piątek, 9 marca 2012

9 marca - piątek

Z rysowania nic nie wyszło. Narysowałam swoją szpetną twarz z ustami Jokera. Patrząc na ten rysunek robi się smutno po prostu. Co jak co, ale rysowanie to najwyraźniej nie jest moja mocna strona. Bynajmniej nie rysowanie wszystkiego,choć muszę przyznać, że niektóre moje rysunki są piękne po prostu. Wrodzona skromność, prawda? :-)

1 lekcja - Matematyka

Siły kosmosu opanowały nasze piórniki. Innego tłumaczenia dla faktu ,że naraz przestały pisać i moje, i Ani długopisy, nie mam.

W poniedziałek sobie kartkówkę napiszemy. Z procentów.
No ja to niby umiem, ale jak mam kalkulator. Jak trzeba coś policzyć, a ktoś z wyższą władzą ( konkretniej nauczyciel) zabrania korzystać z kalkulatora to czuję się jak.. bez kalkulatora. Ja nawet 100:20 liczę na kalkulatorze. Porażka, cofam się do czasów podstawówki. Właściwie to w zakresie podstawówki ugrzęzłam na etapie 1 klasy - nadal nie umiem dzielić pisemnie. Ale 5 z matematyki jest. Co się dzieje z tym światem ? ;-)

2 lekcja - Historia

No zrobimy lekcję, zrobimy. Ale przy okazji napiszemy sprawdzian. Pod koniec lekcji. To tylko 6 pytań.
Powiem tak : Jak ja nie dostanę 5 to się powieszę. W szkole. I będę straszyć. Nie wiem czy po śmierci będę bardziej straszna niż teraz, ale postaram się.
Na powtarzanie wiadomości o powstaniu listopadowym, romantyzmie i takich tam poświęciłam kilka mniej, lub bardziej cennych godzin mojego życia i jeśli nie dostanę dobrej oceny to.. wiedz, że coś się stanie..

3 lekcja - Biologia

Zostałam wybrańcem. Tym jednym z tłumu innych 18.
Co z tego, że chodziło o pisanie na tablicy, ważne, że to akurat ja miałam zrobić.
Poczuć się do czegoś potrzebnym, przydatnym - bezcenne.
Tak nawiasem mówiąc to rozczytanie się z tej kartki było trudne. Trudniejsze nawet niż rozczytanie moich notatek, które robię z poszczególnych lekcji. Chodzi mi o "zeszyt do notek na bloga" w tych przedmiotowych staram się ładnie pisać. nie zawsze z sensem. Ale ładnie.

4 lekcja - Religia

Ksiądz lubi irytować ludzi. No i mnie. napisałam to bo może niektórzy wątpią w to, że jestem człowiekiem. Podobno jestem. Rozwiałam wątpliwości co do mojego bycia człowiekiem, teraz przejdźmy do "irytowania".
Jak można patrzeć na kogoś, z premedytacją wbijając igłę w styropian? Charakterystyczny piisk. Ja nie wiem, to radość księdzu sprawia ? Chamstwo :-)

Bierzemy 5 przykazanie, przypuszczam, że 3 b jeszcze 1 nie skończyła.Jedyny przedmiot w którym jesteśmy dalej z tematami od nich. Tylko, że z religii nie ma egzaminu..
Wracając do tematu piątego przykazania. Samobójstwo to grzech.
A ja mam taki rysunek ładny trochę powiązany z samobójstwem
- wrzucę go jak tylko uda mi się go przerzucić  z telefonu na komputer-
Generalnie to wszystkie moje rysunki są w mniejszy lub większy sposób powiązane z samobójstwem.

5 lekcja - chemia

Jak pani zrobi kartkówkę to się potnę.
No więc kartkówki nie będzie. Tylko "sprawdzenie zadania domowego"
Mi tam pasuje , zadanie miałam. Miałam , mam i mieć będę.

6 lekcja - Polski

Pani jest najwyraźniej zdegustowana. Postawą wobec wszystkiego , poziomem naszej wiedzy. Najogólniej rzecz ujmując jest zdegustowana ... nami. Miło mi.

Ania wyraziła cichą prośbę, żebym kiedy ją przez przypadek spotkam w Kluczborku nie udawała, że jej nie znam. Spoko, to da się zrobić.
( I tak się nie widziałyśmy. Ale obietnicy dotrzymałam, bo nie udawałam przed nikim , że jej nie znam. )

Mając 4 godziny do odjazdu z Byczyny, 3 godziny do wyjazdu z domu co robi Ania? Pisze na facebooku z Kamilą :-) I słucha debilnych piosenek. (" Bardzo mi miło, yy.." :-D ) No a później się pakuje..Później.

Mamy zabrać śpiwór, czy nie ? Na zdjęciach w internecie są łóżka, no ale przecież ktoś mógł je w photoshopie wkleić.
Pytam zatem. W odpowiedzi słyszę, a właściwie czytam ""lepiej nosić niż się prosić". No ok, to teraz tylko trzeba go znaleźć. Był pod łóżkiem. Żaden problem, ale leżał pod samą ścianą łóżka o wymiarach 220x160. Trzeba było "wpełznąć" pod nie.. Powiem tyle, że nawet nie utknęłam :-)

"Hm, tak , to się przyda".. Po 5 minutach - "Ale na cholerę mi trzecia koszula ? "
Spakowałam za to trzy pary butów. Nawet trampko/adidasy. Szpan. I we wszystkich chodziłam. To jest bardzo dziwne, bo od października nie zakładałam innych butów niż glany. No i do tego dochodzą zmienne w szkole, ale to się nie liczy :-)
Ze świadomością, że czegoś na pewno zapomniałam, jednak nie bardzo wiem czego wyruszam w świat. Konkretniej do Kluczborka.
Ale najpierw Byczyna. Konkretniej "Polo market". Naturalne, że oprócz pasty do zębów,czegoś do picia trzeba było kupić.. chałwę :-)

Wyruszamy w drogę. Razem  Pauliną, Julką, Patrycją, Magdą, Agnieszką, Kamilą, małym rudym który ma na imię Maciek oraz Szymonem.
W 5 osób jechałyśmy z "panią Pedagog". Ja się chyba nigdy nie nauczę, że to jest " Pani Agnieszka" lub "Pani B." :-)
Się dowiedziałam, że fajne notki piszę. Mi się wydaje ,że co jedna to gorsza, ale jak komuś to się podoba to się cieszę :-)

No. I następny misiek w kolejce do uszycia. Spoko, uszyję jeszcze tylko dla Marty, dla Ani, paskudę dla Basi i zabieram się za szycie kolejnych ... Za pół roku powinien być gotowy.. :D No dobra, może trooochę szybciej :-)

"Dojechałeś do celu" 
Wprawdzie bez nawigacji, ale z tyłu Julka siedziała także.. :-)



Zaczynamy od.. jedzenia. Ciekawy początek. To chyba miała być zapowiedź tego, co głównie nas czekało :-)


Po kolacji - usiądziemy sobie i "się zapoznamy". Hm, no więc oprócz 9 osób z Byczyny było jeszcze  6 osób ze Skałąg. No i 2 księży - Jacek i Damian.


Pojawia się pytanie - co ja robię tu?
Nie wiem, nikt nie wie. Prawdę mówiąc początkowo wydawało mi się ( bez obrazy dla innych) ,że Ci ludzie są dziwni trochę :-) W miarę upływu czasu zmieniłam zdanie. :-D

Omawianie ksiąg liturgicznych jak np: Pontyfikał, Agenda Liturgiczna, Mszał Rzymski.
Ja tych nazw nawet nie znałam.( Dalej w sumie nie znam, spisuję je z kartki :-)) A co dopiero wiedzieć co się w nich znajduje.. Wyższa szkoła jazdy.


Kto chce iść na dwór? Wszyscy oprócz mnie. Zdarza się, życie.
No więc wychodzimy, droga krzyżowa. Po ciemku. Nie ma nic dziwnego w tym, że 17 osobowa grupa chodzi około godziny 21 po dworze. Ale to było ciekawie doświadczenie, mimo, że przez pierwszych kilka stacji było potwornie zimno.


Byłam w pokoju z Patrycją i Julką. To był chyba najspokojniejszy pokój.
Przykładowo Paulina z Maćkiem i Szymonem dostali ochrzan za to,że.. zrobili namiot z koca.. xD

Wesoło im było :-)

Zasnęłam około 23, może trochę później.

"Liczniejsi od włosów na mojej głowie są Ci którzy mnie nienawidzą bez powodu"

PS: Pisałam notkę 2 godziny, jeśli ktoś doda komentarz to chyba zacznę sikać tęczą :-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz