wtorek, 24 lipca 2012

25 lipca - środa

Zrobiłam sobie pobudkę o godzinie 8:30, z racji tego, że miała przyjechać Ania. Wcześnie.
Zdążyłam ogarnąć dom ( nie żebym wczoraj sprzątała), upiec ciasto i czekać. Czeeekać. Nicola z dziesięć razy zapytała, gdzie jest moja koleżanka. Kiedy odpowiedziałam, że śpi w swoim łóżku, pobiegła do mojego pokoju. Wróciła z niezbyt radosną miną ( czytaj: nikogo tam nie zastała )

Ania się spóźnia :C W końcu jednak dotarła.
Co robiłyśmy? Hmm.. Nie skłamię mówiąc że jadłyśmy. Dużo. Ciasto na przemian z chipsami. Bardzo zdrowo, wcale nie monotonnie.

Później siedziałyśmy na starych meblach przed domem. W niczym nie przeszkadzało to, że jest na nich mnóstwo sierści Niki. ( Nie mylić z Nicolą :D Nika to pies, Nicola - siostrzenica)
Siedzenie przed domem bywa nudne, przeniosłyśmy się do centrum wsi, mianowicie na przystanek autobusowy. A później na boisko. I siedziałyśmy na obsranych ławkach. Urocze.
Tak teraz myślę, że to wszystko musiało być cholernie nudne. Nie dla mnie, ale dla Ani chyba tak.

Uwielbiam jak ktoś u mnie jest, wtedy nagle Daria ma milion spraw do mnie, i drugi milion rzeczy które potrzebuje, a są akurat w moim pokoju. Jak Dominik był młodszy też ciągle przychodził żeby mnie drażnić, teraz wydoroślał i grzecznie siedzi przed komputerem.

Nie wiem, zawsze mam tyle różnych ciekawych rzeczy do zrobienia jak jest ktoś u mnie, a teraz...? Nic. Kiedyś piekłyśmy ciastka, rysowałyśmy, robiłyśmy koszulki...;D Właasśnie. Koszulki. To było w październiku 2011. Daaawno temu.



 Einhorny! :D Przykro to mówić, ale jedną z tych koszulek wycierałam glany w zimie, żeby nie robić śladów chodząc w nich po szkole ;-)

Od momentu zrobienia tego zdjęcia zmieniły się jedynie firany w moim pokoju i kolor włosów Ani. Przynajmniej tak mi się wydaje :-)


miała modne spodnie, bluzę modną
i modny zegarek :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz