Do wstania przed 7 zmusił mnie Dominik, śpiewając "Wstawaj szkoda dnia". Do tej pory zastanawiam się jak on to zaśpiewał. ( nie mówię, że beznadziejnie. Choć to prawda. ) Przynajmniej udało mu się mnie obudzić. I wkurzyć przy okazji.
1 lekcja - WF
Idziemy biegać. Zaliczyć 100m. Przepraszam bardzo, ale.. chyba kogoś porypało. Nie mnie.
Wiatr na dworze wieje niemiłosiernie, ale : 3c musi zaliczyć wszystko. Właśnie w taką pogodę.
(Tak jakby inni nie musieli.)
Jeżeli będę chora to wiem komu mam dostarczyć receptę.
2 lekcja - Lekcja z Jakąś Panią z doradztwa zawodowego czy czegośtam.
To na początek powitajmy Panią gromkimi brawami ( niczym.. Feel albo Marylę Rodowicz ).
I w tym momencie czuję się jak dziecko ze szkoły specjalnej.
Jeszcze czekałam na polecenia typu "zróbcie hałas"ale nie było.
Wszyscy zostańmy inżynierami ;-) Ślusarzami, cieślami, stolarzami, hydraulikami ewentualnie kimś kto ma prawo jazdy kat. B i jeszcze jakiejś.
Humaniści nie mają przyszłości :-D A ja chyba mam na to zwis, bo nie jestem ani humanistą, ani ścisłowcem. Wszystko po trochę. Ale wychodzi na zero ( w tym momencie wyszło na to,że jednak nie radzę sobie z matematyką) . Podsumowując - generalnie jestem nikim :]
Pójdę sobie do liceum. Na Mickiewicza. Bo mnie przyjmą. Na profil :
a) Społeczno-prawny
b) Teatralno-dziennikarski
c) Matematyczno- informatyczny ( Ostateczność. Bo..i tak mnie nie przyjmą xD )
Nie ważne czy wybiorę a, b czy c i tak skończę na kasie w Biedronce. W Polo ewentualnie.
3 lekcja - Wos
Kartkówka. O "potrzebach". Pisana z książką. Teoretycznie odpowiedziałam na wszystkie pytania, ale miałam jedną książkę z Anią ( ona nie ma swojej -.-` ) więc trochę do kitu.
4 lekcja - Religia
"Moja msza święta". Czyli co uczniom klasy 3 c nie pasuje w mszy świętej.Generalnie to wszystko, ale żeby wymienić konkretnie to już jest problem.
Bo kazanie za długie, bo ogłoszenia cośtam cośtam.. Błagam.. Jak już ktoś idzie ten raz na rok (ewentualnie 1/2 na tydzień jak ja; ewentualnie minimum 7 jak Paulina ;-) ) do kościoła, to mógłby "wytrzymać" tą godzinę którą msza trwa.
Oczywiście zawsze najbardziej aktywny udział w rozmowie o tym, że msza trwa za długo, są osoby które w kościele ostatni raz były na bierzmowaniu.
Jak ktoś chce to przyjdzie na mszę, niezależnie od tego czy kazanie będzie pięciominutowe czy trwające pół godziny. A jak nie chce to.. To będzie kombinował. Proste.
Na przerwie w klasie 112 wieszałam z Anią gazetkę o anime.
-może kiedyś wrzucę zdjęcie xD -
5, 6 lekcja - Polski
Tak ładnie napisałam wypracowanie.♥ Pani zachwycona.
5 za wypracowanie, 4+ za resztę sprawdzianu. Tata będzie dumny.
( To miał być sarkazm)
Tak się trochę pobawimy dzisiaj ;-) I bardzo dobrze. Tak się bawi, tak się bawi trze-cia ce !
Najpierw pani podawała początek zdania, naszym zadaniem było podanie przymiotnika na określoną literę. Zaczynamy.
-Koń króla jest... hałaśliwy, halucynogenny, higroskopijny, hipsterski.
-Moja dziewczyna jest... lesbijką ( :-D ), lewa, lepka, laskonoga, lojalna i luźna. Spoko.
-Moja babcia Andzia jest... obrzydliwa, obleśna, ostra, oryginalna, osmarkana, i obsrana ( by Bartek ;-) )
Później historyjka ( notabene bezsensowna. ) Każdy dodaje jeden wyraz. Wyszło.. hm..
" Dziwny dom stał nad rzeką która płynęła szybko w dół. Pewnego słonecznego dnia mały chłopiec skoczył na kamień i zrobił sobie bubę (ewidentnie w tym miejscu wyraz "kupa" byłby lepsze, ale cóż. Bywa. ) która była sina i bardzo go bolała. Nagle pojawił się Spiderman, który chciał zabić dziadka, lecz on był kosmitą., który uderzył głową w chłopca. Nagle z domu wyfrunęły nietoperze które napadły babcię. "
Na zadanie domowe [na kiedyś] mamy napisać opowiadanie fantastyczne. Hm. Mam to potraktować jako wyzwanie ? :)
Wracam sobie spokojnie do domu prawie spokojnie do Domu. Bo akurat tym samym autobusem wracała Daria. Dom zamknięty. No to do biura, w końcu to kilkaset metrów tylko.
Taty nie ma. A ja już miałam przygotowaną formułkę którą miałam wygłosić.Tak na jednnym oddechu. Konkretnie :
"Zwracam się z uprzejmą prośbą o udostępnienie kluczy do budynku mieszkalnego w Jakubowicach numer 16 c".
Wróciłam do domu z Darią i potrzebą fizjologiczną.
Jak już przyszedł tata, otworzył drzwi i weszłam do domu to poszłam spać. I spałam, spałam spałam, pewnie coś zjadłam , napisałam notkę i.. spałam? Poszłam uczyć się z historii. Do północy. Bez napoju energetycznego. Hardkor.
Życie ucieka tak szybko,
a ja wciąż marnuje swój czas
dla kobiet i brudnej forsy
patrzę się śmierci w twarz
moje serce dawno już pękło zapomniał o mnie Bóg też teraz o nim nie myślę, gdy lufę wkładam do ust.
Wstałam. Jest to jedno z największych osiągnięć jakich dzisiaj dokonałam.
Jedziemy na wycieczkę, la la la..
Przydałoby się coś do żarcia. Ruszam zatem na podbój jednego z Byczyńskich supermarketów. Chipsy czy ciastka ? Zdrowy rozsądek zapewne podpowiadałby mi, że nic. Niestety ja takiego nie posiadam więc padło na ciastka.
Czas spędzony w autobusie został spożytkowany głównie na jedzenie i rozmowy na temat pań stojących przy drodze. Nie moja wina, że każda wycieczka dalej niż za Opole kończy się na tym temacie. I to nie ja zaczynam te rozmowy.
Jesteśmy na miejscu. Czyli w Muzeum Wsi Opolskiej.
Co będziemy tutaj robić ? W czasie 3 godzin możemy sobie chodzić, zwiedzać, rysować, malować, szkicować albo pójść do toalety. Co kto lubi.
Poszłam z Anią i Julką do jednej z "chat". Pani przewodnik udzieliła nam bardzo wyczerpujących informacji dotyczących zwiedzanego przez nas obiektu. Niestety niewiele zapamiętałam. To przez to, że jak do mojego mózgu próbuje się dostarczyć zbyt wiele informacji na raz, to on się przegrzewa. I wyłącza. I pozostaje tylko głupawy uśmiech na mojej twarzy.
Mijałyśmy kolejne izby, kościół, młyny. Zatrzymałyśmy przy kapliczce w celu zrobienia jej szkicu. Julce i Ani ten plan się powiódł, mi niestety zamiast kapliczki wyszła cegła.[Pierdzielę, nie rysuję] Stwierdziłam,że mogę narysować kosz na śmieci, ewentualnie plastikową butelkę leżącą obok niego, ale kapliczka przerasta moje umiejętności.
Julka : Chcecie sezamki?
Ja: Mhm. A chcesz ciastko?
Julka: No, później. A ty Ania ?
Ania: Nie. Bo ja nie mam ciastek.
Ania nie ma ciastek, za które chciałaby się wymienić. Nie no, w sumie jak już musisz to trzeba było nazbierać kamyków i nimi zapłacić. :-)
Julka : A sezam się nie trawi. Bo jest ..( z czegoś tam, Julka wie, ja niestety nie mam pojęcia ). Będą ziarenka w kupie!
Ziarenka w kupie.Tak niewiele potrzeba, żeby sprawić Julce radość ;-)
Następnie zatrzymałyśmy się przy młynie. Miałyśmy go rysować. Ja odwróciłam się w drugą stronę i zamiast młyna wyszły jakieś chaty. Bywa.
Kolejna chata do naszkicowania. Dość nędzny ten rysunek wyszedł, jednak nie mogę narzekać, bo zaraz Julka wypali do mnie z tekstem "Nie pyskuj".
Znalazłam w torbie swojego "einhorna". W sensie Twilight Sparkle ;-)
Ilona : Po co Ci to? Na szczęście?
Ala: Nie, na pecha.
:)
W drodze powrotnej powrócił temat poruszony już wcześniej.
Ania zrobiła mi warkocze ( które po chwili wyglądały jak dredy).
Dziewczyny z tyłu najprawdopodobniej stały.
Z przodu jakieś dzieci puszczały największe przeboje "one direction" ( czy jakoś tak. Nie mam ochoty sprawdzać jak to się pisze. Głupi zespół. Dlatego napisałam z małej litery. Haha ha. Ha.)
Magda czytała jakąś mangę, cały czas była strasznie nią podekscytowana. Podjarana sumie.
Wracamy do Byczyny. Poszłam do gimnazjum po gitarę. W drodze do przedszkola Maciek i Daniel poinformowali mnie, że gitary nie będzie. Kurr... No nic, biegnę jak nadpobudliwe, otyłe dziecko przez park, z nadzieją, że może jednak zdążę na autobus. W dupie, nie zdążyłam.
Przesiedziałam godzinę pod Grodzką. Początkowo nawet nie potrafiłam się złościć na Paulinę, jednak później stwierdziłam, że jak ją znajdę to.. zabiję zjem. ( Uważaj. ;-) )
Po powrocie do domu odrabiałam zadanie z wos`u i kończyłam gazetkę o anime.
Chyba tyle. Się rozpisałam. ( Tak, to był sarkazm.)
Obiecuję, że kiedyś urządzę wszystkim takie piekło, przy którym historia z "Sali Samobójców" będzie jak bajka na dobranoc.
5000 wyświetleń, których ( wbrew pozorom) sama sobie nie nabiłam ;-) ( Nie będę oszukiwać samej siebie, od początku mam ustawione, że moje wejścia na blog się nie liczą.)
Hm.. 5000 wejść ( w tym momencie 5012, wczoraj : 51- ktoś najwyraźniej bardzo dużo razy odświeżał stronę ;-) )
Liczba postów : 195
Pierwsza notka : 12 listopada 2011 r :-D ( Czyli jakieś..po dokładnych obliczeniach to będzie jakieś... Pół roku ? i dwa dni :-P )
Jeszcze w sumie mogę obliczyć średnią ilość wyświetleń przypadających na jedną notkę. Później na jeden dzień.. I tak dalej :)
Dobra, nie będę się już tak zachwycać liczbą 5000, jak będzie 10 000 to pogadamy ;-)
Tylko ja potrafię ugotować budyń który pachnie, a nawet smakuje jak powinien, ale nie bardzo wygląda. Taki rzadki, konsystencja bardziej przypominająca mleko. Chyba powinnam się przyzwyczaić do tego, że jestem wyjątkowa na swój sposób i umiem robić dziwne rzeczy. Bo.. budyń w stanie płynnym ? (Może powinnam jeszcze zaznaczyć, że ja go jednak ugotowałam. Może ktoś nie wie..) To wszystko wina tego,że instrukcja była w języku szatana. To znaczy po niemiecku.
Dowiedziałam się, że mam fajną koszulę. Cieszę się z tego powodu prawie tak samo jakby nie było lekcji. Chociaż jednej. Gdzieżby, nauczyciele są nieśmiertelni..
Patrycja: Fajna koszula. Skąd masz ?
Ja: Z domu
P: Konkretniej?
Ja: Z szafy :-D
P: Coco Chanel ? Maciej Zień ? Eva Minge ?
Tak, Aleksander McQueen od razu ;-)
1 lekcja - Polski
Dlaczego ja cały czas śpiewam " Mimo, że zgubiłem się, mimo, że zabrnąłem w mrok, wymieszałem z błotem krew, ocaleję mimo to!" ? Tak w zasadzie to nie śpiewam. Nucę. Gdybym śpiewała to wyrzuciliby mnie z klasy. Przez okno.
Oprócz omawiania czytanki rozmawialiśmy o różnych głupich przyczynach śmierci. Głupich chyba nie znam. Ale ponoć najlepszy to tabletki popite %.. ;-P Spoko, z moim szczęściem i tak tylko zwymiotowałabym taką mieszanką.
2 lekcja - Muzyka
Pan: Dziewczyny, zajmijcie się Sebastianem i Kacprem
Magda: Ja Sebastianem !
Tomek: Ja Kacprem !
Chyba zrezygnował, bo zamiast niego poszła Ewa. Tańczyli belgijkę. Mina Kacpra w trakcie tańca - bezcenna.
Część klasy na następnej lekcji śpiewa " Koko Euro Spoko".
Pozwolę sobie zacytować " Będą jaja".
Zobaczymy.
Najprawdopodobniej na koniec roku z tego przedmiotu będę miała 6. Zdziwiłabym się gdyby było mniej. W końcu - mój talent do gry na gitarze.. I do śpiewanie.. Niejeden (głuchy, ewentualnie narąbany menel) pewnie mi zazdrości ;-)
Przerwa.
Julka: Chcecie jutro jechać na plener ? W trakcie lekcji..
W czasie lekcji ? No to raczej, że jedziemy :-D
Właściwie to zbyt dużo nie wiem, ale.. nie będzie lekcji. Wystarczy.
3 lekcja - Godzina wychowawcza
Wycieczka. Jedziemy? Nie jedziemy. Nie jedziemy ? No. ( tego co napisałam w tej linijce nie trzeba rozumieć. Sama tego nie ogarniam.)
Zagramy w skojarzenia.
Pani: Zaczynamy "Weekend" a kończymy..
Bartek : Kacem !
Nie. Dziećmi z Bullerbyn. Też można.
Moich skojarzeń nikt ( prócz mnie) nie był w stanie ogarnąć swym umysłem. Zbyt ograniczeni ludzie.
A tak serio - w sumie mieli prawo nie rozumieć. Spokojnie, wyjaśnię.
Weekend → Kręgi Biblijne ( :-D ) → Sobota ( No.. po kręgach jest już zazwyczaj sobota. Nie ? ) → Ogródek ( bo byłam na ogródku. Fasolę sadziłam...) → MDP ( No było.. "Obowiązki" ) → Wyciąganie kamieni z ziemi ( robiliśmy to niczym "Dzieci.." → Dzieci z Bullerbyn
Dobra. Moja logika przerasta nie tylko pozostałych uczniów 3 c. Sama siebie przerażam. Im dłużej się nad tym zastanawiam tym bardziej tego nie ogarniam :-P
Drugiego skojarzenia ( od książki do siniaków) może już lepiej nie będę tutaj pisać.. Dla własnego dobra :]
4 lekcja - Matematyka
Ania pisała mi po ręce.
Mam teraz niemalże "rękaw" ( tatuaż w sensie).
Konkretniej :
- królika ( z żółtą sierścią..)
- "Jezus przyjdzie w glanach, bo czasy są ciężkie" ( mam to napisane na zeszycie do notek)
- " Trzeba uprzytomnić sobie, że nawet kiedy wszystko straci sens, znajdziesz przestrzeń, gdzie wielka wiara tłumi lęk" ( j.w. Właściwie już wszędzie to mam napisane)
- znak obrony cywilnej. Zawsze o tym marzyłam
Jak będę duża, to zrobię sobie taki . No sorry, Ania mi takiego nie narysuje :-D
5 lekcja - Edb
Kartkówka być może kiedyś. Super, cieszę się ogromnie.
Co my robiliśmy... Temat był chyba o dezyn..-sekcji, -fekcji.. (?) Coś w ten deseń.
6 lekcja - WF
Pobiegamy sobie.
Mam tutaj teraz się rozpisać jak bardzo się z tego cieszę ? Chyba nie muszę.
Niby tylko 60 m, ale ja po 10 zaczynam sapać, tracić oddech. Po 50 zbiera mi się na bełta. A po 60 jestem wkur..wkurzona.
7 lekcja - Wdż.
Dziwna zabawa ( coś w stylu " przedszkolaki się bawią" ) z panią z doradztwa zawodowego.
A później druga " zabawa" polegająca na układaniu swojej.. jakiejś drogi... Cholera wie co to było. I każdemu kto przeczytał to co mu tam "wyszło" trzeba było bić brawo.
Jak w szkole specjalnej.
8 lekcja - Zespół
Gramy "Koko euro spoko"
Nie no, istny szał. A mogę wyjść ?
:-)
W autobusie kierowca pokazywał jakimś dziewczynom, z podstawówki do czego służą poszczególne przyciski koło kierownicy ( otwieranie drzwi, i takie tam "bajery". ) Ciekawe czy jest tam też coś w rodzaju przycisku powodującego rozsadzenie autobusu....? :->
Pewnie nie ma. Można zrobić.
Wróciłam do domu, ogarnęłam kuchnię żeby nie wyglądała jakby przeszło przez nią stado dzików.
Słuchałam muzyki, rysowałam ( wszystkie dzisiejsze "szkice" nadają się jedynie do spalenia)
A teraz idę oglądać "Anioły i Demony." I się zapcham kisielem. Nie mam w domu kisielu. Ostatecznie płatki też są ok.
A tak w ogóle to jestem "upośledzonym dzieckiem". Miło mi. Dziękuję, dobranoc.
Nie byłam rano w kościele. Można mnie hejtować, jestem uosobieniem zła :-)
Nie chciało mi się wstać, umówiłam się z tatą, że pojadę na mszę do Byczyny. "Umówiłam" - w sensie poinformowałam go o tym. :-)
W zasadzie to nie wiem czemu nie wstałam na tą 8:30, bo i tak mniej więcej o tej godzinie byłam już na nogach. Poszłam sprzątać kuchnię i robić kluski. Kiedy policzyłam, że jest ich 27 zastanawiałam się kto to zje. ( btw - zjedli ! chyba cztery tylko zostały. Się wyrzuci ;-) )
Poszłam do pokoju pograć trochę na gitarze. "Przeżyj to sam". Jak gram, jeszcze na dodatek śpiewam to wydaje mi się,że to jest przykre. Gorsze nawet, niż taki zespół akordeonowy rumunów z powybijanymi zębami.
Zasnęłam. Nic mi się nie śniło. I dobrze chyba, bo jak mi się przypomina ten sen "o mojej śmierci" to słabo mi się robi. A jeszcze wczoraj chciałam drugi raz czytać "Wielki marsz. Znając życie za niedługo i tak naczytam się horrorów, a w nocy będę schizować...( Albo i nie. Obroni mnie różowa pościel i miś :-D)
Wstałam na obiad. Później układałam magnesy na lodówce ;-)
Przyjechała Nicola, z odwiecznym pytaniem "Ciemu?" :)
O 16:30 pojechałam z tatą do Byczyny. W drodze opowiadał mi coś o gołębiach, o zegarach i Taurisach.. Blah, blah :) Jak będę duża to zostanę gołębiem.
Przyjechałam pod kościół, i.. lekki zonk. Ludzie z niego wychodzą bardziej, niż idą w jego stronę. Sprawdzam ogłoszenia i stwierdzam,że jestem debilem - msza była o 16.
Poszłam usiąść na ławkę obok ratusza, zastanowić się co mam robić.
O 17 usłyszałam fałszowanie organistki. Czyli jednak msza jest ;-)
Nie no, w sumie do jej śpiewu nic nie mam, ale Ave Maria w jej wykonaniu mnie powaliło. Ogólnie razem z księdzem proboszczem tworzą wspaniały duet :-D
Po mszy Paulina postanowiła, że nie pozwoli żebym sama łaziła po Byczynie i .. chodziła ze mną :-)
Z jej opowiadań wynikało,że zrobiła rozróbę w kościele, bo.. mniej więcej kopnęła w kadzidło. Lol :D
Poszłyśmy do parku, gdzie spotkałyśmy "jej kolegów". ( Oj dobra, wierze, że ich nie znałaś wcześniej :-) Naszych kolegów już w sumie :-D
Jakiś koleś: <wskazując na jego kolegę > : Czy on jest ładny?
Paulina: Wszyscy jesteście ładni
Rycie i idziemy dalej ;-)
Zaczęli coś mówić dalej, jeden z nich wyskoczył z tekstem "zaprosiłbyś koleżanki na frytki"
Paulina : Będziemy się za was modlić.
A później do mnie " Ale frytki bym zjadła" xD
To co, wracamy ? ;->
Poszłyśmy do żabki po napój energetyczny ( muszę się uczyć na edb -.-`)
W drodze powrotnej ( w stronę.. tam gdzie czekał na mnie tata, czyli na parkingu koło Grodzkiej) znów mijaliśmy naszych nowo poznanych kolegów. Tym razem proponowali piwo. Ło, istny szał. Aż żałuję, że nie miałyśmy więcej czasu ;-)
Po powrocie do domu dowiedziałam się,że Mateusz z Ewą zrobili grill w piekarniku. Ej, ja zawsze tak robię :-P
Rozmawialiśmy o tym kto od kiedy miał komputer. My od 2000 roku, Ewa od 2001. Jesteśmy lepsi. I jeszcze słynne "Możesz bezpiecznie wyłączyć komputer" :-)
Tak sobie muzyki słucham trochę ;-)
"Mówią, że stworzenia panem człowiek jest
Nie wiem który, nawet nie chcę drania znać
Cieszą się, że obecny świata stan
To dorobek kilku ładnych setek lat A tymczasem nocne niebo cierpi wciąż na łuny brak
Więc uczyńmy to, co trzeba, stos ustawić przecież łatwo tak!
Gdy skona ten zepsuty świat
Pełen laickiej filozofii
Wydamy bal!
W złotych półmiskach ignorancja
Głupota - najważniejsze z dań
Utuczą nowy model państwa
Co powstaje w naszych..."
Przypomniało mi się - miałam zdjęcia dodać. Kiedyś. Więc dodaję :-)
To są żółwie. Jakby ktoś nie zauważył.
A to jest zdjęcie robione na piaskarni. No. :)
Ciężka rozkmina nad tym co oznacza "Powerscreen"
"Power " to wiem.. "Screen"..Hm, jak ""Print Screen". No. To wszystko jasne :-)
Wstałam w okolicach godziny 10.
W ramach śniadania przyswoiłam dwa batoniki, które nie do końca wiem czemu leżały na moim biurku.(Co mi tam, nie jadłam kolacji. Tak, tak tłumacz się. A dupa rośnie.)
W zasadzie nie robiłam nic ciekawego, jakoś specjalnie wartego zwrócenia na to uwagi. Przez całe rano śpiewałam
"więc nie bój się deszczu, bo ja jestem deszczem, co pada na twoje włosy i na twoje ręce."
Najlepszy w tym wszystkim jest fakt, że dopiero w czasie sprzątania kuchni zauważyłam,że pada deszcz. Konkretnie w czasie sprzątania lodówki. Tak dokładniej, to kiedy wyszłam na dwór wyrzucić zepsuty ser.
(Tak, wywaliłam go w krzaki. Jak zwykle zresztą. Dla sąsiadów. - w tym momencie się popłakałam) No dobraa...wyrzuciłam go do śmietnika . Także, Babuś jakbyś chciał, to on tam dalej leży.. ;-D
Jak już mówiłam cały dzień był pełen szalonych atrakcji.
Sprzątanie kuchni gdzie entuzjastycznie powitały mnie spleśniałe produkty spożywcze :-) ( Nowy rodzaj pleśni - zielononiebieska. Czad.) Mam wrażenie, że ta kuchnia, razem z innymi pomieszczeniami kiedyś zarośnie. I będziemy się przemieszczać po lianach zawieszonych na lampach. W łazience będzie ciężko, bo tam są halogeny, ale spoko, dam radę. (Bredzę chyba, nie?)
Później w ramach rozrywki sprzątałam duży pokój. Ścieranie kurzu, zamiatanie podłogi. Normalnie wszystko co kocham. ( Uznajmy,że włączony telewizor to była rozrywka)
O 12 poszłam spać. Na półtorej godziny tylko. Wstałam, żeby posprzątać pokój. I słuchać muzyki.
Robiąc porządek wśród kartek przyczepionych na mojej tablicy korkowej analizowałam tekst piosenki "Pierwsze wyjście z mroku". ( wiem, że to jest niezwykle interesujące.)
"Zwyciężą ci, co nienawiścią silni szydzą z innych" - tak mi się przypomniały tępe cioty z 3e... Hm, może dla własnego dobra ( albo : dla własnego dobrego samopoczucia) nie będę się wgłębiać w ten temat. Amen.
Ja jestem uczulona na sms`y od heyah czy T-mobile. Jak słyszę sygnał wiadomości to pierwsze co przychodzi mi do głowy, to rozwalenie telefonu o ścianę. Nie tym razem. ( Krakać nie chcę, ale od.. wczoraj xD nie dostałam wiadomości od operatora. Zapomniał o mnie ? :-) )
Po pokoju nadszedł jeszcze czas na ogarnięcie łazienki. Kurcze, jakie to wsztystko jest interesujące. Ale co pioradzę na to, że przez cały dzień oprócz zjedzenia batoników ( no i kanapek wieczorem) spania i sprzątania, nic więcej nie robiłam.
Jedynie wieczorem usiadłam przed komputerem i pisałam notkę z piątku. Ale to też było piękne, bo grałam dwie godziny i.. o 19 poszłam spać. Do 21 :-)
A w nocy się dziwię dlaczego nie umiem zasnąć. Btw- około północy miałam ochotę żeby sprawdzić w słowniku co to znaczy "enjoy".
Bo ja taka dziwna jestem...
"Wymieszałem z błotem krew
Ocaleję mimo to!
Trzeba uprzytomnić sobie, że
Nawet kiedy wszystko straci sens
Znajdziesz przestrzeń, gdzie
Wielka wiara tłumi lęk"
Czy ja już mówiłam, że tym co lubię robić najbardziej, jest uczenie się do późna? Tak do 1:30 przykładowo. Nie mówiłam ? No bo to w sumie nie jest prawda.
Zakuwałam dział "ekologia" (tylko do wpół do drugiej, bo energetyka jakoś pod ręką nie miałam) na wszystkie znane mi sposoby. Uzupełnianie nieobowiązkowych ćwiczeń, robienie notatek ( 5 stron A4 ;-) ), czytanie podręcznika ( jakieś 9 tematów) i notatek z zeszytu. Jak już mi się wydawało, że coś umiem poszłam spać.
A, jeszcze dźwięk budzika zmieniłam. Btw - jest mi smutno, jak ustawiam budzik i dowiaduję się, że mam 5h snu.. :( Bo to przykre jest. I chore.
Mam uczulenie na pyłki, kamienie albo Darię. ( Obstawiam Darię. Do unicestwienia). Inaczej nie umiem wytłumaczyć faktu, że w drodze na autobus kichałam jakieś 20 razy.
1 lekcja - Matematyka
Patrycja i Klaudia zbierały zabawki dla dzieci z domu dziecka. A więc coś tam przyniosłam. M.in. książkę. Którą Ania zabrała i czytała w czasie lekcji. Ona się dość dziwnie zachowuje.. Czyta książkę dla dzieci w wieku przedszkolnym ... Schowała ją za monitorem stojącym na biurku nauczyciela i myśli, że tego nie widać :-)
"Leciał i leciał i leciał coraz szybciej i szybciej i szybciej - zapisz sobie ten cytat, dziecko."
-Polecenie wydane przez Anię w czasie czytania ww. książki.
No ok, zapiszę. Miała pod ręką dwa cyrkle i chyba nie chcę wiedzieć co by mi zrobiła gdybym tego nie zapisała.
Jak Ania pisze szybko, to wygląda jak pismo jakiegoś niespecjalnie bystrego ucznia OHP czy tam zawodówki.A jak ja szybko piszę to.. Nie da się z tego rozczytać :]
2 lekcja - Historia
A w czwartek sobie napiszemy kartkówkę. M.in o tych Dzieciach z Wrześnio. Teraz już wiem,że one się nie chciały dać zgermanizować. I nie chciały się modlić po niemiecku.
Nie wiem czy ja modliłabym się po germańsku. Przede wszystkim, zacznijmy od tego , że nie umiem ;-)
Ale umiem.."Ojcze nasz" po Kaszubsku. Uczyłam się w pierwszej klasie. ( Łojcze nasz jaci jes w niebe niech się śłięci Twoje miono, niech przyńdzie Tłoje królestwo, niech mdze twoje łyly...- tak to szło. Szał, nie ? )
3 lekcja - Biologia
Testu nie ma. I chwała Bogu, bo jakby był, a ja napisałabym na kolejną 4 czy 4+ to szlag jasny by mnie trafił i wyskoczyłabym z dziesiątego piętra. ( Jeszcze nie wiem konkretnie skąd, ale zdesperowany człowiek umie zrobić wiele rzeczy :- ) A tak to się douczę jeszcze. Muszę.
Rozwiążemy test. Na ocenę, ale można korzystać z książki. Kurcze, jednak te ( liczę ) ponad trzy godziny nauki nie poszły na marne. Coś pamiętam.
Magda: Jaka to roślina "mikoryza" ?
O lol. Magda co ty bierzesz ? :-D
Mam proponowane 4/5. Życie jest piękne !
(Przynajmniej teraz, na koniec i tak dostanę 4. Nie jestem pesymistą. Realistą raczej.)
1 miejsce w konkursie za album ( eko tydzień) Nie no, szał jest ;-) Z tego co pamiętam robiłam go w nocy. Ale jak widać jestem mistrzem xD ( Ewentualnie konkurencji po prostu nie było :) )
Za "Eko tydzień" nasza klasa ma 2 miejsce.( W sumie 95 pkt chyba :-) 5 punktów mniej niż pierwsze.Bywa. )
I w tym momencie chciałam coś napisać. Ale zaraz Patrycja napisze, że jestem narcyzem.. W sumie to "traktuję to ciepłym strumieniem" ( czytaj: leję na to) więc napiszę.
Większość rzeczy zrobiłam sama na ten cały konkurs.( No bo sorry, tak szczerze mówiąc to oprócz mnie tylko Ania i Magda uczestniczyły w tym, konkretniej w zbiórce plastiku. )
Recykling - tylko ja oddałam pracę. Album - ja. ( Za to 40 punktów); Plastik - już mówiłam, tylko Ania, Magda i ja przyniosłyśmy butelki, reszta najwyraźniej pije wodę ze studni ; Puszki - ja przyniosłam. 12, po napojach energetycznych :-D Reszta nie przyniosła ( pewnie cena złomu gwałtownie wzrosła i żal im było przynieść); Plakat "wykonany przez całą klasę" - zrobiłam sama. Taki trochę do niczego, ale 10 pkt jest.
I co, jestem narcyzem, nie ? Bo dostrzegam,że wszyscy wszystko mają tam gdzie kręgosłup traci szlachetną nazwę, i tylko ja się angażuję? Luzik.
I już widzę teksty w stylu "nie przyniosłem, bo nie wiedziałem". Tak bo to była tajemnica, a te wszystkie plakaty powieszone w szkole były częścią tego sekretu.
4 lekcja - Religia
A mieliśmy nie iść na dwór ;-)
Patrycja pisze sprawdzian. Na kolanach. Klęczy na kolanach, przed ławką xD Jakby się modliła, żeby coś napisać.
Do gimnazjum przyszły dzieci z przedszkola. Nie wiem po co, znając życie jakaś nowa reforma edukacyjna się szykuje. ( Ewentualnie "dzieci przyszły odwiedzić rodziców, zobaczyć gdzie się uczą" ;-) )
Żal mi tych dzieci. Przekraczając próg gimnazjum traci się szanse na jakąkolwiek normalność.
Jak one tam wchodziły to wyobraziłam sobie, że wchodzą do komory gazowej...Pewna śmierć.
( powiedzmy, że moja chora wyobraźnia to efekt trzech lat w gimnazjum).
Magda i Oliwia poszły do sklepiku po lody dla całej klasy. 11, lol.
Na przerwie po rozmowie z Anią wyszło na to, że jadę do niej. A później na mszę, albo na koncert. Się zobaczy.
5 lekcja - Chemia
Nie do końca wiem o czym był temat który mieliśmy opracować. Skupiłam się raczej na Patrycji i jej zdawaniu kartkówki ( metanol, etanol i takie tam fajne rzeczy)
Z jej odpowiedzi wynikało,że :
-Nie ma pojęcia ,że glukoza to cukier. Później "jej się przypomniało".
-Alkohol jest w lekach. Dobrze ! W sensie ponoć dobrze powiedziała.
-Wino można zrobić ze skorupiaków xD
-Coś o procesie na literę "f". Odpowiedź Patrycji : Fotosynteza. Foto to jest światło. No ok..A fermentacja ? :D
Więcej nie pamiętam ale to jest masakra :-D Geniusz się w Tobie kryje. Potencjał masz.
( A ja mam dziwne poczucie humoru ]:->)
6 lekcja -Polski
3/11 osób ma zadanie. W tym ja, ale moje to.. to jest coś dziwnego. I chyba mam szczęście bo nie musiałam czytać.
Nie musiałyśmy zostać na dodatkowym polskim :-D ( Nie żebym miała coś do polskiego, ale.. chyba faktycznie mam szczęścia ;-) )
Po lekcjach pojechałam do Ani. Jej tata zrobił placki ziemniaczane. I oczywiste pytanie, które musiało się pojawić - " Nie lubisz placków? " No nie lubię. Za%#8!3 Anię.. Dała mi jednego i jeszcze z wredną miną zapytała czy chcę jeszcze :-P A sama nie jadła. Świnia.
Oglądałyśmy "Kto nigdy nie żył". Co z tego, że już widziałam ten film ? Fajny był, mogę obejrzeć dwa razy. Ewentualnie siedem.
Moja reakcja jak znalazłam tą piosenkę - o kurde, na Vivie puszczali kiedyś muzykę a nie tylko porno. (No w sensie te teledyski wspaniałe -.-`)
"Uśmiech się, policz dobra czas
Zły duch mieszka tak daleko stąd " ;-)
Jako, że Ani w domu nie było zbyt wielu chętnych na placki ziemniaczane jej tata wymyślił prażuchy.
Miałam za zadanie obrać cebulę i pokroić. Oł jea, czuję się potrzebna :-P
Kroję, oglądam film , nagle za plecami " Nie tak drobno!" . Wcale się nie wystraszyłam. Wcale. Ale palce mam jeszcze wszystkie ( może przez to, że nóż który Ania mi dała był.. średni :-) )
Wymiękłam po pokrojeniu ¾ cebuli.
Zabrałam Ani miotłę i poszłam pozamiatać jej pokój ;-P Niech się cieszy, że nie wiem gdzie w jej domu jest mop. ( Jeszcze. Kiedyś się dowiem :-D )
Ania : Ej, my miałyśmy aborcję zrobić
Ja: To co, idziemy do pokoju ?
Tak nie do końca aborcję. Raczej artykuł o niej ( jedno z zadań Ani żeby w harcerstwie mieć.. cośtam, nie wiem jak to się nazywało)
W każdym razie robienie "aborcji" skończyło się na przepisaniu jakiegoś cytatu z YouCat.
Około 17:30 definitywnie zostało stwierdzone, że jedziemy z Anią i jej rodzicami na "koncert" który zaczynał się o 18.
Chwilę po rozpoczęciu dojechaliśmy. Idziemy po bilety, ja kupuję swój.
Tata Ani: Ale ja Ci Ania już kupiłem
Taki zonk
Mama Ani: Kupiłeś 3. Za dużo słońca...
Za dużo ;-)
Gdy przyszliśmy na miejsce akurat grało Pajujo. Prawdę mówiąc reggae to nie jest jakiś mój ulubiony gatunek muzyczny, ale w sumie to też trochę ska więc da się słuchać ;-)
Z piosenek kilka nawet znałam :) "Mucha", "Zielony rower dziadka", "Malowana reggae", "Roślina wesoła"
Ania : Bujaj się !
Ja: Sama się bujaj...
;-)
Stałyśmy niemalże pod samą sceną. 3/4 rząd, przed samym środkiem sceny. Wszystko było widać wręcz perfekcyjnie :-)
Później występ Sound and Grace
( tak się zastanawiam, czy to filmik z bisu, czy z pierwszego razu jak wykonywali tą piosenkę)
A na sam koniec Piasek
Tłum szalał, zapalniczki poszły w ruch xD
Koło 22 byłyśmy jakoś w 1/2 rzędzie. Ludzi coraz więcej, my coraz bliżej sceny. Luz.
Mam niby jakieś zdjęcia, ale na telefonie, jeszcze nie mam ich na kompie. I wątpię w to ,że kiedykolwiek je tu wrzucę :-P
Do domu wróciłam23:30. Zmęczona jak nie wiem co. Nie wiem czym. Bujaniem się chyba :)
Wieczorem wpadłam na ambitny, wręcz szatański plan uczenia się biologii. W końcu fajnie tak, powtórzyć chociaż część wcześniej, żeby mieć mniej nauki w czwartek.. Wyszło jak zwykle - przeczytałam podsumowanie działu i zasnęłam.
7:13 - Genialne pytanie : Ej, Ania .. A ty idziesz do szkoły ?
No więc wstałam jakieś.. trzynaście minut za późno. Wprawdzie słyszałam budzik o 6:30, ale.. jakoś tak się przyzwyczaiłam do tego "Cotton Eye Joe", że po prostu olewam go i śpię dalej. Dzisiaj zmieniam dzwonek na Sabaton. ( Tata i cała reszta domu dostanie zawału xD )
"O jak mi niedobrze" Kuźwa, do tej pory zastanawiam się, dlaczego zachowywałam się na wf jak dziecko z adhd.. Dzięki mojej nadpobudliwości mam zakwasy. W prawej nodze, po lewej części brzucha. Generalnie to wszystko mnie boli.. Eh.
1 lekcja - Niemiecki
Mamy przyzwolenie na pisanie słówek w zeszycie. (Dzię-ku-je-my ?)
Dezodorant rozpylony w klasie daje podobny efekt co gaz łzawiący.. Czy tam rozweselający ;-)
2 lekcja - Historia
Germanizacja, rusyfikacja. Jakieś dzieci z Wrześni. (Ja jestem dzieckiem z września...To chyba nie to samo :-P )
Pani: Kanclerz Prus..
Patrycja : Angela Merkel!
Pani: Otto won Bismarck..
Była blisko.
3 lekcja - Matematyka
Polecenie : znajdź kąt prosty w ekierce. Takie zadanie na miarę ucznia gimnazjum ( dla niektórych i tak za trudne)
Ania : Gdzie tu jest kąt prosty?
Ja: Głupku, ty kątomierz trzymasz...
Znalazła. Na półokrągłym kątomierzu. Można.
4 lekcja - WF
Proszę Paniii...
Skok w dal. Musiałam "skakać" dwa razy ( o dwa za dużo) z powodu tego, że prawie umierałam na zakwasy.
Coś koło dwóch metrów ..xD Żal mi siebie.
5, 6 lekcja - Technika
"Zbyt mała wilgotność powoduje pękanie drewna, zbyt duża - paCZenie się" :-)
Oliwia : Ja chcę się dowiedzieć czy coś mi brakuje"
Tak myślę.. Nie, niczego ci nie brakuje ;-D
7 lekcja - Geografia
Pani: Nikogo nie słyszę! Co ja plotę, przecież cicho jest...
Ja: To z przyzwyczajenia..
I W tym momencie bawiąc się moim Twilight Sparkle poczułam na sobie wzrok. Pełen chęci unicestwienia mnie. Bywa.
Ostatnio byłam jakaś "dziwna" ( nie potrafię przypomnieć sobie co dokładnie Pani powiedziała .. )
Że.. nadpobudliwa... czy coś ? :D ( Patrycja - jak pamiętasz to mi na gadu napisz :-P )
Patrycja się ze mnie śmieje, że lubię pająki.Każdy jak o tym myśli to od razu widzi przed oczami nie wiadomo jakiego ptasznika czy inne ogromne pająki. Niestety raczej nigdy takiego mieć nie będę - tata padłby na zawał ;-)
Wracając do tematu - ze mnie się śmieje, a jej zainteresowania sprowadzają się do średniowiecznych latryn.
W domu stwierdziłam ,że boli mnie wszystko. Tak generalnie to umieram. Idę spać.
Wstałam około 19 żeby zobaczyć namalowanego farbami przez Nicolę chrabąszcza. ( Tio raczej wygląda jak..Piękna, brązowa plama :-)
Idę "kuć" biologię. Żeby z tej czwórki się jeszcze nie zrobiła trója na koniec roku...
"Wydaje mi się , że coś potrafię
Wydaje mi się że coś umiem
Wydaje mi się , że w coś wierzę"