piątek, 2 marca 2012

2 marca - piątek

"Pamiętaj że wszystko mija i umiera
Jedynie Bóg może nas oceniać
Dlatego że żyjemy tu i teraz
Dlatego że nie mogliśmy wybierać"
The Analogs - Dlatego

Do godziny "1 i jeszcze trochę" siedziałam przy biurku próbując dowiedzieć się dlaczego wybuchło powstanie listopadowe, czym był romantyzm i w których miejscach odbyły się jakieś tam bitwy. Okazało się, że moja nauka i tak mi nie da, bo sprawdzianu nie było. A ja nic aktualnie z tego nie pamiętam. Zasada "3xZ" - Zakuć, Zdać, Zapomnieć.
Po godzinie 1 postanowiłam iść do pomieszczenia zwanego łazienką i nie wiem jaką techniką to wykonałam, ale... przywaliłam sobie grzejnikiem w głowę. Od spodu. Co by tu powiedzieć.. Jestem hardkorem?

W autobusie, patrząc przez okno na pole zauważyłam.. 2 łabędzie. Przez chwilę zastanawiałam się, czy to nie jest już autobus do szpitala psychiatrycznego. Zaraz ktoś na głos powiedział "łabędzie". No więc zbiorowe urojenie, albo "kierunek-psychiatryk". Obstawiam drugą opcję, bardziej prawdopodobna.

1 lekcja - Matematyka

Wyciągamy karteczki....
No to teraz jestem pewna że dostanę 1. Z poprzedniej kartkówki otrzymałam wspaniałą ocenę "2-". Zaraz pobiegnę pochwalić się tacie chyba.. :)

Przerwa
Ja: Ej, Ania.. wsłuchaj się w to co teraz leci z radiowęzła..
Ania : Chrzcijmy Jezusa?
Chyba bardziej "Czcijmy" :) W każdym bądź razie ksiądz dostał się do radiowęzła.

2, 3 lekcja - Zajęcia z doradztwa zawodowego

Trolololo, guzik mi to pomogło :)
Rozwiązywaliśmy jakieś ankiety, wynikło z tego tyle, że mogę pracować w praktycznie większości zawodów. No dobra, nie zostanę "Lady Gagą" ( cytuję jedną z tych pań...)bo śpiewać nie umiem. No i lekarzem też nie bardzo. Ale na przykład : nauczycielem, psychologiem, socjologiem i tak dalej, i tak dalej...

Trzeba było zaznaczyć "interesujące zawody"
Ania:Ile zarabia pielęgniarka ?
Ja: Patrycji zapytaj.
Zapytała.
Patrycja: Mało chyba
Ania: To nie chcę
:)

4 lekcja- Religia

I temat "szmat " był. Poruszony przeze mnie, ale był.

Ja: Co będziemy robić po kręgach?
Ks: Jeździć na Einhornach
Ja: Taaak !  (Po chwili namysłu)  yy.. Niee !
To ja jestem Einhornem... -.-

5 lekcja - Chemia

Patrycja ma ciążę pozamaciczną w.. policzku. A ja mam 4+z kartkówki.

Ha Ha O
hahao :)
(...)
Ja: Octany...?
Pani: Tak. Octany, maślany..
Maślany :D

Pani: Mogę to na kartkówce zrobić.. Ale nie, nie będę taka brutalna

6 lekcja - Polski.

Mamy zrobić kabaret 8 marca, ale chyba raczej nic z tego nie wyjdzie...
A jeśli już, to tego 8 będzie "czarny czwartek" :)

7 lekcja - Dodatkowy Polski

Mięliśmy zrobić próbę, ale.. ale została tylko Ania, Eunika i Ja. Reszta to olała.
Więc rozwiązywałyśmy zadania przed egzaminem.

Wolontariat.
Jakoś mało dzieci było. W końcu piątek.. ;-)
Przez ostatnie 10 minut był tylko .. Radek , Ania i ja. I jeszcze przedszkolanka.
3 osoby do opieki nad jednym dzieckiem.... ;-)

Ania i Radek chcieli żebym z nimi grała w "wygibajtusa".
Ja: Hahaha, nie.
Ania : Radek, poproś ją..zrób oczy" kota ze Shreka".
Prosił, zrobił.
Później był szantaż.
Ale i tak nie graliśmy :)

Po wolontariacie razem z połową rodziny Ani ( Jej mama, Radek i ona to jest połowa ? Tak? )
udaliśmy się do zacnego przybytku, które sięga rangę niemal świętego miejsca  w Byczynie - "Polo Market".
Pomagałam Ani wybierać jabłka i pomarańcze.
(Jabłka i pomarańcze..żeby zrozumieć o co mi chodzi trzeba przeczytać Rękę Mistrza. )
(Wygrasz ty - wygram ja)
Jednorazówki w tym sklepie udowodniły że rozkładają się znacznie krócej niż 400 lat. Dokładnie w 10 s. , konkretniej pod ciężarem 4 owoców.
Misja : zdobyć ketchup; sok pomidorowy; masło sztuk 2 ; sos sałatkowy, sztuk 4; i takie tam.
Ania jarała się jakąś drewnianą łyżką. A ja myślałam, że to ja robię wiochę w sklepie.

Kupiłam sobie pączka, bo nie było nic innego co nadało by się do szybkiego wepchania w siebie.
To jest fascynujące,że przez cały dzień, aż do 21 potrafię wytrzymać na kanapce i pączku. Taka chyba jedyna zaleta tego,że posiadam za dużą warstwę tkanki tłuszczowej ;-) "Patyki" nie dadzą rady, ja tak :D

Chciałam przejść przez ulicę, w miejscu gdzie pasów nie ma, a być powinny. Niektórzy wiedzą gdzie.
No więc idę, aż nagle w oddali dostrzegam pana policjanta, który z pewnością miły nie był. No więc przepisowo wracam, jedne pasy, drugie, i po kilku minutach przepisowego łażenia znów mijam policjanta. Jego mina, nawet widziana z daleka była dość dziwna ;-) Pierniczę,ale nie chcę dostać ochrzanu za przechodzenie w nieodpowiednim miejscu, to nie na moje nerwy :-D

Od godziny 16 do 17:20 siedziałam w czytelni. Boże, to było dziwne przeżycie. Byłam tam trzeci raz w życiu,wypożyczyłam dwie książki  a bibliotekarki mówią do mnie po imieniu (!). Dość monotonna, żeby nie powiedzieć nudna praca najwyraźniej :-)

Wyszłam z miejsca gdzie było zbyt miło, i ruszyłam w stronę salki. Msza się jeszcze nie skończyła. no więc czekam, czekam.. O, Kamila. I Radek. Idziemy odprowadzić Radka ? Dlaczego nie :)
Okazało się, że .. nie chciało mu się zostać na mszy po drodze krzyżowej.. Bywa...No i ukrywaliśmy się przed jego mamą, bo jeśli ją spotkamy to -cytuję- "zaciągnie go za uszy do kościoła". Idziemy , nagle "tam jest mama Radka ! Ona za nami szła! " Radek schował się w krzaki..:D Takiego brechtu w moim wykonaniu świat dawno nie widział. To sprawa "wesołych" pań bibliotekarek. Z pewnością ich sprawa.. ;-)

Wracamy pod salkę z Kamilą, po drodze zgarnęłyśmy drugą Kamilę  i Maćka.
Stoimy, doszły jeszcze Karolina, Patrycja, Ania.
Kamila sprawdza zawartość swoich kieszeni - jakieś śmieci i.. ładowarka do telefonu :)

Stałyśmy pod salką chyba z pół godziny, później wspaniałomyślny Maciek oznajmił nam,że salka jest otwarta... Ale jak ja pytałam to - zamknięta jest.. Uh, udusić tych ludzi :)

Cały czas po głowie chodziło mi :
 "Tu nie ma kolorów ten świat jest szary
Płyniemy w dal bez żagla statkiem
Żadnych przyjaciół i żadnej biblii
Przy moralności co jest balastem
Nie ma kolorów są tylko światła
Które zwodzą nasze oczy
Tylko wtedy jestem spokojny
Gdy wszystko chwilą w ciemności nocy"
The Analogs - Błędy.




Wspaniały "obraz" stworzony przez Agnieszkę, na ręce Julki. Mój udział był taki, że dałam długopisy ;-)

Agnieszka  zaczęła mi mówić jaką ja mam "wspaniałą kreskę" (co do moich rysunków) Bla, bla, mam głupią "kreskę". Wolałabym żeby ta linia była.. taka wyrazista, a nie... A rysunki? Niektóre z nich są fajne, większości nikt nie rozumie, niektórych nie rozumiem nawet ja :)

W domu ok. 21. Byłam tak głodna, że wepchałam w siebie 2 kawałki pizzy i poszłam spać. Oczywiście miałam tylko się "położyć" żeby odpocząć ale.. wyszło jak wyszło :) Generalnie moje oczy nie wytrzymały natłoku wrażeń i cholernie mnie bolały, więc o pisaniu notki przed "położeniem się" nie było nawet mowy :)

U mnie wszystko jak dawniej,
tylko jeden samobójca więcej.
List do Boga

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz