piątek, 31 sierpnia 2012

3 sierpnia - piątek

Tracę kontrolę nad dniami tygodnia. Niby nic dziwnego, w końcu – wakacje. Aż boję się pomyśleć o szkole… Budzę się w sobotę, a tu poniedziałek? 

Doszłam do wniosku, że mogłabym trochę posprzątać. Przykładowo szafkę, z której w momencie otwarcia wysypują się książki.  Taki bajer. Coś jak drzwi w moim pokoju – otwieram pierwsze, automatycznie otwierają się drugie. ( Nie do końca tak powinno być) 

Co do książek: część poszła na makulaturę, część na półkę.
Jakie tytuły znalazły się wśród tych, których nie czeka bliski kontakt z dupą ( czytaj: przeróbka na szary papier toaletowy) ?
- „ Jezus Chrystus z nami” ( standard) oznaczone cyfrą 1. Nie wiem, po raz pierwszy, czy jak? Nie ważne.
- „Genetyka”, „Botanika” i uwaga „Przemysłowe metody chowu trzody chlewnej” (za pierwszym razem przeczytałam „pomysłowe”. Też można). Niemniej jednak – jebłam. To chyba książki ze studiów taty. Tak mi się przynajmniej wydaje.
-„75 lat w Związku Hodowców Gołębi Pocztowych” (bez komentarza).
-„Nowe metody w badaniach mózgu” ( trzeba go mieć)
-„Repetytorium z gramatyki j. niemieckiego”, „Akademicki podręcznik j.niemieckiego” i „Deutsch- mein neues hobby” ( Ha ha ha, no chyba jednak nie.) 

Oprócz starych książek były tam jeszcze płyty. Mniej stare, aczkolwiek niejedna prawdopodobnie starsza była od Darii. 

Wooormsy! Konkretniej Worms World Party, z roku 2001. Czyli starsze od Darii.
Nie wiesz, co to Wormsy? To.. to .
A tak w ogóle.. Jak można nie wiedzieć, czym są Wormsy?!
Najfajniejsza gra! Zaraz obok The Sims :-) 



Co jeszcze znalazłam? Zdjęcia. Dużo zdjęć. Nie jestem w stanie pojąć, po jaką cholerę robić dziecku zdjęcia, kiedy w pieluszce siedzi na łóżku? Nie ogarnę. Cały album poświęcony mi. Ahh, taka tam fotogeniczna byłam ;-) ( z wiekiem to się zmieniło.  Teraz jestem po prostu obleśna :D )
Jeszcze fotografie z komunii. Takie fajne buty wtedy miałam.. Pamiętam jak chodziliśmy z tatą z zamiarem kupna, i chyba były na mnie za duże, bo innych po prostu nie było. Życie.

W zasadzie cały dzień sprzątałam. Ale jestem z siebie zadowolona. Przynajmniej nie przespałam kolejnego dnia.

Przyniosłam sobie do pokoju maszynę do szycia. Nigdy jakoś specjalnie nie umiałam na niej szyć ( w zasadzie nie wiem po co ją kupiłam). Daria lepiej potrafi.. To przykre.
W końcu przyszła Kinga, żeby uświadomić mi, że jest już trochę za późno na szycie.
Młoda godzina, chwila przed północą. Mi to nie przeszkadzało, aczkolwiek Nicola chciała spać.
Będę szyła innym razem. ( Może.) 



To tylko powietrze.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz