środa, 7 marca 2012

7 marca - środa

Do północy siedziałam przy biurku szyjąc. Efekt jest zadziwiająco pozytywny - miś nie jest idealny, ale przynajmniej nie wygląda jak krowa. Ani małpa. Ani murzyn. No dobra, nie jestem rasistą..

Jak zostało powiedziane dziś w szkole " Ta znów miśków naszyła..." :-D No naszyła... Konkretnie jednego, ale czy to ważne? 4 godziny mojego życia przełożone na szycie wyglądają mniej więcej tak :


 W realu jest ładniejszy... (Winny się tłumaczy)

Zimny prysznic i spać. Zimny, bo przypomniało mi się o nim dopiero po północy, więc ciepłej wody było zdecydowanie za mało.

1,2 lekcja - WF

Ćwiczymy na sali w Polanowicach. Stwierdzam,że...W sumie dawno już to stwierdziłam.. Więc stwierdzam, że stan sali gimnastycznej w gimnazjum ( czytaj : chaos, burdel i kompletna rozpierducha )  jest mi całkiem na rękę, przynajmniej nie trzeba ćwiczyć.

To całkiem normalne, że kiedy robię po swojemu to trafię piłką do kosza, jednak przestrzegając wytycznych nauczyciela.. nie trafiam ;-) właściwie to trafiam, z tym, że nie tam gdzie trzeba. No chyba, że ściana ( ewentualnie jakiś człowiek) to idealne miejsce, gdzie powinna trafić piłka.

W czasie przerwy Szynszyl kładł mi się na kolana, twierdząc, że nie wyjdzie już z szatni. Kłamała.
I nie chciała wejść do kabiny prysznicowej, twierdząc, że śmierdzi tam Filipem :D

3 lekcja - Angielski

To pojechaliśmy do Londynu...
Londyn znajdował się na płycie DVD odtworzonej na telewizorze w 10. "A miało być tak pięknie..."

Pani wstaje o 3, prostuje włosy i farbuje je na blond.
Tak na prawdę jest brunetką z kręconymi włosami i gra w filmie o Londynie.

W Londynie na metro mówi się "tuba". A u nas na autobus szkolny mówi się "puszka". No dobra, mówi się złom, a puszka chyba właściwie spełnia funkcję autobusu..

4 lekcja- Świetlica

Ja czytałam "Świat Wiedzy" , konkretnie chyba jedyny ciekawy artykuł, mniej więcej o "laboratoriach w których badane są różnego rodzaju niebezpieczne wirusy" . To tak w skrócie. Jeden ciekawy artykuł ? "Kiedyś byliście lepsi... " ;-) (To tak trochę cytując "życie i śmierć". Ale tylko trochę )

A  Ania czytała swoją książkę która ma 500 stron. Dalej twierdzi, że przeczyta ją do 10 marca. Jest na 42 stronie. W czasie godziny przeczytała 4 strony , szpan. Może to wina tego, że z ks. skutecznie utrudnialiśmy jej czytanie, m.in. rzucając w nią moim misiem. Ja nie rzucałam. Więc prawdopodobnie w normalnych warunkach czyta szybciej, ja wiem... 10 stron na godzinę ? I tak nie wyrobi do 10 marca. Nie chcę być wredna, tylko.. stwierdzam fakty :-)

Ks: (..) Te szynszyle były takie.. grube i wredne...
To tak jak ja ! ;-)

Patrycja chciała się dowartościować ale jej nie wyszło.
Ups, życie. Zdarza się.

5,6 lekcja - Polski

Oglądamy "Stary człowiek i morze".
To, że mam głowę skierowaną w dół, nie znaczy, że nie oglądam.. Może ja po prostu.. mam tak fantastyczną wyobraźnię, że sama potrafię sobie to wyobrazić ? ;-)

Film się ciął jak emo. Mogliśmy dokładnie zaobserwować w jaki sposób zarzuca się sieci rybackie.

Scena gdy rybak wraca z połowy, na plaży/wyspie przebywa wiele osób, m.in. jego córka
Babuś: No i myśleli ,że umarł. A on wrócił. Stypy nie będzie.
Nie będzie stypy, bo przytargał sam rybi łeb i ogon. :-)

7 lekcja - Wos

5- za sprawozdanie. To się nazywa ocena, a nie jakieś pieprzone 4+.

Dekorowaliśmy wydmuszki. Babuś "skręca", my "wąchamy klej"... Tak.. ;-)

Szlachta je Oliwki. :-D Należy,też pamiętać , że oliwką nie "wali". Nie śmierdzi, w sensie.
...

Autobus - Wymiana kanapkami z Anią. Cudze są o wiele lepsze. I generalnie kanapki w autobusie są lepsze niż w szkole, więc wciągnęłam 2. 2 kanapki zjedzone aż do 15:20, jest lepiej niż w piątek.. ;-)

Ściągając glany zorientowałam się,że mam większego pecha niż myślałam - nowe się rozwaliły, więc chodziłam w starych. Stare rozwaliły się dzisiaj , wyglądają następująco :


Zostały zaklejone klejem ( Wikol chyba.. ? ;-> ) pozostaje się modlić, żeby wytrzymały chociaż przyszły weekend...
Ewentualnie zakleję je  taśmą. A później doczepię do nich kółka i przerobię na rolki.
Tak, to moje genialne pomysły ;-)

Trzeba się zabrać za naukę na historię . I szycie szczura.
Jak ja kocham szkołę.

wtorek, 6 marca 2012

6 marca - wtorek

Odrabiałam zadania domowe zaledwie do godziny 23. Bo gdybym nie wypisała wszystkich uczuć którymi Manolin darzył Santiago, albo nie opisała wyglądu rybaka to świat prawdopodobnie by się zawalił :-)

6:45.Buudzimy się... Jedną z korzyści z tak wczesnej pobudki, jest fakt,że jeszcze chociaż przez kilka minut mogłam spokojnie poleżeć. Drugim "za" jest fakt, że zdążyłam zrobić sobie jajecznicę. Ba, nie tyle zrobić, co nawet zjeść.
Jeszcze zdążyłam wpakować ostatni kawałek ciasta do piekarnika. O ile się nie mylę, dalej tam leży ;-) 

1 lekcja -Polski

Ojoj, nieprzyjemnie. Opiernicz za wszystko, zaczynając od tego, że wszyscy olali próbę kabaretu kończąc na tym, że jak mięliśmy zadane 18 zdań z niemieckiego, mięliśmy problem, żeby się nauczyć w tydzień (?) Tak. I zachowujemy się jak osoby niedorozwinięte. Cieszymy się.

Coś jednak na tej lekcji totalnie mnie rozwaliło - mięliśmy zadaną rozprawkę. No ok, oddajemy. Niektórzy nie napisali, kilka osób napisało ale nie przyniosło bo zostawiło w domu. Cóż zdarza się. Ale jedynkę trzeba wpisać... Po chwili pani mówi,że ma nasze sprawdziany i nam odda. Szuka, szuka.. Nie ma. "No zapomniałam" Przechodzimy do lekcji. A my to już sobie nie możemy zapomnieć, nie ? ;-) 
Zrobię strajk chyba. I przyniosę transparent "Stop z ACTA". :-) Bredzę.

2 lekcja - Fizyka

Skutecznie udowadniamy, że wszystkie zadania które mamy rozwiązywać na fizyce są stanowczo za trudne. Nawet jeśli to czyta matematyka. Ja myślę, że sobie wmówiliśmy, że nie umiemy, i teraz raczej już się nie nauczymy niczego.

3,4 lekcja - Angielski

Nie wiem dlaczego, ale Tomek śpiewał "Zostańmy razem".

Pani wzięła kredyt, jutro jedziemy do Londynu. Mamy zabrać ze sobą zeszyty, ćwiczenia i kanapki. Bo ona nam hamburgerów kupować nie będzie..
Ja: Przepraszam, ale mam durne pytanie.. Co Pani brała ?
W odpowiedzi otrzymałam tylko ":-D" . Czyli coś było...

Ja: Mogę opowiedzieć Pani kawał. Ale pod warunkiem, że nie dostanę 1..
Pani: No..Nie wiem..
Ja: Jaka jest w Polsce kara za pedofilię ? Zmiana parafii.. ];->
;-D

5 lekcja- Matematyka

Mam na ręce narysowanego królika i żarówkę. Takie sweetaśne, że aż szkoda zmyć ;-)
I jeszcze czarną kropkę zrobioną markerem.. No tego to raczej nie zmyję...

6,7 lekcja - Lekcja w urzędzie.

Mam notatki na 3,5 strony z tego.
W skrócie :
Niektóre osoby są rozczarowane naszym niskim poziomem wiedzy. Nie wiedzieliśmy kiedy była bitwa pod Byczyną. Oj tam, oj tam. Z tych wszystkich ważnych dat pamiętam tylko 12.09.1996r czyli początek zagłady świata - ja się urodziłam. No i pamiętam daty urodzin niektórych ludzi. W większości przynajmniej miesiąc ;-)

W gminie jest 15 radnych, a w powiecie 21. To jest fascynujące.

A na czele województwa stoi marszałek województwa. A nie wojewoda. Ha. Ale wyjaśnić dlaczego już nie potrafię ;-)

Jeśli chcemy złożyć skargę na tą ↑ Panią to trzeba napisać do....komisji rewizyjnej.
(Tak mam napisane w zeszycie.. ;-)

Wyczuwam jutro ochrzan na Wosie za tą całą "lekcję". Ale ja się na szczęście bardzo często mylę.

Powrót do szkoły, zabieram gitarę, strój na wf i spacerem w stronę przedszkola.

Przegrałam z Mikołajem w chińczyka ;-) A Filip mnie lubi ;-D Zrobił dla mnie auto, a ja robiłam garaż. Ale nie skończyłam. To smutne. następnym razem zbuduję cały.
To jest irytujące - człowiek się wczuwa, układa coś z tych klocków, a tu jeb, wybija 15:30 i żegnaj się z dziećmi. I z klockami .

Kierunek - salka.
Idąc z gitarą, plecakiem, reklamówką i brystolem wyglądałam jak rasowy rumun. Jeszcze jakiś zwinięty dywan .. Nie no, to następnym razem ;-) 
Nikogo nie ma. Przez 15 minut. Zastanawiałam się czy nie pomyliłam dni tygodnia. Przynajmniej w ciszy i spokoju zjadłam bułkę -  wypadało by coś zjeść oprócz 1 kanapki, jak chce się siedzieć w Byczynie do 18.
I wymieniłam sznurówkę w glanie.

A później graliśmy.
Stwierdzam, że gitary akustyczne są za-je-**-*** !
Ja chcę taką. Na koniec roku będzie albo :
-Tato, ej, miałam dobrą średnią, chcę gitarę..
albo:
-Ej, Dominik ma lepszą średnią, ale dostanie stypendium.A ja nie. To ja chcę gitarę.
:-D

Wracamy do domu:
Ja: No i na salce palimy ( chodziło mi o kominek -.-)
Tata: Co palicie ?
Ja: No drewno..
T: Myślałem ,że jakieś liście może
J:Tak, konopie
T: No właśnie ty się tak zachowujesz..
... Czy ja naprawdę zachowuję się jak zjarany człowiek? Wcaale.. ;-)

O 18 do domu. A w domu.. Przesyłałam zadania z fizyki dobrym ludziom którzy podali mi swój adres e-mail. Jutro muszę zebrać "maile" wszystkich, mimo, że to nie mój biznes, żeby mieli zadanie.

Idę szyć misia. 3/4 jest. Wygląda nieźle, dopóki nie jest cały. Przypuszczam ,że jak już go zszyję to będzie od razu spalony na stosie. Za swą brzydotę.


To będzie śmiech !
Śmierci śmiech.

poniedziałek, 5 marca 2012

5 marca - poniedziałek

Poniedziałki wcale nie muszą być złe :-)
Szczególnie wtedy gdy przed lekcjami przychodzą mudżyny żeby przytulić swego właściciela..:-D
Myślę , że to zdanie było niezrozumiałe. Więc od początku : idąc pod klasę dorwały mnie Kamila i Patrycja, oznajmiając jednocześnie, że zostaną moimi murzynami :-) Radość nie do opisania. Zyskałam 2 murzynów. Spokojnie mogę założyć plantację bawełny, rąk do pracy raczej mi nie braknie.. ;-)

1 lekcja -  Polski

No to sobie napiszemy kartkóweczkę... A miało być tak pięknie.
Pytanie za 100 pkt - czemu miałam pamiętać, że Santiago nic nie złowił przez 84 dni? I inne takie tam ciekawe pytania...

Reszta lekcji spędzona na próbie z niemieckiego. Umiem 1/3 tekstu. To trochę mało, biorąc pod uwagę, że mamy robić przedstawienie 23 marca.

Przerwa. Paulina oddaje mi zeszyt od religii. Dopiero wtedy przyszło mi do głowy, że mogłam wcześniej sprawdzić , czy nie ma tam nic głupiego napisanego.. :-) Nie było nic specjalnego, tylko z tyłu zeszytu "wyszłam z domu szatana, to znaczy od Karoliny". Więc nawet lepiej niż dobrze, ale na wszelki wypadek jednak to zmażę.

2 lekcja - Muzyka

Tańczymy? Tańczymy :c
Lewa, dwa, trzy, prawa, dwa, trzy...
Nie umiem tańczyć? Prawda. Ale to jest nieważne. Ważne, że 5 jest. Nie wiem jakim sposobem :-)


3,4 lekcja -Film

Dzieci Ireny Sendlerowej
Nie będę opisywać, jak ktoś chce obejrzeć, to obejrzy. Albo już obejrzał.

5 lekcja - WDŻ

"Prince polo" już drugi raz powiedziało mi, że :
Szczęście jest przyjemnością wolną od wyrzutów sumienia
Mądry baton? ;-)


Osoby które mają 4 nie mają czego szukać w liceum im Mickiewicza. Humor zrąbany chyba na cały dzień. Najlepiej wszyscy niech idą do Polanowic, do OHP`u i do zawodówek. Bo można wyciągną stówę za praktyki. Ktoś tu zapomina o osobach z większymi aspiracjami i lepszymi ocenami - w liceach jest coś takiego jak stypendia. Podobno..
Co ja się odzywam, ja nie mam czego szukać w liceum. Bo mam średnią 4.4.I ogółem reprezentuję sobą niski poziom, skąd mi do mojej -pustej- głowy przyszedł plan pójścia do liceum. Zapomnij ;-)

Przez całą lekcję słuchaliśmy o tym, że pani w liceum była niesprawiedliwie oceniana.
A my przez całe gimnazjum mamy podobnie. Zostanę nauczycielem i będę sobie to odbijać na uczniach ]:->


6 lekcja - WF


Cała lekcja spędzona z ciekawymi przedstawicielami klasy 3b. Paulina jako ochotnik zgłosiła się, żeby zostać moim murzynem.
"Być murzynem to jest prestiż, zarąbista sprawa, wierz mi..." ;-)

Dałam dziewczynom niedobrego batona a one go zjadły. To się nazywa niedożywienie wśród dzieci...

7 lekcja - świetlica

Cała chałwa poskromiona przeze mnie i Anię. Ja miałam w tym większy udział, bo jestem większa. I to moja chałwa była. :-)

Ania ma książkę liczącą około 500 stron. Czyta od tygodnia, jest na 29 stronie. Twierdzi, że przeczyta ją do 10 marca. Takich cudów chyba nie ma :-)

8 lekcja - Zespół

No jak zaczęłam dobrze grać to oczywiście "nie słychać"
Wredna będę, ale : starość nie radość.

Dość dziwne uczucie, być jedną z nielicznych osób które mają chwyty. Przynajmniej komuś ( tym, którym chwytów nie chciało się pisać) do czegoś się przydam.

Autobus.
Bycie miłym popłaca. Dzięki temu nie musiałam zapierniczać od przystanku, tylko autobus zatrzymał mi się przy bramie :-)

Miałam ogromną ochotę wyjść na dwór, na rolki chociażby, ale nic z tego nie wyszło. Norma.



W domu przesłałam większej części klasy treść  zadania z fizyki. Przesłałam tym, których numer gadu-gadu mam . Czyli 11 osobom.



Później wrzuciłam na facebooka chwyty na gitarę. Jak cudownie przepisuje się to z zeszytu, szczególnie wtedy gdy samemu nie potrafi się tego ogarnąć. No cóż, czego  nie robi się dla dobra.. innych :-)

Upiekłam ciasto. nie liczy się, że jest z kartonu, liczy się wkład pracy który był przeogromny ;-)
No więc całkiem ok wyszło :-)

Przydało by się odrobić lekcje. W zasadzie mi tam te zadania do szczęścia nie są potrzebne, niestety nauczyciele mają odmienne zdanie na ten temat.
Witaj fizyko, witajcie, 7 zadań z polskiego...

List do Boga - próbowałam grać na gitarze. Z kiepskim rezultatem. Gitarzystą to ja nie zostanę :-)


Ta wersja jednorożców mi się podoba :-D

niedziela, 4 marca 2012

4 marca - niedziela

Ania wstaa...
Nie.
No dobra, wstanę :)
Jest późno. Te słowa wypowiedziane przez mojego tatę o 7:48 wywołały jedynie mój uśmiech. Wszakże do kościoła iść trzeba dopiero na 8:30.

Msza. Ja chyba nigdy nie ogarnę ludzi którzy w kościele piszą smsy, ewentualnie rozmawiają między sobą. To jest że-nu-ją-ce. Porażka.
Chyba nie muszę mówić, że jak zwykle na mszę  poszłam tylko ja i tata ? Reszta miała  najwyraźniej ciekawsze zajęcia.

Tata: Dzisiaj nikt nie ma grać na komputerze
Ja: Ale ja wstałam rano i poszłam do kościoła
T:No to oprócz Ani. A reszta niech obiad ugotuje ;D
Trolololo, puste słowa. Przy komputerze o wiele więcej czasu spędził Dominik niż ja. Ale to jest norma, przyzwyczaiłam się  się już chyba.

Z braku ciekawych możliwości czynności do wykonania, stwierdziłam, że najlepszą opcją jest pójście spać. Około 11.  To banalne, ale ileż czasu można spędzić przy komputerze? Czytać niby mogę, ale.. Przekartkowałam parę stron i uznałam, że więcej mi się nie chce.
Więc spałam, przez godzinę, przez kolejną godzinę siedziałam pod kocem, uznając temperaturę w pokoju jako niespełniającą moich wymagań.

Pobudka. Właściwie nawet nie pobudka, bo wcale nie spałam. Dominik oznajmił mi, że jeśli chcę jechać do Roszkowic, to mam się zbierać. No to się zbieram.
Wcześniej chciałam zjeść obiad. Nie ma jeszcze. No to jogurt. Gdy już szłam wyrzucić puste opakowanie, okazało się, że obiad już jest. A dlaczego by go nie zjeść ? - pomyślała wiecznie głodna Ania.  I tak oto w ciągu hm.. krótkiego czasu, zjadłam więcej niż przez niektóre całe dnie. Brawo. A dupa rośnie.

Wiążemy glany. Jeb, sznurówka się rozwaliła. Aż chciałoby się rzec słynne ale urwał jednak to nie było śmieszne. Ja nie mam szczęścia do glanów - najpierw nowe glany po miesiącu chodzenia szlag trafia, teraz sznurówek które kupiłam ok. dwóch tygodni temu nie da się już za bardzo używać.

W Roszkowicach...
Dostałam ok. 100 kapsli od Tymbarka. I jeszcze jakąś książkę, którą Marta dostała gratis, jak kupowała Biografię Grabaża. Nie chcę nic mówić ale "Grabaż" fajniejszy :D

Nabijanie się z białoruskich znajomych Marty którzy mówią na nią Martyszka czyli.. mała małpa ]:->
Mam przyjechać do Wrocławia 17 marca i pozabijać ich glanami. No problem. :)

Powrót do domu, po drodze Daria udawała nie w pełni sprawną umysłowo... A może ona nie udaje ? :-)

Godzina bezużytecznie spędzonego czasu w domu i ruszamy w stronę Rożnowa.
Kinga bawi się we fryzjerkę - obcięła Bartka, robiąc z niego ofiarę szalonego fryzjera. Teraz ma "wieczorową fryzurę" to znaczy : może wychodzić z domu tylko wieczorem, najlepiej z czapką na głowie. :) A ja mam obciętą grzywkę. I wyglądam jak człowiek. No prawie jak człowiek, ale to nie kwestia włosów.

Co do Kingi - zajęła 3 miejsce w konkursie i jest z siebie cholernie dumna. No cóż, na jej miejscu też bym była :) 

Wołczyn. Kupimy sobie chałwę.. ;-) No co, lubię chałwę :)

Próbowałam zagrać "Słowo na święta"  nie wiem czy wyszło, czy nie, bo gitara jest chyba całkiem rozstrojona.

Rozprawka czeka.. Cieszę się wielce. Taaak..

Nirvana - All Apologies 

what else should i be
all apologies
what else could i say
everyone is gay
what else could i write
i don't have a right
what else should i be
all apologies

sobota, 3 marca 2012

3 marca - sobota

Uprzedzam - na notka będzie krótka. Nie mam co opisać. Więc jeśli ktoś chce przeczytać coś dłuższego, to notka z piątku ma 1 105 wyrazów ;-) Jest tylko trochę niżej  :)

Spałam do 9. Wydaje się, że krótko. Biorąc jednak pod uwagę fakt, że spałam od 22, czyli 11 godzin to.. nie jest to już tak mało :)
Cholera, sms który wysyłałam wczoraj "się nie wysłał." Nie bo.. nie. No więc wpół przytomna wybieram opcję "wyślij ponownie". Najlepsze jest to, że odpowiedź dostałam od.. innej osoby :) Ale dostałam.
Boże, ty istniejesz?!

Wstałam. Duże osiągnięcie. Jeszcze większych osiągnięć dokonałam sprzątając łazienkę, kuchnię i w końcu własny pokój.

Muszę kupić plecak ale nie mam kiedy i jak. Kasa jest, ale.. nie ma gdzie kupić ;-) No norma.

Położyłam się spać 11 godzin to "zdecydowanie za mało". 13 godzin.. hm, lepiej.


Wypadało by się dokształcić, poczytać trochę, poszerzać mój ubogi zasób słów.
No więc padło na Rękę Mistrza .  Me gusta.
Przeczytałam kawałek i znów zasnęłam.
Bez przesady, 14 godzin snu? Już na prawdę wystarczająco dużo czasu poświęciłam na nic nierobienie.

Pogramy na gitarze...
No więc po kolei, wszystko co znam :
e,G,D,e7 czyli Ballada...
D,A,G itd.... czyli coś czego tytułu  nie pamiętam :)
C,G, a, D,G.... czyli udaję, że gram Przeżyj to sam
D,A,D,G,A,D itd.. czyli Nauczycielom ( coś z zespołu ;-)
c, D7,G7,c ( ? nie pamiętam :)  Czyli Vabank - Ragtime
I niech ktoś powie, że ja nie ćwiczę to łeb ukręcę. :)
Wkurza mnie to,że (chyba) nauczyłam się zmieniać to przeklęte fis, na h, i później na e, ale.. to nie brzmi. No.. nie brzmi tak jak brzmieć powinno
No i stroik planuję kupić .
Mateusz powiedział, że mi zrobi stroik. I będę mogła do niego świeczki wstawić... ;-)

Trochę malowałam. Wyszło drzewo. Średnie :-) Jak skończę to być może wrzucę tu zdjęcie.

Wieczorem.. wieczorem odrabiałam lekcje. Matematyka ( banalne procenty. banalne jeśli używa się kalkulatora ;-)  i Angielski.

Później ponowny powrót do Ręki Mistrza . Jak ja nie lubię gdy czytam, i akcja dzieje się mniej więcej w tym samym czasie, który jest w rzeczywistości ( początek marca..brr..)

Spać o 23. Trochę po " dobranocce " ;-) Ale i tak jest to wczesna pora :-) 

piątek, 2 marca 2012

2 marca - piątek

"Pamiętaj że wszystko mija i umiera
Jedynie Bóg może nas oceniać
Dlatego że żyjemy tu i teraz
Dlatego że nie mogliśmy wybierać"
The Analogs - Dlatego

Do godziny "1 i jeszcze trochę" siedziałam przy biurku próbując dowiedzieć się dlaczego wybuchło powstanie listopadowe, czym był romantyzm i w których miejscach odbyły się jakieś tam bitwy. Okazało się, że moja nauka i tak mi nie da, bo sprawdzianu nie było. A ja nic aktualnie z tego nie pamiętam. Zasada "3xZ" - Zakuć, Zdać, Zapomnieć.
Po godzinie 1 postanowiłam iść do pomieszczenia zwanego łazienką i nie wiem jaką techniką to wykonałam, ale... przywaliłam sobie grzejnikiem w głowę. Od spodu. Co by tu powiedzieć.. Jestem hardkorem?

W autobusie, patrząc przez okno na pole zauważyłam.. 2 łabędzie. Przez chwilę zastanawiałam się, czy to nie jest już autobus do szpitala psychiatrycznego. Zaraz ktoś na głos powiedział "łabędzie". No więc zbiorowe urojenie, albo "kierunek-psychiatryk". Obstawiam drugą opcję, bardziej prawdopodobna.

1 lekcja - Matematyka

Wyciągamy karteczki....
No to teraz jestem pewna że dostanę 1. Z poprzedniej kartkówki otrzymałam wspaniałą ocenę "2-". Zaraz pobiegnę pochwalić się tacie chyba.. :)

Przerwa
Ja: Ej, Ania.. wsłuchaj się w to co teraz leci z radiowęzła..
Ania : Chrzcijmy Jezusa?
Chyba bardziej "Czcijmy" :) W każdym bądź razie ksiądz dostał się do radiowęzła.

2, 3 lekcja - Zajęcia z doradztwa zawodowego

Trolololo, guzik mi to pomogło :)
Rozwiązywaliśmy jakieś ankiety, wynikło z tego tyle, że mogę pracować w praktycznie większości zawodów. No dobra, nie zostanę "Lady Gagą" ( cytuję jedną z tych pań...)bo śpiewać nie umiem. No i lekarzem też nie bardzo. Ale na przykład : nauczycielem, psychologiem, socjologiem i tak dalej, i tak dalej...

Trzeba było zaznaczyć "interesujące zawody"
Ania:Ile zarabia pielęgniarka ?
Ja: Patrycji zapytaj.
Zapytała.
Patrycja: Mało chyba
Ania: To nie chcę
:)

4 lekcja- Religia

I temat "szmat " był. Poruszony przeze mnie, ale był.

Ja: Co będziemy robić po kręgach?
Ks: Jeździć na Einhornach
Ja: Taaak !  (Po chwili namysłu)  yy.. Niee !
To ja jestem Einhornem... -.-

5 lekcja - Chemia

Patrycja ma ciążę pozamaciczną w.. policzku. A ja mam 4+z kartkówki.

Ha Ha O
hahao :)
(...)
Ja: Octany...?
Pani: Tak. Octany, maślany..
Maślany :D

Pani: Mogę to na kartkówce zrobić.. Ale nie, nie będę taka brutalna

6 lekcja - Polski.

Mamy zrobić kabaret 8 marca, ale chyba raczej nic z tego nie wyjdzie...
A jeśli już, to tego 8 będzie "czarny czwartek" :)

7 lekcja - Dodatkowy Polski

Mięliśmy zrobić próbę, ale.. ale została tylko Ania, Eunika i Ja. Reszta to olała.
Więc rozwiązywałyśmy zadania przed egzaminem.

Wolontariat.
Jakoś mało dzieci było. W końcu piątek.. ;-)
Przez ostatnie 10 minut był tylko .. Radek , Ania i ja. I jeszcze przedszkolanka.
3 osoby do opieki nad jednym dzieckiem.... ;-)

Ania i Radek chcieli żebym z nimi grała w "wygibajtusa".
Ja: Hahaha, nie.
Ania : Radek, poproś ją..zrób oczy" kota ze Shreka".
Prosił, zrobił.
Później był szantaż.
Ale i tak nie graliśmy :)

Po wolontariacie razem z połową rodziny Ani ( Jej mama, Radek i ona to jest połowa ? Tak? )
udaliśmy się do zacnego przybytku, które sięga rangę niemal świętego miejsca  w Byczynie - "Polo Market".
Pomagałam Ani wybierać jabłka i pomarańcze.
(Jabłka i pomarańcze..żeby zrozumieć o co mi chodzi trzeba przeczytać Rękę Mistrza. )
(Wygrasz ty - wygram ja)
Jednorazówki w tym sklepie udowodniły że rozkładają się znacznie krócej niż 400 lat. Dokładnie w 10 s. , konkretniej pod ciężarem 4 owoców.
Misja : zdobyć ketchup; sok pomidorowy; masło sztuk 2 ; sos sałatkowy, sztuk 4; i takie tam.
Ania jarała się jakąś drewnianą łyżką. A ja myślałam, że to ja robię wiochę w sklepie.

Kupiłam sobie pączka, bo nie było nic innego co nadało by się do szybkiego wepchania w siebie.
To jest fascynujące,że przez cały dzień, aż do 21 potrafię wytrzymać na kanapce i pączku. Taka chyba jedyna zaleta tego,że posiadam za dużą warstwę tkanki tłuszczowej ;-) "Patyki" nie dadzą rady, ja tak :D

Chciałam przejść przez ulicę, w miejscu gdzie pasów nie ma, a być powinny. Niektórzy wiedzą gdzie.
No więc idę, aż nagle w oddali dostrzegam pana policjanta, który z pewnością miły nie był. No więc przepisowo wracam, jedne pasy, drugie, i po kilku minutach przepisowego łażenia znów mijam policjanta. Jego mina, nawet widziana z daleka była dość dziwna ;-) Pierniczę,ale nie chcę dostać ochrzanu za przechodzenie w nieodpowiednim miejscu, to nie na moje nerwy :-D

Od godziny 16 do 17:20 siedziałam w czytelni. Boże, to było dziwne przeżycie. Byłam tam trzeci raz w życiu,wypożyczyłam dwie książki  a bibliotekarki mówią do mnie po imieniu (!). Dość monotonna, żeby nie powiedzieć nudna praca najwyraźniej :-)

Wyszłam z miejsca gdzie było zbyt miło, i ruszyłam w stronę salki. Msza się jeszcze nie skończyła. no więc czekam, czekam.. O, Kamila. I Radek. Idziemy odprowadzić Radka ? Dlaczego nie :)
Okazało się, że .. nie chciało mu się zostać na mszy po drodze krzyżowej.. Bywa...No i ukrywaliśmy się przed jego mamą, bo jeśli ją spotkamy to -cytuję- "zaciągnie go za uszy do kościoła". Idziemy , nagle "tam jest mama Radka ! Ona za nami szła! " Radek schował się w krzaki..:D Takiego brechtu w moim wykonaniu świat dawno nie widział. To sprawa "wesołych" pań bibliotekarek. Z pewnością ich sprawa.. ;-)

Wracamy pod salkę z Kamilą, po drodze zgarnęłyśmy drugą Kamilę  i Maćka.
Stoimy, doszły jeszcze Karolina, Patrycja, Ania.
Kamila sprawdza zawartość swoich kieszeni - jakieś śmieci i.. ładowarka do telefonu :)

Stałyśmy pod salką chyba z pół godziny, później wspaniałomyślny Maciek oznajmił nam,że salka jest otwarta... Ale jak ja pytałam to - zamknięta jest.. Uh, udusić tych ludzi :)

Cały czas po głowie chodziło mi :
 "Tu nie ma kolorów ten świat jest szary
Płyniemy w dal bez żagla statkiem
Żadnych przyjaciół i żadnej biblii
Przy moralności co jest balastem
Nie ma kolorów są tylko światła
Które zwodzą nasze oczy
Tylko wtedy jestem spokojny
Gdy wszystko chwilą w ciemności nocy"
The Analogs - Błędy.




Wspaniały "obraz" stworzony przez Agnieszkę, na ręce Julki. Mój udział był taki, że dałam długopisy ;-)

Agnieszka  zaczęła mi mówić jaką ja mam "wspaniałą kreskę" (co do moich rysunków) Bla, bla, mam głupią "kreskę". Wolałabym żeby ta linia była.. taka wyrazista, a nie... A rysunki? Niektóre z nich są fajne, większości nikt nie rozumie, niektórych nie rozumiem nawet ja :)

W domu ok. 21. Byłam tak głodna, że wepchałam w siebie 2 kawałki pizzy i poszłam spać. Oczywiście miałam tylko się "położyć" żeby odpocząć ale.. wyszło jak wyszło :) Generalnie moje oczy nie wytrzymały natłoku wrażeń i cholernie mnie bolały, więc o pisaniu notki przed "położeniem się" nie było nawet mowy :)

U mnie wszystko jak dawniej,
tylko jeden samobójca więcej.
List do Boga

czwartek, 1 marca 2012

1 marca - czwartek

"Dzień który zaczął się marnie - marnie skończy się. "

Przyjechała Paulina :) Tak, pójdzie z nami lekcje. Tak, będzie mówić po niemiecku. Generalnie - jaramy się :)

1 lekcja - Niemiecki

Spokój jak nigdy. Można ? Można.

Pani nie mając już o co nas oskarżyć chodzi po klasie, sprawdza ćwiczenia...
P: Oliwia, gdzie ty masz ćwiczenia?
O: No nie mam bo...
P: A ty? ( do Pauliny) Ty .. nie jesteś z tej klasy! Wyjdź !
"No to tschüss ! " ;-)

2 lekcja - Historia

Pani lubi jednorożce. Nie miała nic przeciwko, żeby Patrycja nakleiła jej 2 na pojemnik z długopisami.
Ewa: Ania , masz jakiś fajny kolor...?
Ja: Czarny.
Nie chciała. Foch.

Gdzieś mniej więcej w połowie lekcji uznałam, że umieram. A później było tylko gorzej.

3 lekcja - Matematyka

Ja umieram, a ściślej mówiąc źle się czuję. Ale umieram zdecydowanie lepiej brzmi.
Cała lekcja spędzona u pielęgniarki.
Dostałam herbatę do popicia tabletki. Do popicia herbaty dostałam wodę :)

Dowiedziałam się, że pielęgniarka zna jakiegoś Maćka który zawsze chodził pod murem.
Gdybym była "rasistką" napisałabym, że pewnie żyd, no ale nie jestem...
Wracając do tematu - ja z Maćków to znam chyba tylko tego z kranu.
A, jest jeszcze ten co w oponie mieszka, zapomniałabym.

4 lekcja - WF

Jeszcze część lekcji przesiedziałam u pielęgniarki, później świetlica.
Ania chyba próbowała mnie dobić czytając na głos fragmenty "Zośka i parasol" A. Kamińskiego.
No za jakie grzechy? O Andrzeju (...) i jego rodzicach.

Na domiar złego rozwaliłam plecak. Zamek w jednej kieszeni poszedł się... się.
No więc zaszyłam tę kieszeń igłą i nicią. Wspaniałomyślna Ania. Zawsze.Nawet gdy umiera.

No to sobie zjemy zupę.
Źle się przeżegnałam. Wg. Ani. Jeszcze raz. Źle. Jeszcze raz...

5,6 lekcja - Technika

6 za jednorożca. Jako, że przyniosłam jeszcze miśka który wygląda jak małpo-krowo- pies dostałam drugą 6. Bartek dorobił temu brzydalowi kartkę z napisem "browar". A Paulina robiła zdjęcia.
Magda próbowała zabrać mi jednorożca albo miśka, ale jej nie dałam. Zwyrodniała egoistka ze mnie ]:->

Dostałam od pani jakiś koc ( nie no, to "narzuta" właściwie) w który mam się przebrać na przedstawienie z niemieckiego. Ania miała dwa koce do wyboru. I nie umiała się zdecydować.

7 lekcja - Geografia

No to kartkówka. Wydaje mi się ,że mam wszystko dobrze. I takim pozytywnym akcentem zakończmy przykry epizod dnia dzisiejszego jakim jest szkoła.

Wolontariat.
Mało osób było - Radek ( brat Ani, jak tylko weszłam dziki krzyk " Aniaaa !" ) ; Mikołaj, mistrz  gry w warcaby ;-), Róża i Kinga których nie rozróżniam ; Filip ; Bogusz ( jak próbowałam sobie przypomnieć to imię to do głowy przyszło mi tylko.. Barabasz. Tragedia... )
Kiedy  zostały już tylko bliźniaczki , Radek i Bogusz, chłopcy uznali za niezwykle śmieszne puszczanie bąków...
Tak, to jest praca w ciężkich warunkach.

W Byczynie nie można kupić białej nici. Ani czarnego barwnika do ubrań. Żal.

Widziałam naszą wystawę w bibliotece. Szaleństwo. Chyba moje 3 prace widziałam. Szpan na dzielni. 

Polo market..
Trolololo, 170 zł poszło się..się. Głównie na chałwę czekolady i takie tam :)
Szaleństwo - kupiłam kupon lotto. I tak nie wygram :]

Jak ja musiałam wyglądać  idąc z auta z plecakiem, kuponem, gazetą, kinder niespodzianką w jednej ręce, oraz tabletkami do zmywarki, olejem i sokiem w drugiej? Tego nie wie nikt. Tak, reklamówki istnieją z tym ,że trzeba je mieć w samochodzie :)

Mam chałwę, czekoladę czyli generalnie wszystko co do szczęścia jest potrzebne.
Zapomniałam o pomarańczach.

Historia czeka, nogi mnie bolą, nic nie umiem. Przy okazji bredzę i non stop robię literówki. Czyli norma wyrobiona.