piątek, 31 sierpnia 2012

Takie tam.

Nie śpię, bo oglądam Egzorcyzmy Anneliese Michel. ( czytaj : ks. Natanek poleca :) )
W zasadzie, to dopiero później nie będę spała ( = nie będę umiała zasnąć).
Bo? Bo jak wyżej. A wcześniej oglądałam Stygmaty.
Także pozdro.
(tak, uwielbiam sobie ryć banię)

Obejrzałam. Tak w skrócie : "Egzorcyzmy..." są straszne . ( to na poważnie)

(A mniej poważnie) : Chyba mnie Bóg opuścił. Zaczęło mi się podobać Gangnam Style... o.o


Kiedyś się nauczę :D


3 sierpnia - piątek

Tracę kontrolę nad dniami tygodnia. Niby nic dziwnego, w końcu – wakacje. Aż boję się pomyśleć o szkole… Budzę się w sobotę, a tu poniedziałek? 

Doszłam do wniosku, że mogłabym trochę posprzątać. Przykładowo szafkę, z której w momencie otwarcia wysypują się książki.  Taki bajer. Coś jak drzwi w moim pokoju – otwieram pierwsze, automatycznie otwierają się drugie. ( Nie do końca tak powinno być) 

Co do książek: część poszła na makulaturę, część na półkę.
Jakie tytuły znalazły się wśród tych, których nie czeka bliski kontakt z dupą ( czytaj: przeróbka na szary papier toaletowy) ?
- „ Jezus Chrystus z nami” ( standard) oznaczone cyfrą 1. Nie wiem, po raz pierwszy, czy jak? Nie ważne.
- „Genetyka”, „Botanika” i uwaga „Przemysłowe metody chowu trzody chlewnej” (za pierwszym razem przeczytałam „pomysłowe”. Też można). Niemniej jednak – jebłam. To chyba książki ze studiów taty. Tak mi się przynajmniej wydaje.
-„75 lat w Związku Hodowców Gołębi Pocztowych” (bez komentarza).
-„Nowe metody w badaniach mózgu” ( trzeba go mieć)
-„Repetytorium z gramatyki j. niemieckiego”, „Akademicki podręcznik j.niemieckiego” i „Deutsch- mein neues hobby” ( Ha ha ha, no chyba jednak nie.) 

Oprócz starych książek były tam jeszcze płyty. Mniej stare, aczkolwiek niejedna prawdopodobnie starsza była od Darii. 

Wooormsy! Konkretniej Worms World Party, z roku 2001. Czyli starsze od Darii.
Nie wiesz, co to Wormsy? To.. to .
A tak w ogóle.. Jak można nie wiedzieć, czym są Wormsy?!
Najfajniejsza gra! Zaraz obok The Sims :-) 



Co jeszcze znalazłam? Zdjęcia. Dużo zdjęć. Nie jestem w stanie pojąć, po jaką cholerę robić dziecku zdjęcia, kiedy w pieluszce siedzi na łóżku? Nie ogarnę. Cały album poświęcony mi. Ahh, taka tam fotogeniczna byłam ;-) ( z wiekiem to się zmieniło.  Teraz jestem po prostu obleśna :D )
Jeszcze fotografie z komunii. Takie fajne buty wtedy miałam.. Pamiętam jak chodziliśmy z tatą z zamiarem kupna, i chyba były na mnie za duże, bo innych po prostu nie było. Życie.

W zasadzie cały dzień sprzątałam. Ale jestem z siebie zadowolona. Przynajmniej nie przespałam kolejnego dnia.

Przyniosłam sobie do pokoju maszynę do szycia. Nigdy jakoś specjalnie nie umiałam na niej szyć ( w zasadzie nie wiem po co ją kupiłam). Daria lepiej potrafi.. To przykre.
W końcu przyszła Kinga, żeby uświadomić mi, że jest już trochę za późno na szycie.
Młoda godzina, chwila przed północą. Mi to nie przeszkadzało, aczkolwiek Nicola chciała spać.
Będę szyła innym razem. ( Może.) 



To tylko powietrze.



czwartek, 30 sierpnia 2012

2 sierpnia - czwartek

Że niby pójdę spać przed północą? No chyba nie.
Kiedy już oderwałam dupę od fotela, z zamiarem opuszczenia pokoju w którym gram na komputerze, napisała Karolina.
I zeszło do drugiej.

W nocy aktualizowałam oprogramowanie w telefonie. Bo co innego robić, kiedy trzeba wstać na ósmą?

Trochę krótko spałam, ale trzeba było wstać i ruszyć w świat. Daleko strasznie, do Opola. Razem z Adamem, Moniką i Darią.
Przez całą drogę zmuszona byłam słuchać popu, który wręcz atakował ze starego samochodowego radia.

Dojechaliśmy na miejsce, pod Solaris.
Na miejscu powitały nas urocze panie akwizytorki/naciągaczki czy coś w ten deseń, chcące uraczyć nas pełną torbą gówna. Właściwie perfum.
Perfumy marki udław-się-tym-chłamem w okazyjnej cenie 150 zamiast 200 . No żesz kurde, tylko głupi by nie brał.
No i dlatego ja ich nie mam, bo w zasadzie przecież głupia jestem :-)

Po przejściu przez mniej więcej wszystkie sklepy nie znalazłyśmy nic fajnego. No chyba, że mam liczyć foremki do jajek we Flo, oraz rajtuzy i legginsy  kupione przez Darię w C&A.

No to Karolinka. I wszystkie sklepy z butami. Je-dzie-my !
Kurde, nie ma :C
Nic w CCC, Pumie, Wojasie, Deichmannie...Wszędzie naiwne pytanie o damskie buty w rozmiarze 43, i ta sama odpowiedź " Nie ma. Nie produkują. Szukaj w męskich" . -.-"
Był jeszcze jakiś sklep w którym były buty Nike. Takie :

 Chyba 250. Spoko, w ostateczności mogły by być..

Sklep Reeboka i Adidasa, nazwijmy to ostatnią nadzieją.
I są!  Ładne, mój rozmiar, nie wyglądające (za bardzo) na męskie. Czyli takie :

 :-) Na potrzeby zdjęcia zostały wypastowane.
Dobra, ściemniam. Pastuję je codziennie :D
I zdjęcie z lampą. Niby lepiej widać, aczkolwiek teraz wyglądają dość.. pedalsko :-| I jakaś buraczana poświata, matko..

270zł ( z 350zł o.o)  trochę więcej niż planowałam wydać, ale spoko. Martwi mnie ta cena głównie z tego powodu, że kosztowały więcej niż glany.. :-P
W zestawie były czarne i czerwone sznurówki, włożone razem, aczkolwiek na razie wolę same czarne. Podwójne dziwnie się wiąże.

Kupiłam jeszcze kilka przypinek i TerazRock w Empiku; później trzy pary sznurówek w New Yorkerze. (nie żebym właśnie kupiła buty z dwiema parami).

Później chodziłyśmy jeszcze z Darią  w poszukiwaniu ubrań. Kupiła sukienkę i spódniczkę w H&M , później koszulkę w 5,10,15. Chyba całkiem sporo.

Jeszcze McDonalds ( a jak!) i Snackwrap, później McFlurry ( z chałwą. Omomom. )

Powrót do domu o 19. Baardzo szybko.


1 sierpnia - środa

Zbiórka MDP, czyli po raz kolejny Ania zasiada zaszczytnego miejsca, na niebieskiej hipsterskiej damce. Lubię niebieski, więc nie przeszkadza mi to specjalnie.
Jedziemy na wycieczkę 19 sierpnia :-) Kierunek : Mysłowice, centralne muzeum pożarnictwa.
Dominik na wstępie powiedział, że on nie chce jechać. Jaki głupi człowiek, jakim cudem to mój brat?
Jakoś udało mi się go namówić ( a raczej zmusić) żeby nie rezygnował, bo.. co innego będzie robił przez cały ten dzień? Grał na komputerze?
Jego argument : "ale wtedy już nie będę miał aparatu na zębach, i.. może pojedziemy z Mateuszem na ryby." - ja nie zrozumiałam. Przez aparat nie można jeździć na ryby?

Wieczorem w kuchni zobaczyłam ćmę. Ogromną. "Nie no, spoko, zabiję ją " - pomyślała naiwna Ania.
I wtedy ćma się poruszyła.
A Ania rzuciła się z piskiem na ziemię.
I spieprzyła do pokoju.
Koniec.



Wszystko jakby się rozmyło i jest jakby trochę źle.

poniedziałek, 27 sierpnia 2012

31 lipca - wtorek

Tata: I jak Aniu, wyspałaś się ?
Ja: Em.. No wstałam..
T: Ale czy się wyspałaś ? Bo można wstać wypoczętym, ale można też obudzić się przez jakiś sen
J: Można też wstać jak trzeba iść do łazienki...

Razem z Kingą chciałam jechać do Kluczborka. Pod warunkiem, że kiedy ona będzie mierzyć okna u jakiejś klientki ( w innym miejscu niż Klb) , ja posiedzę w samochodzie. No ok..
Matko, nigdy więcej >.< Już wiem jak się czuje pies pozostawiony w samochodzie na godzinę..
Mimo otwartych na oścież drzwi czułam się jak gotujące jajko.

Po przyjeździe do Kluczborka i  przejściu przez pięć sklepów z butami, miałam ochotę wziąć i pozabijać producentów butów. Jak można nie produkować damskich w rozmiarze 43, no jak!? Nawet z Nike, ani Adidasa. Pozostają męskie..Ehh...;/

Jedyne fajne:
 
Aczkolwiek wstrzymałam się z kupnem.
Btw. - uwielbiam pytać sprzedawców o zgodę na robienie zdjęć. Zazwyczaj pozwalają, więc luzik.

Nic nie kupiłam. Nie jestem w stanie opisać swojej złości na wszechświat z tego powodu. Tyle zmarnowanego czasu, no. A mogłam sprzątać.. ;-)

Wieczorem rozmawiałam z Karoliną na gadu. Chciała mi przesłać opowiadanie które napisała, nie bardzo było to jednak możliwe. Ani przez gady, ani przez pocztę się nie dało. No to.. chomikuj. Wrzuciła na swoje konto, ja miałam pobrać. I tak jakoś w sumie dziwnie wyszło,że.. zalogowałam się na jej konto :D Nie wiem w jaki sposób (czary) ale siedziałam sobie na profilu Karoliny z miną z limitowanej serii, zatytułowanej " ale o co chodzi? "

Nie ogarniam, dlatego wrzucam zdjęcie ośmiornic pokolorowanej przez Karo.
Urocza ♥ ( ośmiornica, nie Habiel ;D ) 



30 lipca - poniedziałek

Brutalna pobudka bladym świtem. Czyli o 10. Przez psa. Muffin lizał mnie po twarzy. Że też on się nie bał...

Aż do wieczora byłam w Roszkowicach. Razem z Martą założyłyśmy zakon. "Siostry Parchianki" (najchętniej pozostawiłabym to bez komentarza. A wszystko zaczęło się dość niewinnie. Marta, w związku ze swoim wyjazdem na Woodstock szukała czapki/chustki na głowę. Szukała, szukała... Znalazła czerwoną. Nawet dwie. Nie umiała jej założyć , żeby wyglądać jak człowiek ( moim skromnym zdaniem w tym nie da się wyglądać jak człowiek). Założyła to na głowę, a mi nie przyszło do głowy nic innego jak tylko zapytać do jakiego zgromadzenia należy... I tak jakoś wyszło, że Marta postanowiła założyć zakon. W którym będę tylko ja i ona. I cały czas wmawia sobie, że ja chcę z nią współtworzyć to zgromadzenie. Ehh, porażka...
Później jeszcze powiedziała, że zrobi kodeks. Współczuję samej sobie..Istnieje szansa, że po powrocie z Woodstocku będzie bardziej normalna?

W domu wydawało mi się, że Mateusz ma chrypę. Jako troskliwa siostra, zapytałam, czy brał jakieś tabletki. Odparł, że nie - stosuje naturalne środki. Konkretnie chleb z szynką i miodem.
Jak lubi..


 Coś w co wierzę; co być nie może, a co trzyma mnie przy życiu.

niedziela, 26 sierpnia 2012

28 lipca - sobota

Nicola, idź obudzić Anię! - szczują mnie trzyletnim dzieckiem. I to o tak wczesnej porze. Godzina 11 to.. to rano przecież jeszcze, nie ?
 Nie?
 A Nicola ma dziś urodziny.  Sto lat, sto lat i jeszcze raz słodyczy.

Bartek dobrowolnie postanowił obrać ziemniaki. Szacun, ja tak robię tylko kiedy chcę żeby mnie gdzieś zawieźli.

Obejrzyjmy... Epokę Lodowcową. Na youtube ( czytaj: jakość gówniana, ale za bilet nie płacisz). Ja odpuściłam sobie po jakichś piętnastu minutach. Nigdy nie lubiłam Epoki, w całości widziałam tylko pierwszą część i była jakaś taka.. przykra.

Jedyny dobry tekst ( czytaj: godny zapisania w zeszycie) jaki pojawił się przez te kilkanaście minut, to : Zanim się obejrzymy będzie ćpała jagody. 
A ja nie ćpię jagód. Ewentualnie Vibovit! :D 

Dowiedziałam się od taty, że mam żółte zęby. (Tak tato, wiem, że mnie kochasz ). Ale.. usłyszeć coś takiego od kogoś kto najprawdopodobniej nawet własnej szczoteczki nie posiada, jest co najmniej przykre. ( Tak tato, ja Ciebie też). I Tak sobie zrobię protezę 
( czeka mnie to prędzej niż sobie wyobrażam) 

Wujek zaproponował, żebym jutro strzelała petardami koło domu ( tata ma loty gołębi. Ja nie lubię gołębi. )
Mam lepszy pomysł - wiatrówka. 
No to wujek da mi śruty.
Czekam :3




Co się z Tobą stało?!