niedziela, 13 maja 2012

13 maja - niedziela

Nie byłam rano w kościele. Można mnie hejtować, jestem uosobieniem zła :-)
Nie chciało mi się wstać, umówiłam się z tatą, że pojadę na mszę do Byczyny. "Umówiłam" - w sensie poinformowałam go o tym. :-)

W zasadzie to nie wiem czemu nie wstałam na tą 8:30, bo i tak mniej więcej o tej godzinie byłam już na nogach. Poszłam sprzątać kuchnię i robić kluski. Kiedy policzyłam, że jest ich 27 zastanawiałam się kto to zje. ( btw - zjedli ! chyba cztery tylko zostały. Się wyrzuci ;-) )

Poszłam do pokoju pograć trochę na gitarze. "Przeżyj to sam". Jak gram, jeszcze na dodatek śpiewam to wydaje mi się,że to jest przykre. Gorsze nawet, niż taki zespół akordeonowy rumunów z powybijanymi zębami.

Zasnęłam. Nic mi się nie śniło. I dobrze chyba, bo jak mi się przypomina ten sen "o mojej śmierci" to słabo mi się robi. A jeszcze wczoraj chciałam drugi raz czytać "Wielki marsz. Znając życie za niedługo i tak naczytam się horrorów, a w nocy będę schizować...( Albo i nie. Obroni mnie różowa pościel i miś :-D)

Wstałam na obiad. Później układałam magnesy na lodówce ;-)

Przyjechała Nicola, z odwiecznym pytaniem "Ciemu?" :)

O 16:30 pojechałam z tatą do Byczyny. W drodze opowiadał mi coś o gołębiach, o zegarach i Taurisach.. Blah, blah :) Jak będę duża to zostanę gołębiem.

Przyjechałam pod kościół, i.. lekki zonk. Ludzie z niego wychodzą bardziej, niż idą w jego stronę. Sprawdzam ogłoszenia i stwierdzam,że jestem debilem - msza była o 16.
Poszłam usiąść na ławkę obok ratusza, zastanowić się co mam robić.
O 17 usłyszałam fałszowanie organistki. Czyli jednak msza jest ;-)
Nie no, w sumie do jej śpiewu nic nie mam, ale Ave Maria w jej wykonaniu mnie powaliło. Ogólnie razem z księdzem proboszczem tworzą wspaniały duet :-D

Po mszy Paulina postanowiła, że nie pozwoli żebym sama łaziła po Byczynie i .. chodziła ze mną :-)
Z jej opowiadań wynikało,że zrobiła rozróbę w kościele, bo.. mniej więcej  kopnęła w kadzidło. Lol :D
Poszłyśmy do parku, gdzie spotkałyśmy "jej kolegów". ( Oj dobra, wierze, że ich nie znałaś wcześniej :-)  Naszych kolegów już w sumie :-D
Jakiś koleś: <wskazując na jego kolegę > : Czy on jest ładny?
Paulina: Wszyscy jesteście ładni
Rycie i idziemy dalej ;-)
Zaczęli coś mówić dalej, jeden z nich wyskoczył z tekstem "zaprosiłbyś koleżanki na frytki"
Paulina : Będziemy się za was modlić.
A później do mnie " Ale frytki bym zjadła" xD
To co, wracamy ? ;->
Poszłyśmy do żabki po napój energetyczny ( muszę się uczyć na edb -.-`)
W drodze  powrotnej ( w stronę.. tam gdzie czekał na mnie tata, czyli na parkingu koło Grodzkiej) znów mijaliśmy naszych nowo poznanych kolegów. Tym razem proponowali piwo. Ło, istny szał. Aż żałuję, że nie miałyśmy więcej czasu ;-)

Po powrocie do domu dowiedziałam się,że Mateusz z Ewą zrobili grill w piekarniku. Ej, ja zawsze tak robię  :-P
Rozmawialiśmy o tym kto od kiedy miał komputer. My od 2000 roku, Ewa od 2001. Jesteśmy lepsi. I jeszcze słynne "Możesz bezpiecznie wyłączyć komputer" :-)

Tak sobie muzyki słucham trochę ;-)

"Mówią, że stworzenia panem człowiek jest
Nie wiem który, nawet nie chcę drania znać
Cieszą się, że obecny świata stan
To dorobek kilku ładnych setek lat
A tymczasem nocne niebo cierpi wciąż na łuny brak
Więc uczyńmy to, co trzeba, stos ustawić przecież łatwo tak!


Gdy skona ten zepsuty świat
Pełen laickiej filozofii
Wydamy bal!
W złotych półmiskach ignorancja
Głupota - najważniejsze z dań
Utuczą nowy model państwa
Co powstaje w naszych..."





Przypomniało mi się - miałam zdjęcia dodać. Kiedyś. Więc dodaję :-)

 To są żółwie. Jakby ktoś nie zauważył.
A to jest zdjęcie robione na piaskarni. No. :)
Ciężka rozkmina nad tym co oznacza "Powerscreen"
"Power " to wiem.. "Screen"..Hm, jak ""Print Screen". No. To wszystko jasne :-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz