piątek, 28 grudnia 2012

:-P

Bawię się szablonami, mam nadzieję, że wyjdzie coś w miarę fajnego.

Edit: Chyba nie jest źle? ;> Mi się podoba.

Jeżeli ten szablon jest pomyłką ( to, że cały ten blog jest pomyłką to wiem, ale tego zmienić niestety nie umiem :-D ) to będę wdzięczna za info ;-)

poniedziałek, 24 grudnia 2012

"Słowo na święta" :-)

 wesołych świąt

Ja się pytam.. Co tak mało osób na pasterce? Rozumiem, Święta last minute na Polsacie fajna rzecz, ale ludzie, bez przesady.
No chyba, że ktoś wolał obejrzeć transmisję z pasterki z Watykanu, w sumie ciekawa sprawa... ;-)
Jest jeszcze trzecia opcja - tzw. alko pasterka. Na razie nie wiem dokładnie na czym ona polega, ponieważ nie skorzystałam z zaproszenia ( sorry, Gorzów zbyt daleko xD ), ale mam nadzieję, że Ola wszystko mi opowie ;-D

Święta, święta.. Wigilię przeżyłam, dobrze jest :-)
Gorzej będzie z Sylwestrem, ale mam już kreatywny plan - idę spać. A, uprzedzam -  jak mi się ktoś zacznie chwalić jak to on cudownie nie spędził tego zasranego dnia (w zasadzie nocy), to mu po prostu.. (napisałabym co zrobię, ale u spowiedzi byłam.. ) domyśl się.

Żeby było trochę mniej depresyjnie niż zwykle, opiszę te pozytywne strony świąt. Czyli prezenty, muhahaha (ale się ze mnie płytka istota zrobiła, tragedia ).

To zaczynamy zabawę w chwalenie się ;-) Mam nową koszulkę z Batmanem, i jestem z niej dumna :3

 I jeszcze w taką fajną tubę była zapakowana, na na ;-)
Mistrz drugiego planu - poduszka i czarna poszewka które również dostałam ;-)

Dobra, jednak jestem kretynem. Cóż, nic już na to nie poradzę, można się tylko modlić ;-D
FaceBook - prawie wyszło. Trening czyni mistrza, czyli jeszcze kilkadziesiąt sweet foci, i będzie lepiej :-) 

 Niekryty już prawie przeczytany, 13 rzeczy.. zostawiłam na później ;-)

Oczywiście wcześniej była jeszcze wigilia klasowa.. Zawsze mi się wydawało, że żel pod prysznic to się komuś kupuje, jak się go nie lubi...:-D Może i Ania mnie nie lubi, nie wiem, bywa;  ja sobie będę to tłumaczyć tym, że rozmawiając z nią ostatni wspominałam o tym, że chciałam coś takiego kupić Kasi (kupowałam jej prezent na "klasowe mikołajki"), ale to jednak dziwnie by wyglądało ( dlatego kupiłam książkę). 
Było minęło, nie wracajmy do tego, zapomnijmy :D
 
 :-D

Heheszki. Uwielbiam Karolinę, taki tam fryzjer z mat-infu <3

I B pany! :-D

Co my tu jeszcze mamy.. Robiąc prezent samej sobie kupiłam "Wszystko co kocham" oraz "Salę samobójców" (idealne na święta, prawda?) No i książkę dla Darii ( widząc ją w sklepie doszłam do wniosku, że młoda będzie sikać ze szczęścia. Takiej szansy nie mogłam zaprzepaścić ;-) )

Filmy, książkę i.. jedną krechę poproszę ;-D


Jutro też jest dzień.
W zasadzie to dzisiaj też jest dzień, ja za osiem godzin idę do kościoła.. Nie ma głupich, idę spać ;-)


Możesz mnie nie lubić, ale musisz znieść.


czwartek, 13 grudnia 2012

Aktualnie.

Nie żebym miała, wszystkich w dupie, skądże ;-)
Po prostu jakoś tak czasu nie ma na pisanie.

Tak trochę aktualnie:
http://www.mapakultury.pl/art,pl,aktualnosci,119357.html  heheszki :-D

Myślę, że jestem "zaproszona" na warsztaty z tego powodu, że w konkursie wzięło udział tylko 9 osób; bo moja praca była raczej przeciętna.

środa, 28 listopada 2012

23 - 25 listopada: Wołczyn w Krk

Mogę się pochwalić, że byłam w miejscu, gdzie zakonnice chodzą w glanach. Ale o tym (może) później :-) 
Lecimy od początku.

 Nie mam fizyki, nie mam angielskiego, nie mam matmy - generalnie życie jest piękne i lepiej być nie może. Z torbą, plecakiem i  świadomością, że czegoś na pewno zapomniałam, pojechaliśmy na dworzec.

Tata uznał, że granulowana herbata jest czymś bez czego jechać nie mogę, ( i bez czego -być może- moje życie nie ma sensu)  więc przed odjazdem poszliśmy do sklepu. Specjalnie kupiliśmy jedną z tych rzeczy, które muszę z sobą targać, tylko po to by przekonać się, że i tak mi się nie przyda. Bywa.

Siedząc na dworcu doszłam do wniosku, że dziewczyna która siedzi na ławce obok, chyba też jedzie do Krakowa. Skąd ten wniosek? Miała to wypisane na twarzy.
No dobra, ściemniam ;-) Miała brelok z Wołczyna przyczepiony do plecaka.  I pojęcia nie mam, ale byłam na tyle dzielna, że sama zagadałam ( Liczę, że po śmierci walną pomnik za odwagę na moją cześć. Czy coś.)

Trochę głupio się przyznać, ale myślałam, że Martyna ( bo tak miała na imię niewiasta :-P)  chodzi do gimnazjum... ;-D I lekki zonk, bo jest studentką. Pozory mylą.
Żeby powiedzieć jak bardzo jest fajną osobą dodam tylko, że lubi Luxtorpedę. To mówi samo za siebie :-)

Prawie 6 godzin spędzonych w pociągu. Prawdę mówiąc dla mnie już sama podróż była genialnym przeżyciem, i gdybym wróciła do domu tylko po tym, to i tak do końca życia miałabym co opowiadać wnukom.
Było fajnie bo.. Bo było jedzenie! :) Dzień wcześniej zaszalałyśmy z Agą w byczyńskim polo-markecie. Ja dodatkowo miałam śmierdzące chipsy - Maczugi ( to tylko zdanie Julki, bo one tak serio to tylko trochę śmierdzą..)

Julka postanowiła mnie uczesać, a w międzyczasie niby próbowała tłumaczyć mi matematykę (coś czego prawdopodobnie nigdy nie pojmę - potęgi i pierwiastki.  Btw.-jeśli ktoś to rozumie i jest w stanie mi wytłumaczyć, to byłabym wdzięczna ;/). Z jednego ani drugiego nic nie wyszło.

Jadąc pociągiem można posłuchać muzyki. Wkręciłam się ostatnio (znowu) w Porozumienie. Najpiękniejsze jest to, że w pewnym momencie Martyna powiedziała mi o tym, że byli na S.M. w Wołczynie. :< I podobno Akurat też kiedyś był...:<
Ja się tak nie bawię...

W Katowicach przesiadka.  Poznałyśmy znajomych Martyny - Grześka i Łukasza. A później sobie poszłyśmy. Głupie jesteśmy.
Niby godzina na "zwiedzanie" nowego katowickiego dworca, ale w sumie nie było czasu nawet na McDonalds. Dlaczego straciłyśmy taką szansę na zakup żarcia?  Bo dziewczyny musiały skorzystać z luksususowych kibli na dworcu. I w sumie chyba na tym się skupimy, bo nie  pamiętam, żebyśmy szły gdzieś indziej :)

Siedzimy na ławce przy peronie z którego ma odjechać nasz pociąg. Minuta pozostała, robimy zdjęcia, czekamy.. W pewnym momencie bystra Ania ( czytaj: Ja) zauważyła, że pociąg do Krakowa odjeżdża z innego peronu. No to biegniemy...

Jakoś dotarliśmy, nie wnikajmy w szczegóły. Powiem tyle, że krakowscy menele są straszni.

Jesteśmy w szkole :) Świadomość tego, że będę spała na środku jakiejś sali lekcyjnej jest wspaniała.

Kto pamięta moją czerwoną koszulę? :-) Doszłam do wniosku, że jest dość charakterystyczna (miałam już ją na "Wołczynie w.. Wołczynie"), więc może ktoś mnie po niej pozna. Taka nadzieja, bo ja nikogo nie rozpoznam - pamięci do twarzy ani do imion nie mam żadnej. W sumie się nie pomyliłam. A moja koszula po prostu rządzi.






I tak upłynął  (niecały) wieczór i poranek - dzień pierwszy. ;-)

Pójść spać o pierwszej, wstać z nosem w kapciach Julki... Po prostu bezcenne.


Z przykrością stwierdzam, że po miesiącu który minął od tych "rekolekcji" niewiele pamiętam. Nie ma bata, nic więcej nie napiszę. Na pocieszenie mam kilka zdjęć. Heheszki.




Za cholerę nie pamiętam kiedy było robione to zdjęcie.. Sobota, to na pewno. W sumie nieważne, i tak wyglądam jak zwykle ( czytaj: Buka).
Jest jeszcze Artur ( czytaj: koleś błyszczący niczym gwiazda disco-polo.) Dość specyficzny, aczkolwiek trzeba pamiętać, że na "Wołczynie" normalnych zwyczajnych ludzi nie ma.
Aga z takim zafascynowaniem patrzy na tego chłopaka. Pewnie się spocił... ;D

 To zdjęcie jest tak urocze, że zaraz zbełtam  kebabem tęczą ♥

 Julka otwiera butelkę nożem. Można? Można. Tylko po co..

Tak zażartuję... "Gdzie jest Wally?"

 Bardzo przykry incydent, rozlałam Kubusia ( odwracając go do góry dnem). Bo.. bo Julka nie umiała go zakręcić do porządku, jej wina :-)

 
 Heheszki. Zdjęcie z Krakowa z... kebabem. Tradycyjnie. 

Na dworcu w Katowicach, z Łukaszem i Grześkiem.



Halucynki.

czwartek, 22 listopada 2012

22 listopada - czwartek

Od jutra na Wołczyn w Krakowie :-)
Zdam relacje, spooko.
A tymczasem - spać.

Ps: Pozdrawiam moją klasę - uczcie się na fizykę i biologię, gimbusy zasrane! :-D I rozprawka z polskiego chyba jeszcze była... ;-)





środa, 21 listopada 2012

21 listopada - środa

 Z okazji Światowego Dnia Życzliwości i Pozdrowień chciałabym powiedzieć wszystkim: ŻRYJCIE GRUZ, CYGANY!
Dziękuję za uwagę. Pozdrawiam ;-)


Wstać kwadrans przed przyjazdem autobusu i zdążyć? Impossible is nothing.

1 lekcja - Angielski

Dziś dzień życzliwości! Chciałam być miła, więc z tej okazji wczorajszy wieczór spędziłam na pieczeniu babeczek dla całej grupy. Następnie transportowałam je w plecaku wypchanym jak torba z Biedronki moherowej babci;
Tyle starań tylko po to, żeby Julka jednym delikatnym ruchem zrzuciła pudełko z nimi, by w ostateczności mogło ono wyglądać jak obsrane przez jednorożca.




Nie dziwię się, że nikt nie chciał ich jeść. Nikt prócz dziewczyn z mojej klasy, one jarały się nimi jak głupie. Wszyscy jesteśmy księżniczkami :)

2,3 lekcja - Zajęcia z doradztwa zawodowego.

Uwielbiam tego typu lekcje, na których w teorii dowiem się, kim chcę zostać i takie tam; a w rzeczywistości... gówno prawda. Nie dowiedziałam się niczego, prócz odszukiwania wyrazów jakie rozpoczynają się na litery które mam w imieniu. ( dwa A, i dwa N, szaleję). Te kreatywne zabawy psychologów, pedagogów, czy Bóg wie jeszcze kogo. Uwielbiam.

Te zajęcia z pewnością mają mnóstwo plusów - przepadł nam WOK, na który nie odrobiłam zadania; przepadła nam przedsiębiorczość, której.. do której w zasadzie nic nie mam, ale brak jakiejkolwiek lekcji zawsze spoko; przegadałam pół lekcji z Olką i uczestniczyłam w planowaniu wycieczki do Wołczyna ( o tym za chwilę )

Wady? Zrobiłam z siebie debila, dokańczając zdanie "Jestem..." słowem "nienormalna". Już nie liczę na bycie lubianą w klasie, pogodziłam się z tym. Bycie odmieńcem jest mym przeznaczeniem.

 Miałam szansę by dowiedzieć się czegoś więcej o koledze z klasy, któremu kupuję prezent na mikołajki. No to się dowiedziałam... Lubi matematykę i jest kreatywny. ( moim zdaniem da się rozwiązywać zadania z matmy w sposób kreatywny, z tym, że zazwyczaj to rozwiązanie jest błędne. Sprawdziłam. )
Chyba kupię mu liczydło.

Jednym z naszych zadań było zaplanowanie wycieczki. Skoro w naszej grupie był Łukasz, oczywiste było, że pojedziemy do Wołczyna. Będziemy zwiedzać drożdżownię, i inne zabytki. Znaleźliśmy czas na obiad i zakup pamiątek.
Nie wiem jak Wy, ja już zbieram kasę ;-)



4 lekcja - Matematyka

Kartkówka z wzorów skróconego mnożenia. Dostałam 3. Jestem ( a w zasadzie powinnam być) z siebie dumna, bo i tak lepiej nie będzie. :-)

5 lekcja - Informatyka

Coś robiliśmy w Eli 2.0. W zasadzie cholera wie co bo tego nie rozkminiam, ale wyszło tak jak miało wyjść więc w szczegóły wnikać nie będę.

Reszta czasu spędzona na facebooku, sprawdzaniu poczty i zastępstw ( których jak zwykle nie ma).

 6 lekcja - Rosyjski

Kartkówka na którą uczyłam się od dwóch tygodni. Zrobiłam całą masę błędów, na przykład w wyrazie "panacjanalnasti" :-D czyli : по националЬности ( mam nadzieję, że napisałam dobrze, siedziałam 5 minut z tablicą znaków :-) )

Mówi się trudno i uczy się dalej.

Obliczyłam, że moja droga z przystanku do domu wynosi całą piosenkę i jeszcze trochę. Prawie pięć minut. Strasznie długo, ten czas mogłabym poświęcić na.. przeglądanie sadistica ? spanie? uczenie się matematyki ? ( no dobra, bez przesady)  :-)


Wiem, że mam bloga już rok.
Zauważyłam, że jest ponad 11 tyś wyświetleń, a ja nic nie pisałam przez jakiś czas.
Zdaję sobie sprawę z tego, że zjebałam  :-)

W ramach rekompensaty wrzucę... Kolejną piosenkę ? :D Nie.
Zdjęcie mojego słit pokoju.

Jakość kalkulatora.


(Uprzedzam, że jak ta notka jest jak mi Karolina napisze, że ta notka jest kolejną z serii " bez polotu" to ja się poddaję i nic więcej nie piszę. )


Gdzie jest Ten,
Któremu ufałem?
Gdzie jestem?
Kto miał mnie obronić przed złem?
Jestem sam.

piątek, 9 listopada 2012

No siema.

Jest piątek, godzina 23. Zamiast jak typowa szesnastolatka pójść się najebać, ja sobie siedzę przed komputerem. Zaraz zacznę czytać "Opiekuna" i odpalę kolędy z płyty, taka jestem fajna.

Idę spać, w weekend postaram się napisać notkę :-) 
Coś skrobnęłam, może kiedyś dokończę. Zapraszam :)




W obawie przed kolejną jedynką z fizyki, angielskiego i matematyki,  które są raczej nieuniknione powtarzałam  różne mniej lub bardziej istotne informacje.Czasy Present Perfect Simple i  Present Perfect Continuous , oraz wzory skróconego mnożenia - w teorii to już znam. Gorzej z tym, że nie potrafię ich (wzorów oraz czasów) zastosować w praktyce.  Z fizyki  raczej nie ma problemu z zastosowaniem teorii w praktyce, bo najzwyczajniej w świecie nie umiem nic.  

Wytrwałam  z książką pod głową do północy, później doszłam do wniosku, że warto byłoby w końcu iść spać. Ciężkie jest życie bez napojów energetycznych. 

Uwaga, spojler! (Nie dostałam żadnej szmaty.)

1 lekcja – Fizyka

Oj tam, jak dostanę jedynkę to po prostu powieszę na żyrandolu. 
No dobra, nie powieszę się na żyrandolu  :-) I to nie ze względu na to, że jest to po prostu niewykonalne - zanim zdążyłabym się udusić, dawno spadłabym. 
  Nie powieszę się dlatego, że  za myślenie/mówienie/pisanie w ten sposób ( o wykonywaniu tego nie wspominając)  będę miała przesrane. Bo ja zawsze mam przesrane :-)

Po raz kolejny okazało się, że nauczyciel fizyki jest „magiczny”. Sprawdzian którego nie pisałam ostatnio, napiszę na kolejnej lekcji. Pozostaje kwestia wkucia sobie do głowy tego, czym jest rok świetlny, parsek i.. jeszcze kilka innych, dziwnie brzmiących nazw jednostek. 

2 lekcja – Matematyka

Miała być kartkówka.
Po spojlerze który jest gdzieś na początku notki, nawet mało bystry człowiek ogarnął już, że kartkówki nie było. Nie wiem dlaczego, nie chcę wiedzieć. Mogę się cieszyć co najwyżej. 

3 lekcja  – Polski

W związku z organizowaną w poniedziałek akademią dot. 11 listopada, każda z klas mogła wymyślić coś co przedstawi innym. Skecz, piosenka, taniec brzucha – byleby tylko było to w jakiś sposób powiązane z odzyskaniem przez Polskę niepodległości. 

Co ma 1BL? Gówno :-D No dobra, nasza klasa ma masę pomysłów, skrytych gdzieś w  przestrzeni między uszami  każdego z 29 uczniów tej klasy.  No i jeszcze masę zapału do pracy ( ja wierzę, że mamy zapał do pracy :-) Niestety, niektórzy cholernie głęboko go skrywają. Może się wstydzą, nie wiem.)

Wymyślimy piosenkę. 

45 minut minęło, plany były, efektu nie widać. Trochę tak jak autostrady w Polsce. 

4 lekcja - Angielski

"Myślimy dalej, nie idziemy na lekcje"! - postanowiła większość. 
Kilka osób się wyłamało i poszło na angielski.
A ja? Ja stałam jak debil zastanawiając się, czy iść na lekcje. 

I tak mam już na prawdę przerąbane. A dzisiaj sprawdzian... Minęło ponad 15 minut, w czasie których debatowaliśmy z Dawidem, Piotrkiem i Łukaszem ( osoby które są ze mną w grupie na angielskim) o tym czy iść na lekcje. Jak nietrudno się domyślić, chciałam iść tylko ja. No i poszłam; aczkolwiek po usłyszeniu, że mam wyjść bo przeszkadzam ( + to, że sprawdzian napiszemy w innym terminie) wróciłam do klasy. 

I zaczęliśmy pisać piosenkę. Na melodię "jesteś szalona". Gdyby ktoś nie znał ( jak moja wychowawczyni - jak widać można uchronić się przed wątpliwą przyjemnością zapoznania się z hitami disco polo.Ogromny szacun. ), to tutaj jest tekst. 

Moja rola w tej ciężkiej pracy polegała na przepisaniu tego co wykombinowaliśmy na tablicę.
 I wymyśleniu " Nie jesteś w niewoli, mówię Ci; jesteś już wolna" ( takie kreatywne...)

Wyszło (prawie) pięknie, te dwie ostatnie linijki jakieś dziwne. Pociesza mnie fakt, że akustyka w auli jest gówniana, i raczej nikt tego tekstu nie zrozumie :-)


 
Mam dziwny charakter pisma. Ale się staram :-) ( 5 wyrazów nie jest pisanych przeze mnie. Tak informuję, żeby nie było, że nagle zaczęłam pisać inną czcionką)
I to nie ja rysowałam "siatki" brył, oraz koło, nie.. :<

5 lekcja - Biologia

Wykonaliśmy przed nauczycielką "Jesteś już wolna". Była wzruszona niemalże tak samo, jak Foremniak w "Mam Talent".
Z mniej fajnych informacji - kartkówka w przyszły piątek.

Tak sobie myślę co było na lekcji. I mi się przypomniało, że mam grupę krwi 0Rh- . 
Tylko jaki to ma związek z tą biologią?

6 lekcja - Godzina Wychowawcza

Choreografia poziom hard. Klaszczemy, machamy rękami, robimy z siebie idiotów, i jeszcze śpiewamy (czyli robimy z siebie idiotów podwójnie).  Nie dam rady, nie umiem robić dwóch rzeczy. Się zawieszę.

7 lekcja - Religia

Zróbcie listę obecnych.. Czuję się jak na studiach. Z tym, że tu po zrobieniu listy już nic nie musieliśmy robić. Przygotowania przed akademią trwają, katecheta jest zajęty, możemy spadać :-)


CDN. ( albo i nie)


wiara, jeśli nie byłaby połączona z uczynkami, martwa jest sama w sobie.