Pojechałam razem z Kingą do Kluczborka. Szalone zakupy - koszulka i pudełko kredy. Skupmy się na kredzie, która będzie głównym tematem dzisiejszego dnia. Wszakże gdyby nie ona, nie miałybyśmy co robić razem z Karoliną.
Bo Julka.. Julka mogłaby kroić szynkę.
Dzisiejszą notkę sponsoruje coca-cola, a napisała ją specjalnie dla
Hołd. Czołem o Ziemię.
Piękny
dzień. Teletubisiowe słonko, cieszyło się już od rana pełną gębą dwuletniego
dziecka. Nie warto marnować takiej okazji, by zrobić coś całkiem normalnego i
dorosłego- zabrać kredę i ruszyć zad na teren podstawówki. Dokładniej na jej
boisko. Jednak zanim to nastąpiło, odwiedziłyśmy Julkę, która mimo tego, że
wiedziała o naszej wizycie, nie rozstawiła pola minowego, ani zasieków. Za to
sugestywnie ignorowała dzwonek do drzwi. Ale otworzyła. Dlaczego tak zwlekała z
otwarciem swych wrót? Otóż, jak każdy normalny człowiek, Julian w sobotnie
popołudnie kroi szynkę. Wy tak nie robicie? Nie znacie tego niesamowitego
przeżycia? W sumie ja też
nie. Obiecała wyjść za godzinę, co w jej języku oznacza, czekajcie a może się
doczekacie. Tak więc udałyśmy się z kredą na podstawówkę.
Oczywiście ktoś zawsze musi być przy tobie, gdy robisz coś głupiego. Takie jakieś dziwne prawo. Na boisku były dzieciaki, które jeździły na czymś tam desko podobnym. Liczyłam na to, że któreś zrobi bum, a tu nic ! Wszystko pięknie ładnie, tylko takiej wesołej muzyczki brakowało. No to co, trzeba brać się do rysowania. Ania rysuje ambitnie-słoneczko. Ja też-dziewczynę, chociaż Daniel twierdzi, iż to jakaś bomba, albo coś w tym stylu. Dlatego obok rysunku zrobiłam legendę. Tak, na wszelki wypadek. Rysuję drugiego ludzika. Oba podpisuję po japońsku. A Daniel prosi o świnkę. No to idea świnki poszła. Jedna jest, następna. To może założymy ubojnię? Tak więc powstała Ubojnia u Kamili, którą można znaleźć na ryjbuku . A tak naprawdę to nie. Ale adres wymyśliłyśmy.
Świnki są, ubojnia jest. Ślady, które pozostawiłyśmy jak poszłyśmy się leczyć na głowę są. Nie ma wybitnych napisów. Nadrabiamy. Powstają dzieła sztuki np. Lubiemy szynkę ; jęstęmy malarkęmy ; jestę hipterę. Tak jesteśmy małymi trollami.
Nadchodzi ta chwila, nadchodzi ten moment. Julka pojawia się na horyzoncie. Po ponad trzech godzinach, ale to tam. Pewno jej specjalny zegarek nie działa. Ona, że jest też artystką i rysuje kwiatka. Tak. I my mamy niby ukończone gimnazjum ? Julia uczepiła się i poprawiła mego autorstwa oko. Pfff. Ania nie komentuje tego zachowania. Trochę pogadałyśmy, a tu Julka się zwija. No to żegnamy. Papa. To ja zapraszam Annę do mnie. Na herbatę z arszenikiem (ale i tak cię kocham <3 ) i ciasto. Jednak Anka, twierdząc że już za bardzo rozwaliłam jej mózg, uciekła do domu. Moim autem, z moim tatą i ze mną. Ha i teraz dowiedziałam się gdzie mieszka ten Troll. Napadną kiedyś. Ale to kiedyś. Na razie idę się lenić.
I troszkę zdjęć :-)
Ubojnia u Kamili - my zawsze pamiętamy o największej miłośniczce świń.
że niby po niemiecku...

Le schab.
Lekko chore.
Kierunek : Wodociągowa w Opolu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz