Ponieważ nie miałam co robić ( co tam uczyć się z historii , oj tam , oj tam) ok. 14 poszłam spać , po 30 minutach obudził mnie Dominik waląc mnie poduszą w głowę. Ahh...
Jedziemy z Bartkiem do Wołczyna .Daria też chce.
Bartek :Daria , ale ty miałaś sobie rzeczy na szopkę przygotować
Daria: To .. tata mi przyniesie
Tata: No ale Daria , ty musisz ze mną iść. A co potrzebujesz?
Bartek : No jakieś drewno , patyki
Daria : Ale ja chce jechać.
Tata : Dobra , Daria jedzie , a ty Bartek jak wrócisz to przyniesiesz jej patyki czy inny.. chrust :D
Generalnie -kompromis.
Ogółem szopkę zrobiliśmy z masy solnej. Taka.. dziwna wyszła :D
Praktycznie większość robiłam ja , bo " Darianna" najpierw zrobiła Jezusa , ale stwierdziła ,że nie wyszedł więc zrobiła z niego owcę ;]
Tata stwierdził ,że moja owca wygląda jak.... niedźwiedź . Pff... ;]
Przyjechała Nicola , z masy solnej zrobiła .. słonia ;] później czołg :D
Mateusz przez przypadek zjadł trochę masy solnej. Ponoć niedobra była... dziwne..;-)
Przed chwilą przyszła Daria :
-Ej , Ania , chodź ze mną do łazienki....Bo tam coś wyje ,tak : uuuuuuu.. jak wilki...
xD
Historio - Nadchodzę ! ...
"Nic nigdy nie szło tak jak powinno
od dziecka pod prąd, zawsze kłopoty"
The Analogs - Przegrany
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz