czwartek, 25 lipca 2013

26 lipca - piątek.


*piszę na dotykowej klawiaturze. NIENAWIDZĘ tego, i chyba zaraz stracę cierpliwość.  Tablet jest fajny, dopóki nie przyjdzie napisać notki... :)*

Do napisania posta zabieram się od samego początku wakacji. Jakoś do tej pory mi się to nie udało,  więc chyba wakacje nie służą rozwojowi mej działalności w internecie. Ani zadnej innej mojej działalności....
13 lipca, siedząc w pociągu napisałam fragment, a później straciłam zasięg.  I olalam sprawę, przepraszam. Teraz nadrobie ;-)

Dlaczego  wakacyjne dni mijają zdecydowanie szybciej,  niż te, kiedy pół dnia trzeba spędzić w szkole? Dobijajace.
Wbrew pozorom (czytaj:nie jestem az takim leniem jak mi sie dotad wydawalo)
nie mam zamiaru calych wakacji przesiedziec przed telewizorem, oglądając powtórki "Rodziny zastępczej".
To nie są puste slowa, bo caly tydzień spędziłam w Zabrzu, gdzie pod czujnym okiem ciotki-korepetytorki szlifowalam czasy języka angielskiego. I nareszcie nauczylam sie ich nazw (ok, nie tylko. :D konstrukcji zdań i zastosowania też próbowałam się nauczyć)

W Zabrzu, prócz języka angielskiego opanowałam także umiejętność wepchnięcia w siebie całej góry jedzenia.
Teraz kazdy pomyślał,  że przeciez ja jem dwa razy tyle co sama ważę. Po części jest to prawda ;-), ale dotychczasowe ilosci jedzenia to pikuś przy tym, co udalo sie we mnie wepchnąć babci...

Trochę łaziłam po mieście.  Strasznie mi się tam podobało, pewnie przez to, że do centrum handlowego miałam niecały kilometr. I w sumie mogłam sobie tam chodzić kiedy tylko chciałam. I kupiłam koszulę, to tez mi się podoba :))

Aktualnie siedzę w pociągu* i zmierzam w kierunku Kluczborka.
*najfajniejszy pociąg jakim dotąd jechałam. Na prawdę nowoczesny i zadbany. Wkurzaja mnie tylko dwie rzeczy - po pierwsze fakt, iż co chwilę tracę zasięg i nie mam inernetu. Drugi powod mojego bolu dupy to jakas stara baba ktora przez pol drogi nawijala o problemach tego swiata. Jak ja, kurde, nie lubie starych ludzi którzy wiedzą wszystko najlepiej... nie wiem o czym mówiła później,  bo się zdenerwowalam i założyłam sluchawki. I Turbo na full.
Tak się walczy z mądrościami starszego pokolenia.

No to by było na tyle. Oczywiscie aktualnie nie siedzę w pociągu,  ale leżę pod swoją różową kołdrą, słucham muzyki z telefonu i oglądam zdjęcia na instagramie. Bo wlasnie go założyłam.
Coraz gorzej ze mną - vansy, tablet, instagram. Je*any hipster w żółtych spodniach się ze mnie zrobił.
Na pocieszenie powiem, ze vansy to nie authentic, ale model holder. A tablet dostałam "za wyniki w nauce". Samsung Galaxy Note 10.1. A co, pochwalę się ;-)
Zawsze może byc gorzej.

Miałam dziś jechać na rekolekcje, ale jakoś tak... odechciało mi się :) Tydzień spędziłam w Wołczynie,  i chyba na razie mam dość codziennego chodzenia na mszę i udawania szczęśliwego chrześcijanina. Jak mi przejdzie to gdzieś pojadę, ale jak na razie nie mam ochoty.
 I chcę jechać tylko na Woodstock. Marzenia



Kiepscy z rachunków sumienia, natrętni jak stado much...



ps. już prawie pierwsza. Dzisiaj razem z tatą mamy imieniny. jest fajnie :)

poniedziałek, 15 lipca 2013

wolczyn

#wolczyn #koncert #jestradosc #namiot #tablet
Jak można wywnioskowac po tytule,  jestem na wolczynie w ... wolczynie ;-) Aktualnie leze w namiocie i slucham jak  na dworze wszyscy dra ryja - "zaraz będzie ciemno". Mi się wydaje, ze już jest ciemno, w końcu juz prawie północ,  ale może jeszcze ktoś nie zauważył.
W momencie gdy pisałam,  ze ide spac przyszedl Łukasz.  I zabrał mi koc (no ok, pożyczył :) ) i powiedzial "dobranoc" wiec chyba trzeba isc spac :)

To... dobrej nocy.