8 godzin i nic, ja 20 minut - wszystko się zepsuło. Mam talent do psucia. I niebywałe szczęście.. Ta.. ;-)


Nawet jeden mały Gest
Jeden dotyk Nieba
żeby znaleźć w każdym z Nas
Jeden wspólny wielki Raj, który da nam skrzydła
i pozwoli dotknąć gwiazd
To dla Takich chwil - całe życie wędrówką
Hunter - Pomiędzy niebem a piekłem

wtorek, 20 marca 2012

20 marca - wtorek

Do niemalże północy, przez dwie godziny siedziałam przy komputerze rozwiązując testy wiedzy o straży pożarnej. Uczyłam się kategorii pożarów, kolorów gaśnic ( myślałam ,że wyróżnia się nie tylko śniegowa , która jest srebrna, ale są też inne o barwach odmiennych niż czerwony. Cóż, myliłam się ) . Wiem już ,że święto strażaka jest 4 maja, czyli w dzień śmierci św.Floriana. Co jeszcze wiem.. niewiele, najbardziej bałam się pytań o pojemności samochodów, czy inne pytania dotyczące wiedzy z zakresu wozów straży pożarnej . Jestem kompletnym noobem w tej dziedzinie ( nie tylko w tej tak właściwie ;-) ) więc bardzo się cieszę,że takie pytania się nie pojawiły na konkursie. Było co prawda kilka dziwnych pytań, ale o tym później..

Nie ma to jak pisać do kogoś sms`a o 23:58, modląc się przy okazji by dana osoba nie spała, albo jak już musi spać to niech ma wyciszony dzwonek :-D
Zasnęłam 20 minut po północy. Wstałam o 6:20, bez jakiegokolwiek budzika. Z własnej woli, dobrowolnie. Aż się zdziwiłam.Po 6 godzinach snu o własnych siłach zejść z łóżka ? Ania potrafi.

1 lekcja - Polski.

Test. Sprawdzenie wiedzy z tekstu który trzeba było przeczytać. Na szczęście ten tekst mogliśmy mieć otwarty i korzystać z niego, inaczej była by lipa.

Nieoczekiwanie sama do siebie zaczęłam się uśmiechać. Trzeba było zacząć się szczypać , bo.. Jak wytłumaczę wychowawczyni mój zaciesz ? "A, pomyślałam, że moglibyśmy utopić Marzannę " .. :-D
Generalnie przez całą lekcję byłam dziwnie wesoła... Najwyraźniej można być szczęśliwym po sześciu godzinach snu. Na sprawdzianie, w jednym ćwiczeniu była namalowana gazeta, trzeba było napisać jakieś ogłoszenie. Ogłoszenie jako-takie napisałam, a z boku zrobiłam reklamę Biedronki :-D "Biedronka - codziennie niskie ceny" ..Już widzę moją ocenę... ;-)

Przypomniało mi się - dostałam 5- za rozprawkę ! -5, chyba pierwszy raz w życiu.

2 lekcja - Fizyka

Przez większą część lekcji nauczyciel szukał sprzętu, żeby móc wyświetlić nam zadania do rozwiązywania.
Eunika nie potrafiła załatwić z Panem żeby wypuścił nas 5 minut przed dzwonkiem ( konkurs) , więc musiałam to zrobić ja. Udało mi się, mam gadane.. ;-)

Idziemy na konkurs. Stres zżera, pytam przygotowującego nas do konkursu nauczyciela o datę powstania straży pożarnej -"dawno, dawno temu.." czyli  nie wie. Co trzyma św. Florian - "dzidę"...
Pan: Internet to nieograniczone źródło wiedzy..
Ja: Ale czas na naukę mieliśmy ograniczony.

Zaczynamy test. Pytania były wyświetlane na ekranie ( dostaliśmy tylko kartę odpowiedzi - oszczędność papieru ;-) ) minuta nad zastanowieniem się nad każdym z nich. Czyli 20 minut czasu.1 - umiem! 2 pytanie - ojoj, też umiem.. ;-)
Pytania dzieliły się na te , na które odpowiedzi byłam pewna : jaką kategorią pożarów jest pożar gazu ? No oczywiście ,że C . Były jeszcze pytania... inne. No sorry, kiedy wczoraj rozwiązywałam test pisało w nim, że relikwie św. Floriana są w Krakowie. Ok, pytanie o relikwie jest na teście, fajnie.. Zaraz, odpowiedzi : Poznań, Częstochowa i Chorzów. Ja się kur*a pytam - gdzie jest Kraków ?
Jeszcze pytanie o jakąś szafę :-) , o to kiedy założono straż pożarną ( mogłam napisać "dawno, dawno temu"... )
Wiedziałam ,że napisałam w miarę dobrze. Ale nie wiedziałam na ile konkretnie punktów.
Czekając na wyniki dowiedziałam się,że mam .. brutalną koszulkę. Spoko.

Nadszedł ten moment - wraz z 9 innymi osobami czekamy na wyniki.. 7 miejsce - nie ja, 6, 5 - też nie ja.. Pojawia się lekkie przerażenie - czyżby 4 ? Nie.. 3 miejsce - Ania ! Taaak :-) Przy okazywaniu radości musiałam wyglądać co najmniej dziwnie. Bestia w glanach i kurtce moro a cieszy się jak dziecko ;-)
Uzyskałam 11/20 pkt. Prawdę mówiąc to każde miejsce różniło się od poprzedniego jednym punktem.
Ogromny fart ,że przeszłam do etapu powiatowego. Teraz trzeba się będzie pouczyć,żeby nie było kompletnej kompromitacji. Znając moje możliwości zajmę przedostatnie miejsce. Oby  nie ostatnie.. ;-)

Wracam do szkoły, wielki banan na fejsie. A co , trzeba okazywać emocje. Te pozytywne szczególnie.

Na przerwie rozmawiałam z Panią od angielskiego. Może się przebierze jutro :-D Też się przebiorę ;-)
Nawet mi wybaczyła ,że nie było mnie na dwóch godzinach angielskiego :-)

5 lekcja - Matematyka

Pani: No i wtedy złość narasta.. agresja wzrasta..
Ja: Ale pani rymuje
P: No nie ?
;-D

6 lekcja - Geografia

Am my taak panią lubimy, niech pani przełoży sprawdzian.. Zatańczymy pani coś.. ;-D
Nie było sprawdzianu. Mamy dar przekonywania

7 lekcja - próby

Najpierw ćwiczyliśmy taniec, później śpiewanie i grę na gitarze.
Nie zdradzę tajemnicy, jutro sami wszyscy zobaczą co przygotowałyśmy. :-)

Po lekcjach razem z Ewą pojechałyśmy do Ani.
W autobusie Ania wymyślała balladę o skarpetkach. Stwierdziłam ,że nie wejdę do jej domu. Albo nogi będę mieć za oknem. Dlaczego ? Bo chodziłam cały dzień w glanach.. Oczywiste już  ? ;-)

Siedziałyśmy z Ewą i Anią w jej pokoju. Dziewczynom bardzo dobrze wychodziło wmawianie mi, że "cytuję" nic nie czuć.. Ale otwarte okno musi być :-D

Przy obiedzie Radek [siedmioletni brat Ani] opowiadał o tym, jak jego kolega sikał do zlewu... Jak mam się nie zakrztusić ?
Później opowiadał jeszcze jakieś inne historie z przedszkola, ale ja nawet nie chcę pamiętać co mówił.

Od godziny 15 do 19 niemal cały czas poświęciłyśmy na robienie próby przed "Noblikami".
Ewa i Klaudia śpiewają, ja i Ania gramy na gitarach.
Utwór?  "Trouble is a friend " Czyli piosenka mówiąca o tym, że problem jest wrogiem i przyjacielem jednocześnie. No i co trochę jest "oł, oł" czyli fragment tekstu który najlepiej wrył mi się w pamięć.

Powiem tyle - dzisiaj grałam tą piosenkę pierwszy raz w życiu.  I jako tako mi to wyszło :-)

Po tych czterech godzinach Ewa ledwo mówiła.
Ja: Ej, ja prawie czuję rękę, cud !
Prawie nie czułam lewej ręki, a jest ona mi jednak niezbędna przy zmianie chwytów.

Miałyśmy już dość gry i śpiewu, czas na ... czas na oglądanie filmików na moim telefonie :-)
Oglądałyśmy nasz występ z.. dnia nauczyciela (?) czyli generalnie "Takie tango"  ;-D Zastanawiam się, czy Magda wtedy aby na pewno była trzeźwa..

O 20 poszłyśmy odprowadzić Klaudię do domu.
Cholernie się bałam ( fear of the dark.. ;] ). Nawet mimo to,że szły ze mną trzy osoby. Wolę nie myśleć, co zrobiła bym sama. Ucieczka przed wytworem mojej chorej wyobraźni jest najbardziej prawdopodobną opcją.
Jak zaczynam widzieć.. trole, zamiast drzew to już nawet nie jest źle, jest tragicznie.

Wracając Ewa próbowała jeszcze bardziej wystraszyć nie tylko mnie, ale i Anię. Nie udało jej się , bo ją przekrzykiwałyśmy. Mówiła jakąś historię o .. schodach (?) a my "liczyłyśmy" jakieś światła które było widać w Byczynie. Doliczyłyśmy do 40 ( pomijam fakt , że po 10 już nie było widać tych świateł.. ), później byłyśmy już prawie koło Ani domu.

Wróciłam do domu koło 21, jeszcze musiałam stać przed drzwiami w ciemności zanim szanowny tata oderwie się na chwilę od wypełniania swoich dokumentów o gołębiach i raczy mi otworzyć drzwi.
Tak, nabijam się. Powinnam dziękować ,że nie spałam na dworze...Znowu się nabijam :-)

Musiałam jeszcze naszykować wszystkie rzeczy na przebranie. Przeszukiwanie szafy taty, później własnej w celu znalezienia koszuli. 
Tak właściwie to przed snem naszykowałam trzy koszule, ale rano i tak ubrałam inną ;-)

poniedziałek, 19 marca 2012

19 marca - poniedziałek

Gdy ostatni raz popatrzałam na ekran telefonu widniała na nim 23:59. Chyba prześladuje mnie ta godzina.

Po siedmiu godzinach snu trzeba było przyzwyczaić się do myśli, że to już jest koniec, teraz zaczyna się to co najgorsze : szkoła.

To jest bardzo dziwne, ale zdążyłam rano wyprasować koszulę. Tak, wbrew pozorom moja dzisiejsza koszula była wyprasowana. Poświęciłam chyba z 3 minuty cennego czasu przed szkołą żeby ją wyprasować. 2 minuty.. ( w porywie do 4, a może i 5.. nie jestem pewna.. ) mogłam zamiast tego zjeść śniadanie. Nie no, kogo ja oszukuję, i tak nic nie zjadłabym. Nawyk głupi. ;-)

1 lekcja - Polski

Pani nie zabiła nas za to, że w piątek nie było nas na 7 lekcji! W sumie bez sensu ,że to piszę, bo skoro tu piszę, to jest to jednoznaczne z tym, że żyję.
Po kilku sekundach zastanowienia dochodzę do wniosku, że całe powyższe zdanie jest bez sensu.
To zdanie też jest bez sensu. I następne też będą bez sensu.

Niespodzianką okazał się być sprawdzian. Hm, chyba przeciętnie go napisałam, bywa.

2 lekcja - Próba przedstawienia z niemieckiego

Na tej lekcji normalnie jest muzyka. Ale chyba cieszę się,że mnie nie było, nie musiałam śpiewać "murzyńskiej pieśni".

Radek: Fajna koszulka
Ja: Dzi-dzięki.
Lubię fajne koszulki :-)

W czasie gdy inni mówili swoje role, ja, Radek i Basia wcale nie przeszkadzając w całej próbie rozmawialiśmy o tym, że... Basia nie może okazywać emocji.Bo jej się coś stanie, bo tabletki nie wzięła. Dobra nie ogarniam. Chyba nie muszę.

Przerwa. Nominowani do poszczególnych kategorii w "Noblikach", czyli Filip, Magda i ja ( szlachta) idziemy zrobić sobie sweet focie. Chyba wyszłam jak zwykle, nic nie poradzę na to,że mam wyjątkowo szpetny ryj :-)

3 lekcja - Godzina wychowawcza

Na początku lekcji kończymy sprawdzian, później próby przed występem w środę.
Będzie dobrze, będzie dobrze..

4 lekcja - Matematyka

Kartkówka. Teoretycznie zrobiłam wszystkie zadania, w praktyce już nie będzie tak kolorowo.
Po kartkówce było już chyba tylko gorzej.. Ja Cię Tomek kiedyś uduszę. I Ciebie Babuś też. Ale to jak się rok szkolny skończy, jak na razie wolałabym mieć wzorowe zachowanie chyba... :-)
Więc na wakacjach was.. znajdę. Z Tomkiem może być problem, ale z Babusiem już nie, bo mieszka.. "20 kroków" od mojego domu .. ;-)

Przerwa, już nawet po dzwonku chwilę..Opisywana sytuacja ma miejsce w  sklepiku.
Ewa:Co, też kupujesz coś na edb ? ;-)
Edb to fajna lekcja. Bo można na niej jeść :-)

5 lekcja - Edb

Jem sobie bułkę, dowiaduję się ,że konkurs wiedzy o straży pożarnej jest jutro, krztuszę się. Chyba prawidłowa reakcja. Na razie nie umiem nic. Nic.
Najlepsze jest to,że z klasy mogą iść tylko 2 osoby - ja , bo jestem w MDP i Ania lub Eunika. Po długotrwałych negocjacjach zakończonych rzutem monetą wygrała Eunika. Ja w sumie nie wiem czy uczestnictwo w konkursie można porównać do "wygranej".. :-)

Temat o zatruciach.
Pan: Najgorzej, jak mięso jest zielonkawe...
Tomek: O, ja takie lubię..

Pan: Czerwone muchomory nie są trujące.. To znaczy, nie macie ich jeść! Ale jak ktoś zje to nie umrze, co najwyżej sraczki dostanie.
Wniosek z lekcji - jedząc czerwone muchomory można przeżyć wiele ciekawych chwil w życiu. Ja nie skorzystam.

6 lekcja - WF

Dalej ćwiczymy przed środą. I wciąż powtarzam sobie "będzie dobrze, będzie dobrze". Chociaż nie jest tragicznie. Nikogo nie zdeptałam glanami, sukces.

7 lekcja - WDŻ

Robimy wzajemnie swoje portrety. Czyli : oczy, nos, włosy, zęby ( o ile ktoś posiada) i takie tam.

Dowartościowałam się patrząc co zostało narysowane jako "ja". Nie jest to do mnie za Chiny ludowa podobne, ale uświadomiłam sobie,że jednak ja maluję znacznie lepiej niż "przeciętne osoby". Nikogo obrazić nie chciałam tym stwierdzeniem, oczywiście.

8 lekcja - Zespół

"Dla Elizy". Dopóki  gram z całą resztą, widzę w których momentach zmieniać chwyty - jest spoko. Jak próbuję zagrać w domu - porażka.

Geradeaus zum Jakubowice. Dowiedziałam się od dziewczyn z Dominika klasy, że dostał .. 2 z plastyki :-D
Porażka. Nie tyle porażką jest ta dwója, co fakt , że ja się z tego powodu.. cieszę ? Chamska jetem :-D

Jakie fantastyczne uczucia - przyjechać do domu i dowiedzieć się ,że jest całkiem jadalny obiad. Mateusz zrobił spaghetti :-) Ale jutro już nie będzie tak fajnie, bo pojechał już na studia. Chyba pierwszy raz nie cieszę się z tego, że nie ma go w domu :-p

Bartek jest uczynnym Bratem - wraz z jakimiś dwoma innym studentami zrobili za mnie zadania z fizyki. Ja nie ogarniam, ale.. chyba musiało im się nudzić ;-)

Teoretycznie uczę się a jutrzejszy konkurs, w praktyce - słucham muzyki.
O 18 doszłam do wniosku, że fajnie było by pojeździć na rolkach. Nawet 20 minut jeździłam, o ile w ogóle można było to nazwać "jazdą". Ja praktycznie umiem w rolkach chodzić , biegać , skakać nawet ale nie jeździć..

Po powrocie do domu powtarzałam geografię, jutro sprawdzian. Niby banalny dział, ale wyczuwam pytania na które pewnie nie będę znała odpowiedzi..

Położyłam się. Na chwile. I tak 15 minutowa drzemka zmieniła się w godzinne opierniczanie się. Bywa.
Teoretycznie jestem więc wyspana. Jest 22 młoda godzina.. Co, ja się na konkurs nie nauczę ? No w sumie..

Doszłam do wniosku ,że stanowczo nadużywam słów : praktycznie, teoretycznie, generalnie, bywa.
No cóż - bywa :-)

niedziela, 18 marca 2012

18 marca - niedziela

Cudowne uczucie - obudzić się o godzinie 7:45 i mieć świadomość tego,że mam jeszcze co najmniej kwadrans na nic nie robienie. Fantastycznie po prostu :-)

Msza o godzinie 8:30.
W kościele totalnie rozbroiła mnie mała Julka ( 3/4 lata)  z mnóstwem pytań do swojej mamy .
Pamiętam :
- Mamo, a gdzie ksiądz śpi ?
- A gdzie tu jest łazienka ? Na górze czy na dole ? No mamuś, no!
- Czemu ten ksiądz tyle gada ? Odpowiedź : "Mówi, nie gada. To jest kazanie ".  Julka : To po co gada to kazanie ?
;-)

Wracałam do domu słuchając przy okazji rozmów starszych pań, chyba jakaś "pani Tereska" tam była.

W domu uznałam,że wypadało by ogarnąć kuchnię. Oczywiście musiałam i wyciągnąć i nałożyć naczynia do zmywarki sama, bo Dominik nie był łaskaw żeby też coś zrobić.Musiałby wstać, a to chyba za duży wysiłek.

Dominik jest strasznie przejęty, zniesmaczony i oburzony faktem ,że Mateusz schował gdzieś nową pastę do zębów, tłumacząc ,że najpierw trzeba skończyć 4 pozostałe, które są otwarte.
Dominik : Nie będę mył zębów. I u ortodonty powiem ,że Mateusz mi pastę zeje**ł.  I to on będzie miał przerąbane.
"Mateusz mi pastę zaje**ł " - popłakałam się ze śmiechu  :-D
Później Dominik poskarżył się tacie , że Mateusz "zabrał" mu pastę, a on "starą" myć zębów nie będzie. Tata oczywiście poparł Dominika. I Dominik ma swoją nową pastę. A ja mam pięć sztuk otwartych past do zębów ;-)

Zorientowałam się mniej więcej co jest zadane. Przy okazji przeglądania zeszytów jadłam karmelowy popcorn który został mi z wczoraj. Najadłam się nim i stwierdziłam, że nie jem obiadu. Wolę iść spać.
Spałam chyba aż do godziny 16, później uznałam ,że nie może być tak fajnie i trzeba wstać.
Głównie siedziałam przed komputerem. Ale inne rzeczy też robiłam. Na przykład porządek ze zdjęciami które miałam wrzucić już dawno, ale .. nie chciało mi się.  ;-)

Powróćmy pamięcią do dnia 11 marca , czyli równy tydzień temu :
 
Kluczbork :)

I jeszcze nasz "wpis"  - dzieło Agnieszki ( początkowo zamiast krzyża miały być tam narysowane parówki :-D )

Przejdźmy jeszcze wcześniej, nie pamiętam kiedy ale któregoś pięknego wieczoru coś rysowałam. Być może nie był to wieczór, przy okazji nie był piękny , ale coś musiałam napisać. Więc -  mój rysunek :
Powiem tak - być może cały ten rysunek w rzeczywistości jest słaby, ale na tym zdjęciu wygląda po prostu zajefajnie. Bardzo mi się podoba. Bardzo, bardzo. Ta, jestem "Narcyzem"..

Kolejny rysunek, malowany na .. świetlicy w szkole, w .. ten czwartek ? Chyba tak..
Nie wiem dlaczego, ale teraz patrząc na ten rysunek mam wrażenie ,że to czaszka psa.. :-)

Jakie mam jeszcze zdjęcia.. O ! Słoneczny patrol z piątku ;-)
Oliwia, Sylwia i Aśka :D

Chciałam wrzucić jeszcze zdjęcie koszulki z napisem WHY SO SERIOUS ? Ale okazuje się,że nie zrzuciłam go na komputer. Bywa.

Jest godzina 22:59 , jak na razie jestem zmęczona i zła , a mam przed sobą jeszcze naukę na zapowiedzianą na jutro "niespodziankę" dotyczącą "Starego Człowieka i morze". I jeszcze trzeba się uczyć na matmę... I śpiewamy jutro "murzyńską pieśń"  Zacznę sikać tęczą z tego wszechogarniającego szczęścia.

sobota, 17 marca 2012

17 marca - sobota

Godzina 6:30, wstaję. To nie było proste, dlatego,że do północy siedziałam kończąc szycie  misia.
Powiem tak : wygląda jak kompletny niedorozwój. Zdjęcia nie mam, bo już jest we Wrocławiu, a ja po prostu zapomniałam o tym, że mogę go 'uwiecznić'.

O godzinie 7:30 pociąg 'z Kluczborka do Wrocławia Głównego' już stał na peronie. 7:46 - ruszamy.
Fajnie wsiadać na pierwszej stacji, można wybrać dowolne miejsce i cieszyć się brakiem nie zawsze miłego towarzystwa. Gdy do pociągu zaczęli wchodzić ludzie na poszczególnych stacjach, już nie było tak fajnie.  Dalej mogłam czytać "Rękę mistrza" , pisać coś w zeszycie ale.. czując na sobie wzrok innych ludzi to już nie jest takie komfortowe. Co prawda lubię jak ktoś na mnie, na moje glany patrzy . Z ciekawością, zainteresowaniem. Byleby nie z pogardą. Tego nie lubię.
Na siedzeniach na przeciwko mnie usiadła para miłośników piercingu i tatuaży. Me gusta.

Przeczytałam dość spory fragment książki. Nie wiem jaką minę miałam w pewnych momentach, i prawdę mówiąc wolałabym nie wiedzieć.

Miałam wysiąść na Nadodrzu, więc przy drzwiach stałam odkąd tylko zauważyłam Odrę.
Około 10 byłam na miejscu, Marta już czekała na peronie. Idziemy przez jakieś przejście , rada Marty "wstrzymaj oddech". Ups, nie dało rady, zaczęłam się śmiać. Ale na szczęście nie czułam wyraźnie "tego " zapachu który ponoć unosił się w powietrzu..
Akademik.
Marta: Naszykuj legitymację.
Ja: Moją Kenkartę ?
Mhm. :-)

Już od drzwi zaczęłam się śmiać. Marta i jej współlokatorka Basia mają "biznes" więc na drzwiach głoszenie  mówiące o tym,że mają ksero, drukarkę i takie tam. Pod spodem napis : proszę przychodzić w rozsądnych godzinach. Marta twierdzi,że ten dopisek był potrzebny, bo ludzie przychodzili zbyt wcześnie ( czytaj o godzinie 8:00. Fakt, strasznie wcześnie.. :-) )

Dałam Marcie niedorozwiniętego misia. A ona mi zrobiła płatki.
Baśka: Ej, Ania co trochę Ci coś szyje, a ty coś jej dałaś ?
Marta: Jedzenie.
Ja: Dziękuję milordzie.

Trochę czasu spędziłyśmy w pokoju w akademiku, później - Pasaż Grunwaldzki.
Kolejne sklepy w których dowiaduję się, że jeżeli nawet jest ten rozmiar xl to nie jest on przewidziany dla osób takich jak ja. No cóż, zdarza się, życie. W New Yorkerze stwierdziłam, że nie będę dołować się tym ,że nic nie umiem na siebie znaleźć więc.. poszłam do działu męskiego. :-D Męskie koszulki są fajne - zawsze się w nie mieszczę :) Kupiłam taką z napisem "Dead Serious" .  I fajnie.
W kolejnych sklepach też były fajne męskie koszulki, ale jakoś wyszło,że nie kupiłam nic więcej.

Generalnie całe moje zakupy ograniczyły się do koszulki, antyperspirantu i tymbarka. Bywa.

13:20 - kino. Film "Wszystkie odloty Cheyenne`a". Według niektórych opinii totalna klapa, według innych fajny. Jak dla mnie lekko przekombinowany - Cheyenn irytował mnie swoim wyglądem. Stylem mówienia nie wkurzał mnie aż tak bardzo jak całym tym wyglądem. No.
Fabuła - komedio dramat. Ponoć cholernie śmieszny. Czy ja wiem ? Fakt, w kilku momentach można było się śmiać, ale nie przez cały film. Generalnie to.. może to dziwne , ale ja w pewnym momencie miałam łzy w oczach. Konkretnie wtedy jak Cheyenn powiedział ,że "ojciec go nie kochał". Aww, ja nie ryczę na filmach, no.. a tu taka porażka...
Wracając do fabuły - może się powtórzę , ale : przekombinowane i wyolbrzymione. No bo sorry, ale.. przez 30 lat szukać kogoś żeby się zemścić za jedno upokorzenie ? I jeszcze końcówka filmu - wspaniałomyślny syn mści się na .. "prześladowcy " ojca ( którego przez 30 lat nie widział i specjalnie się nim, nie interesował) w taki sposób,że starszego faceta wyrzuca nago na śnieg. No trochę przykre takie...
Podobała mi się muzyka. Można powiedzieć, że bardzo mi się podobała.
The pieces of shit
I część scen też mi się podobała.

Wrażenie po filmie - raczej pozytywnie. No i oczywiście chyba jako jedyny tekst z filmu utkwił w mojej głowie " Bóg jest.. Bogiem". :-)

No w końcu co mam powiedzieć - stracone 30 zł na bilet i popcorn? Nie , nie stracone.
(Popcornu nie zjadłam nawet pół, brawo dla mnie :-) )


Od razu po filmie trzeba było się zwijać z galerii, za godzinę miałam pociąg.
Weszłyśmy na chwilę do akademika ( Marta dała mi plakaty) , później tramwajem na dworzec.

Czekałam 20 minut na pociąg. Miałam okazję słuchać śpiewu jakiegoś pana menela. Zdarza się..

Ambitne plany czytania książki, ewentualnie pisania w zeszycie notki z piątku się nie powiodły. Siedziałam z trzeba innymi osobami i trochę mało miejsca było. Of course siedziałam tyłem do kierunku jazdy, lubię to nawet ;-)

Po około dwugodzinnej trasie z Wrocławia do Wołczyna pociągiem, czekała mnie jeszcze droga do Jakubowic samochodem. Jechałam z Ewą, śmiałam się, że dzisiaj zobaczę jak szarżuje po drodze :) Jeździ bardzo przepisowo, dawno nie jechałam 40 km/h :-)

Po dotarciu do domu, czyli przed godziną 19:
Tata : Kupiłaś coś ?
Ja: Koszulkę tylko
T: Ehh.. Kurtkę miałaś kupić..
J:Nie było. A jak były to za ponad trzy stówy.
T: No to powiedz Mateuszowi , żeby z tobą do Wieruszowa pojechał jutro..
J: Nie ! Ja mam lekcje do odrobienia !
Palnęłam :-) Ale to prawda, nawet jeszcze nie zajrzałam do żadnego zeszytu.

No to zdjęcia, bo dawno nie było :
Taki tam szpan na bilety za łączną kwotę około 25 zł. Hardkor

Dla porównania - bilety z roku 1993 (!) , które znalazłam w starej koszuli w szafie mojego taty. Ta szafa to jest niemalże Narnia ;-)
9000 zł za bilet. To.. ciekawe czasy ;-)

Plakaty od Marty : 

 
z pozdrowieniami dla Patrycji :D

Nowa koszulka :D 
:-)

O bardzo wczesnej godzinie, czyli po 23 położyłam się spać. Zdarza się, nie moja wina, że nie umiem zasnąć jak w pokoju mam totalny chlew.