niedziela, 26 sierpnia 2012

29 lipca - niedziela

Dziś piękny dzień. Wyjątkowy można by rzec - trzeci rok odkąd Niekryty Krytyk ( czytaj: Maciej Frączyk) nakręca swoje przemyślenia ( i takie tam). To mój osobisty ideał, mistrz, mentor i wyznacznik zajebistości. Autorytet. (Zaraz obok L z Death Note, Litzy, Stephena Kinga i Jokera. I kilku innych, zazwyczaj płci męskiej. )

Pierwszy filmik:


Tak myślę, że pierwszych filmikach próbował być fajny, co nie zawsze mu wychodziło (dobre teksty, wypowiadane jakby mu kij w -niecenzuralne miejsce- ktoś włożył ) ; później Niekryty podniósł poziom, a w ostatnich odcinkach trochę się stacza.
I w pierwszym odcinku nie było cenzury ;-) W przeciwieństwie do moich notek, gdzie najpierw przesadnie usuwałam wulgaryzmy, a teraz mnie to jeb*e ( dobra, dalej cenzuruję ordynarne wyrazy. Chyba spadam na dno.)

Skoro już piszę o "Niekrytym", to jednym z moich ulubionych odcinków jest Czarodziejka z księżyca :-)


 Takie fajne rzeczy kiedyś leciały na Polsacie *w* A teraz ? Teraz można sobie tylko zadać pytanie "Dlaczego ja ?" i jebnąć facepalma.

Wracając do rzeczywistości - bawiłyśmy się z Nicolą ciastoliną. Nie chciała sprzątać, więc powiedziałam, że zaschnie.Wtedy wręcz obsesyjnie pakowała ją do opakowań, krzycząc, że "pozasysa się !"

Po południu pojechaliśmy do Roszkowic. Po jakimś czasie wróciliśmy do domu, żeby.. znowu tam pojechać :-) Tym razem z innym kierowcą (czytaj: Bartek)

I wtedy dowiedziałam się od taty, że my mamy takie ( ruch ręki na wysokość metra powyżej poziomu podłogi) kurczaki.
Bo ludzie pod wpływem alkoholu mówią dziwne rzeczy.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz