środa, 6 czerwca 2012

7 czerwca - czwartek

Daria wymyśliła sobie, że będzie sypała kwiatki. Przez to ja zostałam perfidnie wybudzona ze snu o godzinie 7:20.
Moja misja polegała tylko na ubraniu jej w "coś co się nadaje" Dałam jej sukienkę, moim zdaniem była ok, ale i tak dowiedziałam się, że młoda wyglądała jakby była w ciąży. Nie moja wina - było nie jeść tyle słodyczy ( odezwałam się .. Lol.)
W sumie powinnam się cieszyć, że nikt nie kazał mi z rana jeszcze iść nazbierać dla niej kwiatków.
(Nie zdziwiłabym się gdyby tak się stało)
Daria ubrana, uczesana idzie do kościoła. Obyło się bez "kopa na rozpęd" :-D

A ja idę spać. Źle się czuję.

Spałam praktycznie przez cały dzień. Od dziewiątej do jedenastej, później po obiedzie znowu.
Kojarzę,że próbowałam sprzątać biurko, z marnym efektem.

W końcu wstałam, nie mając nic ciekawego do roboty zaczęłam oglądać filmiki na yt na telefonie. Jakieś kabarety, a później znalazłam :



 ( Pamiętamy. :-D )

Stwierdzam, że dzień dziecka w tamtym roku było o wiele fajniejszy.
Ja już wiem dlaczego w tym roku nie było tak fajnie - nie ma pana M.  więc nie miał kto "rapować" ;-D

Daria pojechała z tatą do cyrku. Stwierdziłam, że ja mam cyrk codziennie i daruję sobie taką rozrywkę.

Próbowałam rysować. Nic nie wyszło. Gdybym była w przedszkolu to może ktoś zachwycałby się nad moim "geniuszem" , jednak na 15 lat to te prace są po prostu słabe.

Do bardzo późna siedziałam przed komputerem pisząc stare notki ;-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz