niedziela, 3 czerwca 2012

3 czerwca - niedziela

Przez tego małego dzikusa ( czytaj : Daria)  prawie nie zdążyłam na mszę. Musiałam stać w.. tym takim pomieszczeniu ... Jak to się nazywa o.O ?

Wróciłam do domu, poszłam spać. ( Ja wcale nie mam monotonnego życia. To się tylko tak wydaje ;-P )

Zastanawiam się co robiłam przez cały dzień. Oprócz stałego punktu programu - spania, of course.
Po południu wzięłam się za odrabianie lekcji, robienie prasówek. Takie różne fajne rzeczy które wprost uwielbiam robić.

 Grałam na gitarze. W sumie gra to za dużo powiedziane - uczę się od października i.. nic. Znam te swoje -naście chwytów; bicie jak u dziecka z adhd. Ale kiedyś się nauczę.
(I HTML`a też ;-) )

Mój tata lubi dostawać sms`y.
Tata: ( czyta na głos) " Mamy zdjęcie osoby której się podobasz. Jeśli chcesz..." O nie, nie chcę...
;-)

Wieczorem odrabiałam zadania. I robiłam album na matematykę. Starałam się jak Daria pisząc swoje koślawe litery na ocenę ;-)

Godzina.. coś koło 21/22 - wypadało by się uczyć na edb. Dezynsekcja, deratyzacja ( to akurat wiem) de... (debilizm)

Koło północy zaczęło mi totalnie odwalać.
Ja: Ej, Bartek.. Wypiłam pół energetyka, a zachowuję się jakbym wypiła co najmniej 3/4.

Później ( nie wiem dlaczego, nie chcę wiedzieć) przypominały mi się fragmenty z Charliego. OMG..;-)
Chaaaarlie, Chaaarlie... choć znam też "Oh no, it`s a fugu fish !". Lol.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz