Po pięciu godzinach snu człowiekowi może wydawać się, że nie żyje.
Jak ja mam ochotę położyć się wcześnie spać! Szczególnie wtedy, kiedy mam dużo do zrobienia.
Po pierwsze - nauka. Teoretycznie prosty dział biologii - ewolucja. W praktyce, czyli na sprawdzianie pokazałam to co potrafię. A właściwie to, czego nie potrafię. A nie umiem wiele ...
Drugą rzeczą którą miałam do wykonania był miś dla Marty, bez którego miałam nie przyjeżdżać do Wrocławia. Zatem - szyję. Jak chcę to potrafię, gorzej jak chcę, a nie mam siły. Gdy już prawie uszyłam całego misia, została dosłownie głowa do doszycia do całej reszty uznałam ,że jest późno, trzeba się uczyć i spać. I taki sposób na biurku przez całą noc siedział miś bez głowy. Zdarza się.
Pobudkę o 6:30 zrobiłam sobie sama. W jakim celu ? Nie wiem. Być może po prostu nie byłam świadoma tego, że mogę jeszcze leżeć pół godziny.
Jakiś debil poprzestawiał w domu zegarki o 10 minut. W jakim celu - nie wiem. Ale jak się dowiem kto, to zabiję. Staliśmy na przystanku czekając na autobus 10 minut. O 10 minut za długo.
1 lekcja - Matematyka
Ja: Chyba zwymiotuję....
Ania : Odwróć się w drugą stronę..
To się nazywa wsparcie.
2 lekcja - Historia
Rozpaczliwe próby nauczenia się czegokolwiek. Bardziej z biologii, niż z historii, ale czy to ważne ? :)
"Będę bełtać tęczą!" I tym podobne teksty, które pojawiały się nie tylko z mojej, ale również ze strony Ani.
3 lekcja - Biologia
Nieszczęsna godzina nadeszła. Właściwie to nieszczęsne czterdzieści pięć minut, ale to nie jest ważne. Ważne, że był to czas w którym zupełnie nie wiedziałam czy coś umiem.
Część zadań na sprawdzianie na pewno mam dobrze ( trzeba wierzyć w swoje możliwości) ale część to.. porażka ( trzeba trzeźwo umieć ocenić sytuację).
Na domiar złego Ani zaczęła lecieć krew z nosa. Ja głęboko przejęta tym zdarzeniem w ogóle nie skoncentrowałam się na sprawdzianie. ( No co, jakoś muszę wytłumaczyć swoją niezbyt wysoką ocenę, którą dostanę)
4 lekcja - Religia
Na dworze.
Większość klasy związywała się wzajemnie skakanką.
Asia , Oliwia i Sylwia zrobiły " Słoneczny patrol" pod ścianą sali gimnastycznej.
No..
Próba przedstawienia. Ania szuka swojego brata wszędzie. Zapomniała, że od rana nie było go w szkole :)
5 lekcja - Chemia
Za tydzień sprawdzian. A mój obecny stan wiedzy jest chyba na poziomie kaloryfera. Albo deski do prasowania. Ja tak na dobrą sprawę nawet wzoru glicyny nie znam...
6 lekcja - Polski
Nie jest dobrze. Pani jest chyba na nas co najmniej lekko zdenerwowana...
Trzeba było poświęcić 20 minut lekcji ,żeby omówić kwestię "Noblików". No cóż, takie jest życie, bywa.
Nie chcę nic mówić , może nie powinnam tego pisać - nie wiem...Dzięki wam, klaso że we mnie (nie) wierzycie i mnie (nie) doceniacie. Jeśli ktoś nie do końca wie o co chodzi, a chciałby wiedzieć - moje gg macie. Mój nr telefonu też. A jak ktoś nie ma niech napisze mi na e-mail : aniakan777@interia.pl . Proste? Proste.
Jakie my jesteśmy z Anią.. inne.
Bo... Jest na 7 godzinie dodatkowy polski ? Jest.
Autobus jest? Podobno nie ma..
No to jedziemy do domu, konkretnie do domu Ani. W drodze pomyślałyśmy,że możemy wrócić z jej mamą, o ile jest w Byczynie. Jest. No więc wyszło na to ,że wracamy z jej mamą. Po jakimś czasie jedziemy jeszcze po Radka , do przedszkola. Rozmawiamy o tym, że głupio by było jakby nas widziała nasza wychowawczyni.. I wykrakałyśmy - Pani K. minęła nasze auto z miną jakby miała ochotę kogoś zamordować :) Oczywiście reakcja Ani - schyl się. Moja reakcja - odwróć się. I myślę, że mamy bardzo mocno przerąbane.. Przesrane nawet.
Ja : Idziemy się spić.
Ania : ?
No cóż, może dziwnie to zabrzmiało pod sklepem monopolowym.. ;-)
Ja w każdym bądź razie miałam na myśli Tymbarka :)
U Ani robiłyśmy projekt. Oczywiście nie skończyłyśmy. Godzina 18, kręgi się zaczęły
Ania : A może nie pojedziemy...
Ja: Nie ! Ja chcę jechać na kręgi..
A:No ale konkurs.. Projekt trzeba skończyć..
J:Ja chcę na kręgi!
A:A chcesz wygrać konkurs?
J: Nie ! Chcę jechać na kręgi.
Ja wcale nie jestem monotematyczna. No,może trochę.
Po kręgach :
Pani Pedagog ( :-) ) :Ania napisze o tym na blogu..
Ja: Napiszę, ale tego nikt nie czyta..
Julka: Jak to nikt nie czyta ?!
Przepraszam Cię,że nazwałam Cię nikim. Za to,że uderzyłam Cię dwa razy w głowę też przepraszam.. :)
Mikołaj przyszedł.
Hahahaha, jak to musiało zabrzmieć .. :D "Mikołaj" w marcu.. :)
Mam na myśli : Mikołaja, mistrza przedszkola w grze w warcaby.
Jako jedyny szczerze wyraził swoją opinię o moim misiu :
"fajny, ale dziwny. "
Jedyna osoba która potrafiła powiedzieć, że ta maskotka jest dziwna. :-)
Opowieści Julki o jej barwnym życiu.. ;-)
I motto " Poczuj śmietankową radość". :-D
Do domu powrót mniej więcej o godzinie 21. Chyba trochę później nawet..
Nie musisz mówić nic ..
piątek, 16 marca 2012
czwartek, 15 marca 2012
15 marca - czwartek
Zbyt wiele razy byłem na dnie
By martwić się co o mnie myślisz
I wiele razy myślałem że śmierć
To najlepsze ze wszystkich wyjście
Stwierdziłam ,że nie jestem jakimś rumuńskim dzieckiem pracującym w fabryce, żeby szyć po nocach.
Zmęczona, wykończana i zdołowana swoją egzystencją położyłam się spać około godziny 23.
Stosunkowo wcześnie, pomijając jednak fakt, że mam do wykorzystania na sen maksymalne osiem godzin, czyli tyle ile powinno mi wystarczyć w zupełności. To nie wystarcza, ale szkoła czeka. Ja nie odpuszczę, jeśli mam do wyboru olać szkołę albo iść tam, to idę. Nie wiem, jakby tam miało mnie czekać coś dobrego i fajnego. Choć może to lepsze niż spędzanie czasu w domu.
1 lekcja - Wolne
Nie ma germańskiego. Cudownie. Nie żebym miała coś akurat do niemieckiego, ale cieszę się, że nie ma lekcji. Tak samo cieszyłabym się gdyby nie było matmy, religii czy polskiego. ( Pomijam fakt ,że w dzisiejszym planie religia i polski nie są przewidziane. Szkoda trochę)
Siedziałam na świetlicy nie mając siły ani ochoty, żeby ruszyć na podbój byczyńskiego supermarketu. Polo marketu. Nie ważne.
Siedząc na świetlicy rysowałam nowy , dość dziwny rysunek. To znaczy dla mnie chyba nie był jakoś specjalnie dziwny, ale Sylwia na przykład zapytała mnie czy.. jestem emo. Hm.. Bo żyletkę namalowałam ? No to nie, nie jestem.
Na przerwie zostałam poproszona o zmazanie tablicy. Humor mi się poprawił, jestem do czegoś potrzebna.
Na lekcji okazało się, że nawet tablicy nie potrafię zmazać. Porażka.
2 lekcja - Historia
Szatański plan przesunięcia do przodu tablicy wszedł w życie. Tej tablicy która lubi atakować ludzi spadając na nich.
Poświęcę się dla dobra ogółu - przytrzymam tablicę w czasie gdy Ewa będzie coś na niej malować.
Pani: Zastanawiam się , czy nie przesunąć tego dużego kwiatka do przodu...
Jak ma skłonności do spadania na ludzi, to ja dziękuję..
Tomek się chwali ,że jadł ślimaki. Nie lubię ślimaków, okropne dziadostwo.. Takie.. obślizgłe.. Bleh.
W książce było coś o Giuseppe Ganbaldi. Dżiuzeppe. Jak ja nie lubię tej reklamy. Wrr.
Źle się czuję. Aż mi się śmiać chce :-) Mam ochotę bełtnąć tęczą.
Chyba ostatnio mało dialogów było, nie ? No to mam :
Patrycja : Ja Panią traktuję jak matkę
Pani: Patrycja! Rób to ćwiczenie, bo..
Patrycja : Wiem , obiadu nie będzie... Ja lubię swoją mamę.
Pani: Patrycja, a do jakiej szkoły ty się wybierasz ?
Ja: Do specjalnej.. xD
Ja wiem, to nie było pytanie do mnie, ale nie mogłam się powstrzymać.
3 lekcja - Matematyka
Wbiłam sobie długopis w czoło. Oryginalnie.
I pisałam na kartce :
Nic, nie musisz mówić nic
Odpocznij we mnie
Czuj się bezpiecznie
i jeszcze :
Mayday
Ta definicja głęboko rani nasze ambicje
Mayday
My chcemy kochać wiecznie.
Oprócz tego zachowałam pozory normalności - mam wszystkie ćwiczenia zrobione, ba nawet z własnej woli zgłosiłam się do tablicy. Aż się sama sobie dziwię.
A później popłakałam się chyba trzy razy jak Ania rysowała dla mnie obrazki.
Jeden z nich to kot namalowany różowym długopisem. A z drugiej strony .. "przepis"...:
"Kota wypatroszyć i wypchać malinami. Wcześniej wycisnąć z jego uszu krew i wlać do szklanki. Pomieszać z sokiem z cytryny. Kota piec w temperaturze 666 stopni C. Nazbierać gruntu na polu i włożyć na talerz. Polać mlekiem i wuala.
Do tej pory myślałam ,że to ja jestem nienormalna.
Myliłam się najwyraźniej. Myliłem się, bo każdy się myli....
4 lekcja - WF
Ania znowu zaczyna czytać.. O matko.. ;-)
Ania uszyła misia. Nie jest co prawda tak piękny jak mój (szpan i samozachwyt) ale jest całkiem fajny.
I rzucaliśmy nim na holu. Z Patrycją, Kamilą, Magdą, Maćkiem i główną zainteresowaną losami miśka , czyli Anią :)
5, 6 lekcja - Technika
Wszyscy są, mają "wszystko" co jest potrzebne do lekcji. Niemalże idealnie, z tym, że połowa naszej klasy nie rozróżnia promienia od średnicy. Porażka.
Moje oceny - bardzo różnorodne : 6,6,6,6,6,6,6,6 i 5 którą dostałam za aktywność. Gdybym miała takie oceny ze wszystkich przedmiotów.. ;-) Pomarzyć sobie można :)
7 lekcja - Próba
Mięliśmy grać "Nauczycielom" a gramy "dla Elizy".
Niby łatwe, niby dostałam lekki ochrzan, ale.. ja to grałam po raz pierwszy w życiu. I tak jestem z siebie dumna, bo wszystkie chwyty znałam :-)
Przyjazd do domu.
No żesz kur*a ja piernicze no. Jak się ma zepsuć, to wszystko na raz.
Za dużo wrażeń chyba. Poszłam spać, nic lepszego nie przychodziło mi do głowy. To znaczy - przychodziło, ale to nie było by dobre ani dla mnie ani chyba też dla innych ludzi. No. Także tego.
Zadania z matematyki częściowo odrobione. Pozostaje chemia i sprawdzian z biologi. Wyczuwam ,że zarwę nockę . Oj tam oj tam. Tylko muszę wymyślić coś po czym nie zasnę..
3x magnez ? ;-D Kawy nie lubię.. A energy drinka żadnego pod ręką nie mam. Przydał by się...
Czyli magnez. Albo się wody napiję i wmówię sobie ,że ma mi to pomóc.
Czuj się bezpiecznie.
By martwić się co o mnie myślisz
I wiele razy myślałem że śmierć
To najlepsze ze wszystkich wyjście
Stwierdziłam ,że nie jestem jakimś rumuńskim dzieckiem pracującym w fabryce, żeby szyć po nocach.
Zmęczona, wykończana i zdołowana swoją egzystencją położyłam się spać około godziny 23.
Stosunkowo wcześnie, pomijając jednak fakt, że mam do wykorzystania na sen maksymalne osiem godzin, czyli tyle ile powinno mi wystarczyć w zupełności. To nie wystarcza, ale szkoła czeka. Ja nie odpuszczę, jeśli mam do wyboru olać szkołę albo iść tam, to idę. Nie wiem, jakby tam miało mnie czekać coś dobrego i fajnego. Choć może to lepsze niż spędzanie czasu w domu.
1 lekcja - Wolne
Nie ma germańskiego. Cudownie. Nie żebym miała coś akurat do niemieckiego, ale cieszę się, że nie ma lekcji. Tak samo cieszyłabym się gdyby nie było matmy, religii czy polskiego. ( Pomijam fakt ,że w dzisiejszym planie religia i polski nie są przewidziane. Szkoda trochę)
Siedziałam na świetlicy nie mając siły ani ochoty, żeby ruszyć na podbój byczyńskiego supermarketu. Polo marketu. Nie ważne.
Siedząc na świetlicy rysowałam nowy , dość dziwny rysunek. To znaczy dla mnie chyba nie był jakoś specjalnie dziwny, ale Sylwia na przykład zapytała mnie czy.. jestem emo. Hm.. Bo żyletkę namalowałam ? No to nie, nie jestem.
Na przerwie zostałam poproszona o zmazanie tablicy. Humor mi się poprawił, jestem do czegoś potrzebna.
Na lekcji okazało się, że nawet tablicy nie potrafię zmazać. Porażka.
2 lekcja - Historia
Szatański plan przesunięcia do przodu tablicy wszedł w życie. Tej tablicy która lubi atakować ludzi spadając na nich.
Poświęcę się dla dobra ogółu - przytrzymam tablicę w czasie gdy Ewa będzie coś na niej malować.
Pani: Zastanawiam się , czy nie przesunąć tego dużego kwiatka do przodu...
Jak ma skłonności do spadania na ludzi, to ja dziękuję..
Tomek się chwali ,że jadł ślimaki. Nie lubię ślimaków, okropne dziadostwo.. Takie.. obślizgłe.. Bleh.
W książce było coś o Giuseppe Ganbaldi. Dżiuzeppe. Jak ja nie lubię tej reklamy. Wrr.
Źle się czuję. Aż mi się śmiać chce :-) Mam ochotę bełtnąć tęczą.
Chyba ostatnio mało dialogów było, nie ? No to mam :
Patrycja : Ja Panią traktuję jak matkę
Pani: Patrycja! Rób to ćwiczenie, bo..
Patrycja : Wiem , obiadu nie będzie... Ja lubię swoją mamę.
Pani: Patrycja, a do jakiej szkoły ty się wybierasz ?
Ja: Do specjalnej.. xD
Ja wiem, to nie było pytanie do mnie, ale nie mogłam się powstrzymać.
3 lekcja - Matematyka
Wbiłam sobie długopis w czoło. Oryginalnie.
I pisałam na kartce :
Nic, nie musisz mówić nic
Odpocznij we mnie
Czuj się bezpiecznie
i jeszcze :
Mayday
Ta definicja głęboko rani nasze ambicje
Mayday
My chcemy kochać wiecznie.
Oprócz tego zachowałam pozory normalności - mam wszystkie ćwiczenia zrobione, ba nawet z własnej woli zgłosiłam się do tablicy. Aż się sama sobie dziwię.
A później popłakałam się chyba trzy razy jak Ania rysowała dla mnie obrazki.
Jeden z nich to kot namalowany różowym długopisem. A z drugiej strony .. "przepis"...:
"Kota wypatroszyć i wypchać malinami. Wcześniej wycisnąć z jego uszu krew i wlać do szklanki. Pomieszać z sokiem z cytryny. Kota piec w temperaturze 666 stopni C. Nazbierać gruntu na polu i włożyć na talerz. Polać mlekiem i wuala.
Do tej pory myślałam ,że to ja jestem nienormalna.
Myliłam się najwyraźniej. Myliłem się, bo każdy się myli....
4 lekcja - WF
Ania znowu zaczyna czytać.. O matko.. ;-)
Ania uszyła misia. Nie jest co prawda tak piękny jak mój (szpan i samozachwyt) ale jest całkiem fajny.
I rzucaliśmy nim na holu. Z Patrycją, Kamilą, Magdą, Maćkiem i główną zainteresowaną losami miśka , czyli Anią :)
5, 6 lekcja - Technika
Wszyscy są, mają "wszystko" co jest potrzebne do lekcji. Niemalże idealnie, z tym, że połowa naszej klasy nie rozróżnia promienia od średnicy. Porażka.
Moje oceny - bardzo różnorodne : 6,6,6,6,6,6,6,6 i 5 którą dostałam za aktywność. Gdybym miała takie oceny ze wszystkich przedmiotów.. ;-) Pomarzyć sobie można :)
7 lekcja - Próba
Mięliśmy grać "Nauczycielom" a gramy "dla Elizy".
Niby łatwe, niby dostałam lekki ochrzan, ale.. ja to grałam po raz pierwszy w życiu. I tak jestem z siebie dumna, bo wszystkie chwyty znałam :-)
Przyjazd do domu.
No żesz kur*a ja piernicze no. Jak się ma zepsuć, to wszystko na raz.
Za dużo wrażeń chyba. Poszłam spać, nic lepszego nie przychodziło mi do głowy. To znaczy - przychodziło, ale to nie było by dobre ani dla mnie ani chyba też dla innych ludzi. No. Także tego.
Zadania z matematyki częściowo odrobione. Pozostaje chemia i sprawdzian z biologi. Wyczuwam ,że zarwę nockę . Oj tam oj tam. Tylko muszę wymyślić coś po czym nie zasnę..
3x magnez ? ;-D Kawy nie lubię.. A energy drinka żadnego pod ręką nie mam. Przydał by się...
Czyli magnez. Albo się wody napiję i wmówię sobie ,że ma mi to pomóc.
Czuj się bezpiecznie.
środa, 14 marca 2012
14 marca - środa
Przed północą skończyłam testowanie swoich nowych markerów.
Plan zrobienia koszulki z napisem "WHY SO SERIOUS" powiódł się, jednak nie jestem zadowolona z efektu. Mogło być lepiej. W gruncie rzeczy mogło być też gorzej, więc pozostańmy przy wersji, że jest znośnie.
Spać kładłam się między 23:59 a 00:00. Można powiedzieć, że wcześnie. Bardzo wcześnie. Niemalże wczesne rano, ale to nie jest istotne.
Trzeba było zatargać do szkoły 3 ryzy papieru. Liczyłam, że jak już dotargam to do autobusu to chociaż z autobusu do szkoły ktoś mi pomoże. Myślałam,że Babuś, ale ten cham nie przyszedł do szkoły :-)
Karolina otrzymała swój "Death Note". Ma zakaz wpisywania mojego nazwiska, choć w gruncie rzeczy - jeśli to zrobi, to przynajmniej samobójstwa nie będzie.. Pomyślmy... Ej, Karolina.. :-)
1, 2 lekcja - WF
Pierwsze czterdzieści pięć minut upłynęło na ćwiczeniu w sali numer 5. I nie tylko. Dodatkowo jeszcze - chyba dla odmiany lub poznania nowych wrażeń- musieliśmy biegać po schodach. Dla mnie to stąpanie po niepewnym gruncie co najmniej, więc powiedziałam ,że biegać po schodach nie będę bo jak złamię nogę to nauczycielka odszkodowania mi nie zapłaci. Ale taki trucht to już się do biegania nie zalicza..
Kurde, nie lubię wchodzić po schodach, a co dopiero biegać. Kara za grzechy? Czyje ?
Później jeszcze stacje, dla relaksu chyba...
Dzwonek zwiastujący przerwę. Lubię to. Murzyn Karolina twierdzi, że koszulka nawet wyszła..Hm, nie wierzę , ale miło,że tak mówisz. :-D
Drugie czterdzieści pięć minut na świetlicy.
Ania nadal czyta swoją książkę. Skończyła na stronie 43, do końca lekcji była na chyba 50 stronie. Zawrotne tępo.
Ja w tym czasie rysowałam czaszkę, dość dobrze wyszła.
Na przerwie chwaliłam się swoim świeżym rysunkiem.. wszystkim :-) Wszystkim nieszczęśnikom którym niestety było dane się na mnie natknąć, czyli murzynom- Kamili i Patrycji, co niektórym osobom z klasy, Szymonowi, chyba Maćkowi. Nie wiem czy o kimś zapomniałam, może tak. Bywa.
3 lekcja - Angielski
Zauważalną reakcją na mój rysunek było widoczne przerażenie w oczach nauczycielki. Jak ja kocham straszyć ludzi. Jeszcze z zeszytu wyleciały mi zdjęcia ludzkiego serca, które trzymam w nim w nie do końca wiadomo jakim celu.
Piszemy dialog.
Mój się nie spodobał, bo były trzy wypowiedzi i kończył się zdaniem:
Sorry, I can`t. I don`t like you.
Ja bym tak powiedziała :-)
4 lekcja - Religia
Wszystko można sprowadzić do 6 przykazania. Nawet myśli samobójcze. Ale czy tak na prawdę jest ?
Nie każdy myślący o samobójstwie/ niedoszły samobójca czy też samobójca musi być przy okazji onanistą... -.-
Ale to tylko moja teoria najwyraźniej.
Freud miał inne zdanie na ten temat. Ateista. Pff.
W sumie to nie powinnam wypowiadać się na temat człowieka o którym wiem tyle, ile przeczytałam na Wikipedii. No. To już się nie odzywam.
Przez całą lekcję chodziło mi po głowie :Mayday
Do teraz mam na ręce napisane :
Wszystko mi wolno
Ale nie wszystko przynosi korzyść
:-)
5, 6 lekcja - Polski
3+ za rozprawę! 3+. Po prostu tragedia. Tyle czasu nad tym siedziałam, żeby dostać tak gównianą ocenę. Ja chyba z mostu skoczę. Tylko najpierw testament spiszę.Pewnie będzie niepoprawnie skonstruowany. Na pewno. No. Co ja mam do spisywania ? Glany, komórkę, i trochę kasy. Ewentualnie swoje rysunki. No to rysunki - makulatura, a reszta... A róbcie co chcecie. Właściwie to samobójcy jeszcze list pożegnalny powinni napisać. Hm, tego też nie umiem.. Ja piernicze..
Nawet książka mówi :
"Lepszy dla ciebie byłby świt zimowy
I sznur i gałąź pod ciężarem zgięta."
Szukaj dziury w całym, szukaj. I oby tak dalej. I mów sama do siebie... Pisz w zasadzie. No. Psychiatryk czeka..
Za sprawdzian 5. Przynajmniej tyle dobrego z tej lekcji.
7 lekcja - Wos
Pani wytłumaczyła nam,że poprzednia lekcja, czyli oklejanie bibułą wydmuszek to w zasadzie "ekonomia na co dzień". :-) Ja tak sobie w celach lekcji wpisałam :-D
Jak przez cały dzień nic nie zjem, to naturalne , że w autobusie wciągnę dwie kanapki niemalże od razu.
Bo na przerwach są ważniejsze sprawy :) I ciekawsze. Rozmawianie z Maćkiem, Karoliną, Pauliną, Julką, Patrycją i Kamilą jest ciekawe. Może niekoniecznie ze wszystkimi naraz, ale.. :-)
Po dotarciu do domu zaczęłam zastanawiać się co mamy zadane. Kartkówka z geografii, pomyślmy... Nic nie umiem, mimo, że to powtórzenie..Hm, mnie jutro na 7 lekcji i tak nie będzie więc się nie uczę. No to jedna sprawa z głowy. Zadanie z matmy. Wieczorem zrobię :)
Trochę ćwiczyłam na gitarze, dalej przejście z fis na h mi średnio wychodzi. Ale się staram.
Eliminując wszystko co powinnam zrobić doszłam do wniosku, że najbezpieczniej dla otoczenia będzie, jak położę się spać. Trafny pomysł, na pewno bardziej, niż to co zrobiłam przed zaśnięciem. Nie ma to jak wysłać komuś wiadomość ,żeby po chwili się samemu na siebie wkurzać.
Praktycznie przez sen napisałam jeszcze jednego sms`a , aż dziwne, że nie ma w nim żadnych błędów. Ale to 2 czy 3 wyrazy, więc się udało.
Spałam przez 2 godziny. Zrzuciłam Dominika z komputera ( nie, nie dosłownie) i sama spędziłam przy nim chyba dwie i pół godziny.
„Myśl pozytywnie! Albo chociaż myśl...”
Pamiętnik BrzydUli.
Zaczęłam szyć misia dla Ani, jak na razie mam jedną łapkę i tułów . Mało, stanowczo za mało. Tym bardziej jak planowałam już do jutra go uszyć i jutro rano iść na pocztę i go wysłać.
Jest 22:35, młoda godzina. Co, ja nie uszyję ? :-)
No dobra, chyba nie uszyję...
Nic nie musisz mówić
Nic, nie musisz mówić nic
Odpocznij we mnie
Czuj się bezpiecznie.
Plan zrobienia koszulki z napisem "WHY SO SERIOUS" powiódł się, jednak nie jestem zadowolona z efektu. Mogło być lepiej. W gruncie rzeczy mogło być też gorzej, więc pozostańmy przy wersji, że jest znośnie.
Spać kładłam się między 23:59 a 00:00. Można powiedzieć, że wcześnie. Bardzo wcześnie. Niemalże wczesne rano, ale to nie jest istotne.
Trzeba było zatargać do szkoły 3 ryzy papieru. Liczyłam, że jak już dotargam to do autobusu to chociaż z autobusu do szkoły ktoś mi pomoże. Myślałam,że Babuś, ale ten cham nie przyszedł do szkoły :-)
Karolina otrzymała swój "Death Note". Ma zakaz wpisywania mojego nazwiska, choć w gruncie rzeczy - jeśli to zrobi, to przynajmniej samobójstwa nie będzie.. Pomyślmy... Ej, Karolina.. :-)
1, 2 lekcja - WF
Pierwsze czterdzieści pięć minut upłynęło na ćwiczeniu w sali numer 5. I nie tylko. Dodatkowo jeszcze - chyba dla odmiany lub poznania nowych wrażeń- musieliśmy biegać po schodach. Dla mnie to stąpanie po niepewnym gruncie co najmniej, więc powiedziałam ,że biegać po schodach nie będę bo jak złamię nogę to nauczycielka odszkodowania mi nie zapłaci. Ale taki trucht to już się do biegania nie zalicza..
Kurde, nie lubię wchodzić po schodach, a co dopiero biegać. Kara za grzechy? Czyje ?
Później jeszcze stacje, dla relaksu chyba...
Dzwonek zwiastujący przerwę. Lubię to. Murzyn Karolina twierdzi, że koszulka nawet wyszła..Hm, nie wierzę , ale miło,że tak mówisz. :-D
Drugie czterdzieści pięć minut na świetlicy.
Ania nadal czyta swoją książkę. Skończyła na stronie 43, do końca lekcji była na chyba 50 stronie. Zawrotne tępo.
Ja w tym czasie rysowałam czaszkę, dość dobrze wyszła.
Na przerwie chwaliłam się swoim świeżym rysunkiem.. wszystkim :-) Wszystkim nieszczęśnikom którym niestety było dane się na mnie natknąć, czyli murzynom- Kamili i Patrycji, co niektórym osobom z klasy, Szymonowi, chyba Maćkowi. Nie wiem czy o kimś zapomniałam, może tak. Bywa.
3 lekcja - Angielski
Zauważalną reakcją na mój rysunek było widoczne przerażenie w oczach nauczycielki. Jak ja kocham straszyć ludzi. Jeszcze z zeszytu wyleciały mi zdjęcia ludzkiego serca, które trzymam w nim w nie do końca wiadomo jakim celu.
Piszemy dialog.
Mój się nie spodobał, bo były trzy wypowiedzi i kończył się zdaniem:
Sorry, I can`t. I don`t like you.
Ja bym tak powiedziała :-)
4 lekcja - Religia
Wszystko można sprowadzić do 6 przykazania. Nawet myśli samobójcze. Ale czy tak na prawdę jest ?
Nie każdy myślący o samobójstwie/ niedoszły samobójca czy też samobójca musi być przy okazji onanistą... -.-
Ale to tylko moja teoria najwyraźniej.
Freud miał inne zdanie na ten temat. Ateista. Pff.
W sumie to nie powinnam wypowiadać się na temat człowieka o którym wiem tyle, ile przeczytałam na Wikipedii. No. To już się nie odzywam.
Przez całą lekcję chodziło mi po głowie :Mayday
Do teraz mam na ręce napisane :
Wszystko mi wolno
Ale nie wszystko przynosi korzyść
:-)
5, 6 lekcja - Polski
3+ za rozprawę! 3+. Po prostu tragedia. Tyle czasu nad tym siedziałam, żeby dostać tak gównianą ocenę. Ja chyba z mostu skoczę. Tylko najpierw testament spiszę.Pewnie będzie niepoprawnie skonstruowany. Na pewno. No. Co ja mam do spisywania ? Glany, komórkę, i trochę kasy. Ewentualnie swoje rysunki. No to rysunki - makulatura, a reszta... A róbcie co chcecie. Właściwie to samobójcy jeszcze list pożegnalny powinni napisać. Hm, tego też nie umiem.. Ja piernicze..
Nawet książka mówi :
"Lepszy dla ciebie byłby świt zimowy
I sznur i gałąź pod ciężarem zgięta."
Szukaj dziury w całym, szukaj. I oby tak dalej. I mów sama do siebie... Pisz w zasadzie. No. Psychiatryk czeka..
Za sprawdzian 5. Przynajmniej tyle dobrego z tej lekcji.
7 lekcja - Wos
Pani wytłumaczyła nam,że poprzednia lekcja, czyli oklejanie bibułą wydmuszek to w zasadzie "ekonomia na co dzień". :-) Ja tak sobie w celach lekcji wpisałam :-D
Jak przez cały dzień nic nie zjem, to naturalne , że w autobusie wciągnę dwie kanapki niemalże od razu.
Bo na przerwach są ważniejsze sprawy :) I ciekawsze. Rozmawianie z Maćkiem, Karoliną, Pauliną, Julką, Patrycją i Kamilą jest ciekawe. Może niekoniecznie ze wszystkimi naraz, ale.. :-)
Po dotarciu do domu zaczęłam zastanawiać się co mamy zadane. Kartkówka z geografii, pomyślmy... Nic nie umiem, mimo, że to powtórzenie..Hm, mnie jutro na 7 lekcji i tak nie będzie więc się nie uczę. No to jedna sprawa z głowy. Zadanie z matmy. Wieczorem zrobię :)
Trochę ćwiczyłam na gitarze, dalej przejście z fis na h mi średnio wychodzi. Ale się staram.
Eliminując wszystko co powinnam zrobić doszłam do wniosku, że najbezpieczniej dla otoczenia będzie, jak położę się spać. Trafny pomysł, na pewno bardziej, niż to co zrobiłam przed zaśnięciem. Nie ma to jak wysłać komuś wiadomość ,żeby po chwili się samemu na siebie wkurzać.
Praktycznie przez sen napisałam jeszcze jednego sms`a , aż dziwne, że nie ma w nim żadnych błędów. Ale to 2 czy 3 wyrazy, więc się udało.
Spałam przez 2 godziny. Zrzuciłam Dominika z komputera ( nie, nie dosłownie) i sama spędziłam przy nim chyba dwie i pół godziny.
„Myśl pozytywnie! Albo chociaż myśl...”
Pamiętnik BrzydUli.
Zaczęłam szyć misia dla Ani, jak na razie mam jedną łapkę i tułów . Mało, stanowczo za mało. Tym bardziej jak planowałam już do jutra go uszyć i jutro rano iść na pocztę i go wysłać.
Jest 22:35, młoda godzina. Co, ja nie uszyję ? :-)
No dobra, chyba nie uszyję...
Nic nie musisz mówić
Nic, nie musisz mówić nic
Odpocznij we mnie
Czuj się bezpiecznie.
wtorek, 13 marca 2012
13 marca - wtorek
Powrót do starego nawyku słuchania muzyki w autobusie. Trochę monotonnie - trzy piosenki na zmianę.
Jednak lepsze to niż słuchanie rozmów dziwnych ludzi którzy chwalą się ile to nie wypili i czego przy okazji nie zrobili, oczywiście kur*ując bezustannie. To mnie nie rajcuje, dlatego wolę posłuchać muzyki.
1 lekcja - Polski
Za to,że wczoraj przed 7 lekcją Tomek i Babuś ( nie wiem już który konkretnie) otwarł drzwi w sali biologicznej , cała klasa dostała uwagi. No pięknie. Gdyby nie to, że niektórzy nauczyciele to czytają użyłabym trochę mocniejszego słowa. Właściwie gdyby nie nauczyciele to prawdopodobnie roiło by się tu od wulgaryzmów. Czyli jednak jest jakiś atut tego, że czytają :-)
Generalnie to przez całą lekcję w klasie siedział jakiś pierwszoklasista piszący sprawdzian. Ja nie zauważyłam.. I przez część lekcji zażarcie ( nie, nie za jedzenie ) kłóciłam się z Tomkiem. Ups, zdarza się.
2 lekcja - Fizyka
Kartkówka.
Chyba jako jedyna z całej klasy pierwsze zadanie zrobiłam źle. Moja wyjątkowość w tym przypadku jest mi na prawdę nie potrzebna.
3, 4 lekcja - Angielski
Pani: Ania, don`t be sad :)
Ja: Coo..? Dąbik said..? Co powiedział Bartek ?
:-)
Ja: Mam złą wiadomość. Nie mam podręcznika.
Doprowadzam ludzi do łez. Okrutna jestem. Bywa.
Obserwowałam z Bartkiem i Babusiem emocjonujące wyciąganie samochodu z pola przez traktor. Kibicowaliśmy ;-)
A Pani do szkoły dociera - zależnie od pogody- czołgiem lub na miotle.
Ja też chcę czołg :-)
5 lekcja - Matematyka
Czy ja się źle czuję ? No trochę tak... Nie, to nie przez to ,że głodna jestem. Choć od rana nic nie jadłam właściwie :-)
Żeby sprawdzić czy jestem bardziej czerwona czy blada wyjęłam z plecaka telefon. Patrzę się na swój ryj ( opcja "kamera pomocnicza" czyli ta z przodu telefonu rządzi :) ) i stwierdzam ,że wyglądam jak transwestyta. Jakiś rumun brzydki z dłuższymi włosami. Potrafię się dobić bez niczyjej pomocy.
6 lekcja - Geografia
Obiecałam Pani od matmy ,że coś zjem, ale na przerwie zdążyłam tylko kupić bułkę. Pierwszy gryz już po dzwonku. Praktycznie to za bardzo się nie najadłam bo wylałam na siebie cały ketchup. A później rzuciłam bułką w ławkę. Nie przeszkadzało mi to w jej późniejszej konsumpcji.
Pani pozwoliła mi jeść na lekcji, ale ja nie jestem w stanie żreć jak mam świadomość ,że każda z 17 osób w klasie może patrzeć właśnie na mnie.
Za sprawdzian z historii dostałam 5-. No bardzo pięknie, lubię to :-)
Tylko 6 lekcji ! Nie jadę autobusem. Dwie pierwsze najlepsze wiadomości od początku dnia.
Trzecią dobrą wiadomością było to ,że moje glany były nareszcie gotowe do odbioru ! :-D Lubię to :-)
No to jedziemy do Kluczborka.
Pierwszy ogień - Mikor. Kupiłam dla siebie i dla Karoliny zeszyty z czarnymi okładkami. Karo ma mnie za to jutro przytulić. Czekam.
Plecaka tu nie kupię, bo nie ma ładnych. Kupiłam przynajmniej 4 markery, w domu okazało się, że to markery do tablic. Facepalm. Oj tam, mi to nie przeszkadza :-)
Sklep z plecakami.. Hm, no ten to byłby fajny jakby był.. inny.. :-)
Ja: No ten jest przeciętny..
Tata: A jaki ty chcesz ?
J: Wyjątkowy
:-)
Drugi sklep z plecakami - o ! wojskoowy ! Pf, 130 zł, na necie takie chodzą po 60..
Kolejny sklep. I nareszcie : MAM GLANY ! Lubię to. :)
I powrót ( oczywiście glany ubrałam już w sklepie) do 1 sklepu z plecakami.
Hm.. no taki nawet.. 115 zł. A ten prawie identyczny, z tym,że ma plecy usztywnione.. Hm...130zł
Ja: Tato, który ?
T: Który chcesz
J: A kto płaci
T: No ja
J : To ten droższy :-)
Biedronka, czyli sklep dla biednych, i do domu.
W domu - Nicola. Czemu mnie to nie dziwi ? :-)
Nicola : Zrób mi zdjęcie
Ja: Jakie ?
N: Jak rączki myję
;-D
:-)
Jednak lepsze to niż słuchanie rozmów dziwnych ludzi którzy chwalą się ile to nie wypili i czego przy okazji nie zrobili, oczywiście kur*ując bezustannie. To mnie nie rajcuje, dlatego wolę posłuchać muzyki.
1 lekcja - Polski
Za to,że wczoraj przed 7 lekcją Tomek i Babuś ( nie wiem już który konkretnie) otwarł drzwi w sali biologicznej , cała klasa dostała uwagi. No pięknie. Gdyby nie to, że niektórzy nauczyciele to czytają użyłabym trochę mocniejszego słowa. Właściwie gdyby nie nauczyciele to prawdopodobnie roiło by się tu od wulgaryzmów. Czyli jednak jest jakiś atut tego, że czytają :-)
Generalnie to przez całą lekcję w klasie siedział jakiś pierwszoklasista piszący sprawdzian. Ja nie zauważyłam.. I przez część lekcji zażarcie ( nie, nie za jedzenie ) kłóciłam się z Tomkiem. Ups, zdarza się.
2 lekcja - Fizyka
Kartkówka.
Chyba jako jedyna z całej klasy pierwsze zadanie zrobiłam źle. Moja wyjątkowość w tym przypadku jest mi na prawdę nie potrzebna.
3, 4 lekcja - Angielski
Pani: Ania, don`t be sad :)
Ja: Coo..? Dąbik said..? Co powiedział Bartek ?
:-)
Ja: Mam złą wiadomość. Nie mam podręcznika.
Doprowadzam ludzi do łez. Okrutna jestem. Bywa.
Obserwowałam z Bartkiem i Babusiem emocjonujące wyciąganie samochodu z pola przez traktor. Kibicowaliśmy ;-)
A Pani do szkoły dociera - zależnie od pogody- czołgiem lub na miotle.
Ja też chcę czołg :-)
5 lekcja - Matematyka
Czy ja się źle czuję ? No trochę tak... Nie, to nie przez to ,że głodna jestem. Choć od rana nic nie jadłam właściwie :-)
Żeby sprawdzić czy jestem bardziej czerwona czy blada wyjęłam z plecaka telefon. Patrzę się na swój ryj ( opcja "kamera pomocnicza" czyli ta z przodu telefonu rządzi :) ) i stwierdzam ,że wyglądam jak transwestyta. Jakiś rumun brzydki z dłuższymi włosami. Potrafię się dobić bez niczyjej pomocy.
6 lekcja - Geografia
Obiecałam Pani od matmy ,że coś zjem, ale na przerwie zdążyłam tylko kupić bułkę. Pierwszy gryz już po dzwonku. Praktycznie to za bardzo się nie najadłam bo wylałam na siebie cały ketchup. A później rzuciłam bułką w ławkę. Nie przeszkadzało mi to w jej późniejszej konsumpcji.
Pani pozwoliła mi jeść na lekcji, ale ja nie jestem w stanie żreć jak mam świadomość ,że każda z 17 osób w klasie może patrzeć właśnie na mnie.
Za sprawdzian z historii dostałam 5-. No bardzo pięknie, lubię to :-)
Tylko 6 lekcji ! Nie jadę autobusem. Dwie pierwsze najlepsze wiadomości od początku dnia.
Trzecią dobrą wiadomością było to ,że moje glany były nareszcie gotowe do odbioru ! :-D Lubię to :-)
No to jedziemy do Kluczborka.
Pierwszy ogień - Mikor. Kupiłam dla siebie i dla Karoliny zeszyty z czarnymi okładkami. Karo ma mnie za to jutro przytulić. Czekam.
Plecaka tu nie kupię, bo nie ma ładnych. Kupiłam przynajmniej 4 markery, w domu okazało się, że to markery do tablic. Facepalm. Oj tam, mi to nie przeszkadza :-)
Sklep z plecakami.. Hm, no ten to byłby fajny jakby był.. inny.. :-)
Ja: No ten jest przeciętny..
Tata: A jaki ty chcesz ?
J: Wyjątkowy
:-)
Drugi sklep z plecakami - o ! wojskoowy ! Pf, 130 zł, na necie takie chodzą po 60..
Kolejny sklep. I nareszcie : MAM GLANY ! Lubię to. :)
I powrót ( oczywiście glany ubrałam już w sklepie) do 1 sklepu z plecakami.
Hm.. no taki nawet.. 115 zł. A ten prawie identyczny, z tym,że ma plecy usztywnione.. Hm...130zł
Ja: Tato, który ?
T: Który chcesz
J: A kto płaci
T: No ja
J : To ten droższy :-)
Biedronka, czyli sklep dla biednych, i do domu.
W domu - Nicola. Czemu mnie to nie dziwi ? :-)
Nicola : Zrób mi zdjęcie
Ja: Jakie ?
N: Jak rączki myję
;-D
:-)
poniedziałek, 12 marca 2012
12 marca - poniedziałek
W autobusie odkryłam to co chcę robić przez resztę życia - hodować pająki. A to za sprawą jednego pająka, tak małego jak kropka napisana w Wordzie czcionką 48.
Niestety moje plany legły w gruzach wraz ze spadającym na ziemię pająkiem.
1 lekcja - Polski
Nie obyło się bez ochrzanu. Generalnie można to wpisać jako stały punkt programu na lekcji polskiego.
Omawiamy jakiś tekst mówiących o czarnych ludziach pracujących w kopalni. Ja tam do murzynów nic nie mam , sama mam trzech... :-D Znowu wyszłam na rasistę? Oj tam. Nie jestem. Ja to wiem i mi wystarczy.
2 lekcja - Muzyka
Pośpiewamy sobie? No ok.
Tytuł piosenki "Chce iść naród mój", taki sam temat.
Eunika pisze na tablicy... " Chcę iść na ród mój". Cieszymy się, ale najpierw chciej nauczyć się języka polskiego :-)
Generalnie to była "pieśń murzyńska" ( :-D ). Jakiś dzień murzyna, czy co ? Nie rozumiem.
3 lekcja - Godzina wychowawcza
Przez pierwsze 20 minut mięliśmy "zajęcia" w których pewien pan starał się nas przekonać do szkoły w Polanowicach. W sumie to przekonywanie nawet zaczęło mu wychodzić ale... Ja i tak nie pójdę tam do szkoły . Bo.. bo nie chcę iść do technikum :-) A klasa liceum jest tylko o profilu "mundurowym". Fajnie, ba, zarąbiście, jednak z moją kondycją fizyczną nawet jeśli bardzo chcę to i tak nie nadaję się na to. Życie.
Na reszcie lekcji nuciłam sobie :
Tylko dla Ciebie chcę być dobrym człowiekiem..
i
Nic nie musisz mówić....
Więc nawet nie do końca pamiętam co robiliśmy na tej lekcji :)
4 lekcja - Matematyka
Kartkówko sprawdzian z procentów. Nie zrobiłam 2 zadań bo nie zdążyłam, 1/3 tego co napisałam jest źle.. Prawdopodobnie dostanę 3. Marnie.
5 lekcja - Edb
"Jak jest burza to najlepiej wybiec z domu i rzucić się na ziemię" - teoria Asi.
Ja nie będę chyba tego próbować :-)
6 lekcja - WF
Świetlica. Me gusta.
Rozmawiałyśmy z Anią .Doszłam do wniosku, że przez pobyt na rekolekcjach przyzwyczaiłam się do starych nawyków, mianowicie do jedzenia. Nie dobrze... Wcześniej wystarczyła by mi 1 kanapka przez wszystkie lekcje, a dziś nie dość, że w domu wciągnęłam jogurt to jeszcze całą bułkę w szkole. Na jednej przerwie... Nie dobrze :-)
Później poszłam do Pauliny.
Julka : Paulina, powiedz "chrząszcz brzmi w trzcinie"
Paulina : (powiedziała)
Julka : Pchła pchłę pchła, pchła płakała,że ją pchła pchała. ( coś w tym stylu, o pchłach co się pchały)
Paulina : ...
Ja: Wyjdź
;-) Nie wyszła.
Dalej powtarzała biologię. To ma nią zły wpływ. Nauka ma zły wpływ na mądrych ludzi.
7 lekcja - WDŻ
Chłopakom odpierdzieliło, więc cała klasa dostaje ochrzan. Odpowiedzialność zbiorowa ?
Raczej nieodpowiedzialność.
Pani nie ma od 10 minut, genialna Patrycja stwierdza, że możemy iść do pokoju nauczycielskiego. Genialna ja idę z nią.. Brawo, będziemy mieli Polski.
Sam Polski to nic, ale to, że mięliśmy zrobić streszczenie z tekstu to już przegięcie. Mieliśmy jeszcze zadania zadane na poprzedniej lekcji.
8 lekcja - Zespół
Samouwielbienie me sięgnęło zenitu. Zostałam pochwalona za to , że jako jedna z nielicznych ( dokładniej trzech osób) w miarę dobrze potrafię zagrać "Nauczycielom". Szpan na dzielni i +10 do lansu.
W autobusie - chcemy jeść. Najlepiej dwa baton kupione właśnie w celu spożycia ich w publicznym środku transportu, jakim jest nasz cudowny autobus :-)
Pierwszym podzieliłam się z Anią , drugim już nie. Okrutna jestem.
W domu pierwsza myśl - "I want more.. jedzenie !"
To się niebezpieczne robi...
Co jest ? Schabowe.. Ble... Już miałam się zadowolić kanapką, gdy nagle, niespodziewanie dostrzegłam .. rolady ! Taak, lubię to :-)
Zaczęłam odrabiać zadania domowe, doszłam jednak do wniosku, że fajniej posiedzieć sobie przy komputerze.
Dominik znów nie wyłączył Skype, więc dzwonił jakiś "RuDy". No.
Piszę więc ,że Dominika nie ma.
A kto pisze ?
No kurde, Duch Święty.. -.- Siostra
Ile mam lat?
Policzmy.. od 12 września 1996 do 12 marca 2012 upłynęło.. Hm, chyba 15 lat.
Tu pojawiła się emotikona ":-) " oznaczająca chyba , że komuś podoba się to,że mam 15 lat. Mi tam się nie podoba, wolałabym mniej :-) Wracając do tematu - koleś chyba wyobraził sobie.. za dużo sobie wyobraził. :-D Nie takie coś jak to co czeka po drugiej stronie monitora ( czytaj : ja). Ehh, po pytaniu " co robisz" miałam ochotę napisać sram, ale to zbyt wulgarne chyba. Więc zawołałam Dominika by sobie z kolegą porozmawiał. Przez minutę. I wyłączył Skype :]
W cieszy i spokoju mogę posłuchać muzyki. Nie będę mówić czego, bo od niedzieli tak praktycznie słucham tylko tego :-D
Próby rysowania skończyły się na narysowaniu ludzkiego otyłego szkieletu. Nie wiem , jakim cudem szkielet może być otyły, ale temu się udało. Nawet nie wzorowałam się na sobie więc tym bardziej nie rozumiem :-)
Zaczęłam szyć nowego misia, na razie dopiero kawałek. Powoli dość mi to idzie. Ale.. ważne, że idzie :) Będzie w kratkę, taką kolorową bardziej.
The Analogs - Ostatnia noc
"Nadzieje ciągle się rodzą
Wspomnienia bolą jak rany
Sny nigdy się nie spełniają .."
Niestety moje plany legły w gruzach wraz ze spadającym na ziemię pająkiem.
1 lekcja - Polski
Nie obyło się bez ochrzanu. Generalnie można to wpisać jako stały punkt programu na lekcji polskiego.
Omawiamy jakiś tekst mówiących o czarnych ludziach pracujących w kopalni. Ja tam do murzynów nic nie mam , sama mam trzech... :-D Znowu wyszłam na rasistę? Oj tam. Nie jestem. Ja to wiem i mi wystarczy.
2 lekcja - Muzyka
Pośpiewamy sobie? No ok.
Tytuł piosenki "Chce iść naród mój", taki sam temat.
Eunika pisze na tablicy... " Chcę iść na ród mój". Cieszymy się, ale najpierw chciej nauczyć się języka polskiego :-)
Generalnie to była "pieśń murzyńska" ( :-D ). Jakiś dzień murzyna, czy co ? Nie rozumiem.
3 lekcja - Godzina wychowawcza
Przez pierwsze 20 minut mięliśmy "zajęcia" w których pewien pan starał się nas przekonać do szkoły w Polanowicach. W sumie to przekonywanie nawet zaczęło mu wychodzić ale... Ja i tak nie pójdę tam do szkoły . Bo.. bo nie chcę iść do technikum :-) A klasa liceum jest tylko o profilu "mundurowym". Fajnie, ba, zarąbiście, jednak z moją kondycją fizyczną nawet jeśli bardzo chcę to i tak nie nadaję się na to. Życie.
Na reszcie lekcji nuciłam sobie :
Tylko dla Ciebie chcę być dobrym człowiekiem..
i
Nic nie musisz mówić....
Więc nawet nie do końca pamiętam co robiliśmy na tej lekcji :)
4 lekcja - Matematyka
Kartkówko sprawdzian z procentów. Nie zrobiłam 2 zadań bo nie zdążyłam, 1/3 tego co napisałam jest źle.. Prawdopodobnie dostanę 3. Marnie.
5 lekcja - Edb
"Jak jest burza to najlepiej wybiec z domu i rzucić się na ziemię" - teoria Asi.
Ja nie będę chyba tego próbować :-)
6 lekcja - WF
Świetlica. Me gusta.
Rozmawiałyśmy z Anią .Doszłam do wniosku, że przez pobyt na rekolekcjach przyzwyczaiłam się do starych nawyków, mianowicie do jedzenia. Nie dobrze... Wcześniej wystarczyła by mi 1 kanapka przez wszystkie lekcje, a dziś nie dość, że w domu wciągnęłam jogurt to jeszcze całą bułkę w szkole. Na jednej przerwie... Nie dobrze :-)
Później poszłam do Pauliny.
Julka : Paulina, powiedz "chrząszcz brzmi w trzcinie"
Paulina : (powiedziała)
Julka : Pchła pchłę pchła, pchła płakała,że ją pchła pchała. ( coś w tym stylu, o pchłach co się pchały)
Paulina : ...
Ja: Wyjdź
;-) Nie wyszła.
Dalej powtarzała biologię. To ma nią zły wpływ. Nauka ma zły wpływ na mądrych ludzi.
7 lekcja - WDŻ
Chłopakom odpierdzieliło, więc cała klasa dostaje ochrzan. Odpowiedzialność zbiorowa ?
Raczej nieodpowiedzialność.
Pani nie ma od 10 minut, genialna Patrycja stwierdza, że możemy iść do pokoju nauczycielskiego. Genialna ja idę z nią.. Brawo, będziemy mieli Polski.
Sam Polski to nic, ale to, że mięliśmy zrobić streszczenie z tekstu to już przegięcie. Mieliśmy jeszcze zadania zadane na poprzedniej lekcji.
8 lekcja - Zespół
Samouwielbienie me sięgnęło zenitu. Zostałam pochwalona za to , że jako jedna z nielicznych ( dokładniej trzech osób) w miarę dobrze potrafię zagrać "Nauczycielom". Szpan na dzielni i +10 do lansu.
W autobusie - chcemy jeść. Najlepiej dwa baton kupione właśnie w celu spożycia ich w publicznym środku transportu, jakim jest nasz cudowny autobus :-)
Pierwszym podzieliłam się z Anią , drugim już nie. Okrutna jestem.
W domu pierwsza myśl - "I want more.. jedzenie !"
To się niebezpieczne robi...
Co jest ? Schabowe.. Ble... Już miałam się zadowolić kanapką, gdy nagle, niespodziewanie dostrzegłam .. rolady ! Taak, lubię to :-)
Zaczęłam odrabiać zadania domowe, doszłam jednak do wniosku, że fajniej posiedzieć sobie przy komputerze.
Dominik znów nie wyłączył Skype, więc dzwonił jakiś "RuDy". No.
Piszę więc ,że Dominika nie ma.
A kto pisze ?
No kurde, Duch Święty.. -.- Siostra
Ile mam lat?
Policzmy.. od 12 września 1996 do 12 marca 2012 upłynęło.. Hm, chyba 15 lat.
Tu pojawiła się emotikona ":-) " oznaczająca chyba , że komuś podoba się to,że mam 15 lat. Mi tam się nie podoba, wolałabym mniej :-) Wracając do tematu - koleś chyba wyobraził sobie.. za dużo sobie wyobraził. :-D Nie takie coś jak to co czeka po drugiej stronie monitora ( czytaj : ja). Ehh, po pytaniu " co robisz" miałam ochotę napisać sram, ale to zbyt wulgarne chyba. Więc zawołałam Dominika by sobie z kolegą porozmawiał. Przez minutę. I wyłączył Skype :]
W cieszy i spokoju mogę posłuchać muzyki. Nie będę mówić czego, bo od niedzieli tak praktycznie słucham tylko tego :-D
Próby rysowania skończyły się na narysowaniu ludzkiego otyłego szkieletu. Nie wiem , jakim cudem szkielet może być otyły, ale temu się udało. Nawet nie wzorowałam się na sobie więc tym bardziej nie rozumiem :-)
Zaczęłam szyć nowego misia, na razie dopiero kawałek. Powoli dość mi to idzie. Ale.. ważne, że idzie :) Będzie w kratkę, taką kolorową bardziej.
The Analogs - Ostatnia noc
"Nadzieje ciągle się rodzą
Wspomnienia bolą jak rany
Sny nigdy się nie spełniają .."
11 marca - niedziela
Mogliśmy dłużej spać. Aż do 7:30. Toż to istne szaleństwo.
Julka: Podobno 7 i pół godziny snu powinny człowiekowi wystarczyć. W takim razie ja nie jestem człowiekiem.
Wstajemy, ja oczywiście cały ryj w krwi. Normalne, tylko dalej nie rozumiem dlaczego.
Zapytałam czy nie zjadłam kogoś w nocy. Paulina stwierdziła, że brakuje jej stopy, więc się wyjaśniła sprawa krwi na mojej twarzy. Później nie umiałam znaleźć misia, więc doszłam do wniosku, że on też został przeze mnie pożarty.
Paulina : Idę się przejść. Może kogoś wyp... z łazienki .
;-)
Jutrznia, chyba z 5 razy próbowaliśmy się "zgrać. Wiem, że jak jest na końcu linijki "*" to trzeba odczekać mniej więcej "1,2,3,4 " i dalej. Nie no, szpan.
Śniadanie. Wiecznie głodna Byczyna pokazuje co potrafi. I ile potrafi zjeść. Jajecznicy konkretniej.
"Co, my nie damy rady? "
Spotkanie na sali. Coś w stylu kręgów biblijnych, ale nie do końca to samo. :-)
Msza. Generalnie fajnie, że w środku budynku była kaplica, ale rozbrajające było to, że niektórzy przychodzili.. w kapciach ;-)
I znowu nie śpiewaliśmy 'Niechaj zstąpi Duch Twój". Wrr, się mnie nie słucha :-(
Wypadało by jeszcze się spakować. Przyjechałam z jedną wielką torbą i śpiworem osobno, wracając zmieściłam śpiwór w środku torby. Jestem hardkorem.
Ostatnia z głównych części programu, czyli : obiad.
Kamila nie zje, bo przecież te schabowe kiedyś były słodkimi, różowymi prosiakami. Chrum.
Galaretki też nie zje. Bo się rusza, jak się nią potrząsa :-D I ma w składzie żelatynę wieprzową. Chyba...
To już jest koniec, nie ma już nic, jesteśmy wolni - możemy iść.
Ale ja nie chcę iść. Mimo tego, że na początku nie widziałam w tych warsztatach / rekolekcjach ( jak zwał tak zwał) żadnego sensu, to jednak mi się to podobało. Wstawanie o 7, msze w kapciach, bicie Maćka po głowie.. :-) Nawet to, że ks.Jacek przeglądał zdjęcia na moim telefonie.
Powrót z Panią Pedagog ( ;-) )
Dziewczyny planują jechać do sióstr Józefitek na siatkówkę ;-) Ciekawe, czy im to wyjdzie :-)
Byczyna. Następnie kierunek Jakubowice.
"Nic nie musisz mówić"
Nic, nie musisz mówić nic
Odpocznij we mnie
Czuj się bezpiecznie
To jest piękne, wspaniałe, cudowne, po prostu brak mi słów. To dość dziwne w moim przypadku, ale zdarza się.
Wracając do tych słów - fajnie usłyszeć coś takiego. Nawet jeśli to czysty zbieg okoliczności.
Wiem ,że nie muszę nic mówić :-)
A bezpiecznie czuję się gdy nie jadę samochodem poruszającym się z prędkością powyżej 120km/h , więc też się udało.
Po powrocie do domu zabrałam się za ogarnięcie mojego pokoju. Niezły chaos, ale już został opanowany.
Później przez kilka godzin, chyba z 4 ( z przerwami) siedziałam przed komputerem pisząc notki z piątku i z soboty. I słuchając "Nie musisz mówić nic" chyba z 100 razy. Tak w przybliżeniu :-)
Generalnie myślałam ,że ludzie się bardziej stęsknią. Ba, może nawet jakiś komentarz do notki.
Niestety myliłam się. Za to facebook pamięta - 2 nowe osoby którym wydaje się,że mnie znają. Hm, nie będę robić przykrości, w końcu też ich kojarzę. No i 12 powiadomień :3 zaczepki. 17 osób "lubi" zdjęcie mojego misia. To dzi-dzięki :-)
Zaproszenia do tępych aplikacji.. Nie, dziękuję..
Nie lubię jak mi się na smsy nie odpisuje :]
Daję tacie zgodę do podpisania
Tata:Co to jest?
Ja: Czytać nie umiesz?
T: Nie
Analfabetyzm. Przez 50 lat to ukrywał, brawo :-)
No więc czytam "Wyrażam zgodę na wyjazd na TARGI EDUKACYJNE" ...
T:Targi.. Ej, może kupisz tam sobie coś ? :-D
Ta.. ;-) Worek ziemniaków.
Tata i Mateusz oglądają "Must be the music", Bartek w coś gra, ja siedzę w swoim pokoju.
No to znawcy komentują. Na pierwszy ogień jakiś koleś z akordeonem.
Mateusz: No głosu to niestety nie ma..
Tata: No wiesz, gość gra "tak o". To śpiewa tak jak ja w kościele
:-D Nie no, mój tata najgłośniej w kościele śpiewa .. Może niekoniecznie najlepiej :-)
Jakaś dziewczyna dziękuje swoim rodzicom : "matce która chodziła na koncerty gdzie grał jej ojciec , jak była w ciąży." Matka była w ciąży. Nie ojciec.I nie ta dziewczyna. Matka...Toż to takie wzruszające ,że się popłaczę chyba.Ja w przyszłości to pewnie będę dziękować kierowcy autobusu za to,że mnie do szkoły woził...
Wracając do tematu :
Mateusz: Właściwie to nie był tata tylko wujek
Bartek: A właściwie dziadek
M:I nie grał na perkusji
B:Tylko ją przewoził...
M: A tak w ogóle to nie ta perkusja była, tylko inna.. Bo ją sprzedali.
No , tak też mogło być.. ;-)
Generalnie to wieczorem popłakałam się słuchając "Justin Bieber - Baby".
Nie wiem dlaczego. I nie chcę wiedzieć.
Spać około godziny 1. Czyli po wysłuchaniu kolejnej porcji "Nie musisz.."
Julka: Podobno 7 i pół godziny snu powinny człowiekowi wystarczyć. W takim razie ja nie jestem człowiekiem.
Wstajemy, ja oczywiście cały ryj w krwi. Normalne, tylko dalej nie rozumiem dlaczego.
Zapytałam czy nie zjadłam kogoś w nocy. Paulina stwierdziła, że brakuje jej stopy, więc się wyjaśniła sprawa krwi na mojej twarzy. Później nie umiałam znaleźć misia, więc doszłam do wniosku, że on też został przeze mnie pożarty.
Paulina : Idę się przejść. Może kogoś wyp... z łazienki .
;-)
Jutrznia, chyba z 5 razy próbowaliśmy się "zgrać. Wiem, że jak jest na końcu linijki "*" to trzeba odczekać mniej więcej "1,2,3,4 " i dalej. Nie no, szpan.
Śniadanie. Wiecznie głodna Byczyna pokazuje co potrafi. I ile potrafi zjeść. Jajecznicy konkretniej.
"Co, my nie damy rady? "
Spotkanie na sali. Coś w stylu kręgów biblijnych, ale nie do końca to samo. :-)
Msza. Generalnie fajnie, że w środku budynku była kaplica, ale rozbrajające było to, że niektórzy przychodzili.. w kapciach ;-)
I znowu nie śpiewaliśmy 'Niechaj zstąpi Duch Twój". Wrr, się mnie nie słucha :-(
Wypadało by jeszcze się spakować. Przyjechałam z jedną wielką torbą i śpiworem osobno, wracając zmieściłam śpiwór w środku torby. Jestem hardkorem.
Ostatnia z głównych części programu, czyli : obiad.
Kamila nie zje, bo przecież te schabowe kiedyś były słodkimi, różowymi prosiakami. Chrum.
Galaretki też nie zje. Bo się rusza, jak się nią potrząsa :-D I ma w składzie żelatynę wieprzową. Chyba...
To już jest koniec, nie ma już nic, jesteśmy wolni - możemy iść.
Ale ja nie chcę iść. Mimo tego, że na początku nie widziałam w tych warsztatach / rekolekcjach ( jak zwał tak zwał) żadnego sensu, to jednak mi się to podobało. Wstawanie o 7, msze w kapciach, bicie Maćka po głowie.. :-) Nawet to, że ks.Jacek przeglądał zdjęcia na moim telefonie.
Powrót z Panią Pedagog ( ;-) )
Dziewczyny planują jechać do sióstr Józefitek na siatkówkę ;-) Ciekawe, czy im to wyjdzie :-)
Byczyna. Następnie kierunek Jakubowice.
"Nic nie musisz mówić"
Nic, nie musisz mówić nic
Odpocznij we mnie
Czuj się bezpiecznie
To jest piękne, wspaniałe, cudowne, po prostu brak mi słów. To dość dziwne w moim przypadku, ale zdarza się.
Wracając do tych słów - fajnie usłyszeć coś takiego. Nawet jeśli to czysty zbieg okoliczności.
Wiem ,że nie muszę nic mówić :-)
A bezpiecznie czuję się gdy nie jadę samochodem poruszającym się z prędkością powyżej 120km/h , więc też się udało.
Po powrocie do domu zabrałam się za ogarnięcie mojego pokoju. Niezły chaos, ale już został opanowany.
Później przez kilka godzin, chyba z 4 ( z przerwami) siedziałam przed komputerem pisząc notki z piątku i z soboty. I słuchając "Nie musisz mówić nic" chyba z 100 razy. Tak w przybliżeniu :-)
Generalnie myślałam ,że ludzie się bardziej stęsknią. Ba, może nawet jakiś komentarz do notki.
Niestety myliłam się. Za to facebook pamięta - 2 nowe osoby którym wydaje się,że mnie znają. Hm, nie będę robić przykrości, w końcu też ich kojarzę. No i 12 powiadomień :3 zaczepki. 17 osób "lubi" zdjęcie mojego misia. To dzi-dzięki :-)
Zaproszenia do tępych aplikacji.. Nie, dziękuję..
Nie lubię jak mi się na smsy nie odpisuje :]
Daję tacie zgodę do podpisania
Tata:Co to jest?
Ja: Czytać nie umiesz?
T: Nie
Analfabetyzm. Przez 50 lat to ukrywał, brawo :-)
No więc czytam "Wyrażam zgodę na wyjazd na TARGI EDUKACYJNE" ...
T:Targi.. Ej, może kupisz tam sobie coś ? :-D
Ta.. ;-) Worek ziemniaków.
Tata i Mateusz oglądają "Must be the music", Bartek w coś gra, ja siedzę w swoim pokoju.
No to znawcy komentują. Na pierwszy ogień jakiś koleś z akordeonem.
Mateusz: No głosu to niestety nie ma..
Tata: No wiesz, gość gra "tak o". To śpiewa tak jak ja w kościele
:-D Nie no, mój tata najgłośniej w kościele śpiewa .. Może niekoniecznie najlepiej :-)
Jakaś dziewczyna dziękuje swoim rodzicom : "matce która chodziła na koncerty gdzie grał jej ojciec , jak była w ciąży." Matka była w ciąży. Nie ojciec.I nie ta dziewczyna. Matka...Toż to takie wzruszające ,że się popłaczę chyba.Ja w przyszłości to pewnie będę dziękować kierowcy autobusu za to,że mnie do szkoły woził...
Wracając do tematu :
Mateusz: Właściwie to nie był tata tylko wujek
Bartek: A właściwie dziadek
M:I nie grał na perkusji
B:Tylko ją przewoził...
M: A tak w ogóle to nie ta perkusja była, tylko inna.. Bo ją sprzedali.
No , tak też mogło być.. ;-)
Generalnie to wieczorem popłakałam się słuchając "Justin Bieber - Baby".
Nie wiem dlaczego. I nie chcę wiedzieć.
Spać około godziny 1. Czyli po wysłuchaniu kolejnej porcji "Nie musisz.."
niedziela, 11 marca 2012
10 marca - sobota
Pobudka o 7:00. Nie ma lekko.
Julka ( jako osoba decyzyjna w sprawie wstawania) : To co, jeszcze 5 minut?
Ja i Patrycja: Mhmm..
Człowiekowi do szczęścia brakuje czasem tylko tych "pięciu minut"
Jutrznia w kaplicy.
Entuzjastycznie rozpoczęty poranek, a to tylko za sprawą parówek.
Stwierdzam, że ludzie z Byczyny zjedzą WSZYSTKO.
No jak się podpuszcza ludzi tekstami " Co, WY nie dacie rady" to on dadzą radę.. ;-D
Siedziałyśmy w 7 osób Paulina, Kamila, Agnieszka, Patrycja, Julka , Ja i jeden z księży, przy jednym stole, przy drugim stole reszta.
Mając w "składzie "Agnieszkę nie przypuszczałam, że ona potrafi zjeść.. dużo :-D Niepozornie wygląda ;-)
I zyskała "dzięki temu" nowy pseudonim - "Śrutownik" :-D
"Spotkanie w Grupach". Śpiewamy psalm. Dzięki, ale sama nie zaśpiewam. No . Więc nie musiałam.
Msza w kaplicy. Fajnie było ale nie śpiewaliśmy "Niechaj zstąpi duch Twój " :c
Jeden z głównych punktów programu , mianowicie - obiad.
O ile się nie mylę to jakieś mięso z kurczaka było. To się podobało Kamili , która " lubi świnki, bo są słodkie" z tym ,że lubi patrzeć, nie jeść.Za to kury lubi jeść, ma do nich uraz bo kiedyś ją goniły chyba.
Trzeba się strzec, bo najwyraźniej Kamila zjada swoich wrogów :-)
Idziemy. Gdzieś. "Któryś z księży ma tam znajomości"
Ja: Idziemy do Biedronki!
Okazało się, że nie chodziło o biedronkę....
Poszliśmy do zakonu.Do sióstr Józefitek które były nadmiernie wesołe. Takiego śmiechu nawet ja nie mam.
Opowiadały o tym jak tworzy się ikonę i o tym co robią w ciągu dnia.
Totalnie rozbroił mnie tekst siostry Rity : "W czasie wolnym możemy się na przykład pomodlić" :-)
Ale mogą też grać na gitarze ( Paulina grała z jedną z nich :-) ) , grać w siatkówkę, czytać, czasem słuchać muzyki i nawet jakiś komputer mają. Generalnie stwierdzam, że ja nie dała bym rady wytrzymać w klasztorze.Pobudka 5:15 (!), Jutrznia, śniadanie w ciszy (!), zajęcia z "siostrą mistrzynią" , jakaś praca itd.
Za trudne. Monotonne. Choć gdyby się tak zastanowić - moje życie też jest monotonne. Szkoła, facebook, blog, szycie, rysowanie i czasem jedzenie.
Wychodzimy, większość poszła zobaczyć jeszcze gdzie grają w siatkówkę. Stoimy z Patrycją i Magdą, chyba małe rude też było z nami. No więc myślimy dlaczego nie moglibyśmy przejść się do Biedronki. Nie dane było nam jednak zwiedzić tego wspaniałego sklepu dla ubogich, ponieważ musieliśmy wracać do "domu". Kawałek do przejścia był. Rozmawialiśmy z księdzem Jackiem :
O glanach -wg. Maćka moje glany są fajne. Szpan.
O relacjach między Maćkiem, Pauliną i Szymonem - praktycznie każda rozmowa sprowadzała się do tego tematu.
O moich maskotkach. Maciek powiedział, że robię "aligatory". No, dzięki.. -.-
Magda źle się czuła i pojechała do domu.
Po powrocie o ile się nie mylę było jakieś spotkanie w grupach.
Wiecznie głodna Byczyna musiała zrobić sobie "Gorące kubki" :-)
A mnie bolał ząb. I zażarłam Paulinie 4 tabletki ibupromu.
Później film o Maksymilianie Kolbe. Nie miałam siły, żeby oglądać, poszłam do pokoju. Trochę posiedziałam i stwierdziłam, że wracam do nich. Już nie oglądali, coś się zacięło.
Tańczyli :-)
Taka mała...
:-)
Ja najpierw robiłam zdjęcia Julki aparatem, później dołączyłam do nich.
Wiem, że jakoś jeszcze kolacja była. Musiała być. Pizza.
Paulinie było trudno jeść bo od piątku ma aparat. Współczuję.
A mnie bolał ząb. ( I nadal boli)
Nie pamiętam co robiliśmy :-)
Kojarzę siedzenie w pokoju. Śmiech. To, że dzwoniliśmy do księdza.I to jak ksiądz Jacek przyszedł.
I mówił , że wszystko co mówimy "się niesie" :-D Oj tam, oj tam.
Spać około godziny 23/24.
Nie musisz mówić nic.
Julka ( jako osoba decyzyjna w sprawie wstawania) : To co, jeszcze 5 minut?
Ja i Patrycja: Mhmm..
Człowiekowi do szczęścia brakuje czasem tylko tych "pięciu minut"
Jutrznia w kaplicy.
Entuzjastycznie rozpoczęty poranek, a to tylko za sprawą parówek.
Stwierdzam, że ludzie z Byczyny zjedzą WSZYSTKO.
No jak się podpuszcza ludzi tekstami " Co, WY nie dacie rady" to on dadzą radę.. ;-D
Siedziałyśmy w 7 osób Paulina, Kamila, Agnieszka, Patrycja, Julka , Ja i jeden z księży, przy jednym stole, przy drugim stole reszta.
Mając w "składzie "Agnieszkę nie przypuszczałam, że ona potrafi zjeść.. dużo :-D Niepozornie wygląda ;-)
I zyskała "dzięki temu" nowy pseudonim - "Śrutownik" :-D
"Spotkanie w Grupach". Śpiewamy psalm. Dzięki, ale sama nie zaśpiewam. No . Więc nie musiałam.
Msza w kaplicy. Fajnie było ale nie śpiewaliśmy "Niechaj zstąpi duch Twój " :c
Jeden z głównych punktów programu , mianowicie - obiad.
O ile się nie mylę to jakieś mięso z kurczaka było. To się podobało Kamili , która " lubi świnki, bo są słodkie" z tym ,że lubi patrzeć, nie jeść.Za to kury lubi jeść, ma do nich uraz bo kiedyś ją goniły chyba.
Trzeba się strzec, bo najwyraźniej Kamila zjada swoich wrogów :-)
Idziemy. Gdzieś. "Któryś z księży ma tam znajomości"
Ja: Idziemy do Biedronki!
Okazało się, że nie chodziło o biedronkę....
Poszliśmy do zakonu.Do sióstr Józefitek które były nadmiernie wesołe. Takiego śmiechu nawet ja nie mam.
Opowiadały o tym jak tworzy się ikonę i o tym co robią w ciągu dnia.
Totalnie rozbroił mnie tekst siostry Rity : "W czasie wolnym możemy się na przykład pomodlić" :-)
Ale mogą też grać na gitarze ( Paulina grała z jedną z nich :-) ) , grać w siatkówkę, czytać, czasem słuchać muzyki i nawet jakiś komputer mają. Generalnie stwierdzam, że ja nie dała bym rady wytrzymać w klasztorze.Pobudka 5:15 (!), Jutrznia, śniadanie w ciszy (!), zajęcia z "siostrą mistrzynią" , jakaś praca itd.
Za trudne. Monotonne. Choć gdyby się tak zastanowić - moje życie też jest monotonne. Szkoła, facebook, blog, szycie, rysowanie i czasem jedzenie.
Wychodzimy, większość poszła zobaczyć jeszcze gdzie grają w siatkówkę. Stoimy z Patrycją i Magdą, chyba małe rude też było z nami. No więc myślimy dlaczego nie moglibyśmy przejść się do Biedronki. Nie dane było nam jednak zwiedzić tego wspaniałego sklepu dla ubogich, ponieważ musieliśmy wracać do "domu". Kawałek do przejścia był. Rozmawialiśmy z księdzem Jackiem :
O glanach -wg. Maćka moje glany są fajne. Szpan.
O relacjach między Maćkiem, Pauliną i Szymonem - praktycznie każda rozmowa sprowadzała się do tego tematu.
O moich maskotkach. Maciek powiedział, że robię "aligatory". No, dzięki.. -.-
Magda źle się czuła i pojechała do domu.
Po powrocie o ile się nie mylę było jakieś spotkanie w grupach.
Wiecznie głodna Byczyna musiała zrobić sobie "Gorące kubki" :-)
A mnie bolał ząb. I zażarłam Paulinie 4 tabletki ibupromu.
Później film o Maksymilianie Kolbe. Nie miałam siły, żeby oglądać, poszłam do pokoju. Trochę posiedziałam i stwierdziłam, że wracam do nich. Już nie oglądali, coś się zacięło.
Tańczyli :-)
Taka mała...
:-)
Ja najpierw robiłam zdjęcia Julki aparatem, później dołączyłam do nich.
Wiem, że jakoś jeszcze kolacja była. Musiała być. Pizza.
Paulinie było trudno jeść bo od piątku ma aparat. Współczuję.
A mnie bolał ząb. ( I nadal boli)
Nie pamiętam co robiliśmy :-)
Kojarzę siedzenie w pokoju. Śmiech. To, że dzwoniliśmy do księdza.I to jak ksiądz Jacek przyszedł.
I mówił , że wszystko co mówimy "się niesie" :-D Oj tam, oj tam.
Spać około godziny 23/24.
Nie musisz mówić nic.
Subskrybuj:
Posty (Atom)