niedziela, 26 sierpnia 2012

27 lipca - piątek

Uwielbiam nakładać naczynia do zmywarki. Chyba to sobie wpiszę w zainteresowaniach na facebooku, niech ludzie wiedzą z kim się zadają.

Zmywarka i tak jest spoko. W przedszkolu ( czytaj: kiedy jeszcze nie miałam w domu tej machiny) namalowałam farbami jak pomagam w domu. Praca oczywiście pojechała gdzieśtam na wystawę - ahh, ten talent. ( z wiekiem maleje. Aż doszło do tego momentu w którym jestem obecnie. )
Nigdy nie zapomnę siebie klęczącej na żółtym stołku przed zlewem z naczyniami. Uroczo.
A później miałam zmywarkę. Jako jedyna w pierwszej klasie. Tego też nigdy nie zapomnę.

Dziś "spotkanie klasowe" na grodzie.  Z perspektywy czasu przyznam, że żałuję pójścia na nie. Miałam dobrą opinię o większości klasy, a teraz.. Tak jakoś mi przeszło trochę. Że stękam jak stara debilka o te fajki i piwo? Może. Mi to nie przeszkadza, w przeciwieństwie do dwóch ww. gówien :-)
Fajki &  % wyznacznikiem dojrzałości, a może wręcz zajebistości? Nie sądzę. A jeśli tak, to ja wolę być nie-zajebistym dzieckiem :-)
( Tym co napisałam wyżej nie chciałam nikogo obrazić. Raczej.. wyrazić swoją opinię, czyli to, co robię zawsze. Jeżeli komuś to nie pasuje, to... ma problem :-) )

Razem z Anią wracamy do Polanowic. Z buta ( nikt nie miał odwagi przyjechać po nas samochodem, droga na gród jest po prostu genialne), z obtartymi nogami i oblaną piwem koszulą. Miodzio.

Ania po drodze mi śpiewała. Nie wiem, chyba chciała mi zapewnić jakąś rozrywkę. Tak też można..
W pewnym momencie zorientowałam się, że mam nieodebrane połączenie na telefonie. Oho, opierdziel będzie, jak nic ( z góry tak sobie wmawiam, choć nie wiem o co chodzi). Nie umiałam się dodzwonić, także pół drogi pokonałyśmy zastanawiając się co może być przyczyną tego telefonu. W pewnym momencie mój telefon dzwoni. Sabaton, na pełen głos. Najpierw się przestraszyłam, później zaczęłam grzać jak głupia. ( btw -  przepraszam, że tak późno odbieram. To wina dzwonka :-) )
Obyło się bez ochrzanu. Chwała Bogu.



Tak jak jest, jest dobrze.

4 komentarze:

  1. zmywarka to dobra rzecz, ja niestety nie mam ale jest w planach :D
    fajna notka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Posiadanie takiego sprzętu po jakichś..(liczę) ośmiu latach szału nie robi, dupy nie urywa ;-D To i tak druga maszyna, pierwszą po pięciu latach trzeba było spisać na straty ( była eksploatowana do maksimum możliwości. )

      Ogromne dzięki za miły komentarz :-)

      Usuń
    2. ja bym ją chciała z czystego lenistwa. Jak siedzę sama w domu to mi się nie chce zmywac ;)

      równiez dzięki za komentarz na moim blogu :)

      Usuń
    3. Zawsze można zginąć pod stertą brudnych naczyń. Oryginalnie ;-)

      Usuń