1 lekcja - Polski
W związku z tym, że cała klasa ma w dupie ognisko i siebie wzajemnie, biorę sprawy w swoje ręce. Przynajmniej staram się.
2 lekcja - Fizyka
Zadzwoniłam do Magdy. Głównie po to, by zgarnąć ochrzan, że do niej dzwonię jak ona " w truskawkach siedzi" :-)
3,4 lekcja -Wypełnianie arkuszy
Pierwszy raz w życiu widziałam aż tak zdenerwowanego nauczyciela. Nawet atmosfera na niemieckim jest niczym, przy tym co działo się w czasie tych dwóch godzin lekcyjnych.
Okazało się, że arkusze są źle wypełnione. Generalnie wszystkie średnie są źle wyliczone.
A ja się cieszę :) Wyszło na to, że mam średnią 5.42, a nie 5.35.
Można ? Można.
Dostałam ciekawą radę na przyszłość - " nie bądź szczurem, Anka ! " . Chyba skorzystam.
5, 6 lekcja - Na mieście
Poszłyśmy z Anią po prezenty dla nauczycieli. Nie wszystko było co prawda ustalone, ale z nadzieją ruszyłyśmy w stronę sklepów pełnych towaru importowanego z Chin.
Dla pana z EDB kupiłyśmy wóz strażacki. W sumie tylko po części ta zabawka ma związek z "edukacją" ale.. Co innego miałyśmy kupić? Awaryjnym wyjściem miały być bandaże, woda utleniona i plastry z kubusiem puchatkiem.
Wyszło jak wyszło.
Chemia - kubek z wypisanym składem kawy oraz dopiskiem " nie lepiej napić się piwa ?" Początkowo miałam wątpliwości co do tego piwa, jednak fakt iż jesteśmy w gimnazjum utwierdził mnie w przekonaniu, że to nic dziwnego :-p
Bonusem była butelka wody z napisem H2O, oraz kilogram soli kuchennej również z wzorem.
Religia - koszulkę z napisem "Oj tam, oj tam" kupiłam już wczoraj. Wystarczyło dokupić wstążkę z napisem "ostatnie pożegnanie". Łatwo powiedzieć, to nie było proste. Pani w kwiaciarni chyba nie była przekonana co do tej wstążki. Właściwie nikt nie był przekonany :-D Tylko ja, ale ja jestem inna. Ania tak jakoś neutralnie do tego podeszła, inni też ( o ile teksty w stylu " zabije nas" można nazwać czymś neutralnym). Oj tam, oj tam.
Matematyka - Ania jest mistrzem, znalazła książkę o tytule " liczymy do 10". Dodatkowo kalkulator. Mam nadzieję, że była tam instrukcja obsługi ( po jednej lekcji wiem, że Pani nie potrafi obsługiwać tak skomplikowanych maszyn).
Wos - Ponoś popielniczka to zły pomysł. No to nie. Dostanie Pani kubek. Z nawiązaniem do kawy, i do więzienia trochę też. ( więzienie to było jedyne skojarzenie Ani z Panią od tego przedmiotu).
Muzyka - Oczywiste było to,że kupimy jakiś instrument. Ciężki wybór, w końcu padło na gitarę. Różową.
Informatyka/ fizyka - Miało być 10 czystych płyt CD. Ale nie było. Trzeba było się zadowolić płytą z przebojami lat 60 :-D
To i tak nie było wredne. Moim pierwszym pomysłem była rynna ( nie wiesz dlaczego ? A widziałeś kiedyś samochód nauczyciela ww. przedmiotów ? ;D ), ale płytę łatwiej kupić.
Angielski - Motyw żaby wydał się być tematem przewodnim w wyborze prezentu. Znalazłyśmy fajną kartkę z podobizną tego okropnego zwierzęcia. Dodatkowo skarbonka - Pani kilka razy wspominała o nowym samochodzie.. niech zbiera.
WF - Piłka z jednorożcem to bardzo ładna rzecz. Szczególnie dla osoby od której usłyszałam, że "zeszłam na psy" ( przez glany). Bywa.
WF ( chłopcy) - kubek pakera. Bo tak.
Niemiecki ( 1 klasa) - miała być wełna w kolorach flagi Niemiec. Nie było. Był kordonek i szydełko. Hm.. Jak się nie ma co się lubi.. :-)
Niemiecki - Proponowałam żeby na płycie nagrać przeboje Shakiry. Płyta z muzyką relaksacyjną przebiła ten pomysł :-)
Technika - Nie będziemy wredni, czytaj : żadnych patyków/ kijów ani melisy. "Aniołek" i notatnik z Hello Kitty. Do księgowania plusów.
Biologia - Kubek z czaszką i napisem trucizna. Chciałam sobie kupi c taki sam, ale Ania mi nie pozwoliła.
Plastyka - Zeszyt z kubusiem puchatkiem. I ołówek z autami. Nie wiem czemu.
WDŻ- Wałek. Z naszymi podpisami. Chyba lepsze to niż proponowane przez Anię podpaski :-)
Pielęgniarka - Zestaw do zabawy - strzykawka, plastikowy plaster... Mam nadzieję, że krzywdy sobie tym nie zrobi.
Na koniec zostawiłam Panią od historii i geografii, dla której został przygotowany specjalny prezent - kotlety schabowe. Zrobione przez Patrycję :-) ( ja bym nie jadła :D )
W czasie krążenia po mieście niczym akwizytor z urządzeniem 666 w 1, miałyśmy okazję na spotkanie bardzo niemiłą sytuacją. Jakaś starsza kobieta (brzydko mówiąc) wyglebała na ziemię. Tak niefortunnie,że po chwili z głowy zaczęła jej lecieć krew :/ Potworny widok, nie chcę myśleć co ona czuła. Najgorsze jest t,że nic nie można było zrobić ( ktoś zadzwonił po pogotowie) Poszłam jedynie do apteki,żeby przyszedł ktos i opatrzyl jej tą ranę . Przynajmniej tyle.
Dobra, koniec z przykrymi rzeczami. Wystarczająco wtedy przeżyłyśmy. Przechodząc obok zakładu pogrzebowego (?) Ania stwierdziła, że anioł na wystawie rusza skrzydłami. Chyba nie muszę mówić, że niczym nie ruszał.
Zakupy w centrum Byczyny, miejscu wielu wycieczek, pielgrzymek ( tak, przeginam) - polo markecie.
Spotkanie z Karo i Magdą .
Ja : Cześć brzydale.
Karolina : Cześć szafo trzydrzwiowa.
Ja Ciebie też lubię, łajzo ;-)
Menda ( czytaj Karolina ) podeszła do mnie w najmniej spodziewanym momencie i wyskoczyła z tekstem " kupisz mi kurczaczka? ". Myślałam, że padnę na zawał.
Pojechałyśmy do Ani żeby zrobić sałatkę na jutrzejsze ognisko. Dużo wyszło, składników było ponad 3 kilogramy :-D
Ania poszła sobie do łazienki, ja w tym czasie umyłam jej naczynia ( pewnie i tak nadal sa brudne. Ważne, że się starałam).
Trzeba zapakować prezenty. Ania ma cały pokój w odpadach typu wstążka, papier i taśma klejąca. Ale to nic, ważne, że wszystko jest ładnie spakowane ;-)
Kilka zdjęć sprzed zapakowania :
Oj tam oj tam :-) Niebieskaa.
Firmówka ;-D
Nie trzeba komentować ;-)
Kubki ;-)
Z tyłu skarbonka, inny kubek i torebka z Toy Story dla Pani od Niemieckiego.





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz