środa, 28 listopada 2012

23 - 25 listopada: Wołczyn w Krk

Mogę się pochwalić, że byłam w miejscu, gdzie zakonnice chodzą w glanach. Ale o tym (może) później :-) 
Lecimy od początku.

 Nie mam fizyki, nie mam angielskiego, nie mam matmy - generalnie życie jest piękne i lepiej być nie może. Z torbą, plecakiem i  świadomością, że czegoś na pewno zapomniałam, pojechaliśmy na dworzec.

Tata uznał, że granulowana herbata jest czymś bez czego jechać nie mogę, ( i bez czego -być może- moje życie nie ma sensu)  więc przed odjazdem poszliśmy do sklepu. Specjalnie kupiliśmy jedną z tych rzeczy, które muszę z sobą targać, tylko po to by przekonać się, że i tak mi się nie przyda. Bywa.

Siedząc na dworcu doszłam do wniosku, że dziewczyna która siedzi na ławce obok, chyba też jedzie do Krakowa. Skąd ten wniosek? Miała to wypisane na twarzy.
No dobra, ściemniam ;-) Miała brelok z Wołczyna przyczepiony do plecaka.  I pojęcia nie mam, ale byłam na tyle dzielna, że sama zagadałam ( Liczę, że po śmierci walną pomnik za odwagę na moją cześć. Czy coś.)

Trochę głupio się przyznać, ale myślałam, że Martyna ( bo tak miała na imię niewiasta :-P)  chodzi do gimnazjum... ;-D I lekki zonk, bo jest studentką. Pozory mylą.
Żeby powiedzieć jak bardzo jest fajną osobą dodam tylko, że lubi Luxtorpedę. To mówi samo za siebie :-)

Prawie 6 godzin spędzonych w pociągu. Prawdę mówiąc dla mnie już sama podróż była genialnym przeżyciem, i gdybym wróciła do domu tylko po tym, to i tak do końca życia miałabym co opowiadać wnukom.
Było fajnie bo.. Bo było jedzenie! :) Dzień wcześniej zaszalałyśmy z Agą w byczyńskim polo-markecie. Ja dodatkowo miałam śmierdzące chipsy - Maczugi ( to tylko zdanie Julki, bo one tak serio to tylko trochę śmierdzą..)

Julka postanowiła mnie uczesać, a w międzyczasie niby próbowała tłumaczyć mi matematykę (coś czego prawdopodobnie nigdy nie pojmę - potęgi i pierwiastki.  Btw.-jeśli ktoś to rozumie i jest w stanie mi wytłumaczyć, to byłabym wdzięczna ;/). Z jednego ani drugiego nic nie wyszło.

Jadąc pociągiem można posłuchać muzyki. Wkręciłam się ostatnio (znowu) w Porozumienie. Najpiękniejsze jest to, że w pewnym momencie Martyna powiedziała mi o tym, że byli na S.M. w Wołczynie. :< I podobno Akurat też kiedyś był...:<
Ja się tak nie bawię...

W Katowicach przesiadka.  Poznałyśmy znajomych Martyny - Grześka i Łukasza. A później sobie poszłyśmy. Głupie jesteśmy.
Niby godzina na "zwiedzanie" nowego katowickiego dworca, ale w sumie nie było czasu nawet na McDonalds. Dlaczego straciłyśmy taką szansę na zakup żarcia?  Bo dziewczyny musiały skorzystać z luksususowych kibli na dworcu. I w sumie chyba na tym się skupimy, bo nie  pamiętam, żebyśmy szły gdzieś indziej :)

Siedzimy na ławce przy peronie z którego ma odjechać nasz pociąg. Minuta pozostała, robimy zdjęcia, czekamy.. W pewnym momencie bystra Ania ( czytaj: Ja) zauważyła, że pociąg do Krakowa odjeżdża z innego peronu. No to biegniemy...

Jakoś dotarliśmy, nie wnikajmy w szczegóły. Powiem tyle, że krakowscy menele są straszni.

Jesteśmy w szkole :) Świadomość tego, że będę spała na środku jakiejś sali lekcyjnej jest wspaniała.

Kto pamięta moją czerwoną koszulę? :-) Doszłam do wniosku, że jest dość charakterystyczna (miałam już ją na "Wołczynie w.. Wołczynie"), więc może ktoś mnie po niej pozna. Taka nadzieja, bo ja nikogo nie rozpoznam - pamięci do twarzy ani do imion nie mam żadnej. W sumie się nie pomyliłam. A moja koszula po prostu rządzi.






I tak upłynął  (niecały) wieczór i poranek - dzień pierwszy. ;-)

Pójść spać o pierwszej, wstać z nosem w kapciach Julki... Po prostu bezcenne.


Z przykrością stwierdzam, że po miesiącu który minął od tych "rekolekcji" niewiele pamiętam. Nie ma bata, nic więcej nie napiszę. Na pocieszenie mam kilka zdjęć. Heheszki.




Za cholerę nie pamiętam kiedy było robione to zdjęcie.. Sobota, to na pewno. W sumie nieważne, i tak wyglądam jak zwykle ( czytaj: Buka).
Jest jeszcze Artur ( czytaj: koleś błyszczący niczym gwiazda disco-polo.) Dość specyficzny, aczkolwiek trzeba pamiętać, że na "Wołczynie" normalnych zwyczajnych ludzi nie ma.
Aga z takim zafascynowaniem patrzy na tego chłopaka. Pewnie się spocił... ;D

 To zdjęcie jest tak urocze, że zaraz zbełtam  kebabem tęczą ♥

 Julka otwiera butelkę nożem. Można? Można. Tylko po co..

Tak zażartuję... "Gdzie jest Wally?"

 Bardzo przykry incydent, rozlałam Kubusia ( odwracając go do góry dnem). Bo.. bo Julka nie umiała go zakręcić do porządku, jej wina :-)

 
 Heheszki. Zdjęcie z Krakowa z... kebabem. Tradycyjnie. 

Na dworcu w Katowicach, z Łukaszem i Grześkiem.



Halucynki.

czwartek, 22 listopada 2012

22 listopada - czwartek

Od jutra na Wołczyn w Krakowie :-)
Zdam relacje, spooko.
A tymczasem - spać.

Ps: Pozdrawiam moją klasę - uczcie się na fizykę i biologię, gimbusy zasrane! :-D I rozprawka z polskiego chyba jeszcze była... ;-)





środa, 21 listopada 2012

21 listopada - środa

 Z okazji Światowego Dnia Życzliwości i Pozdrowień chciałabym powiedzieć wszystkim: ŻRYJCIE GRUZ, CYGANY!
Dziękuję za uwagę. Pozdrawiam ;-)


Wstać kwadrans przed przyjazdem autobusu i zdążyć? Impossible is nothing.

1 lekcja - Angielski

Dziś dzień życzliwości! Chciałam być miła, więc z tej okazji wczorajszy wieczór spędziłam na pieczeniu babeczek dla całej grupy. Następnie transportowałam je w plecaku wypchanym jak torba z Biedronki moherowej babci;
Tyle starań tylko po to, żeby Julka jednym delikatnym ruchem zrzuciła pudełko z nimi, by w ostateczności mogło ono wyglądać jak obsrane przez jednorożca.




Nie dziwię się, że nikt nie chciał ich jeść. Nikt prócz dziewczyn z mojej klasy, one jarały się nimi jak głupie. Wszyscy jesteśmy księżniczkami :)

2,3 lekcja - Zajęcia z doradztwa zawodowego.

Uwielbiam tego typu lekcje, na których w teorii dowiem się, kim chcę zostać i takie tam; a w rzeczywistości... gówno prawda. Nie dowiedziałam się niczego, prócz odszukiwania wyrazów jakie rozpoczynają się na litery które mam w imieniu. ( dwa A, i dwa N, szaleję). Te kreatywne zabawy psychologów, pedagogów, czy Bóg wie jeszcze kogo. Uwielbiam.

Te zajęcia z pewnością mają mnóstwo plusów - przepadł nam WOK, na który nie odrobiłam zadania; przepadła nam przedsiębiorczość, której.. do której w zasadzie nic nie mam, ale brak jakiejkolwiek lekcji zawsze spoko; przegadałam pół lekcji z Olką i uczestniczyłam w planowaniu wycieczki do Wołczyna ( o tym za chwilę )

Wady? Zrobiłam z siebie debila, dokańczając zdanie "Jestem..." słowem "nienormalna". Już nie liczę na bycie lubianą w klasie, pogodziłam się z tym. Bycie odmieńcem jest mym przeznaczeniem.

 Miałam szansę by dowiedzieć się czegoś więcej o koledze z klasy, któremu kupuję prezent na mikołajki. No to się dowiedziałam... Lubi matematykę i jest kreatywny. ( moim zdaniem da się rozwiązywać zadania z matmy w sposób kreatywny, z tym, że zazwyczaj to rozwiązanie jest błędne. Sprawdziłam. )
Chyba kupię mu liczydło.

Jednym z naszych zadań było zaplanowanie wycieczki. Skoro w naszej grupie był Łukasz, oczywiste było, że pojedziemy do Wołczyna. Będziemy zwiedzać drożdżownię, i inne zabytki. Znaleźliśmy czas na obiad i zakup pamiątek.
Nie wiem jak Wy, ja już zbieram kasę ;-)



4 lekcja - Matematyka

Kartkówka z wzorów skróconego mnożenia. Dostałam 3. Jestem ( a w zasadzie powinnam być) z siebie dumna, bo i tak lepiej nie będzie. :-)

5 lekcja - Informatyka

Coś robiliśmy w Eli 2.0. W zasadzie cholera wie co bo tego nie rozkminiam, ale wyszło tak jak miało wyjść więc w szczegóły wnikać nie będę.

Reszta czasu spędzona na facebooku, sprawdzaniu poczty i zastępstw ( których jak zwykle nie ma).

 6 lekcja - Rosyjski

Kartkówka na którą uczyłam się od dwóch tygodni. Zrobiłam całą masę błędów, na przykład w wyrazie "panacjanalnasti" :-D czyli : по националЬности ( mam nadzieję, że napisałam dobrze, siedziałam 5 minut z tablicą znaków :-) )

Mówi się trudno i uczy się dalej.

Obliczyłam, że moja droga z przystanku do domu wynosi całą piosenkę i jeszcze trochę. Prawie pięć minut. Strasznie długo, ten czas mogłabym poświęcić na.. przeglądanie sadistica ? spanie? uczenie się matematyki ? ( no dobra, bez przesady)  :-)


Wiem, że mam bloga już rok.
Zauważyłam, że jest ponad 11 tyś wyświetleń, a ja nic nie pisałam przez jakiś czas.
Zdaję sobie sprawę z tego, że zjebałam  :-)

W ramach rekompensaty wrzucę... Kolejną piosenkę ? :D Nie.
Zdjęcie mojego słit pokoju.

Jakość kalkulatora.


(Uprzedzam, że jak ta notka jest jak mi Karolina napisze, że ta notka jest kolejną z serii " bez polotu" to ja się poddaję i nic więcej nie piszę. )


Gdzie jest Ten,
Któremu ufałem?
Gdzie jestem?
Kto miał mnie obronić przed złem?
Jestem sam.

piątek, 9 listopada 2012

No siema.

Jest piątek, godzina 23. Zamiast jak typowa szesnastolatka pójść się najebać, ja sobie siedzę przed komputerem. Zaraz zacznę czytać "Opiekuna" i odpalę kolędy z płyty, taka jestem fajna.

Idę spać, w weekend postaram się napisać notkę :-) 
Coś skrobnęłam, może kiedyś dokończę. Zapraszam :)




W obawie przed kolejną jedynką z fizyki, angielskiego i matematyki,  które są raczej nieuniknione powtarzałam  różne mniej lub bardziej istotne informacje.Czasy Present Perfect Simple i  Present Perfect Continuous , oraz wzory skróconego mnożenia - w teorii to już znam. Gorzej z tym, że nie potrafię ich (wzorów oraz czasów) zastosować w praktyce.  Z fizyki  raczej nie ma problemu z zastosowaniem teorii w praktyce, bo najzwyczajniej w świecie nie umiem nic.  

Wytrwałam  z książką pod głową do północy, później doszłam do wniosku, że warto byłoby w końcu iść spać. Ciężkie jest życie bez napojów energetycznych. 

Uwaga, spojler! (Nie dostałam żadnej szmaty.)

1 lekcja – Fizyka

Oj tam, jak dostanę jedynkę to po prostu powieszę na żyrandolu. 
No dobra, nie powieszę się na żyrandolu  :-) I to nie ze względu na to, że jest to po prostu niewykonalne - zanim zdążyłabym się udusić, dawno spadłabym. 
  Nie powieszę się dlatego, że  za myślenie/mówienie/pisanie w ten sposób ( o wykonywaniu tego nie wspominając)  będę miała przesrane. Bo ja zawsze mam przesrane :-)

Po raz kolejny okazało się, że nauczyciel fizyki jest „magiczny”. Sprawdzian którego nie pisałam ostatnio, napiszę na kolejnej lekcji. Pozostaje kwestia wkucia sobie do głowy tego, czym jest rok świetlny, parsek i.. jeszcze kilka innych, dziwnie brzmiących nazw jednostek. 

2 lekcja – Matematyka

Miała być kartkówka.
Po spojlerze który jest gdzieś na początku notki, nawet mało bystry człowiek ogarnął już, że kartkówki nie było. Nie wiem dlaczego, nie chcę wiedzieć. Mogę się cieszyć co najwyżej. 

3 lekcja  – Polski

W związku z organizowaną w poniedziałek akademią dot. 11 listopada, każda z klas mogła wymyślić coś co przedstawi innym. Skecz, piosenka, taniec brzucha – byleby tylko było to w jakiś sposób powiązane z odzyskaniem przez Polskę niepodległości. 

Co ma 1BL? Gówno :-D No dobra, nasza klasa ma masę pomysłów, skrytych gdzieś w  przestrzeni między uszami  każdego z 29 uczniów tej klasy.  No i jeszcze masę zapału do pracy ( ja wierzę, że mamy zapał do pracy :-) Niestety, niektórzy cholernie głęboko go skrywają. Może się wstydzą, nie wiem.)

Wymyślimy piosenkę. 

45 minut minęło, plany były, efektu nie widać. Trochę tak jak autostrady w Polsce. 

4 lekcja - Angielski

"Myślimy dalej, nie idziemy na lekcje"! - postanowiła większość. 
Kilka osób się wyłamało i poszło na angielski.
A ja? Ja stałam jak debil zastanawiając się, czy iść na lekcje. 

I tak mam już na prawdę przerąbane. A dzisiaj sprawdzian... Minęło ponad 15 minut, w czasie których debatowaliśmy z Dawidem, Piotrkiem i Łukaszem ( osoby które są ze mną w grupie na angielskim) o tym czy iść na lekcje. Jak nietrudno się domyślić, chciałam iść tylko ja. No i poszłam; aczkolwiek po usłyszeniu, że mam wyjść bo przeszkadzam ( + to, że sprawdzian napiszemy w innym terminie) wróciłam do klasy. 

I zaczęliśmy pisać piosenkę. Na melodię "jesteś szalona". Gdyby ktoś nie znał ( jak moja wychowawczyni - jak widać można uchronić się przed wątpliwą przyjemnością zapoznania się z hitami disco polo.Ogromny szacun. ), to tutaj jest tekst. 

Moja rola w tej ciężkiej pracy polegała na przepisaniu tego co wykombinowaliśmy na tablicę.
 I wymyśleniu " Nie jesteś w niewoli, mówię Ci; jesteś już wolna" ( takie kreatywne...)

Wyszło (prawie) pięknie, te dwie ostatnie linijki jakieś dziwne. Pociesza mnie fakt, że akustyka w auli jest gówniana, i raczej nikt tego tekstu nie zrozumie :-)


 
Mam dziwny charakter pisma. Ale się staram :-) ( 5 wyrazów nie jest pisanych przeze mnie. Tak informuję, żeby nie było, że nagle zaczęłam pisać inną czcionką)
I to nie ja rysowałam "siatki" brył, oraz koło, nie.. :<

5 lekcja - Biologia

Wykonaliśmy przed nauczycielką "Jesteś już wolna". Była wzruszona niemalże tak samo, jak Foremniak w "Mam Talent".
Z mniej fajnych informacji - kartkówka w przyszły piątek.

Tak sobie myślę co było na lekcji. I mi się przypomniało, że mam grupę krwi 0Rh- . 
Tylko jaki to ma związek z tą biologią?

6 lekcja - Godzina Wychowawcza

Choreografia poziom hard. Klaszczemy, machamy rękami, robimy z siebie idiotów, i jeszcze śpiewamy (czyli robimy z siebie idiotów podwójnie).  Nie dam rady, nie umiem robić dwóch rzeczy. Się zawieszę.

7 lekcja - Religia

Zróbcie listę obecnych.. Czuję się jak na studiach. Z tym, że tu po zrobieniu listy już nic nie musieliśmy robić. Przygotowania przed akademią trwają, katecheta jest zajęty, możemy spadać :-)


CDN. ( albo i nie)


wiara, jeśli nie byłaby połączona z uczynkami, martwa jest sama w sobie.

piątek, 26 października 2012

26 października - piątek

Dziękuję Ci Olu za "nabicie" 10 000 wyświetleń ;-). Wprawdzie moje życie się przez to nie zmieni, świat też raczej piękniejszy nie będzie, ale mimo wszystko dziękuję. Napracowałaś się :-D To było z.. 200 kliknięć, jak nic! ;-)
W ramach wdzięczności mogę Ci ewentualnie, hm.. w polu mam odrobić, nie? :)


"Złość piękności szkodzi, a Ty nie masz czym szastać"! czyli "Full Power Spirit" u nas w szkole. Pozytywnie :-)




Cieszmy się chociaż chwilę
Wiara w siebie daje siłę :-)


6 emotikon w jednej notce? jak jakiś debil... :-D
No to już 7... 



piątek, 19 października 2012

19 października - piątek

Szmata z fizyki; cztery z matmy; dwa z wf. Ja pierd@le.
Pozytywne strony, pozytywne strony.. Hm.. te oceny mają rangę "1" .
Dobra, i tak jest do dupy.


O -niezadowalające

Ide spać.
Albo nie! Najpierw buty wyczyszczę.



There's nothing to gain and I just died today.

czwartek, 18 października 2012

15 października - poniedziałek

Doszłam do wniosku, że fajnie byłoby tak z rana poczuć "black power" który teoretycznie powinnam odczuć po napiciu się Tigera, dlatego nalałam sobie do szklanki napoju energetycznego .
W szklance niestety była niespodzianka w postaci... biedronki. Od dzisiaj jedyne niespodzianki jakie lubię to te "Kinder…"
 
Biedronki której wczoraj wieczorem nie wywaliłam, nie zabiłam, ani nie zrobiłam miliona innych rzeczy które mogłabym jej zrobić. Mogłam przykładowo pokolorować ją na czarno (jestem tak bardzo zła..)
Nie wiedziałaby, że jest biedronką, nie potrafiłaby się odnaleźć, i prędzej czy później popełniła samobójstwo. Więcej nie będę taka dobra dla istot które mogą mi stanąć na drodze.
No dobra, gdybym tak myślała na serio... to już dawno wymordowałabym połowę więcej niż połowę ludzi spotkanych na swojej drodze.

Wychodząc z domu prawie wyglebałam na schodach. Bo kot.
Pieprzone zwierzęta. Gdybym była wredna, pewnie napisałabym, że zwierzęta to ja lubię jeść. Ale tak nie napiszę. Nie wolno tak pisać komuś, kto ma w domu psa, kota, papugę, królika i żółwie. Taty gołębi nie liczę...

Nie wiem dlaczego Karolina tak bardzo lubi zwierzęta. Konkretnie koty. Przecież.. one są straszne. Jak ostatnio zobaczyłam, że jakiś leży w moim łóżku to myślałam, że zejdę na zawał. ( Pierwsze co przyszło mi do głowy, to, że on „zszedł” ). To przykre, ale tata musiał go wynieść, bo sama się bałam…  


Ponieważ kiedyś obiecałam Habiel, że wrzucę jej zdjęcia do notki, dziś nadszedł ten dzień. Dzień, w którym dostąpi niewątpliwego zaszczytu.





Nie musisz dziękować, po prostu liż mi buty.

1 lekcja - Polski

Filozofowie greccy. Sokrates na przykład, który "wie, że nic nie wie". Przynajmniej tyle, ja nawet tego nie jestem pewna.
System zniszczył "Zenon z Kition" który popełnił samobójstwo w wieku lat stu. Ha ha, jak on kierował się rozumem ( który "pozwala panować nad emocjami"), to mnie po śmierci beatyfikują.

2 lekcja - Przedsiębiorczość

Żeby zdenerwować tą nauczycielkę trzeba na prawdę niezwykłego wysiłku i starań. Mojej klasie się udało. Jesteśmy niesamowici, aczkolwiek będzie nas to kosztowało kartkówkę na kolejnej lekcji. Nie ma nic za darmo, za bycie wyjątkowym się płaci.

3 lekcja - Matematyka

"Język matematyki" jest dla mnie zbyt skomplikowany.
Problem w tym, że z matematyki nie mogę się przepisać na coś innego, tak jak zamieniłam niemiecki na rosyjski.

4 lekcja - Angielski

Nauczycielka z którą mieliśmy zastępstwo nie wiedziała, że  Dawid to nie to samo co Daria.
A to nie jest to samo. Poważnie.

5 lekcja - Chemia

Boję się wzroku* tej nauczycielki.
*w momencie gdy ja mam rozwiązać jakiś przykład. Bo zazwyczaj nie umiem.
Nigdy nie umiem.

Koniec lekcji o 12:15! Tak pięknie :-)

Na autobus do Jakubowic nie mam zamiaru czekać ponad dwóch godzin, dlatego pojadę do Byczyny.
W drodze debata z Julką na temat języka angielskiego. Z pewnością jest potrzebny, w końcu znając go można.. oglądać filmy bez dubbingu?

Tym samym autobusem jechała Paulina. Osoba od której zgarnęłam ochrzan za picie "etergy-świństw", i która dziś potrzebowała pomocy w wyborze jakiegoś. Paulina, staczasz się do mojego poziomu. Współczuję.

Byłyśmy na próbie zespołu :-D Spotkałyśmy Daniela, który widząc jak ktoś "nieumiejętnie" obchodzi się z gitarą ma mord w oczach ;-)

Doszłam do wniosku, że nie pamiętam podstawowych chwytów na gitarę.
To chyba przykre...




Są chwile w których chcesz być sam, nieważne ilu naokoło ludzi.
Tylko ty i twój własny świat, bo ten realny czasem chcesz opuścić.