wtorek, 28 lutego 2012

28 luty - wtorek

Podobno spałam około 7 godzin. Jakoś tego nie odczuwam, ale przypuśćmy, że tak właśnie było.

1 lekcja -  Polski

Ewa chciałaby pojeździć na piracie. Ale nie może. To jest smutne.

Mamy się nauczyć na sprawdzian który będzie nie wiadomo kiedy. Jutro?
Jutro być może zaczniemy omawiać "Stary człowiek i morze" ale to też jest wątpliwe.
Niech żyją wszyscy dobrze poinformowani ludzie. I ich informatorzy, w tym wypadku nauczyciele ;-)

2 lekcja - Fizyka

Bardzo dobrym komentarzem dla opisania naszego stanu wiedzy z zakresu fizyki jest na pewno : "Ojoj".

Robiliśmy jakieś ćwiczenia, nikt nic nie wie, nikt nic nie umie. To się nie zmienia od 3 lat.
Zmieniło się to, że do tej pory słuchaliśmy na lekcji tylko ja i Ania, czasem Filip, rzadziej Eunika. A teraz wszyscy. Szaleństwo.

3, 4 lekcja - Angielski

Pani: Mam dla was dobrą wiadomość..
Ja: Nie ma Pani jutro ?
P: :D
Jest :c

2 dobra wiadomość :
Pani : W odpowiedzi na wasze pozwy,e-maile, listy.. mówię : tak.
Klasa: Jakie listy..?
Pani: No ... pytaliście mnie...
Ja: Ja pytałam czy mi pani nerkę sprzeda. To kiedy mogę odebrać ?
Pani : :D

Ponoć na przerwie Lusia uczyła Eunikę tańczyć. Szkoda,że tego nie widziałam ;-)

5 lekcja - Matematyka

Patrycja chciała dać Pani zeszyt w linie w formie łapówki, za lepsze oceny. Pani nie dała się przekupić. Myślę, że lepszy byłby jednak zeszyt w kratkę :-D

Przerwa. Ania chce się napić. Odkręca butelkę z zawartością koloru pomarańczowego , po czym stwierdza ( cytuję) , że " to śmierdzi jak rzygi".
Więc Ania miała dziś tęczowo pomarańczowe rzygi zamiast picia.

6 lekcja - Geografia

Pani jest z XIX w. , a przy okazji jest matką Marilyn Monroe.

Pani zaraz "czepnie" Filipa bo nie wie gdzie jest Poznań. Filip nie wie. Pani chyba wie.

7 lekcja - Kabaret

Próba. Trolololo, jak się nauczę już tekstu na pamięć to będzie dobrze.
Już po próbie śpiewaliśmy z Bartkiem
" Wait! Wait! Wait!
You motherf***er"
Ja tylko tyle zna. on twierdzi, że kiedyś znał całość ;D
Mi chyba wystarczy znajomość tylko tego fragmentu...

W domu... na szczęście nie było jakoś specjalnie dużo zadane więc spokojnie mogłam przeczytać fragment "Ręki Mistrza".

Chyba z 30 minut próbowałam połączyć się z Julką na skype, ale w końcu doszłyśmy do wniosku, że to bez sensu :-)

Próbowałam uczyć się grać "Przeżyj to sam" tak trochę cieńko mi to chyba wychodzi.
Ale jednak, z drugiej strony... jakoś wychodzi :)

Po moim długim, długim "graniu" tata już chyba nie wytrzymał psychicznie :
T: Aniu, idź spać, jutro będziesz grać dalej
W sumie się nie dziwię. O 23 niektórzy ludzie chcą spać.. ;)


No więc znalazłam sobie spokojniejsze, cichsze zajęcie - wróciłam do czytania.
Przeczytałam dość straszny fragment
( swoją drogą - co trochę "spotykam gdzieś" motyw hm.. zabijania ludzi przez ludzi ale .. telepatycznie :) No.. chodzi mi o Death Note - ludzie umierają przez wpisanie ich nazwisk itp. a w Ręce Mistrza - istnieje możliwość zabicia kogoś. Obrazem. I to nie tak, że po staropolsku - płótnem  w łeb , ale przez narysowanie kogoś można przejąć kontrolę. Też tak chcę ;-) )
Stwierdzam, że przydało by się iść spać.
23:59, o.. 00:00.
Nie zasnę.

Śpij Aniele mój...
Może sen uchroni Cię przed moim złem...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz