Idę do szkoły ze świadomością, że po dzisiejszych siedmiu godzinach lekcyjnych, mam spokój do końca tygodnia. I nawet poniedziałek nie wydaje się być taki zły.
1 lekcja - Matematyka
Byleby pozytywnie zacząć dzień! Kartkówkę udało się przełożyć na piątek. Sęk w tym, że mnie nie będzie. Nie do końca jest to fajne, bo i tak muszę to zaliczyć. To, czyli: "postać iloczynowa funkcji kwadratowej" oraz "równania sprowadzone do równań kwadratowych". Brzmi mega interesująco...
2 lekcja -Polski
Gadanie o szlachcie. Ale nie tej XXI wieku*, ale o barokowej.
*czytaj: obrazek kolesia z wąsem i monoklem ( który doprowadza mnie do agresji) na kwejku z wymownym podpisem, dajmy na to "Szlachta pije Frugo" czy też "Szlachta nie przepisuje, szlachta kseruje". No tak, te memy były śmieszne. Pierwszych pięć tysięcy razy. A teraz? Do porzygu...
W sumie nie wiem która "szlachta" gorsza - barokowa, czy współczesna...
3 lekcja - Przedsiębiorczość
Stado gówniarzy z tej IB, no. Serio. Zachowujemy się jak rozpieszczone dzieci.
4, 6 lekcja - Angielski
Wady i zalety internetu. No to do wad.... viruses, hackers... Zapomniałąm o hejterach! Ciekawe jak to brzmi po angielsku.... W sumie to jest spolszczone "hate"... Nie ważne. Hatters gonna hate. I tytle. Da bum tsss.
5 lekcja - Chemia
Ostatnia ławka. Ławka kretynów. Dwóch rudych i ja. Czy może być coś bardziej patologicznego? :)
Ola: Ania, podciągnij mi ramiączko.
Ania: o.O yy...
Szymon: Odejdź, ja wam pokażę! Ja mam dziewczynę, wiem jak to się robi! :3
Większość lekcji przegadana z Szymonem na temat jego tyłka. No przychodzi Rudy do klasy, siada na chwilę, po czym stwierdza iż "dupa go swędzi od tego siedzenia".
Stary, to nie od siedzenia...:-) Czasem się trzeba umyć...
Albo mówi: "Kup mi bilet na koncert Bring me the horizon", a po chwili dodaje "dupy bym dał, żeby tam pojechać!"
Jakby to powiedzieć... Ja nie jestem zainteresowana, nie pomogę...
Próbowałam siedzieć z kamienną twarzą skierowaną w stronę nauczycielki, i zezem.... ( ja wcale nie jestem dziwna. Liceum niszczy.) Nie da się!
1 lekcja - Matematyka
Byleby pozytywnie zacząć dzień! Kartkówkę udało się przełożyć na piątek. Sęk w tym, że mnie nie będzie. Nie do końca jest to fajne, bo i tak muszę to zaliczyć. To, czyli: "postać iloczynowa funkcji kwadratowej" oraz "równania sprowadzone do równań kwadratowych". Brzmi mega interesująco...
2 lekcja -Polski
Gadanie o szlachcie. Ale nie tej XXI wieku*, ale o barokowej.
*czytaj: obrazek kolesia z wąsem i monoklem ( który doprowadza mnie do agresji) na kwejku z wymownym podpisem, dajmy na to "Szlachta pije Frugo" czy też "Szlachta nie przepisuje, szlachta kseruje". No tak, te memy były śmieszne. Pierwszych pięć tysięcy razy. A teraz? Do porzygu...
W sumie nie wiem która "szlachta" gorsza - barokowa, czy współczesna...
3 lekcja - Przedsiębiorczość
Stado gówniarzy z tej IB, no. Serio. Zachowujemy się jak rozpieszczone dzieci.
4, 6 lekcja - Angielski
Wady i zalety internetu. No to do wad.... viruses, hackers... Zapomniałąm o hejterach! Ciekawe jak to brzmi po angielsku.... W sumie to jest spolszczone "hate"... Nie ważne. Hatters gonna hate. I tytle. Da bum tsss.
5 lekcja - Chemia
Ostatnia ławka. Ławka kretynów. Dwóch rudych i ja. Czy może być coś bardziej patologicznego? :)
Ola: Ania, podciągnij mi ramiączko.
Ania: o.O yy...
Szymon: Odejdź, ja wam pokażę! Ja mam dziewczynę, wiem jak to się robi! :3
Większość lekcji przegadana z Szymonem na temat jego tyłka. No przychodzi Rudy do klasy, siada na chwilę, po czym stwierdza iż "dupa go swędzi od tego siedzenia".
Stary, to nie od siedzenia...:-) Czasem się trzeba umyć...
Albo mówi: "Kup mi bilet na koncert Bring me the horizon", a po chwili dodaje "dupy bym dał, żeby tam pojechać!"
Jakby to powiedzieć... Ja nie jestem zainteresowana, nie pomogę...
Próbowałam siedzieć z kamienną twarzą skierowaną w stronę nauczycielki, i zezem.... ( ja wcale nie jestem dziwna. Liceum niszczy.) Nie da się!
A tutaj pachnie kokainą! *---*
7 lekcja - Religia
Laaaajcik. Końcówka lekcji przegadana z Katechetą na temat koncertów. W maju coś będzie w EMAUS-ie. Raczej pójdę.
Droga do domu pokonana bez większych przeszkód. Gorzej z realizacją mych coraz ciekawszych pomysłów... Wyciągnęłam Kasię i Anię na rowery. Tzn. na dwór. Bo pomysł z rowerami był bardziej Kasi, niż mój ;-)
Jedziemy z Anią do Byczyny. Pojawia się pytania: gdzie mieszka Kasia? Wiedziałam coś o ratuszu, 150 metrach i zielonym X (cokolwiek to ma znaczyć).
Ania: Ułóżmy równanie : X = ratusz - 150m.
TAAAK... :D
Nananana
Stoimy w trójkę i przez kilka minut robimy sobie wzajemnie zdjęcia. Logika! ;-)
Ania & mój fon.
Plecak mój! ;-)
;-)
Nie opanowałam techniki robienia zdjęć "z ręki". So sad.
:P
Pojechałyśmy do lasu. Szalona wycieczka. W sumie większość czasu poświęciłyśmy na robienie sobie zdjęć. Z ręki. Cholernie kreatywne i rozwijające ;-)
Podsumowując kilometry które dziś przejechałam, wyszło mi, że... nie czuję nóg.
A tak serio to ponad 25. Nie jestem w stanie powiedzieć ile dokładnie, nawet nie chcę wiedzieć.
IDĘ SPAĆ.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz