Oho, niemiecki zaraz powinien się zacząć. Ale się nie zacznie. Bo mamy wolne. Nie żebym miała coś do niemieckiego. Poza tym, że uczę się go prawie od 7 lat ( 1, 4, 5 , 6 podstawówka + 1, 2, 3 gimnazjum) i znam tylko słowa : geradeaus i einhorn, to jest to całkiem normalny język. Prawie normalny .. :-)
To co, jedziemy do Kluczborka? No to : komu w drogę, temu rolki. Ewentualnie można jechać autem.
Podróż w jednym samochodzie z Mateuszem i Dominikiem nie mogła być do końca normalna. Mateusz zaczął nucić " Klejnuty " konkretnie fragment "dyskoteki, chłopaki, i ogólnie takie takie". No i przerobiliśmy na " tłumiki, haki i ogólnie takie, takie. " Jeszcze bezcenny tekst Dominika " ale w miarę to.. opona się najbardziej kręci".
CB radio to bardzo ciekawa rzecz. W pewnym momencie usłyszałam " Szymon weź zwolnij, to ja go wyprzedzę i będę pierwszy!" Dobra, ok.. Do tej pory nie ogarniam o co chodziło.
Albo - ktoś chyba miał posłużyć innej osobie jako nawigacja. Inaczej nie umiem wytłumaczyć pięciokrotnego powtórzenia " No i po przejeździe zjedź w lewo!". Po chwili na pytanie Mateusza "Dokąd jedziemy", Dominik odpowiedział oczywiście "po przejeździe w lewo" .A gdzieżby indziej? :-)
Spowiedź. Mam wrażenie,że ksiądz siedzący w konfesjonale funkcjonował bardziej jak maszyna niż człowiek.
Szalonych zakupów nie udało mi się zrobić. Kupiłam jedynie jeansy, nie bardzo umiem określić ich kolor. Taki ciemno szary, lekko fioletowy, brązowy może ( jak się patrzy w odpowiednim - takim jak jest w piwnicy - świetle to może nawet i czarny).
Poszliśmy na frytki, bo Dominik po przymierzeniu dwóch par spodni stwierdził , że te które ma na sobie są najlepsze. I on nigdzie więcej nie chodzi, i nic nie kupuje.
Po powrocie do domu zaczęłam sprzątać pokój. Znalazłam za łóżkiem Szymona-Jebuzytę !!! :-D ( Mój miś, jakby ktoś nie wiedział..) Wydaje mi się, że nie widziałam go już przynajmniej ze dwa miesiące. Wniosek z tego taki, że dawno nie sprzątałam. Przy okazji ogarniania pokoju obejrzałam od 22 do 24 odcinka Death Note ( powiem tak : OMG, nie ogarniam co tam się dzieje. )
Można powiedzieć, że posprzątałam w szafie. Czyli po raz pięćsetny poskładałam stos koszulek w których nie chodzę, ale nie wyrzucę ich, bo.. bo nie.
W życie wszedł również plan aby "umyć okna dla Jezusa" :-)
Przyjechała Kinga z Nicolą. Nicola bawiła się ze mną piłkę, strasznie się cieszyła jak uderzyłam piłką w włącznik od światła. A jak piłka spadała na ziemię to ją przynosiła. W zębach...
Razem z Kingą zmierzyłyśmy okna w kuchni, dużym pokoju i w moim pokoju. Uszyje nowe firany, powiedziała,że do jutra się wyrobi. 4 okna ? Zobaczymy ;-)

Bartłomiej D Nie ma sprawy ;) będzie ok tylko badz sama bez Federalnych bo się kręcą ;D
