Na moim germańskim kalendarzu dzisiejszy dzień opisany jest za pomocą słowa "freitag". Frei to coś związanego z "wolnością " ( tak dobrze znam niemiecki, dlaczego nie piałam z niego egzaminu ? :-) )
Pff, akurat. Jakie zakłamanie w tych Niemczech xD ( tak samo jak z "arbeit macht frei". Prawie.) No. To dzisiejszy dzień niewiele wspólnego ma z czymkolwiek powiązanym ze słowem "wolny". No chyba ,że chodzi o status związku na facebooku.. ;-D Ah, nieważne.
Poszłam spać o pierwszej. Niby nic jak na moje możliwości, ale zaskakujący jest fakt, że dokonałam tego bez napoju energetycznego ( wprawdzie obok mojego biurka stoją trzy butelki , ale puste. To po ostatnim razie gdy uczyłam się. Religii.. ) Dodatkowo, co warto podkreślić siedziałam do pierwszej ucząc się. religii. Tak, ostatnio nawet z niemieckiego nie uczę się tyle, co z tego przedmiotu. Już widzę Księdza, mówiącego "Było tyle siedzieć?" ewentualnie coś o tym,że tydzień cały miałam. Teoretycznie tak, ale w praktyce.. egzaminy. To mówi samo za siebie. I jeszcze co najbardziej mnie irytuje - moja nauka polegała na zrobieniu notatek z 8, 9, 10 przykazania( z ósmego mam cztery strony, później już mi się nie chciało i spokojnie,tylko po dwie pisałam) plus odrabianie zadania domowego ( nie umiałam zrobić, mam tylko na brudno). I oczywiście nie mogłam wiedzieć, że moje całe poświęcenie i zaangażowanie dadzą taki rezultat jak ..(próbowałam wymyślić coś ambitnego, jednak nie potrafię wymyślić żadnego ciekawego porównania. Cofam się ) no nie dadzą mi nic, bo zeszyt i tak nie został sprawdzony.
1 lekcja - Matematyka
Przesiadłam się do Klaudii, zaciekawiona tym co robi. Rysuje. Projekty sukienek . Bo lubi. A ja lubię.. Dużo rzeczy ;-) I teraz będzie lista, więc można przewinąć na dół .
-Grać na gitarze. Być może "grać" to za dużo powiedziane, bo moje możliwości ograniczają się do kilku (no dobra, kilkunastu ;-) ) chwytów;
- malować; w sumie to szkicować bardziej. Nawet mimo to,że kompletnie mi to nie wychodzi. Bo mam nijaką kreskę. Dobra, dość użalania się , dalej..
- Patrzeć na pająki :-) Niekoniecznie brać na ręce ( tylko kosarze, każdy który jest choć trochę większy jest straszny :-) ). Patrzeć lubię. Jak się zabijają *.* :-D
-Słuchać muzyki. Punk rocka, metalu i innych gatunków muzycznych utrzymanych w podobnym, spokojnym klimacie ;-)
-Piec. Co z tego,że często wychodzi niejadalne? Lubię. I już.
-Gotować - jak wyżej.
-Czytać. Książki, gazety i ulotki od syropu.
-Bawić się shurikenem. Ewentualnie nożyczkami ale nimi nie da rady w rzucać w coś/kogoś. Ale mają inne ciekawe funkcje.
-Szyć. Wiem, muszę uszyć w końcu dwa miśki. Cały "długi weekend" mam do dyspozycji ;-)
-Bawić się fingerboard`ami. Bo jeździć nie umiem :-D
-Pisać bzdury na blogu. Chociaż w gruncie rzeczy, bzdury by były, gdybym monotonnie powtarzała wyraz kupa. Kupa, kupa, kupa. Ewentualnie przekleństwa. No. Także tego.
2 lekcja - Historia
Kiedy nawet nauczyciele zaczynają mówić "uśmiechnij się" nie jest źle, ale tragicznie po prostu. Najlepszy "pocieszyciel" w historii świata, ewentualnie w historii gimnazjum - Pani od Historii ;-)
Czy ja naprawdę wyglądam na jakieś chodzące nieszczęście ? Bo jednak powątpiewam, że Pani tak bardzo spodobał się mój uśmiech, mój żółty odcień zębów... W życiu od dwóch lub trzech osób usłyszałam ,że lubią jak się uśmiecham ( nie, nie liczę mojego taty ;-D ) . Tak, też mnie to dziwi.
3 lekcja - Biologia
Nie będzie 5.
Na tym zdaniu powinnam zakończyć dzisiejsze opisywanie lekcji biologii, bo później będę żałować. Bywa. Nie dostanę 5 na koniec roku. Bo mam za niskie oceny których poprawić się nie da. I to jest takie cudowne, bo przez cholerne trzy lata staram się jak poje****, biorę udział w konkursach, angażuję się w "eko tygodnie" po to, żeby się dowiedzieć ,że na 5 nie zasługuję. Nie wiem, może wolałabym usłyszeć, że Pani po prostu mnie nie lubi. Tak, wiem - życie. I nie ma, że boli.. ;-)
Na przerwie byłam świadkiem ustawiania "wieży z kartonów". Tak trochę nie do końca rozumiem tą ideę no ale ja mało kumata jestem. Ale fajnie to wyglądało. Mniej fajnie jak się rozleciała, ale tak się zdarza. A z tymi kartonami to jakaś aluzja do "Hanki" miała być ? :-)
4 lekcja - Religia
Magda chwali się tym,że dorabia sobie w lesie. Fakt, jest się czym chwalić.
"Będzie 5.0 na koniec roku ? " ;-> Powiedziałam, że tak.. Przeliczmy .. ;-)
-Polski : Myślę, że 5 będzie. Nie wiem w jaki sposób, ale .. No, musi być ;-)
-Angielski : To 4 na półrocze to było po to,żeby mieć 5 na koniec, no nie ? :-)
-Niemiecki : Zagadka ludzkości. Moje oceny : 3, 3, 6, 6. I jeszcze sprawdzian. Wydaje mi się,że napisałam dobrze. Czyli najprawdopodobniej dostanę 3. Życie. No więc myślę,że coś koło 4/5 na koniec będzie.
- Matematyka : Co, ja nie będę miała 5 ? :-D
-WF: Zawsze ćwiczę. I jak nie dostanę 5 to ktoś będzie miał skasowane auto. To pod żadnym pozorem nie była groźba, gdzieżby. Po prostu .. wypadki chodzą po ludziach.. ;-) ( Tępy czarny humor się mnie wyjątkowo mocno trzyma)
- Biologia. No 4 , no.. :/
- Chemia : No..Ten.. 5 będzie chyba, nie ?
- Fizyka : Przedmiot z którego nic nie umiem. Nic. Ale tępo liczę na 5.. ;-D Powiedzmy 4/5.
- Edb - Oj.. Bez zbędnego komentarza, 4/5.
-Geografia : No chyba 5 dostanę..
- Historia : 5. Musi być ;-)
-Wos : Yyy.. No 6, czyż nie ? Prasówki zrobić należy, wiem, wiem...
-Religia : Nie mogę ukrywać, że liczę na 6. Jeśli nie będzie - podobna sytuacja jak z wf`em. :]
-Muzyka : 6. Taak ? :-D
-Technika : Z ocen cząstkowych 12x 6 + 1x5 chyba nic innego jak 6 wyjść nie może.. Choć przyznam,że ta 5 zdecydowanie zaniża mi średnią ;-P
-Plastyka : 6
-Informatyka : 6
Ania uruchamia kalkulator, bo to zbyt ciężkie obliczenia żeby robić je w pamięci. Jeszcze sobie spalę procesor czy coś innego w głowie. Tak.
Najgorzej ( albo : najbardziej prawdopodobnie) : 87:17= 5.11. No .. To chyba zbyt optymistycznie z tymi ocenami wyskoczyłam. W końcu nie wiadomo co będę miała z tego polskiego czy historii.. ;-) Albo czy w ogóle przejdę do następnej klasy - religia. :-) Pewne są tylko dwie oceny - z plastyki, i z Informatyki, bo zostały wystawione w ubiegłym roku szkolnym.
"Jeszcze bardziej optymistyczna wersja" : 90 :17 = 5.29... Heh, chciałabym.
Dobra, koniec z marzeniami, powrót do rzeczywistości :-)
Od godziny 12:00 do 14:30 robiłam wiele mniej lub bardziej intrygujących i ciekawych rzeczy.
Po raz pierwszy byłam tak na prawdę w sali gimnastycznej ( której nie ma.. ale jest... Nieważne :-))
Tam są "trybuny"! Istne szaleństwo. No co, dla mnie to był szok ,że tam coś takiego się znajduje.
Tylko trochę siedzieliśmy ( osoby z zespołu) na hali, wyszliśmy twierdząc, że nie chcemy, żeby się nam na głowy zawaliła.. ;-D
Później siedzieliśmy na holu. Tam jakieś maksymalnie 10 minut poświęciliśmy na próbę, reszta to takie trochę "róbcie co chcecie" . I bardzo dobrze ;-)
Co ja jeszcze robiłam.. A, ktoś kanapki rozdawał. No. "Moja" była zjedzona w 1/10 przez Anię, 3/10 ja i jakieś 6/10.. Szymon, brat Ani, który przyszedł zapytać czy nie dam mu tej kanapki xD ( I dobrze, bo planowałam ją wywalić.. ;-) )
Paulina chciała grać na gitarze w czasie występu razem z nami, ale nie dostała zezwolenia. Ale gdyby tak naprawdę grała - przecież Pan nie mógłby jej "wygnać".. :-D Ja i moje chore domysły.
O 14:30 zaczął się "SUS". Moje pytanie : Za jakie grzechy musieliśmy tam siedzieć?!
I pryz okazji stwierdzam, że dorośli ludzie lubią komplikować sobie życie.. jak można przez bitą godzinę rozmawiać tylko o "celach lekcji" , o tym czy są one zrozumiałe dla uczniów itd. Same cholernie interesujące spostrzeżenia :-)Mogłam wyjąć zeszyt i notować ( kto wie co mi się w przyszłości przyda). A , nie , czekaj..wróć.. Nie mogłam notować - siedziałam na środku, w pierwszym rzędzie z gitarą na kolanach..
Może wredna jestem ale.. ja tam zasypiałam. Jeszcze najgorsze, że śmiać mi się chciało w niektórych momentach. Najbardziej wtedy, gdy Daniel był tak znudzony, że zaczął grać na gitarze. W trakcie gdy nauczyciele rozmawiali, oczywiście ;-)
Druga część niezwykle interesującej wymiany zdań to było.. Nie pamiętam nawet. Kurcze.. Coś o dziupli było ;-D ale niewiele , fajna wzmianka o "skakance" :-) No. Z tych ciekawych rzeczy to tyle, innymi nie zawracam sobie głowy.
Występ. Dobrze wyszło, nawet dotrwałam do końca "Vabank`u" - sukces. Jeszcze "Nauczycielom" czyli coś co potrafię zagrać ( a może tak tylko mi się wydaje).
Na koniec Pan Dyrektor dziękował wszystkim za udział , zaangażowanie itd. itp..
Podsumowanie Julki - "Za dużo się dzisiaj nie napracowałaś " . No chyba nie... :-) Julka musiała prowadzić jakąś debatę o internecie (?). ( Zastanawiam się, jakim cudem robiła to osoba która w internecie zna dwie strony - facebook i google, a jak już siedzi przed komputerem to w Paincie.. xDDD) ;
prowadziła akademię ( tu nie mam jej nic do zarzucenia) ; grała na gitarze ( gra od 5 lat i zna te swoje 5 chwytów.. ;-D).
( Nie, ona wcale nie kazała mi tego napisać.. Tylko sugerowała.. ;-D)
Później z osobami które zostały poszliśmy na świetlicę. Się nażreć xD.
Julka powiedziała, że można jeść mięso bo jest "oktawa Wielkanocy". No. Ja nie wiem nawet za bardzo co to znaczy, ale to jest nieistotne... Ważne jest to, że nie miała racji..
Dominik zapytał , czy Julka jest córką księdza.. ;-D
Wiem ,że wyglądam jak kontener na odpady, ale ja na prawdę nie jestem wszystkożerna. No po prostu wpienia mnie jak podchodzi do mnie jakaś nauczycielka z tekstem "jedz, bo jeszcze dużo zostało" Wrr..-.-`
Ze szkoły wyszłam razem z Julką o godzinie 17 (!) i poszłyśmy do niej do domu.
Trochę taki spontan, bo wyszło na to, że kręgi będą u niej. "Chata" niemalże wolna, był tylko jej tata. I siostra która zostawiła kartkę " Będę o (przekreślone) albo trochę później. " . Szczegółowa informacja.xD
Pomogłam sprzątać, czasem jednak jestem do czegoś potrzebna ^^. Kiedy myłam podłogę Julka pytała, czy czuję się jak murzyn.
Ta podłoga.. Eh, stwierdzam, że mycie jej w glanach nie było najlepszym pomysłem. Teraz Julka ma taki ładny wzorek (ślady podeszwy) na niej..Bywa :-)
Okazało się, że wrócili jej bracia. Mina Julki bezcenna, miałam wrażenie ,że ich wygoni..:-D
Zmiana planów - kręgi na salce. Trzeba było się przetransportować, jeden z braci Julki stał się nawet pomocny i nas podwiózł. "A ty wiesz , gdzie jest kościół ?? " :-D
Kręgi na salce, ale po-kręgach już nie . Wracamy. Ja z plecakiem i reklamówką. Stwierdzam ,że wyglądałam jak rumun. Tylko dywanu mi brakowało.
Wszyscy dostali zezwolenie na robienie zdjęć świeżo umytej podłogi, jednak chyba nikt nie skorzystał. Taka szansa.. łaski bez.
Jeśli z frytkownicy wydobywa się biały dym, to najprawdopodobniej oznacza on "mamy Papieża". Na bank.
Większość spalonych frytek Julka zanosiła swojej rodzinie. Troskliwa i kochana jest po prostu.
Mimo ,że siedziałam w Julki domu aż do 22:05 to prawie wcale nie czułam się jakby mnie ktoś zaraz miał wygonić. Raczej.. czułam się "potrzebna". Jeszcze jej rodzina utwierdziła mnie w tym przekonaniu. Tak, przez tą podłogę ;-D
Przyjechali po mnie Mateusz i Ewa. Rozmawialiśmy trochę o egzaminach, trochę o dzisiejszym występie, a trochę o niczym. Doszło do stwierdzenia, że ja "zajmuję 5% objętości uczniów w gimnazjum". Nie no, dzięki. -.-`
Po powrocie do domu, koło 23 zabrałam się za pisanie notki. Równo o północy komputer szlag trafił. Trzeba było restartować, dobrze,że tylko tyle. Ja jestem mistrzem, czego się nie dotknę to się zepsuje.
Ta notka ( bez tego dopisku) ma 1 912 wyrazów. Powiedzmy, że jestem z siebie zadowolona.
?I chyba nawet nie przynudzałam aż tak bardzo.
Zawsze można skomentować, miło by było. Już widzę tłum chętnych do pozostawienia po sobie śladu w postaci komentarza.
"Nadzieja matką głupich?" :->
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz