sobota, 12 maja 2012

11 maja - piątek

Czy ja już mówiłam, że tym co lubię robić najbardziej, jest uczenie się do późna? Tak do 1:30 przykładowo. Nie mówiłam ? No bo to w sumie nie jest prawda.
Zakuwałam dział "ekologia" (tylko do wpół do drugiej, bo energetyka jakoś pod ręką nie miałam) na wszystkie znane mi sposoby. Uzupełnianie nieobowiązkowych ćwiczeń, robienie notatek ( 5 stron A4 ;-) ), czytanie podręcznika ( jakieś 9 tematów) i notatek z zeszytu. Jak już mi się wydawało, że coś umiem poszłam spać.
A, jeszcze dźwięk budzika zmieniłam. Btw - jest mi smutno, jak ustawiam budzik i dowiaduję się, że mam 5h snu.. :( Bo to przykre jest. I chore.

Mam uczulenie na pyłki, kamienie albo Darię. ( Obstawiam Darię. Do unicestwienia). Inaczej nie umiem wytłumaczyć faktu, że w drodze na autobus kichałam jakieś 20 razy.

1 lekcja - Matematyka

Patrycja i Klaudia zbierały zabawki dla dzieci z domu dziecka. A więc coś tam przyniosłam. M.in. książkę. Którą Ania zabrała i czytała w czasie lekcji. Ona się dość dziwnie zachowuje.. Czyta książkę dla dzieci w wieku przedszkolnym ... Schowała ją za monitorem stojącym na biurku nauczyciela i myśli, że tego nie widać :-)

"Leciał i leciał i leciał coraz szybciej i szybciej i szybciej - zapisz sobie ten cytat, dziecko."
-Polecenie wydane przez Anię w czasie czytania ww. książki.
No ok, zapiszę. Miała pod ręką dwa cyrkle i chyba nie chcę wiedzieć co by mi zrobiła gdybym tego nie zapisała.

  Jak Ania pisze szybko, to wygląda jak pismo jakiegoś niespecjalnie bystrego ucznia OHP czy tam zawodówki.A jak ja szybko piszę to.. Nie da się z tego rozczytać :]

2 lekcja - Historia

A w czwartek sobie napiszemy kartkówkę. M.in o tych Dzieciach z Wrześnio. Teraz już wiem,że one się nie chciały dać zgermanizować. I nie chciały się modlić po niemiecku.
Nie wiem czy ja modliłabym się po germańsku. Przede wszystkim, zacznijmy od tego , że nie umiem ;-)
Ale umiem.."Ojcze nasz" po Kaszubsku. Uczyłam się w pierwszej klasie. ( Łojcze nasz jaci jes w niebe niech się śłięci Twoje miono, niech przyńdzie Tłoje królestwo, niech mdze twoje łyly...- tak to szło. Szał, nie ? )

3 lekcja - Biologia

Testu nie ma. I chwała Bogu, bo jakby był, a ja napisałabym na kolejną 4 czy 4+ to szlag jasny by mnie trafił i wyskoczyłabym z dziesiątego piętra. ( Jeszcze nie wiem konkretnie skąd, ale zdesperowany człowiek umie zrobić wiele rzeczy :- ) A tak to się douczę jeszcze. Muszę.

Rozwiążemy test. Na ocenę, ale można korzystać z książki.  Kurcze, jednak te ( liczę ) ponad trzy godziny nauki nie poszły na marne. Coś pamiętam.

Magda: Jaka to roślina "mikoryza" ?
O lol. Magda co ty bierzesz ? :-D

Mam proponowane 4/5. Życie jest piękne !
(Przynajmniej teraz, na koniec i tak dostanę 4. Nie jestem pesymistą. Realistą raczej.)

1 miejsce w konkursie za album ( eko tydzień) Nie no, szał jest ;-) Z tego co pamiętam robiłam go w nocy. Ale jak widać jestem mistrzem xD ( Ewentualnie konkurencji po prostu nie było :) )

Za "Eko tydzień" nasza klasa ma 2 miejsce.( W sumie 95 pkt chyba :-) 5 punktów mniej niż pierwsze.Bywa. )
I w tym momencie chciałam coś napisać. Ale zaraz Patrycja napisze, że jestem narcyzem..  W sumie to "traktuję to ciepłym strumieniem" ( czytaj: leję na to) więc napiszę.
Większość rzeczy zrobiłam sama na ten cały konkurs.( No bo sorry, tak szczerze mówiąc to oprócz mnie tylko Ania i Magda uczestniczyły w tym, konkretniej w zbiórce plastiku. )
 Recykling - tylko ja oddałam pracę. Album - ja. ( Za to 40 punktów); Plastik - już mówiłam, tylko Ania, Magda i ja przyniosłyśmy butelki, reszta najwyraźniej pije wodę ze studni ; Puszki - ja przyniosłam. 12, po napojach energetycznych :-D Reszta nie przyniosła ( pewnie cena złomu gwałtownie wzrosła i żal im było przynieść); Plakat "wykonany przez całą klasę" - zrobiłam sama. Taki trochę do niczego, ale 10 pkt jest.
I co, jestem narcyzem, nie ? Bo dostrzegam,że wszyscy wszystko mają tam gdzie kręgosłup traci szlachetną nazwę, i tylko ja się angażuję?  Luzik.
I już widzę teksty w stylu "nie przyniosłem, bo nie wiedziałem". Tak bo to była tajemnica, a te wszystkie plakaty powieszone w szkole były częścią tego sekretu.

4 lekcja - Religia

A mieliśmy nie iść na dwór ;-)
Patrycja pisze sprawdzian. Na kolanach. Klęczy na kolanach, przed ławką xD Jakby się modliła, żeby coś napisać.

Do gimnazjum przyszły dzieci z przedszkola. Nie wiem po co, znając życie jakaś nowa reforma edukacyjna się szykuje. ( Ewentualnie "dzieci przyszły odwiedzić rodziców, zobaczyć gdzie się uczą" ;-) )
Żal mi tych dzieci. Przekraczając próg gimnazjum traci się szanse na jakąkolwiek normalność.
Jak one tam wchodziły to wyobraziłam sobie, że wchodzą do komory gazowej...Pewna śmierć.
( powiedzmy, że moja chora wyobraźnia to efekt trzech lat w gimnazjum).

 Magda i Oliwia poszły do sklepiku po lody dla całej klasy. 11, lol.

Na przerwie po rozmowie z Anią wyszło na to, że jadę do niej. A później na mszę, albo na koncert. Się zobaczy.

5 lekcja - Chemia

Nie do końca wiem o czym był temat który mieliśmy opracować. Skupiłam się raczej na Patrycji i jej zdawaniu kartkówki ( metanol, etanol i takie tam fajne rzeczy)
 Z jej odpowiedzi wynikało,że :
-Nie ma pojęcia ,że glukoza to cukier. Później "jej się przypomniało".
-Alkohol jest w lekach. Dobrze !  W sensie ponoć dobrze powiedziała.
-Wino można zrobić ze skorupiaków xD
-Coś o procesie na  literę "f". Odpowiedź Patrycji : Fotosynteza. Foto to jest światło. No ok..A  fermentacja ? :D

Więcej nie pamiętam ale to jest masakra :-D Geniusz się w Tobie kryje. Potencjał masz.
( A ja mam dziwne poczucie humoru ]:->)

6 lekcja -Polski

3/11 osób ma zadanie. W tym ja, ale moje to.. to jest coś dziwnego. I chyba mam szczęście bo nie musiałam czytać.

Nie musiałyśmy zostać na dodatkowym polskim :-D  ( Nie żebym miała coś do polskiego, ale.. chyba faktycznie mam szczęścia ;-) )

Po lekcjach pojechałam do Ani. Jej tata zrobił placki ziemniaczane. I oczywiste pytanie, które musiało się pojawić - " Nie lubisz placków? " No nie lubię. Za%#8!3 Anię.. Dała mi jednego i jeszcze z wredną miną zapytała czy chcę jeszcze :-P A sama nie jadła. Świnia.

Oglądałyśmy "Kto nigdy nie żył". Co z tego, że już widziałam ten film ? Fajny był, mogę obejrzeć dwa razy. Ewentualnie siedem. 



Moja reakcja jak znalazłam tą piosenkę - o kurde, na Vivie puszczali kiedyś muzykę a nie tylko porno. (No w sensie te teledyski wspaniałe -.-`)

"Uśmiech się, policz dobra czas
Zły duch mieszka tak daleko stąd " ;-)

Jako, że Ani w domu nie było zbyt wielu chętnych na placki ziemniaczane jej tata wymyślił prażuchy.
Miałam za zadanie obrać cebulę i pokroić. Oł jea, czuję się potrzebna :-P
Kroję, oglądam film , nagle za plecami " Nie tak drobno!" . Wcale się nie wystraszyłam. Wcale. Ale palce mam jeszcze wszystkie ( może przez to, że nóż który Ania mi dała był..  średni :-) )
Wymiękłam po pokrojeniu  ¾ cebuli.

Zabrałam Ani miotłę i poszłam pozamiatać jej pokój ;-P Niech się cieszy, że nie wiem gdzie w jej domu jest mop. ( Jeszcze. Kiedyś się dowiem :-D )

Ania : Ej, my miałyśmy aborcję zrobić
Ja: To co, idziemy do pokoju ?
Tak nie do końca aborcję. Raczej artykuł o niej ( jedno z zadań Ani żeby w harcerstwie mieć.. cośtam, nie wiem jak to się nazywało)
W każdym razie robienie "aborcji" skończyło się na przepisaniu jakiegoś cytatu z YouCat.

Około 17:30 definitywnie zostało stwierdzone, że jedziemy z Anią i jej rodzicami na "koncert" który zaczynał się o 18.

Chwilę  po rozpoczęciu dojechaliśmy. Idziemy po bilety, ja kupuję swój.
Tata Ani: Ale ja Ci Ania już kupiłem
Taki zonk
Mama Ani:  Kupiłeś 3. Za dużo słońca...
Za dużo ;-)

Gdy przyszliśmy na miejsce akurat grało Pajujo. Prawdę mówiąc reggae to nie jest jakiś mój ulubiony gatunek muzyczny, ale w sumie to też trochę ska więc da się słuchać ;-)
Z piosenek kilka nawet znałam :) "Mucha", "Zielony rower dziadka", "Malowana reggae", "Roślina wesoła"
Ania : Bujaj się !
Ja: Sama się bujaj...
;-)




Stałyśmy niemalże pod samą sceną. 3/4 rząd, przed samym środkiem sceny. Wszystko było widać wręcz perfekcyjnie :-)

Później występ Sound and Grace



( tak się zastanawiam, czy to filmik z bisu, czy z pierwszego razu jak wykonywali tą piosenkę)

A na sam koniec Piasek


Tłum szalał, zapalniczki poszły w ruch xD
Koło 22 byłyśmy jakoś w 1/2 rzędzie. Ludzi coraz więcej, my coraz bliżej sceny. Luz.

Mam niby jakieś zdjęcia, ale na telefonie, jeszcze nie mam ich na kompie. I wątpię w to ,że kiedykolwiek je tu wrzucę :-P 

Do domu wróciłam23:30. Zmęczona jak nie wiem co. Nie wiem czym. Bujaniem się chyba :)

4 komentarze:

  1. MAŁE SPROSTOWANIE : wiedziałam,że glukoza to cukier. To była jedna z niewielu rzeczy, które wiedziałam. :D
    Poryczałam się, jak pisałaś o dzieciach z przedszkola ,które przyszły do gimnazjum. ;d

    OdpowiedzUsuń
  2. Napisałam,że później Ci się przypomniało ;-)
    A co do dzieci - ja się nie popłakałam. Byłam twarda niczym żelki z Biedronki. Ale to był przykry widok- jakby prowadzone na pewną śmierć ... ;-P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale mi się nie przypomniało. Ja to wiedziałam, tylko Pani tego ogarnęła. ;d
      "Twarda niczym żelki z biedronki" ? - Co za porównanie. ;d Żelki z Biedronki są twarde? ;>

      Usuń
  3. Nie znasz tekstu o żelkach z Biedronki ? Yy.. A znasz " Budyń to świetny deser, ale nie sprawdza się jako sanki" ? ;->
    Oj,z tą chemią to dla własnego dobra mogłabyś już skończyć. Dla własnego dobra :-D Dziecko z podstawówki / menel spod sklepu wiedziałby więcej o fermentacji i tym wszystkim o co Pani Ciebie pytała niż ty :-D

    OdpowiedzUsuń