czwartek, 30 sierpnia 2012

2 sierpnia - czwartek

Że niby pójdę spać przed północą? No chyba nie.
Kiedy już oderwałam dupę od fotela, z zamiarem opuszczenia pokoju w którym gram na komputerze, napisała Karolina.
I zeszło do drugiej.

W nocy aktualizowałam oprogramowanie w telefonie. Bo co innego robić, kiedy trzeba wstać na ósmą?

Trochę krótko spałam, ale trzeba było wstać i ruszyć w świat. Daleko strasznie, do Opola. Razem z Adamem, Moniką i Darią.
Przez całą drogę zmuszona byłam słuchać popu, który wręcz atakował ze starego samochodowego radia.

Dojechaliśmy na miejsce, pod Solaris.
Na miejscu powitały nas urocze panie akwizytorki/naciągaczki czy coś w ten deseń, chcące uraczyć nas pełną torbą gówna. Właściwie perfum.
Perfumy marki udław-się-tym-chłamem w okazyjnej cenie 150 zamiast 200 . No żesz kurde, tylko głupi by nie brał.
No i dlatego ja ich nie mam, bo w zasadzie przecież głupia jestem :-)

Po przejściu przez mniej więcej wszystkie sklepy nie znalazłyśmy nic fajnego. No chyba, że mam liczyć foremki do jajek we Flo, oraz rajtuzy i legginsy  kupione przez Darię w C&A.

No to Karolinka. I wszystkie sklepy z butami. Je-dzie-my !
Kurde, nie ma :C
Nic w CCC, Pumie, Wojasie, Deichmannie...Wszędzie naiwne pytanie o damskie buty w rozmiarze 43, i ta sama odpowiedź " Nie ma. Nie produkują. Szukaj w męskich" . -.-"
Był jeszcze jakiś sklep w którym były buty Nike. Takie :

 Chyba 250. Spoko, w ostateczności mogły by być..

Sklep Reeboka i Adidasa, nazwijmy to ostatnią nadzieją.
I są!  Ładne, mój rozmiar, nie wyglądające (za bardzo) na męskie. Czyli takie :

 :-) Na potrzeby zdjęcia zostały wypastowane.
Dobra, ściemniam. Pastuję je codziennie :D
I zdjęcie z lampą. Niby lepiej widać, aczkolwiek teraz wyglądają dość.. pedalsko :-| I jakaś buraczana poświata, matko..

270zł ( z 350zł o.o)  trochę więcej niż planowałam wydać, ale spoko. Martwi mnie ta cena głównie z tego powodu, że kosztowały więcej niż glany.. :-P
W zestawie były czarne i czerwone sznurówki, włożone razem, aczkolwiek na razie wolę same czarne. Podwójne dziwnie się wiąże.

Kupiłam jeszcze kilka przypinek i TerazRock w Empiku; później trzy pary sznurówek w New Yorkerze. (nie żebym właśnie kupiła buty z dwiema parami).

Później chodziłyśmy jeszcze z Darią  w poszukiwaniu ubrań. Kupiła sukienkę i spódniczkę w H&M , później koszulkę w 5,10,15. Chyba całkiem sporo.

Jeszcze McDonalds ( a jak!) i Snackwrap, później McFlurry ( z chałwą. Omomom. )

Powrót do domu o 19. Baardzo szybko.


2 komentarze:

  1. współczuję z tym problemem z butami...powinni produkowac takie buty ;/ mam sporo koleżanek z rozmiarem42-43 więc raczej jest popyt na buty w tych rozmiarach ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakiekolwiek zakupy w moim wypadku to życiowa tragedia :D Buty nr 43, ubrania w rozmiarze namiotu... Lekka porażka ;-)

      Usuń