Po pięciu godzinach snu człowiekowi może wydawać się, że nie żyje.
Jak ja mam ochotę położyć się wcześnie spać! Szczególnie wtedy, kiedy mam dużo do zrobienia.
Po pierwsze - nauka. Teoretycznie prosty dział biologii - ewolucja. W praktyce, czyli na sprawdzianie pokazałam to co potrafię. A właściwie to, czego nie potrafię. A nie umiem wiele ...
Drugą rzeczą którą miałam do wykonania był miś dla Marty, bez którego miałam nie przyjeżdżać do Wrocławia. Zatem - szyję. Jak chcę to potrafię, gorzej jak chcę, a nie mam siły. Gdy już prawie uszyłam całego misia, została dosłownie głowa do doszycia do całej reszty uznałam ,że jest późno, trzeba się uczyć i spać. I taki sposób na biurku przez całą noc siedział miś bez głowy. Zdarza się.
Pobudkę o 6:30 zrobiłam sobie sama. W jakim celu ? Nie wiem. Być może po prostu nie byłam świadoma tego, że mogę jeszcze leżeć pół godziny.
Jakiś debil poprzestawiał w domu zegarki o 10 minut. W jakim celu - nie wiem. Ale jak się dowiem kto, to zabiję. Staliśmy na przystanku czekając na autobus 10 minut. O 10 minut za długo.
1 lekcja - Matematyka
Ja: Chyba zwymiotuję....
Ania : Odwróć się w drugą stronę..
To się nazywa wsparcie.
2 lekcja - Historia
Rozpaczliwe próby nauczenia się czegokolwiek. Bardziej z biologii, niż z historii, ale czy to ważne ? :)
"Będę bełtać tęczą!" I tym podobne teksty, które pojawiały się nie tylko z mojej, ale również ze strony Ani.
3 lekcja - Biologia
Nieszczęsna godzina nadeszła. Właściwie to nieszczęsne czterdzieści pięć minut, ale to nie jest ważne. Ważne, że był to czas w którym zupełnie nie wiedziałam czy coś umiem.
Część zadań na sprawdzianie na pewno mam dobrze ( trzeba wierzyć w swoje możliwości) ale część to.. porażka ( trzeba trzeźwo umieć ocenić sytuację).
Na domiar złego Ani zaczęła lecieć krew z nosa. Ja głęboko przejęta tym zdarzeniem w ogóle nie skoncentrowałam się na sprawdzianie. ( No co, jakoś muszę wytłumaczyć swoją niezbyt wysoką ocenę, którą dostanę)
4 lekcja - Religia
Na dworze.
Większość klasy związywała się wzajemnie skakanką.
Asia , Oliwia i Sylwia zrobiły " Słoneczny patrol" pod ścianą sali gimnastycznej.
No..
Próba przedstawienia. Ania szuka swojego brata wszędzie. Zapomniała, że od rana nie było go w szkole :)
5 lekcja - Chemia
Za tydzień sprawdzian. A mój obecny stan wiedzy jest chyba na poziomie kaloryfera. Albo deski do prasowania. Ja tak na dobrą sprawę nawet wzoru glicyny nie znam...
6 lekcja - Polski
Nie jest dobrze. Pani jest chyba na nas co najmniej lekko zdenerwowana...
Trzeba było poświęcić 20 minut lekcji ,żeby omówić kwestię "Noblików". No cóż, takie jest życie, bywa.
Nie chcę nic mówić , może nie powinnam tego pisać - nie wiem...Dzięki wam, klaso że we mnie (nie) wierzycie i mnie (nie) doceniacie. Jeśli ktoś nie do końca wie o co chodzi, a chciałby wiedzieć - moje gg macie. Mój nr telefonu też. A jak ktoś nie ma niech napisze mi na e-mail : aniakan777@interia.pl . Proste? Proste.
Jakie my jesteśmy z Anią.. inne.
Bo... Jest na 7 godzinie dodatkowy polski ? Jest.
Autobus jest? Podobno nie ma..
No to jedziemy do domu, konkretnie do domu Ani. W drodze pomyślałyśmy,że możemy wrócić z jej mamą, o ile jest w Byczynie. Jest. No więc wyszło na to ,że wracamy z jej mamą. Po jakimś czasie jedziemy jeszcze po Radka , do przedszkola. Rozmawiamy o tym, że głupio by było jakby nas widziała nasza wychowawczyni.. I wykrakałyśmy - Pani K. minęła nasze auto z miną jakby miała ochotę kogoś zamordować :) Oczywiście reakcja Ani - schyl się. Moja reakcja - odwróć się. I myślę, że mamy bardzo mocno przerąbane.. Przesrane nawet.
Ja : Idziemy się spić.
Ania : ?
No cóż, może dziwnie to zabrzmiało pod sklepem monopolowym.. ;-)
Ja w każdym bądź razie miałam na myśli Tymbarka :)
U Ani robiłyśmy projekt. Oczywiście nie skończyłyśmy. Godzina 18, kręgi się zaczęły
Ania : A może nie pojedziemy...
Ja: Nie ! Ja chcę jechać na kręgi..
A:No ale konkurs.. Projekt trzeba skończyć..
J:Ja chcę na kręgi!
A:A chcesz wygrać konkurs?
J: Nie ! Chcę jechać na kręgi.
Ja wcale nie jestem monotematyczna. No,może trochę.
Po kręgach :
Pani Pedagog ( :-) ) :Ania napisze o tym na blogu..
Ja: Napiszę, ale tego nikt nie czyta..
Julka: Jak to nikt nie czyta ?!
Przepraszam Cię,że nazwałam Cię nikim. Za to,że uderzyłam Cię dwa razy w głowę też przepraszam.. :)
Mikołaj przyszedł.
Hahahaha, jak to musiało zabrzmieć .. :D "Mikołaj" w marcu.. :)
Mam na myśli : Mikołaja, mistrza przedszkola w grze w warcaby.
Jako jedyny szczerze wyraził swoją opinię o moim misiu :
"fajny, ale dziwny. "
Jedyna osoba która potrafiła powiedzieć, że ta maskotka jest dziwna. :-)
Opowieści Julki o jej barwnym życiu.. ;-)
I motto " Poczuj śmietankową radość". :-D
Do domu powrót mniej więcej o godzinie 21. Chyba trochę później nawet..
Nie musisz mówić nic ..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz