7:03. Ja nie chcę do szkoły :c
Ja chcę... się wyspać. Kiedy to będzie...? (Tak, w weekend.)
I jeszcze Darię ubrać. Bachor.
"Nie ! Nie ubiorę tej bluzy! Bo tobie się nie podoba ta co mam teraz...! Buuu...( i ryk ) " taki jej monolog.
Sztuka, tragedia właściwie, pt. " ubieranie Darii" odgrywana jest w jej pokoju, od poniedziałku do piątku około godziny 07:10. Czasem - jak dzisiaj- zdarza ją się jeszcze inne, typu "Sierota Daria oblewa się zupką chińską" , ewentualnie " Daria nie chce czesać włosów" i "Daria nie chce wstać".
Porażka ;-)
1 lekcja - Polski
Wypisywanie ocen part 4.
Niektórzy nauczyciele mają brzydkie pismo jak wpisują 1 czy 2. Ale 5 wyglądają już całkiem przyzwoicie ;-)
Jeszcze taka poprawka co do religii - owszem, jest zestaw " 2, 2 , 2" ( chyba Babuś tak ma), ale mistrzem i tak jest Oliwia i jej " 1, 1, 2, 2 , 2" ;-)
2 lekcja - Fizyka
O sprawdzianie z fizyki teoretycznie wiedziałam. I głupia ja i naiwna, bo liczyłam, że przełożę.
W dupie, piszemy.
Opisz : słońce i Mars.
Niby banalne, ale nie dla osoby która NIC nawet nie przeczytała o tym.
Coś nazmyślałam. A przepisywanie od innych nie było najlepszym pomysłem.. Bo? Bo później wychodzi na to, że Mars ma kolor czerwono-różowy ( miało być rdzawoczerwony... Porażka xD)
( Dzięki Kasiu :-D Już Ci mówiłam, że Cię kocham, nie ? ;-D )
3, 4 lekcja - Angielski
Tak, uczyłam się na sprawdzian.
Nie, nie było go.
( 10, 9, 8, 7... )
Ania rzuciła w biurko gumką. Z "wydrapanym" sercem. Pani była.. hm.. zachwycona ?
- Nie dość, że rwie do nauczyciela, to jeszcze do kobiety... :] -
Nie dość, że wszystkie dziewczyny w klasie lewe, to jeszcze chłopcy (sorry) pojebani. Ja pierdziele. Bartek obmacuje się nawzajem z Filipem. Na punkty. Radość wam to sprawia? Kogoś tu chyba tata nie kochał...
5 lekcja - Matematyka
ANIA K. SIEDZI W DRUGIEJ ŁAWCE!
Hm... Faktycznie ! Sensacja. Zdjęcia róbcie.
Więcej tam nie usiądę...
Wolę pierwszą. Miej widzę, mniej wiem...
Tomek zabrał mi długopis. Gdyby tylko nim pisał, to pół biedy, ale.. ten człowiek na prawdę nie jest normalny. Siekierę sobie wsadź w spodnie, idioto -.-`
I tak w gorszej sytuacji była Sylwia, której zabrał okulary. I również włożył do spodni. Bynajmniej nie do kieszeni..
To wszystko jest tak głupie, że aż przykre.
6 lekcja - Geografia
5 za album.
5- za sprawdzian z historii.
A ja jestem chyba perfidnie po@ebana, bo jakoś się nie cieszę.
Zawsze sobie znajdę powód żeby się przejmować. Ehh..
Na następnej godzinie lekcyjnej na chwilę poszłam z Anią na kółko chemiczne. Bo? Bo kartkówka.
A co na niej będzie ?
Pierwsze zadanie, bardziej niż pewnie - podpisz się. Radzę poćwiczyć.
Poza tym :
- wszystko o tłuszczach. zaczynając od ogólnych informacji o glicerydach, przez wzór ogólny ( to takie fajne i długie ;-) no i podział, reakcje charakterystyczne..
Generalnie : trzeba wykuć. I tyle.
Wolontariat.
Wydawało mi się,że widziałam Mikołaja, Dominikę .. Ale sobie poszli.
Przez większość czasu siedziałam z Boguszem i Kubą.
Bawiliśmy się , że dinozaur z lego uciekał i mieliśmy go złapać. Nie no, po kilku godzinach z debilami w gimnazjum, stwierdzam,że przedszkole jest spoko.
Gitara.
Skończyło się na tym, że Paulina nastroiła moją i jej gitarę. Bo? Bo nikt nie przyszedł. Bywa.
Przynajmniej posprzątałyśmy salkę. :-)
W drodze do domu tata pytał o egzamin gimnazjalny. Zawsze jak wracam z gitary on pyta właśnie o to. Innych tematów nie ma ?
Do późnego wieczora (czytaj do godziny 20) siedziałam tłukąc w klawisze jak opętana, bo musiałam skończyć swoje CV i listy motywacyjne.
Jestem z siebie dumna, na miejscu mojego przyszłego pracodawcy przyjęłabym mnie.
( Choć w gruncie rzeczy myślę, że do pracy w Biedronce nie trzeba wykształcenia wyższego :-) )
Ponieważ - jak już wspominałam wcześniej- drukarka w domu nie chce współpracować, musiałam z tatą iść do niego do pracy.
Drukowanie zajęłoby mi maksymalnie 10 minut, ale siedziałam tam bitą godzinę. Bo? Po wydrukowaniu 1/6 kartek, w czasie kiedy on rozmawiał przez telefon, wyskoczył jakiś błąd.
Spoko, poczekam aż skończy.
Byłam świadkiem niezwykle interesującej rozmowy o gołębiach. Baardzo ciekawe. Stwierdzam, że mogłam wyjąć zeszyt i notować.
Dziesięć minut.. spoko, sprawdzę kwejka.. Dwadzieścia minut rozmowy ... ok.. no ale facebook nie chce się załadować... Trzydzieści minut.. załadował się... Trzydzieści pięć - słyszę - "dobrze, nie będę Pana denerwował..." ( nadzieja, że to już koniec!) ale dalej " Powiedz Pan jak po locie..." ( No i się zesrało.)
46 minut. Szlag jasny mnie przed tym komputerem już trafiał. A wydrukować nie mogłam bo.. kartek brakło.
Sierota :-)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz