poniedziałek, 23 kwietnia 2012

21 kwietnia - sobota

Słyszę dźwięki gorsze od dubstepu.. Oho, Mateusz postanowił się pobawić spawarką z rana ( i innymi, jeszcze fajniejszymi narzędziami - pod względem robienia hałas )
Oprzytomniałam, jak biegał po domu i szukał elektrody. Ja nie wiem co to jest, i nie wiem skąd to się w moim pokoju wzięło, ale było to sobie pod kaloryferem. I mu pomogłam. I nie musiał biegać. Hyhy.

Pojawia się myśl ,żeby sprawdzić godzinę.. 9:38. Kuźwa, do szkoły nie zdążę !
A później mi się przypomniało, że jest sobota.I to, że mogę spać jeszcze. A właściwie to nie mogę. Bo się nie da."Wzzzzz-wzzzz" (  niemal perfekcyjnie oddałam te irytujące dźwięki. Mistrz.) za drzwiami to nieszczególnie przyjemny dźwięk.

Z braku ciekawych pomysłów na spędzenie dnia zabrałam się za sprzątanie.
Kuchnia,łazienka, duży pokój i takie tam.
Posprzątałam tacie wszystkie papiery, kalendarze, notesy dotyczące gołębi z biurka. Do biurka, konkretniej do szafki w biurku. Wydaje mi się, że sam byłby w stanie je znaleźć, jednak wolałam go uprzedzić ( mój tata jest osobą która w lodówce nie umie znaleźć rzeczy stojącej centralnie przed nim, na wysokości jego wzroku w dodatku...)
Ja: Rzeczy od gołębi masz w szafce w biurku
Tata: Ło Jezu, znowu będę szukał..
Ja: (???) Przecież Ci powiedziałam gdzie są
Tata: No wiem, słyszałem
I kto tu zajmuje pierwsze miejsce w kategorii osób dziwnych i nie znających pojęcia "logicznego myślenia"? Ja jestem na drugim miejscu ;-).

Uczę się. A właściwie próbuję.
Mateusz mówi,że on się nie uczył.
Dominik mówi, że do testu 6-klasistów też się nie uczył , i napisał lepiej niż ja ( wrrr..)
Powiem tak: Weź wyjdź!
Jak nie nazbieram jednak tych 15 punktów, to będę musiała szukać chyba innego miejsca na nocleg. Ja się w domu nie pokażę... 

Mateusz: Ania, a gdzie ty chcesz iść ?
Dominik: Uczyć się..
Mateusz: Do szkoły. Na Katolicki Uniwersytet Lubelski?
Ha ha ha ( uśmiałam się niczym koń. Magda xD), nie.
( A w przyszłości zmienię płeć i księdzem zostanę? Ja wiem, Patrycja pewnie by sikała ze szczęścia - ksiądz Andrzej..Lol, bredzę)

Telefon
X:Halo, jest mąż ?
(w ciągu kilku sekund zyskałam męża . Wesoło)
Ja : Chwileczkę, zaraz zobaczę czy jest TATA
(Mogłam od razu powiedzieć,że nie ma, bo z dziećmi się bawi. )
  Już wiem,że X to Emil z Wojsławic. Prawie jak Zbyszko z Bogdańca. Ewentualnie Jurand ze Spychowa :-D )

Słucham rozmowy Dominika i Mateusza.
D: A mogą być kostki?
M: ??? ...Stopki.. to są stopki...
D: Jak zwał, tak zwał.
Skarpetki "kostki" xD

Ależ ja się uczę. Po szczegółowym powtórzeniu Antyku, Średniowiecza, Renesansu i trochę Baroku (prawie :-P ) wymiotowałam nauką. Postanowiłam .. założyć hodowlę pająków "ze ściany" :-D Czyli kosarzy. Sztuk trzy, przechowywane w profesjonalnym terrarium zrobionym ze słoika po majonezie :-D
Ja nie boję się pająków (Ale tylko tych które sobie w domu chodzą. Na widok tarantuli myślę,że byłabym posrana lekko. A te są.. sweet :-D ) Boję się za to... hm.. szczurów, myszy, węży, żab, ślimaków, dżdżownic i węży... No.

Przyjechała Nicola, nawet głaskała te pająki. Ale nie wzięła na ręce,tłumacząc,że mogą ją pogryźć ;-)

Wieczorem coś tam jeszcze powtarzałam, ale szału nie ma.
"Będzie dobrze" . I kropka.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz