Zbyt wiele razy byłem na dnie
By martwić się co o mnie myślisz
I wiele razy myślałem że śmierć
To najlepsze ze wszystkich wyjście
Stwierdziłam ,że nie jestem jakimś rumuńskim dzieckiem pracującym w fabryce, żeby szyć po nocach.
Zmęczona, wykończana i zdołowana swoją egzystencją położyłam się spać około godziny 23.
Stosunkowo wcześnie, pomijając jednak fakt, że mam do wykorzystania na sen maksymalne osiem godzin, czyli tyle ile powinno mi wystarczyć w zupełności. To nie wystarcza, ale szkoła czeka. Ja nie odpuszczę, jeśli mam do wyboru olać szkołę albo iść tam, to idę. Nie wiem, jakby tam miało mnie czekać coś dobrego i fajnego. Choć może to lepsze niż spędzanie czasu w domu.
1 lekcja - Wolne
Nie ma germańskiego. Cudownie. Nie żebym miała coś akurat do niemieckiego, ale cieszę się, że nie ma lekcji. Tak samo cieszyłabym się gdyby nie było matmy, religii czy polskiego. ( Pomijam fakt ,że w dzisiejszym planie religia i polski nie są przewidziane. Szkoda trochę)
Siedziałam na świetlicy nie mając siły ani ochoty, żeby ruszyć na podbój byczyńskiego supermarketu. Polo marketu. Nie ważne.
Siedząc na świetlicy rysowałam nowy , dość dziwny rysunek. To znaczy dla mnie chyba nie był jakoś specjalnie dziwny, ale Sylwia na przykład zapytała mnie czy.. jestem emo. Hm.. Bo żyletkę namalowałam ? No to nie, nie jestem.
Na przerwie zostałam poproszona o zmazanie tablicy. Humor mi się poprawił, jestem do czegoś potrzebna.
Na lekcji okazało się, że nawet tablicy nie potrafię zmazać. Porażka.
2 lekcja - Historia
Szatański plan przesunięcia do przodu tablicy wszedł w życie. Tej tablicy która lubi atakować ludzi spadając na nich.
Poświęcę się dla dobra ogółu - przytrzymam tablicę w czasie gdy Ewa będzie coś na niej malować.
Pani: Zastanawiam się , czy nie przesunąć tego dużego kwiatka do przodu...
Jak ma skłonności do spadania na ludzi, to ja dziękuję..
Tomek się chwali ,że jadł ślimaki. Nie lubię ślimaków, okropne dziadostwo.. Takie.. obślizgłe.. Bleh.
W książce było coś o Giuseppe Ganbaldi. Dżiuzeppe. Jak ja nie lubię tej reklamy. Wrr.
Źle się czuję. Aż mi się śmiać chce :-) Mam ochotę bełtnąć tęczą.
Chyba ostatnio mało dialogów było, nie ? No to mam :
Patrycja : Ja Panią traktuję jak matkę
Pani: Patrycja! Rób to ćwiczenie, bo..
Patrycja : Wiem , obiadu nie będzie... Ja lubię swoją mamę.
Pani: Patrycja, a do jakiej szkoły ty się wybierasz ?
Ja: Do specjalnej.. xD
Ja wiem, to nie było pytanie do mnie, ale nie mogłam się powstrzymać.
3 lekcja - Matematyka
Wbiłam sobie długopis w czoło. Oryginalnie.
I pisałam na kartce :
Nic, nie musisz mówić nic
Odpocznij we mnie
Czuj się bezpiecznie
i jeszcze :
Mayday
Ta definicja głęboko rani nasze ambicje
Mayday
My chcemy kochać wiecznie.
Oprócz tego zachowałam pozory normalności - mam wszystkie ćwiczenia zrobione, ba nawet z własnej woli zgłosiłam się do tablicy. Aż się sama sobie dziwię.
A później popłakałam się chyba trzy razy jak Ania rysowała dla mnie obrazki.
Jeden z nich to kot namalowany różowym długopisem. A z drugiej strony .. "przepis"...:
"Kota wypatroszyć i wypchać malinami. Wcześniej wycisnąć z jego uszu krew i wlać do szklanki. Pomieszać z sokiem z cytryny. Kota piec w temperaturze 666 stopni C. Nazbierać gruntu na polu i włożyć na talerz. Polać mlekiem i wuala.
Do tej pory myślałam ,że to ja jestem nienormalna.
Myliłam się najwyraźniej. Myliłem się, bo każdy się myli....
4 lekcja - WF
Ania znowu zaczyna czytać.. O matko.. ;-)
Ania uszyła misia. Nie jest co prawda tak piękny jak mój (szpan i samozachwyt) ale jest całkiem fajny.
I rzucaliśmy nim na holu. Z Patrycją, Kamilą, Magdą, Maćkiem i główną zainteresowaną losami miśka , czyli Anią :)
5, 6 lekcja - Technika
Wszyscy są, mają "wszystko" co jest potrzebne do lekcji. Niemalże idealnie, z tym, że połowa naszej klasy nie rozróżnia promienia od średnicy. Porażka.
Moje oceny - bardzo różnorodne : 6,6,6,6,6,6,6,6 i 5 którą dostałam za aktywność. Gdybym miała takie oceny ze wszystkich przedmiotów.. ;-) Pomarzyć sobie można :)
7 lekcja - Próba
Mięliśmy grać "Nauczycielom" a gramy "dla Elizy".
Niby łatwe, niby dostałam lekki ochrzan, ale.. ja to grałam po raz pierwszy w życiu. I tak jestem z siebie dumna, bo wszystkie chwyty znałam :-)
Przyjazd do domu.
No żesz kur*a ja piernicze no. Jak się ma zepsuć, to wszystko na raz.
Za dużo wrażeń chyba. Poszłam spać, nic lepszego nie przychodziło mi do głowy. To znaczy - przychodziło, ale to nie było by dobre ani dla mnie ani chyba też dla innych ludzi. No. Także tego.
Zadania z matematyki częściowo odrobione. Pozostaje chemia i sprawdzian z biologi. Wyczuwam ,że zarwę nockę . Oj tam oj tam. Tylko muszę wymyślić coś po czym nie zasnę..
3x magnez ? ;-D Kawy nie lubię.. A energy drinka żadnego pod ręką nie mam. Przydał by się...
Czyli magnez. Albo się wody napiję i wmówię sobie ,że ma mi to pomóc.
Czuj się bezpiecznie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz