sobota, 24 marca 2012

24 marca - sobota

Obudziłam się myśląc o tym jaki mamy dzień tygodnia i dlaczego czwartek. To znaczy mi się wydawało ,że czwartek, a tu proszę : sobota. Godzina 6:20 ? Żeby w sobotę dobrowolnie wstać o tak wczesnej porze trzeba być co najmniej lekko szurniętym. Ja najwyraźniej jestem.
Co robi Ania po przebudzenia ? Idzie włączyć komputer. A później idzie po jogurt. Light, ble , bezsmakowe gó** . Wtedy jeszcze nie wiedziałam ,że w domu mam bardziej normalne jedzenie. Nieprzytomna byłam i dlatego wciągnęłam to dziadostwo w którym chemii jest więcej niż godzin lekcyjnych przedmiotu o tej samej nazwie w gimnazjum. ( bez sensu zdanie ? Ojoj.)
Przez  ponad trzy godziny pisałam notki z czwartku i piątku, wysilając przy okazji swoją pamięć do granic możliwości. Dopiero teraz przypomniało mi się na przykład, że jeszcze w czwartek wracając autobusem do domu byłam za karą śmierci. Dlaczego? Jak słyszę, że kogoś na słuchawki nie stać, a w dodatku słucha hip-hopu / dupstepu/ techno/ innego dziadostwa którego nie trawię to mnie krew zalewa. Ja na prawdę nie chcę wiedzieć co to było, ale co jakiś czas ( co kilka sekund, że niby tak rytmicznie)  pojawiał się odgłos.. wiertarki? Totalne dno..

Wracając do tematu - po trzech godzinach przed komputerem doszłam do wniosku, że nie chce mi się dłużej siedzieć, a w dodatku oczy mnie bolą. Najlepszą rzeczą którą mogłam zrobić  było oczywiście pójście spać.
Obudziłam się po 10, poszłam ogarnąć kuchnię. 
Pytanie : Czy jak wyrzucę spleśniałe buraczki do wiaderka dla kur, to te kury zniosą spleśniałe jajka? Taty muszę zapytać... :-)

Trzeba było posprzątać pokój, jedną łazienkę ( prawdę mówiąc to wypadało by posprzątać obie ale mi się nie chciało).
Żeby uchylić okno we własnym pokoju musiałam zdjąć z parapetu całą stertę gazet - "Angora" i "Świat wiedzy" głównie, ewentualnie "Mystic Art" albo "Uważam rze ". ( Tak, chciałam się pochwalić, że czytam lepsze rzeczy niż przeciętni gimnazjaliści. )
Zrobiłam plan sprawdzianów itd na przyszły tydzień - nie ma lekko.
Poniedziałek-sprawdzian z Edb; muszę zaśpiewać "Chce iść naród mój.."; wypadało by zrobić pracę na konkurs.Właściwie to dwie prace na dwa konkursy..
Wtorek - Targi. nie wiem ( a raczej nie pamiętam ) w jakich godzinach mają się odbyć, a więc nie wiem czy będziemy mieli sprawdzian z geografii.. Oby nie :-)
Środa - Wycieczka, kierunek : Oświęcim. Ja się boję...
Czwartek : Podsumowanie projektu. Nie było ani jednej próby przedstawienia. Co, my nie damy rady ?
Piątek : Konkurs wiedzy o straży pożarnej  w Kluczborku , a więc nie ma mnie na lekcjach.
Zapowiada się .. ciekawie ? Bardzo ciekawie nawet.

Doznałam  dziś lekkiego szoku. Daria, czyli moja siedmioletnia siostra biega po podwórku. Ubrała się sama. Była w sukience,balerinach, legginsach  i podkolanówkach. Niby nic strasznego, gdyby nie fakt, że podkolanówki miała naciągnięte na wierzch legginsów. Porażka, nie wiem czy śmiać się czy płakać :-)

Po południu położyłam się, tak niby na chwilę..
Nie ma lekko. Trzeba wstać i pozamiatać przed domem. Spełnienie marzeń. Na szczęście Mateusz mi pomagał. 

Trochę próbowałam malować, nic mi nie wyszło. Może z wyjątkiem jednorożca, ale on też jakiś taki.. przeciętny. Życie.

Położyłam się spać około godziny 23 , czyli teoretycznie wcześnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz