Wstałam. Wspaniały, godny podziwu wyczyn.
Msza. Po powrocie do domu na biurku czekał napój energetyczny. Me gusta. Tak , ja wiem, to jest niezdrowe, złe, brzydkie i w ogóle to synonim zła. Cóż poradzę - jedni palą, drudzy piją a inni biorą narkotyki. A ja tylko piję napoje energetyczne :-) Czyli wychodzi na to, że grzeczna jestem ;-)
Nie spałam. Po energetyku nie da się spać xD Przynajmniej tyle korzyści. Jak dla mnie wystarczy.
Bez żadnego konkretnego celu łaziłam po domu. Chyba tylko po to żeby jakoś przeczekać czas do wieczora. Dlaczego nie zaczęłam odrabiać zadań z polskiego? Tego nie wie nikt.
Oglądałam jakąś powtórkę, jak to się zwie... Got to dance ( wujek google pomógł, jak zwykle.
Stwierdzam, że jest to co najmniej lekko dziwne. A jury.. bez komentarza :-) Może na taki odcinek trafiłam, nie wiem. Poza tym siedziałam przed komputerem i tyle. No i słuchałam muzyki :-)
Profanacja - Świetny zespół ! Szczególnie wpadły mi w ucho "Chaos" i "Idę spać".
"Eden, czy apokalipsy czas? "
O 18:20 pojechałam z tatą na adorację. Zaczynała się o 18:30. Marne szanse żeby być punktualnie, jednak udało mi się dojechać w ogóle :-) Co z tego, że pięć minut po czasie...
Adoracja... Jak ktoś był to wie, a inni może jeszcze nie wiedzą ale to było genialne. Po prostu genialne. Oczywiście nie byłam w stanie powiedzieć czy minęło czterdzieści, czy pięć minut, ale to chyba normalne. Moje spostrzeżenie - noszę w kieszeniach za mało chusteczek. Stanowczo za mało.
Po powrocie do domu.. Co ja robiłam? Zmulałam, jak zwykle.
Do wpół do pierwszej pisałam życiorys i list motywacyjny.
Pisałam pod wpływem napoju energetycznego, i jak zaczęłam pisać a zamiast e to było źle.. :-)
Bóg kocha Ciebie dzisiaj. Bezapelacyjnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz