piątek, 7 czerwca 2013

7 czerwca - piątek GUNWO, SWAG i sok z kartona.

 Dzisiejszy dzień był straszny. Pisałam poprawę dwóch sprawdzianów; jest beznadziejnie. Z matematyki 2- poprawiłam, na.. uwaga... 3. Nie jestem z siebie zadowolona, aczkolwiek moja pani od matmy twierdzi, że jest dobrze, że powinnam być, i że te zadania były trudne.. Bo ona miła jest, i tak mi wmawia. A tak na prawdę myślę, że jestem kretynką, która głupiej funkcji kwadratowej nie potrafi opanować przynajmniej na ocenę dobrą. Żenada.

Drugi sprawdzian to angielski i strona bierna. Nie wiem jeszcze co dostałam. Było 1, więc gorzej nie będzie. Przynajmniej tyle :)

Bardziej optymistyczne akcenty to dwie piątki z przedsiębiorczości. I ogromna pochwała ze strony nauczycielki biologii. Ona mnie ( a konkretnie moją pracę na temat wymierania pszczół) chwaliła nawet przed klasą społeczno-prawną... O.o
Spotkanie klasowe! Gimnazjalna "3c" nareszcie się spotkała. Może nie było idealnie, ale przynajmniej wyszło na to, że jak chcemy, to umiemy się zgrać. Nareszcie. Lepiej późno, niż wcale ;-)

Ja idę spać. Przyszły tydzień to będzie masakra. Rzeź niewiniątek.



TYLKO NIE MÓW MI, ŻE CHCIEĆ TO MÓC.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz