sobota, 2 marca 2013

2 marca - sobota


Może i jeszcze wczoraj chciałam być rebeliantem, nosić glany i tańczyć pogo. 
Dzisiaj natomiast chcę być... łucznikiem. Będę strzelać z łuku do wiewiórek i pomykać na białym rumaku.
Albo nie, tutaj nie ma koni. 
Ale krowy są.
... ( yyy ) Nieważne. Zapomnijmy.

(Ciekawe co wymyślę na jutro.)

A przedwczoraj był tu nawet paw! Nie mam pojęcia skąd, ale po przyjściu do domu zauważyłam, że kury dziwnie głośno "drą ryje" (xD)
Biegałam za nim po całym podwórku. I tak, zrobiłam zdjęcie! 

W takich chwilach żałuję, że mam tylko aparat w telefonie.
Przydałaby się Karolina ( i jej sprzęt :D )



Gdy wczoraj wspomniałam przy Julce o tym, że planuję odnaleźć na strychu łuk i strzały, ta o mało nie zakrztusiła się sokiem. Wyobraziła sobie mnie jako kupidyna. Bardzo śmieszne ;-)

Łuk odnalazłam, ze strzałami było trochę więcej problemów, ale też są. Dwie. Spoko, kiedyś będzie więcej :-)
Przy okazji poszukiwań doszłam do wniosku, że mam fajny strych. Oprócz poziomicy (nareszcie będę miała własną! :D) znalazłam fajny napis:

Czyżby jakaś aluzja do premiera? ;>

Na koniec odkryłam jeszcze zdechłą mysz w kartonie. Ani uciekającej w takim tempie świat jeszcze nie widział.

Włączam Percival i idę z Nicolą na spacer. Przeciągnęłam młodą po wszystkich krzakach, niech wie gdzie są dobre miejsca na bazę :-)
Wzięłam ze sobą łuk, to chyba musiało dziwnie wyglądać.

 
 Nie lubię kwiatków! ( no dobra, lubię..)

 
 Karolina, widzisz gołębnik? ;-P

 Feel like a hunter. I strzała w bucie :-)

 Trafiłam. Na razie nieruchomy cel, ale od czegoś zacząć trzeba.

Najwspanialsze jest to, że filmiki instruktażowe (jak strzelać z łuku) obejrzałam dopiero po powrocie do domu :-) Ale i tak dobrze strzelałam, coś jednak pamiętam z grodu ;-D

Zaczęłam ten post piosenką reggae, przeszłam przez folk metal ; no to na koniec metalcore. I tak nic się kupy nie trzyma ;-)


(I live my life in misery, I'd sacrifice this world to hold you.)
Just sleep tight.


2 komentarze: