Stwierdzam, że Dominik jest idiotą. Nie wiem za co on dostaje te wszystkie 5/6 jak nawet czytać nie umie.
Nie umiał zrobić nudli ( czytaj : makaron do którego dodaje się przyprawy czy jakieś inne śmieci. Wygląda jak zupka chińska, ale zupką chińską nie jest. Przynajmniej nie do końca. Nieważne.)
Daria musiała mu tłumaczyć ten cholernie trudny proces zalewania ww. makaronu wrzątkiem.
Zadaję sobie pytanie: dlaczego nie przeczytał "instrukcji obsługi" .
Zadałam to samo pytanie jemu.
Odparł, że instrukcji nie ma.
W tym momencie zaczęłam poważnie zastanawiać się nad tym, czy aby na pewno nie jestem idiotą.
Odwracam opakowanie - uff, nie jestem idiotą. Krok po kroku został wytłumaczony proces przygotowywania tej skomplikowanej potrawy
A Dominik.. uważa , że w instrukcji muszą być obrazki. A tam ich nie było.No.
Ja go nie znam.
Poszłam zaliczyć niemiecki.
Na wstępie ostry opierdziel za to, że ja wgl śmiem poprawiać 3 ! Że gdyby każdy chciał poprawiać 3 to..bla bla. Ale nie każdy chce poprawiać 3, bo nie każdy ma takie ambicje, a przy okazji nie każdy potrafi nauczyć się czegokolwiek w języku szatana.
Wykułam te 18 zdań, nawet rozumiejąc co mówię, bez większych problemów odpowiedziałam na wszystkie zadane mi pytania.
I tu pojawia się coś, czego ja z moim ograniczonym umysłem pojąć nie potrafię : Dlaczego dostałam 4 a nie 5 ? Bo za poprawę nie można mieć 5?
1 lekcja - Polski
Pani przeze mnie nie idzie do Polanowic z naszą klasą. Bo ostatnio powiedziałam, że jest mi obojętne z kim pójdziemy.
Ej, gdyby tak wszyscy serio traktowali to co mówię to.. świat byłby piękniejszy.
Przynajmniej dla mnie.
2 lekcja - Muzyka
Czy to, że mam numer 6 jest zabawne?
A, już wiem.. Dostałam szóstkę. I to (teoretycznie) było śmieszne.
Ocena : sześć, numer : sześć.
No ja się uśmiałam jak przy wiązaniu butów co najmniej.
3 lekcja - Godzina wychowawcza
Sprawdzian z tabeli którą robiłam w sobotę.
Epoki mi się lekko
Idziemy do Polanowic.Julkę szczególnie interesowało to, czy jest tam zawodówka.
Wiesz - na Byczyńskiej w Kluczborku jest.. Ale do Polanowic raczej Ciebie przyjmą :-P
W drodze razem z Karoliną i
Pani Julia ( nie do końca pamiętam czemu miałam nazywać ją "Pani", chodziło chyba o to, że ona jest z wyższej warstwy społecznej, a ja to po prostu plebs ;-D ) zarezerwowała sobie jakieś krzaki jako miejsce na piknik. Można i tak.
Odnośnie krzaków - wiesz co to jest "długie, kolorowe i sra po krzakach" ?
Pielgrzymka ;-D
Ha ha ha..
Nieśmieszne ?
Mnie bawi :-)
Jeszcze udowodniła, że umie wiązać buty. I czytać. Myślę, że z takimi umiejętnościami na pewno przyjmą ją do Polanowic ;-D
Dotarliśmy.
Na wstępie jakiś występ jakiegoś zespołu który ma jakiś związek z tą szkołą. Jakoś tak. Aha :-)
Repertuar ok, ale chyba na wiejskie wesele. I to po północy (czytaj : jak większość jest już totalnie upita) Nie wiem kto był bardziej zażenowany - nauczyciele, czy my...
Dobra, śmieję się.. Muzyka ok. Prawie ;-D Jeszcze lepsze były "efekty świetlne" - ahh, te kolorowe kropki na ścianie :-)
Po "części artystycznej" czytaj "występie zespołu" i kabarecie ( dobry był. Poważnie :-) ) poszliśmy na "zajęcia". Generalnie to miał być "park linowy". Jak na Polanowice całkiem ok :-P Była jeszcze wiatrówka ale strzelać do ludzi i tak nie mogę, więc sobie darowałam.
Przesiedziałam z Anią trochę na ławce, później poszłam do 3b.
Kamila: Gdzie idziesz do szkoły?
Ja: Do specjalnej.
K:Do 6? To będziemy się widzieć.
J: Też idziesz do 6?
K: Nie. Na Sienkiewicza.
Dogadaj się człowieku :-)
Czas jakoś tak szybko mijał i w końcu zorientowałam się, że z mojej klasy zostałam sama.
Na przystanku okazało się, że jest jeszcze Aśka i Kasia, więc nie było tak źle, mimo, że czekałyśmy chyba pół godziny.
Po powrocie do domu stwierdziłam,że jestem głodna. Zdarza się.
Zróbmy.. pizzerinki.
Co z tego, że sos miał konsystencję zupy? To nie zmienia faktu, że była to jedna z najlepszych zup pomidorowych jakie jadłam :-)
Około godziny 15:30 zabrałam się za robienie prezentacji o narkotykach na chemię. Spędziłam przed komputerem prawie pięć godzin. Ehh..
Babuś jest dobrym człowiekiem, bo zgrał mi ją na płytę. Taka wymiana była - ja jemu daję CD, on nagrywa także dla mnie.
Po godzinie 22 Ania się uczy. Fizyki. I ziewa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz