Wstałam w okolicach godziny 10.
W ramach śniadania przyswoiłam dwa batoniki, które nie do końca wiem czemu leżały na moim biurku.(Co mi tam, nie jadłam kolacji. Tak, tak tłumacz się. A dupa rośnie.)
W zasadzie nie robiłam nic ciekawego, jakoś specjalnie wartego zwrócenia na to uwagi. Przez całe rano śpiewałam
"więc nie bój się deszczu, bo ja jestem deszczem, co pada na twoje włosy i na twoje ręce."
Najlepszy w tym wszystkim jest fakt, że dopiero w czasie sprzątania kuchni zauważyłam,że pada deszcz. Konkretnie w czasie sprzątania lodówki. Tak dokładniej, to kiedy wyszłam na dwór wyrzucić zepsuty ser.
(Tak, wywaliłam go w krzaki. Jak zwykle zresztą. Dla sąsiadów. - w tym momencie się popłakałam) No dobraa...wyrzuciłam go do śmietnika . Także, Babuś jakbyś chciał, to on tam dalej leży.. ;-D
Jak już mówiłam cały dzień był pełen szalonych atrakcji.
Sprzątanie kuchni gdzie entuzjastycznie powitały mnie spleśniałe produkty spożywcze :-) ( Nowy rodzaj pleśni - zielononiebieska. Czad.) Mam wrażenie, że ta kuchnia, razem z innymi pomieszczeniami kiedyś zarośnie. I będziemy się przemieszczać po lianach zawieszonych na lampach. W łazience będzie ciężko, bo tam są halogeny, ale spoko, dam radę. (Bredzę chyba, nie?)
Później w ramach rozrywki sprzątałam duży pokój. Ścieranie kurzu, zamiatanie podłogi. Normalnie wszystko co kocham. ( Uznajmy,że włączony telewizor to była rozrywka)
O 12 poszłam spać. Na półtorej godziny tylko. Wstałam, żeby posprzątać pokój. I słuchać muzyki.
Robiąc porządek wśród kartek przyczepionych na mojej tablicy korkowej analizowałam tekst piosenki "Pierwsze wyjście z mroku". ( wiem, że to jest niezwykle interesujące.)
"Zwyciężą ci, co nienawiścią silni szydzą z innych" - tak mi się przypomniały tępe cioty z 3e... Hm, może dla własnego dobra ( albo : dla własnego dobrego samopoczucia) nie będę się wgłębiać w ten temat. Amen.
Ja jestem uczulona na sms`y od heyah czy T-mobile. Jak słyszę sygnał wiadomości to pierwsze co przychodzi mi do głowy, to rozwalenie telefonu o ścianę. Nie tym razem. ( Krakać nie chcę, ale od.. wczoraj xD nie dostałam wiadomości od operatora. Zapomniał o mnie ? :-) )
Po pokoju nadszedł jeszcze czas na ogarnięcie łazienki. Kurcze, jakie to wsztystko jest interesujące. Ale co pioradzę na to, że przez cały dzień oprócz zjedzenia batoników ( no i kanapek wieczorem) spania i sprzątania, nic więcej nie robiłam.
Jedynie wieczorem usiadłam przed komputerem i pisałam notkę z piątku. Ale to też było piękne, bo grałam dwie godziny i.. o 19 poszłam spać. Do 21 :-)
A w nocy się dziwię dlaczego nie umiem zasnąć. Btw- około północy miałam ochotę żeby sprawdzić w słowniku co to znaczy "enjoy".
Bo ja taka dziwna jestem...
"Wymieszałem z błotem krew
Ocaleję mimo to!
Trzeba uprzytomnić sobie, że
Nawet kiedy wszystko straci sens
Znajdziesz przestrzeń, gdzie
Wielka wiara tłumi lęk"
:-D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz