Chyba dopiero około północy położyłam się spać. To i tak dość wcześnie, ale oczy mi się tak kleiły, że nie byłam w stanie dłużej siedzieć. W każdym bądź razie praktycznie przez cały tydzień chodziłam późno spać, a do domu wracałam mniej więcej o 16, w porywach do 20.. :) Jak nie gitara, to wolontariat, albo Roszkowice.
Taki tydzień wykorzystany, wyciśnięty w 101%
Daria popłakała się, że nie weźmie plecaka do szkoły. Wolała swój strój na bal przebierańców zanieść w reklamówce z Biedronki.. Trochę wiocha, więc przekupiłam ją kanapkami z Nutellą :-P
"Może strułem się jabłkiem, nie wyspałem.."
1 lekcja - Matematyka
Ledwo żyję, a w szkole każą mi.. liczyć. Używać mózgu , do wykonywania tak skomplikowanych obliczeń, że wymiękam ( No ja mogę nie wiedzieć,że 54- ( 18*4-19) to jest 1) . Na szczęście temat łatwy - mamy powtórki, m.in kolejność wykonywania działań. To,że z własnej woli poszłam rozwiązywać zadania przy tablicy nie jest normalne. Coś się dzieje. Nazwijmy to przemęczeniem, i niech tak pozostanie.Może dlatego 53 napisałam jako jedną cyfrę ? ;-)
Za sprawdzian z walca, stożka i kuli dostałam 5+. Poczułam się jak osoba mądra, inteligentna i wykształcona, a przy okazji znająca wzór na pole powierzchni i objętość stożka :-)
Niespodziewanie do klasy wparowali Szymon i Mateusz ( określeni mianem "małych cwaniaczków" przez Panią) z tekstem "PoCzebujemy kabel" .
Poszłyśmy z Patrycją do sekretariatu, licząc na to,że nam Polski przełożą na 2 lekcję. Nie da się, religię nam mogą przełożyć.. To nie, nie chcemy.. :)
Patrycja rozcięła sobie palec. Nożem, widelcem, żyletką, łyżką, czy kawałkiem papieru - cholera wie.
W każdym bądź razie - ona krwawi, umiera i takie tam różne.
Nie chciała się zgodzić na polanie swej rany wodą utlenioną - uznała, że jest zbyt głęboka.
Chociaż gdybym ja stanęła przed wyborem : woda utleniona , albo odkażanie rany za pomocą moczu, w zestawie ostatnie namaszczenie gratis , to raczej wybrałabym pierwszą opcję :)
"Prawie" zostałam zrzucona z pierwszego piętra.. Jeszcze moje "Ej!" - do nauczyciela to chyba nie wypada.. ;-)
2 lekcja - Świetlica
Uczymy się na biologię. Co się "naumiemy", to nasze :)
3 lekcja - Biologia
Sprawdzian.
Nie będę komentować, nie wiem jak mi poszło. Nie wszystko pamiętałam :(
W czasie lekcji przyszła Wychowawczyni, a zarazem pani od polskiego , informująca nas, że Polskiego nie będzie. Tak.. "łączymy się w bulu i nadzieji" :)
4 lekcja - Religia
Religię lubię, ale dlaczego musieliśmy zapisać aż 3 strony ? :(
A Sylwia jest.. Zapomniałam jak to się nazywa.. ( wujek google nie chce mi pomóc) w każdym bądź razie chyba lubi atrament.. ;-)
Patrycja przyszła mi z pomocą i twierdzi, że to saliromania. A ja się tam zgaadzaam... ;-)
Mam "kukurydzę" ale "po ch**a " ( mi to tam w sumie nie do końca brzmi jak po ch.. ale to jest po.. jakiemuśtam ;-D Po polsku nie umiem znaleźć ) nie uszyłam jeszcze :D
Uszyję.. Po ch** ^^
Na przerwie puściłam Ani fragment 1 odcinka Death Note ( Youtube w szkole działa! ;D )
Stwierdziła, że lepiej brzmiało jak o tym opowiadałam. Taa..
Nie każdy musi lubić anime - nie każdy musi być fajny. :]
5 lekcja- Chemia
Kartkówka z poprzedniej lekcji. Sprawdzenie oceny było tylko formalnością :D Byłam w 99% pewna,że zrobiłam wszystko dobrze, choć 1 procent pozostawiłam dla tej " niepewności"
Tak, mam 5 ;D
Ja: Nie spodziewałam się :-P
Pani : A ja się spodziewałam..
Kwas octowy i takie tam. Gdybym zasnęła to prawdopodobnie przyśnił by mi się 10% roztwór octu. Ewentualnie 6%.
6 lekcja - Świetlica
Grałam z Klaudią w warcaby. Przegrałam, oczywiście :)
Nie, ja w cale nie jestem głupia. No dobra, jestem. Logicznego myślenia mogłoby uczyć mnie dwuletnie dziecko..
Choć lepiej to tłumaczyć w ten sposób,że miałam zbyt dobrego przeciwnika :)
Kierunek - geradeaus zum Jakubowice.
Gdy już prawie zasnęłam obudził mnie sms . Lubię sms`y ( nie, nie te od heyah), więc wybaczam.
Zasnęłam, więc obudził mnie "Sabaton - 40:1" czyli dzwonek informujący mnie,że ktoś chce ze mną porozmawiać. Mimo tego, że zostałam wybudzona ze snu, wspaniałomyślnie wybaczam ;-)
Wstałam. Wydawało mi się, że w kuchni słyszę głos Mateusza lub taty- nie umiałam tego określić.
Okazało się, że siedział tam jakiś.. koleś. Prawdopodobnie świadek Jehowy.
Godzina 17:15 wybiła, udajemy się w stronę Byczyny.
Okazuje się,że 5+5 = 30. Kto by pomyślał... ;-)
Przez 40 minut musiałam siedzieć na "dworze " w Byczynie.
Chyba z 3 razy obeszłam rynek wokoło, chodziłam i gapiłam się ludziom w okna :) , chciałam lepić bałwana, ale doszłam do wniosku, że w razie konieczności nie jestem na tyle szybka żeby uciec przed karetką ze szpitala psychiatrycznego.. :)
Później poszłam do piekarni, gdzie siedziałam i jadłam bułkę. A sprzedawczyni patrzała na mnie jak na bezdomnego menela :-P
W trakcie 3 rundy "chodnikiem przez Byczynę" doszłam do wniosku, że mam dość mokro w butach.. Glany raczej nie przemakają, więc albo było mi bardzo zimno, albo moje gruczoły potowe w stopach wydaliły odpowiednią wydzielinę.. ;D Wiem, obrzydliwa jestem.. :)
Gdy w końcu znalazłam się w środku transportu, zwanego samochodem, marki skoda felicja czerwona :) , (rocznika nie znam ale wygląda na przedwojenną ;D ) dowiedziałam się,że mamy współpasażerów - Jarka i Grześka.
Najlepsze jest to,że gdy już wyjechaliśmy z Byczyny, to Grześkowi przypomniało się,że on chciałby piwo...
Grzesiek: Ania, ty też chcesz browara?
Ja: Ta... Ja chcę sok.
G: No dobra..Ej, ile może kosztować 4-pak?
Jarek: 10 zł ostatnio
G: O, fajnie , tyle mam
Jarek: A jak będzie więcej kosztować.. <myśli> no ja nie wiem w sumie
G: Nie ma. Ty powiedziałeś, że dychę i jak więcej to ty dopłacasz
:)
Co Ci ludzie chcą z tym piwem ode mnie ? xD
Kupili mi sok. Kaktus ^^ :)
Bartek kupił pizzę. Zamiast "normalnej" dostał jednak z owocami morza.. sprawdził dopiero w aucie..
No nic.. Pierwszy i ostatni raz jadłam taką pizzę. O-brzy-dli-wa ! Jedzie rybą...
Ciekawe to jest . Jak mi ktoś kupi to się nie obrażę :)
Zaraz położę się spać. Mam zamiar spełnić wymóg minimum 8 godzin snu. :)
A przed snem - JEDNOROŻCE. patataj :)
Jakoś mi się ta notka podoba. :)
OdpowiedzUsuńMam nadzieję,że Tobie przeszedł już ten samozachwyt. :D
Nie, popadłam w samozachwyt i już z niego nie wyjdę :D
OdpowiedzUsuń