Zakładam glany i ruszam w świat.
Albo i nie. Coś mi nie pasowało, konkretnie sznurówki. Czerwone. Wczoraj miałam je przez cały dzień i odczuwałam dziwne wrażenie, że wyglądam jeszcze bardziej debilnie niż zwykle. No to zmieniam. Na czarne. Niestety, wrażenie, że wyglądam jak idiota mnie nie opuszcza.
No to adidasy. Reebok zawsze spoko.
( Tak sobie teraz myślę, że buty są najmniej winne mojego kretyńskiego wyglądu. Czyli jutro idę w gumowcach. )
Ogarniałam recenzje niektórych płyt w TerazRock. Przykładowo Achtung 2012 ( Farben Lehre).
Ej, dobra płyta jest! Ale że lepsza niż Ciepło/zimno ( happysad) ?
W sumie jak na razie z nowej płyty Farben Lehre kojarzę tylko piosenkę o tytule identycznym jak nazwa płyty, oraz "Anioły i Demony", także.. nie mnie oceniać :-)
A happysad.. nowej płyty słucham praktycznie codziennie odkąd mam ją na telefonie. I drażnią mnie tylko dwie piosenki - "Do krwi" oraz "Wpuść mnie". Nie wiem, są dziwne ( albo raczej to ja jestem dziwna) .
Btw- słucham prawie cały czas tego samego, mimo, że mam 16 godzin 20 minut muzyki. Wszystkiego :-D Od szantów ( Sksypek ^^ ); przez rock, metal i punkrock ( normalnie, optymalnie);chrześcijański rock, metal i reggae ( dziwnie ? :D ) aż do azjatyckiego techno ( czytaj: Gangnam style).
Do niedawna miałam jeszcze na telefonie coś, co ponoć było hitem wśród podróżujących pociągiem na woodstock - czyli to ( nie polecam, wchodzisz w ten link na własną odpowiedzialność).
Po dwukrotnym przesłuchaniu "o Boże, Boże (...) Bożenki" doszłam do wniosku, że to nie ma sensu. Moje życie nie ma sensu. Bo.. jak można słuchać czegoś o "Boże, Boże (...) Bożence" i o.. cyganie? No żesz kurna, mózg mi padł. ( Już dawno temu).
Planuję zrzucić na telefon jeszcze kilka piosenek. I zapisać je gdzieś, gdzie nikt nie znajdzie, najlepiej pod nazwą Co ja słucham? ". I z pewnością swoje miejsce znalazła by tam też Olivia Anna Livki i jej "Abby, abby" ;-)
Nie idę dziś na żadną lekcję ( hardkor). Pierwszej nie mam wcale, a jeśli pójdę na drugą, to nie zdążę na warsztaty (start o 9:30 w starostwie powiatowym. Czyli kawałek do przejścia). Z dwojga złego wolę mieć trochę zaległości z wosu, niż przegapić warsztaty.
Było fajnie. Bardzo fajnie :-) W trakcie trzech godzin przesiedzianych w sali konferencyjnej, oprócz zabawy mikrofonami i potajemnym jedzeniu Skittelsów wraz z Julką, miałam również okazję posłuchać trochę o pracy dziennikarza w gazecie codziennej.
Haha, współczuję. Nie dość, że stres porównywalny do korzystania z telefonu na lekcji ( uda się? a może nie? ), to deadline obowiązuje; a pisanie jakichś prostych szarych, nudnych, smętnych -prostych- informacji.. jest.. głupie i bez sensu. ( no dobra, ma sens. Ale ja piszę, że bez sensu, bo ja zwyczajnie nie potrafię sama napisać czegoś prostego, krótkiego i łatwego do przyswojenia. Mógł się o tym przekonać każdy, kto otrzymał ode mnie choć jednego smsa ;D ). Przerasta mnie to. Tak jakbym zamiast pierwszego akapitu swojej notki napisała, że poszłam do szkoły w adidasach. Albo i nie napisałabym, bo ta informacja przeciętnemu człowiekowi jest do niczego nie potrzebna ( właśnie.. po co ty/ wy/ oni - ludzie- to wszystko czytają ? Nie ogarniam , wytłumaczy mi ktoś ? ;-) )
Wychodzimy ze starostwa i.. co by tu zrobić? Julka idzie przynajmniej na dwie ostatnie lekcje, wszakże opuszczenie rosyjskiego i matmy to byłaby zbrodnia.
A ja.. Ja na niemiecki nie pójdę, jeszcze nie oszalałam.
Najpierw jednak pójdziemy na pizzę. A raczej jakieś dziwny wypiek, najprawdopodobniej sprzed tygodnia. I to jeszcze z ohydnym ketchupem - Tortex, pikantny. (Ble). Dostałam propozycję, żebym następnym razem przyniosła własny.. Hm, nie ;-) Więcej tam nie pójdę, bo w moim jedzeniu było coś dziwnego, strzelam, że drewno. Wczorajsza tortilla była lepsza ( a przy okazji jakieś cztery i pół raza droższa. Życie.)
Przechodząc obok jakiegoś sklepu, Julka zachwycała się butami ortopedycznymi ( później wmawiała mi, że chodziło jej o jakiś fotel masujący.. hm.. taktak, będziemy się modlić).
Później przeraziła/zdziwiła się, a może raczej była zdruzgotana faktem, że nie ma szewca, tam gdzie kiedyś był. (Bywa)
O w tym momencie mi odwaliło. I na głos zaczęłam snuć domysły, nad tym, jak wyglądają buty Julki. Obowiązkowo ortopedyczne. Kiedy zaczęłam wyobrażać sobie Julkę chodzącą co sezon przerabiać swoje -ortopedyczne- buty, dostałam tak głośnego ataku śmiechu, że stłumić go mógł tylko bolesny kopniak w kostkę. Haha, pobiła mnie Julka.
Hahahahahah.. Ej, to jest śmieszne xD (Nie jest? Jest..)
Julka idzie na rosyjski, a ja idę szukać sklepu wędkarskiego. Bo tam jest.. gaz pieprzowy! :D
Haha, mam. No to dopiero teraz można się mnie bać :-)
-Może kiedyś coś tu dopiszę -
Idę spać, nie widzę liter na klawiaturze. Świadomość tego, że mogłabym pisać bez patrzenia na klawisze mnie przerasta, to była by pewna oznaka mojego uzależnienia. A tak to jeszcze czasem spojrzę na starą, brudną i robiącą duży hałas klawiaturę. I wmawiam sobie wtedy, że nie jestem uzależniona.
Pisząc notkę zapoznałam się z kolejnymi utworami z "Achtung 2012". Jest dobrze! :-)
Julka cię pobiła O,O ? Julia? To nieagresywne, miłe dziecko ? Jestem generalnie i totalnie w szoku.
OdpowiedzUsuńA OPPA to nie jest azjatyckie techno tylko KPOP ! Koreański Pop ! Zapamiętaj to, bo ci znowu będę wysyłała Lucifera !
Ty się męcz na wykładach :D Przepraszam-wycieczce, a ja idę spać dalej. Dobranoc, ma kochana Anulko :)
Po "Anulko" zaczęłam się zastanawiać, czy mój tata nie zaczął dodawać mi komentarzy ;-D Ale w sumie on o wpół do dziewiątej krąży gdzieś między domem ( a raczej gołębnikiem), a biurem.
UsuńTylko takie mendy jak Karolina siedzą przed monitorem, bo się dupy do szkoły ruszyć nie chciało :D
Oppa to jest azjatyckie techno. (Wypierniczaj z Luciferem. A jak mi zaczniesz na gadu wysyłać yaoi albo tentacle to zginiesz :-) )
No zarobiłam od Julki w kostkę. Mocno. Jak jej dziś tą notkę pokazałam, to miałam wrażenie, że mnie zabije ;-)
A wykład o syntezatorach był ciekawy, tylko.. Ja go nie rozkminiłam :( Zbyt trudne.
Pozdrawiam i życzę wielu szczęśliwych chwil w pełnym zdrowiu ( zwłaszcza psychicznym). ;-D