czwartek, 16 lutego 2012

16 luty - czwartek

Tłusty czwartek.Hm.. 1..2..3,4,5.. 5 pączków w ciągu jednego dnia... A dupa rośnie.

Czekamy na autobus. Czekamy, czekamy.. wszyscy już sobie idą... a tu cud - autobus przyjechał.
Nie no, ja czekałabym nawet do 9, w końcu - konkurs..

1 lekcja- Niemiecki

Spóźniłam się z 15 minut ale TO NIE JEST KU**A MOJA WINA ! Więc za co dostałam spóźnienie , za co?! :c Foch z przytupem. I tak się poskarżę - wychowawcy, tacie, a może nawet Ojcu Rydzykowi. I koniec :)

Pani tłumaczy zdania po niemiecku jak translator.
Nieprzetworzone jedzenie genetycznie " ... a można powiedzieć tak jak ja, ładnie : żywność nie modyfikowana genetycznie. I powiedziałam. Ha.

2, 3 lekcja - Konkurs

Ojoj. Muszę to komentować ?
Dobra, wytłumaczę się - nie żebym całkiem nic nie umiała, ale w każdym zadaniu odpowiedzi A-D. I w prawie każdym zadaniu miałam dwa na pewno błędne typy, i 2 nad którymi się zastanawiałam. A jak ja nad czymś zbyt długo myślę to mi się mózg przegrzewa i wyłącza. No.
Stąd też mój niezbyt wysoki wynik - 22/40 pkt ( Dla tych którym nie chce się liczyć to 55%) Żeby przejść dalej trzeba było mieć min. 34 pkt....
Realne tylko dla ludzi genialnych, jak Julka która przeszła :)
Współczuję Eunice. Miała 32 pkt.. ;/

Był tylko 1 pomarańczowy sok, Karolina była niepocieszona..
Miałam niby kogoś za to zabić ale tak jakoś wyszło,że wszyscy żyją.. :)

4 lekcja - WF

Nie, nie ćwiczmy.. ;-)
To był zbyt duży wysiłek dla tego co ja mam tam w głowie.. ;-)

5 lekcja - Technika

Za referat: 6, za kartkę:  6. A za misia mam wyróżnienie w konkursie.
Można ? Pewnie.

Kierunek Polo... Bo Ania nie ma pączka.
No to ja również zaopatrzyłam się w odpowiednią ich ilość ;-)

Następnie do przedszkola , 2 godziny wolontariatu.

Wesoła Ania malowała. Maja też.

Ja: Maja, jaki jest twój ulubiony kolor?
Maja: Tak.... ( po dłuższej przerwie)  Zielony.
"Tak " jest odpowiedzią na wszystkie pytania.

A Mikołajowi się ułamał ząb.
Fajnie mieć mleczaki.. ;-)

Bawiłam się jeszcze z Dominiką, Zuzią, Ka..Kacprem ( ?) i innymi dziećmi których imion nie pamiętam :)

Przemarsz w tym okropnym śniegu do szkoły.. Wrr...
Jeszcze nie było pewne, czy autobus przyjechał.

Kierowca z  bólem serca mnie zabrał, przy okazji mówiąc ile to on litrów paliwa zużyje, żeby dowieść mnie do domu. Prawdę mówiąc -wali mnie to. Ma mnie zawieść i koniec :)

W domu doszłam do wniosku, że mój tata jest jeszcze bardziej .. zaskakujący? niż myślałam.
Znalazłam jego cztery 20-letnie (!!!) koszule. Ale kolory powalają - na każdej krata w różnych odcieniach niebieskiego, różowego, zielonego, żółtego.. + żółte guziki ^^
Me gusta. Już chyba wiem w czym jutro pójdę do szkoły.. :]

Musiałam zrobić dla Darii strój na bal przebierańców . Została.. kotem.

Uszyłam .. nie , nie jednorożca ( koziorożca, czy też "po ch***" ;-P ) tylko.. kukurydzę.. no.. powiem, że wyszło jak wyszło.. Koniec.

Jeszcze tylko nauczę się całej teorii z genetyki i mogę spać spokojnie.
W sumie równie dobrze będzie, jeśli napiszę, że dziś nie idę spać.. ;-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz