"Chyba właśnie po tym można poznać naprawdę samotnych ludzi. Zawsze wiedzą, co robić w deszczowe dni. Zawsze można do nich zadzwonić. Zawsze są w domu. Pieprzone zawsze."
Normalni ludzie, gdy już postanowią wyjść z domu udają się w jakieś zwyczajne miejsce. Do parku, nad staw, ewentualnie do Biedronki.
Normalni ludzie.
Ja za cel swojej wędrówki obrałam... kupę gnoju. Dosłownie. Po prostu interesowało mnie, co za nią jest.
Trochę się rozczarowałam, bo tam praktycznie nic nie było. Wróć, źle to ujęłam. W sumie to coś tam było.. Nic to...Ymm.. Jakaś definicja? Wiem, że w przypadku czasu to "krócej niż 5,4x10⁻⁴⁴ sekundy"... Ale.. Dobra, nie ważne. Za tą stertą gnoju było na pewno coś innego niż nic.
Było... niebo. Takie fajniejsze niż wszędzie ;-)
Jest tam jeszcze trochę śmieci ( jak wszędzie), pole i suche krzaki. Nie robiłam zdjęcia,
bo skupiłam się na genialnej drodze, którą pokonałam.. rowerem. Hardkor. Albo debil, nie mnie to oceniać.
Z powrotem była już tylko "długa droga w dół". Miałam nadzieję, że zjeżdżając z niej na rozwalonym rowerze wjadę w jakieś drzewo i zginę na miejscu. Niestety nie wyszło.
Moja wycieczka, w trakcie której przejechałam przez pole ( gdzieś pod Skałągami), a później obok bloków i kościoła, trwała prawdopodobnie krócej, niż czas który poświęciłam na przebranie się. Bywa.
Po powrocie do domu, wraz z Bartkiem doszliśmy do wniosku, że prócz jednorożców, możemy zacząć hodować również myszy. Komputerowe.
Stado.
Taki okaz. Stary :-D
A tak serio - dwie z prawej leżą już w koszu, a mniejsza czarna - w kieszeni mojej bluzy. No co, zawsze chciałam mieć własne zwierzątko.. ;-)
Tylko imienia jeszcze nie mam. Ale wymyślę.
Chyba.
Bartek postanowił opisać plakat ( obok batmana). Hołd, ja potrafię o nim powiedzieć tyle, że jest niebieski.
"W prawym górnym rogu widzimy głaz narzutowy z epoki, hm.. starej. Ale nie Twojej Starej, tylko dawnej.
Zajmuje około.. ( po dokładnych pomiarach palcem doszedł do wniosku, że ok. 17cm²)
Przysłonięty jest siatką, wiemy że nie jest ona graniastosłupem. Prawdopodobnie to kryształ.
Tuż obok, rzekłbym, po sąsiedzku znajduje się ściana. Ściana w której ktoś umyślnie, podkreślam, umyślnie wydrążył dwa łuki. Na ścianę która ma ok 2,5m wysokości możemy wejść po schodach znajdujących się obok. Część jest przysłonięta czymś co wygląda jak drzewko, aczkolwiek nie jest to drzewo. To jakiś.. organiczny, wybujały.. yy.. zespół glonów."
No to mam już opis prawego górnego rogu. Wprawdzie nie jest to spełnienie moich marzeń, ale zawsze coś.
Spełnienie marzeń, będzie wtedy, jak dostanę jednorożca i samochód Batmana. Tumbler. Batmobilem w sumie też nie pogardzę.
Postanowiłam obejrzeć drugi raz film Thor. Stwierdzam, że zbyt pochopnie dałam te 9 gwiazdek na filmwebie. *Klik* i 8.
Mój pokój z pewnością jest jakimś przeklętym miejscem. Dlaczego? W niewytłumaczalny sposób robi się tam burdel. Tak, niewytłumaczalny! Bo ja nie potrafię wytłumaczyć, dlaczego ciuchy i książki są rozwalone po całej podłodze ;-)
A poza tym.. zasięgu tam nie ma. Nigdzie. Tragedia. I sms-y dochodzą do mnie po dwóch dniach... -.-`
Przez to, że nie mam zasięgu, nie mogłam doładować transferu na chomiku, a co za tym idzie - pobrać Iron Man 2.
Nawiasem mówiąc transfer kupowałam dwa razy w ciągu dwóch dni. Gdybym chociaż trochę myślała, załadowałabym od razu 5 GB i byłby spokój. Ale nie, ja nie jestem istotą myślącą. Ja jestem Ania. Jak tak na siebie patrzę, to dochodzę do wniosku, że aborcja powinna być legalna co najmniej do 16 roku życia płodu.
Oglądanie Avengers przed obejrzeniem filmów z których pochodzą bohaterowie, to raczej kiepski pomysł.
Wcześniej widziałam tylko "Thor", więc cały czas krzyczałam w stronę monitora teksty dot. Lokiego ( czytaj: Loki, ty parszywa mendo; ty debilu; ku*wa, ty gnoju!; i takie tam mniej cenzuralne teksty).
Później nadrobiłam część zaległości oglądając Iron Man oraz Captain America. Hulk czeka gdzieś na dysku D, a Iron Man 2 ... czeka na pobranie. Bo transfer już mam, ha!
Wracając do daty widniejącej w tytule posta, a także słowa "oksymoron"...
Co jest oksymoronem, paradoksem, czy inną sprzecznością ? Podobno tytuł bloga i szablon. Że się gryzą, a jedno do drugiego nie pasuje ;-) W sumie racja, ale ja to widzę inaczej: tytuł nie pasuje do mnie, szablon do mnie pasuje, ale gryzie się z nazwą, czyli generalnie jest fantastycznie i kropka.
( a tak serio dalej mnie męczy ten szablon.. Może go jutro zmienię na taki jak był wcześniej. Błękit :-D )
Cały piątek był spędzony w bardzo owocny sposób, czytaj: wyspałam się.
Wstanie z łóżka to jeden z największych wyczynów jakich dokonałam w ciągu dnia.
Około 14 tata zawiózł mnie do Byczyny, gdzie miałam okazję zobaczyć jak to Karolina bije rekordy w OSU i zdobywa 40 ( czy tam 39 , mniejsza o to :D) miejsce w rankingu.
Teoretycznie powinnam lizać jej buty i opalać się w blasku jej zajebistości, a w praktyce.. W praktyce to mnie to mało interesuje, sorki Habiel :*
Co dziś jest oksymoronem? "Łysa Karolina"! :-) To jest sprzeczność,
przynajmniej do takiego wniosku doszłyśmy siedząc razem w jej pokoju,
przy okazji poważnej rozkminy na tematy mało poważne.
Tematy bardziej poważne zaczęły się kiedy razem z Julką poszłyśmy na pizzę, tam można powiedzieć, że krew się lała, a płody w powietrzu latały.. Taa ;-)
Dla mało kumatych - Julka próbowała przekonać Karolinę, że aborcja nie jest normalna, aczkolwiek Habiel nie da się przekonać; ona uparcie tkwi w przekonaniu, że to nic złego. Ja za to doszłam do wniosku, że nie warto się zbyt często wcinać w ich rozmowę, toteż znalazłam sobie inne zajęcie. Uparcie grzebałam palcem w wosku ze świeczki. Aż w końcu, nie wiem jak, ale podpaliłam chusteczkę :-D. Pożar udało się ugasić, jest trochę MDP ;-)
Co ja jeszcze dziś robiłam...Z tych bardziej spektakularnych rzeczy: wbiłam zęby w palec księdza udzielającego mi Komunii, zdolna jestem.
Przepraszam, więcej do Komunii nie idę.
Ej, druga w nocy to jeszcze nie jest późno... Nie? :(
Ja się pytam.. Co tak mało osób na pasterce? Rozumiem, Święta last minute na Polsacie fajna rzecz, ale ludzie, bez przesady.
No chyba, że ktoś wolał obejrzeć transmisję z pasterki z Watykanu, w sumie ciekawa sprawa... ;-)
Jest jeszcze trzecia opcja - tzw. alko pasterka. Na razie nie wiem dokładnie na czym ona polega, ponieważ nie skorzystałam z zaproszenia ( sorry, Gorzów zbyt daleko xD ), ale mam nadzieję, że Ola wszystko mi opowie ;-D
Święta, święta.. Wigilię przeżyłam, dobrze jest :-)
Gorzej będzie z Sylwestrem, ale mam już kreatywny plan - idę spać. A, uprzedzam - jak mi się ktoś zacznie chwalić jak to on cudownie nie spędził tego zasranego dnia (w zasadzie nocy), to mu po prostu.. (napisałabym co zrobię, ale u spowiedzi byłam.. ) domyśl się.
Żeby było trochę mniej depresyjnie niż zwykle, opiszę te pozytywne strony świąt. Czyli prezenty, muhahaha (ale się ze mnie płytka istota zrobiła, tragedia ).
To zaczynamy zabawę w chwalenie się ;-) Mam nową koszulkę z Batmanem, i jestem z niej dumna :3
I jeszcze w taką fajną tubę była zapakowana, na na ;-)
Mistrz drugiego planu - poduszka i czarna poszewka które również dostałam ;-)
Dobra, jednak jestem kretynem. Cóż, nic już na to nie poradzę, można się tylko modlić ;-D
FaceBook - prawie wyszło. Trening czyni mistrza, czyli jeszcze kilkadziesiąt sweet foci, i będzie lepiej :-)
Niekryty już prawie przeczytany, 13 rzeczy.. zostawiłam na później ;-)
Oczywiście wcześniej była jeszcze wigilia klasowa.. Zawsze mi się wydawało, że żel pod prysznic to się komuś kupuje, jak się go nie lubi...:-D Może i Ania mnie nie lubi, nie wiem, bywa; ja sobie będę to tłumaczyć tym, że rozmawiając z nią ostatni wspominałam o tym, że chciałam coś takiego kupić Kasi (kupowałam jej prezent na "klasowe mikołajki"), ale to jednak dziwnie by wyglądało ( dlatego kupiłam książkę).
Było minęło, nie wracajmy do tego, zapomnijmy :D
:-D
Heheszki. Uwielbiam Karolinę, taki tam fryzjer z mat-infu <3
I B pany! :-D
Co my tu jeszcze mamy.. Robiąc prezent samej sobie kupiłam "Wszystko co kocham" oraz "Salę samobójców" (idealne na święta, prawda?) No i książkę dla Darii ( widząc ją w sklepie doszłam do wniosku, że młoda będzie sikać ze szczęścia. Takiej szansy nie mogłam zaprzepaścić ;-) )
Filmy, książkę i.. jedną krechę poproszę ;-D
Jutro też jest dzień.
W zasadzie to dzisiaj też jest dzień, ja za osiem godzin idę do kościoła.. Nie ma głupich, idę spać ;-)