piątek, 5 października 2012

5 października - piątek

Ledwie żywa wywlekłam się z łózka, niezbyt pewnie zmierzając w stronę przystanku.
Po raz kolejny siedziałam do pierwszej, ucząc się biologii. Fakt, że byłam pod wpływem napoju energetycznego chyba nie był sprzyjający, bo jakoś niewiele pamiętam.

1 lekcja - Fizyka

Przezorny zawsze ubezpieczony, czyli Ania zgłasza "np". Prawdopodobnie pierwszy raz w życiu, na pewno nie ostatni. Przynajmniej raz mogę być spokojna o to, że nie dostanę zestawu pytań na które odpowiedź będzie brzmiała " nie wiem".

2 lekcja - Matematyka

Panie Boże, dlaczego stworzyłeś matematykę którą jest równie trudno pojąć jak Ciebie?
Żeby mi udowodnić,  że jak coś widzę, to wcale nie pomaga w zrozumieniu tego? :)

Kartkówka. Potęgi i pierwiastki. Hm.. Przepiszę te liczby z tablicy, coś pozmieniam. Jeżeli ktoś dostanie jedynkę, to za karę ma klęczeć na grochu. Hm... a mogę na kolanach? 

Po sprawdzeniu librusa: 3? A tak bardzo liczyłam na szmatę..

Moje oceny na chwilę obecną prezentują się tak:
 "-" z wf i matematyki są za coś, co reszta klasy najwyraźniej robiła na zajęciach, kiedy mnie nie było. Wniosek? Nie warto opuszczać lekcji.
Powinny być jeszcze dwie 1 z angielskiego, nie wiem dlaczego nie są wpisane. ( aczkolwiek mi to nie przeszkadza, tak może zostać :-) )

3 lekcja - Polski

Nie mogę nawet przeczytać zadania domowego, chyba się załamię.


Reszta kiedyś; idę rozkminiać.. coś.
A poza tym, właśnie się zorientowałam, że  jest po 1 już. Późno trochę..

:-)



 Przyjdzie czas, popamięta ich znienawidzony świat,
 Przyjdzie czas, popamięta ich ten świat.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz