Wróciłam do domu, poszłam spać. ( Ja wcale nie mam monotonnego życia. To się tylko tak wydaje ;-P )
Zastanawiam się co robiłam przez cały dzień. Oprócz stałego punktu programu - spania, of course.
Po południu wzięłam się za odrabianie lekcji, robienie prasówek. Takie różne fajne rzeczy które wprost uwielbiam robić.
Grałam na gitarze. W sumie gra to za dużo powiedziane - uczę się od października i.. nic. Znam te swoje -naście chwytów; bicie jak u dziecka z adhd. Ale kiedyś się nauczę.
(I HTML`a też ;-) )
Mój tata lubi dostawać sms`y.
Tata: ( czyta na głos) " Mamy zdjęcie osoby której się podobasz. Jeśli chcesz..." O nie, nie chcę...
;-)
Wieczorem odrabiałam zadania. I robiłam album na matematykę. Starałam się jak Daria pisząc swoje koślawe litery na ocenę ;-)
Godzina.. coś koło 21/22 - wypadało by się uczyć na edb. Dezynsekcja, deratyzacja ( to akurat wiem) de... (debilizm)
Koło północy zaczęło mi totalnie odwalać.
Ja: Ej, Bartek.. Wypiłam pół energetyka, a zachowuję się jakbym wypiła co najmniej 3/4.
Później ( nie wiem dlaczego, nie chcę wiedzieć) przypominały mi się fragmenty z Charliego. OMG..;-)
Chaaaarlie, Chaaarlie... choć znam też "Oh no, it`s a fugu fish !". Lol.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz