piątek, 15 czerwca 2012

15 czerwca - piątek

Egzystencjalny paw. Tak, ta piosenka która wręcz idealnie oddaje mój nastrój :


 Cały rękaw wkładam sobie w usta.

1 lekcja - Matematyka

Właściwie nic nie robiliśmy nic konkretnego - niektórzy zdają jeszcze jakieś sprawdziany, kartkówki.. A ja nie muszę. 5 jest :-) 

2 lekcja - Historia 

Od razu zajęłam miejsce pod oknem. Połowę lekcji spędziłam na obserwowaniu trawy, tudzież innych roślin które rosną między oknem od sali 8, a ulicą; drugą część oglądałam jakiś film. 
Dużo z niego nie zapamiętałam, bo wiem tylko, że był o carze Rosji. Dylemat - o którym ?  MIkołaj II? Aleksander II? Następny dylemat - który z nich powiedział " Żadnych marzeń panowie, żadnych marzeń " (to chyba do polaków było.. ) Jak ja niewiele wiem. Przykre.

3 lekcja - Biologia

Sprawdzian. Nie wiem już nic. Wydaje mi się, że napisałam dobrze, nawet bardzo, ale w sumie znów źle się czułam, więc nie mogę mieć pewności nawet  do tego, czy dobrze się podpisałam.

4 lekcja - Religia

Mój zeszyt w końcu się do czegoś przydał ( czyta: znalazł zastosowanie jako linijka) Ha ha. Koń by się uśmiał :-)

Jednak przez religię nie przechodzę do następnej klasy. Zostaję w Byczynie.
(W sumie tak by było fajniej)

5 lekcja - Chemia 

Za prezentację 5.
Na koniec roku 5. Ponoć należy mi się za trzy lata pracy :-) Hm.. Zgadzam się ;-P

6 lekcja - Polski

I znowu źle się czuję. Prawie całą lekcję przeleżałam na ławce...

Wolontariat. Malowałam z Igą. Spodobał jej się mój rysunek, w szczególności sposób w jaki narysowałam słońce ;-) ( wiesz jak wyglądało słońce w Teletubisiach ? Moje było podobne :-D )

Do 16 siedziałam w przedszkolu, w przerwie kiedy grupa poszła na podwieczorek poszłam kupić coś do jedzenia. Nie ma to jak wciągnąć w siebie dwie drożdżówki :( Hańba mi .

Poszłam do księgarni, jakby instynktownie wyczuwając, że ona tam będzie. Tak, była. Moja nowa książka :-D "Dallas `63 " Stephena Kinga.
Siedząc w parku przeczytałam około 50 stron. Wydaje mi się, że jest dobra. ( zresztą już po przeczytaniu recenzji doszłam do wniosku, że ona musi być dobra ;-) ) Jak się wczytam bardziej, to może będę miała coś więcej do powiedzenia . Na razie wiem, że przede mną jeszcze 800 stron :-))

Msza.
Przed kręgami poszliśmy "zwiedzać bibliotekę parafialną" (?) - że niby taki hardkor - sami, bez niczyjej zgody. Z Julką na czele ;-)
Karolinie strasznie podobały się takie figurki które są zawsze ustawiane w szopce na święta.. Wydaje mi się, że dostatecznie dobrze jej pilnowaliśmy i nic nie wyniosła ;-)

Po kręgach przyjechał Bartek. Kupił mi coca-colę. Szał jest.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz