Cały rękaw wkładam sobie w usta.
1 lekcja - Matematyka
Właściwie nic nie robiliśmy nic konkretnego - niektórzy zdają jeszcze jakieś sprawdziany, kartkówki.. A ja nie muszę. 5 jest :-)
2 lekcja - Historia
Od razu zajęłam miejsce pod oknem. Połowę lekcji spędziłam na obserwowaniu trawy, tudzież innych roślin które rosną między oknem od sali 8, a ulicą; drugą część oglądałam jakiś film.
Dużo z niego nie zapamiętałam, bo wiem tylko, że był o carze Rosji. Dylemat - o którym ? MIkołaj II? Aleksander II? Następny dylemat - który z nich powiedział " Żadnych marzeń panowie, żadnych marzeń " (to chyba do polaków było.. ) Jak ja niewiele wiem. Przykre.
3 lekcja - Biologia
Sprawdzian. Nie wiem już nic. Wydaje mi się, że napisałam dobrze, nawet bardzo, ale w sumie znów źle się czułam, więc nie mogę mieć pewności nawet do tego, czy dobrze się podpisałam.
4 lekcja - Religia
Mój zeszyt w końcu się do czegoś przydał ( czyta: znalazł zastosowanie jako linijka) Ha ha. Koń by się uśmiał :-)
Jednak przez religię nie przechodzę do następnej klasy. Zostaję w Byczynie.
(W sumie tak by było fajniej)
5 lekcja - Chemia
Za prezentację 5.
Na koniec roku 5. Ponoć należy mi się za trzy lata pracy :-) Hm.. Zgadzam się ;-P
6 lekcja - Polski
I znowu źle się czuję. Prawie całą lekcję przeleżałam na ławce...
Wolontariat. Malowałam z Igą. Spodobał jej się mój rysunek, w szczególności sposób w jaki narysowałam słońce ;-) ( wiesz jak wyglądało słońce w Teletubisiach ? Moje było podobne :-D )
Do 16 siedziałam w przedszkolu, w przerwie kiedy grupa poszła na podwieczorek poszłam kupić coś do jedzenia. Nie ma to jak wciągnąć w siebie dwie drożdżówki :( Hańba mi .
Poszłam do księgarni, jakby instynktownie wyczuwając, że ona tam będzie. Tak, była. Moja nowa książka :-D "Dallas `63 " Stephena Kinga.
Siedząc w parku przeczytałam około 50 stron. Wydaje mi się, że jest dobra. ( zresztą już po przeczytaniu recenzji doszłam do wniosku, że ona musi być dobra ;-) ) Jak się wczytam bardziej, to może będę miała coś więcej do powiedzenia . Na razie wiem, że przede mną jeszcze 800 stron :-))
Przed kręgami poszliśmy "zwiedzać bibliotekę parafialną" (?) - że niby taki hardkor - sami, bez niczyjej zgody. Z Julką na czele ;-)
Karolinie strasznie podobały się takie figurki które są zawsze ustawiane w szopce na święta.. Wydaje mi się, że dostatecznie dobrze jej pilnowaliśmy i nic nie wyniosła ;-)
Po kręgach przyjechał Bartek. Kupił mi coca-colę. Szał jest.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz