niedziela, 24 lutego 2013

24 lutego - niedziela

GIMNAZJUM! ♥
I wzrok naćpanego szympansa :-)


Co by tu dzisiaj.. Chyba idę oglądać jakiś film (  Candy vs Więzień nienawiści vs 12 gniewnych ludzi vs jakieś 30 innych filmów ? ) 

Edit: I wygrało Must be the music -.-`

Chrzanić lekcje, I`m rebel! :-D 

sobota, 23 lutego 2013

22 lutego - piątek

Byleby przeżyć pierwsze trzy lekcje, później jakoś sobie dam radę - bardzo motywująca myśl.

1 lekcja - Fizyka

Zło konieczne.
Tj. mamy fantastycznego nauczyciela, ale ja nic nie umiem. Jestem w stanie wykuć na pamięć kilka definicji; jeśli bardziej się postaram, to nawet wzór jakiś mogę zapamiętać, ale co z tego, skoro nie rozumiem o co w tym wszystkim chodzi? Kończymy fizykę w tym roku, należy dokonać wszelkich starań, aby nie skończyć z 3 na świadectwie.

Lekcja obyła się bez pytania odpowiedzi ustnej, bo pytania - owszem, były. O zadanie domowe szczególnie.
Ja drobiłam. O ile za odrobienie zadania możemy przyjąć 5 stron przepisanych z internetu, bez jakiegokolwiek wkładu własnego.

2 lekcja - Biologia

Daty zaległego sprawdzianu (mniej więcej sprzed ferii ) wciąż nie ustaliliśmy. I dobrze jest.
Trochę gorzej, że zamiast robić zadania porządnie, przepisałam coś na szybko z książki, a później rozmawiałam z Sandrą. Nie przewidziałyśmy, że ktoś ma zamiar sprawdzać te zeszyty..
To teraz się módlmy, aby fakt iż ta nauczycielka mnie lubi, przełożył się na ocenę.

3 lekcja - Polski

Odpowiedź ustna - biografia Kochanowskiego. Mnie na szczęście ominęło, ale.. No nie wierzę.
Cichy tyle powiedział, a dostał 3. Lol. Niby za to, że chaotycznie mówił ( i machał rękami ;-) ).
W sumie nie skumałam co jest wymagane, ale zapamiętałam, że nie trzeba umieć dat i nie trzeba posługiwać się "wyszukanym" słownictwem ( "aczkolwiek", "bądź"  to wyszukane słowa? Serio? )

4 lekcja - Haha, nie ma angielskiego
(A ja już mówiłam, że przepisuję się do niższej grupy? :-) Jest radość!)

Przedstawienie - "Ja Antygona".  Takie trochę: ogarnij co autor miał na myśli.
Nie umiem tego opisać, ale zdaniem Karoliny wygląda to tak:
" i one do tej antygony
tak sru sru
jak psychoza
jak ta z ringu :D
i szepty
i zajebiście to wyszło
tak sru sru sru
i efekty specjalne
i szyszysyzzyzsysy
i szutgarsm"
Tak. I krzesło.
Ale prawdę mówiąc fajnie to wszystko wyglądało. To rzucanie krzesłami o podłogę... ;-)

Dawid zrobił nam powtórkę ze spektaklu na przerwie. Przez dziesięć minut krzyczał teksty które zapamiętał ( i które spisał).
Głównie: "KIM JESTEM? CZEGO PRAGNĘ?"

5, 6 lekcja - Matematyka

Kartkówka. Niezapowiedziana. Cieszę się niezmiernie, albowiem dostałam 4 !!! ( nie mam pojęcie co zrobiłam źle, ale to nie ważne. Cztery ! Czwórka z matmy! :D  )
W końcu pozytywna ocena :-) A w porównaniu z resztą klasy ( spora część zgarnęła szmaty i 2) to radość jest nieopisana. Nareszcie poczułam się taka mądra :)

Ja zazwyczaj aż do ostatniej lekcji w piątek nie wiem co robię - tj. albo wracam do domu, albo jadę do Byczyny, albo wracam do domu a później jadę do Byczyny ;-)

Dziś dla odmiany pojechałam do kina :-) Na "Zambezię". Wydawało mi się, że bajka będzie raczej przeciętna (nie myliłam się), ale mimo wszystko jest to bardziej pozytywny sposób na spędzanie piątkowego wieczoru, niż siedzenie w domu.

W drodze do Opola skupiłam się na słuchaniu muzyki i czytaniu angielskiego tekstu na torbie po hot dogach. Jedząc hot doga uświadomiłam sobie, że jem.. hot doga. Mięso. W piątek. I mi się nagle odechciało.
Jeszcze najbardziej mnie drażni, jak ktoś mi wmawia, że post na jedzenie mięsa w piątek przestał obowiązywać. Przecież to jest dalej aktualne!  Jest, no nie?
<zapytałabym księdza ale chyba wyjdę na debila>

Zakupy. Lubię to! Dawno nie kupowałam nic "nie przez internet". ( No dobra, kupowałam w Klb. spodnie jakiś miesiąc temu, ale to się nie liczy)

C&A i taaaak, znalazłam spodnie. FIOLETOWE ! Wielkopostne spodnie, jak to ujęła Patrycja :-)
Po godzinnym łażeniu między wieszakami doszłam do wniosku, że czas zapłacić za swoje szalone zakupy. Przy kasie wyciągnęłam komórkę, która.. się wyłączyła. I nie chciała się uruchomić ponownie. Przez ponad cztery godziny byłam bez telefonu. Jak żyć!? ;-)

Zambezia. Ujdzie, aczkolwiek nie jest to jakaś powalająca animacja :| Ale Daria i Nicola są zafascynowane tą bajką.
A ja..  Ja rozsypałam swój popcorn. A Bartek rozsypał swój. Fotele i podłoga wokół nas były tak uwalone jakby siedziało tam stado sześciolatków :3



Nikt na świecie nie ma takich spodni jak ja! Całe fioletowe, szerokie,  la la la ;-)

czwartek, 21 lutego 2013

poniedziałek, 18 lutego 2013

18 lutego - poniedziałek

Po wyłączeniu budzika nastąpiły minuty niezmąconej niczym ciszy. Cudowne.
Spokój zakłóciło mi dopiero pytanie o godzinę. Wydaje mi się, że to tata, bo jest to typ człowieka, który zadaje pytanie, pomimo tego, że odpowiedź jest mu zbędna. No chyba, że to faktycznie było dla niego istotne. Nieważne.
6:08. O tej porze powinnam spać, a nie zastanawiać się nad sensem istnienia.

Im dłużej przyglądam się napisowi "Sz(t)ukam Cię" znajdującemu się na plakacie na drzwiach, tym bardziej mam ochotę schować się pod moją różową kołdrę.
Może mnie nie znajdzie.

Logiczne zagadki z samego rana, czyli "znajdź sobie Aniu dwie skarpetki. Najlepiej takie same..." (Jakby jeszcze dodatkowo były czyste...)

Zbyt dużo myślenia = zbyt mało czasu na jedzenie. Ale kanapki udało mi się zrobić. Z majonezem.. I tak mi się to nieszczęśliwie skojarzyło z wczoraj... Dlaczego?
 Kiedy już po kilku godzinach spędzonych w Byczynie wsiadałam do auta, żeby wrócić do domu, Karolina przypomniała sobie, że  "wyciskanie jakiegośtam pryszcza" (Taki filmik na yt był. Pewnie nadal jest. Fu.) kojarzy się jej właśnie z majonezem. Mniamci.

Ale całe wczorajszy dzień był bardzo ciekawy. Można by powiedzieć, że kolejny pod hasłem "Ania wędrowniczek przemierza Byczynę." Tym razem wyjątkowo bez plecaka.
Przebyłam wczoraj długą drogę: najpierw z Julką od kościoła do Żabki; później bez Julki, ale za to z Agnieszką pod blok Karoliny; a z Habiel.. W sumie nie mam pojęcia gdzie byłyśmy. Ciemno było ;-)

Najpierw chyba oprowadziła mnie po nowym parku, gdzie wcale nie ma duchów..

Następnie nadeszła kolej na piaskarnie. Miejsce, gdzie zakopiemy nasze ofiary.
Karo stwierdziła, że zaczęła już kopać doły. Moim zdaniem lepiej byłoby wziąć jakiegoś murzyna, żeby się tym zajął. Powiedziała, że nie, bo nie chce świadków.
Pff, nielogiczne. Murzyn wykopałby doły, a ona miałaby tylko jeden więcej do zasypania ( liczba ofiar + niewolnik), zamiast samej kopać wszystko. No to się kupy nie trzyma.
(Co ja chrzanie :D )

Zwiedziłyśmy wspólnie te tereny Byczyny, których nie znałam. Istnieją!
Jakaś strzelnica, pola ( jakbym u siebie tego nie miała :-) ) i takie tam różne. Aż żałuję, że kiedyś co piątek zamiast "zwiedzać", siedziałam w parku ;-)
Czas to zmienić! A zwiedzanie zacznę od Jakubowic. Od tego piątku :-P I tak aktualnie nie mam lepszych planów, bo na WwK nie jedziemy :((

1 lekcja - Matematyka

Funkcje. Bardzo lubię.
Nie umiem powiedzieć czym jest dziedzina, ale resztę ogarniam. Bo to łatwe dzisiaj było. (Przesuń cały wykres wzdłuż OX. No kurde, podniesienie o 3 kratki w górę - poziom hard )

2 lekcja - Godzina Wychowawcza

Mieliśmy podać tematy jakie chcielibyśmy omawiać na tych lekcjach. Nic kreatywnego ( a przy okazji normalnego) nie przyszło mi do głowy. Bo ani cykl spotkań ze sprzedawcami kebabów, ani spotkania z pracownikami Biedronki normalne nie są. :)

3 lekcja - Przedsiębiorczość

Warto odrabiać zadania domowe. 5 jest? Jest.
A poza tym zaczynamy myśleć nad tym, gdzie pójdziemy na dzień przedsiębiorczości. Nie mam pojęcia. Tyle fajnych miejsc, w których można spędzić ten dzień, a ja prawdopodobnie pójdę na lekcje, bo się nie zdecyduję.

Myślałam nad pójściem do straży pożarnej. Problem w tym, że ja strażakiem najprawdopodobniej nie zostanę; a jeśli będę chciała jeszcze raz zwiedzić kluczborską remizę, to muszę się zakwalifikować do OTWP na etap powiatowy. I tyle :-P

Inne pomysły... Do zakładów pogrzebowych podobno nie chcą nas przyjmować, więc nie mam. Strasznie kreatywna jestem.

4 lekcja - Angielski

Nienawidzę.

5 lekcja - Chemia

Hemoglobina, halucynacja, taka sytuacja - można powiedzieć, że to opis dzisiejszej lekcji.
Piątkę dostałam, o. I spóźniłam się na lekcję ( jak tak można, powinnam płonąć na stosie).

6 lekcja - Angielski

Nienawidzę x2.

7 lekcja - Religia

To jest z kolei moja (chyba) ulubiona lekcja. Chciałam napisać, że z roku na rok mam coraz lepszego nauczyciela, ale w sumie to nie do końca się sprawdza.
Zacznijmy od początku (tego początku który pamiętam, bo sorry, ale nie mam pojęcia kto uczył mnie w przedszkolu. A ze szkoły w Skałągch pamiętam tylko nauczyciela języka niemieckiego ;-) )

2,3 klasa - 3 z religii. To mówi samo za siebie.

4,5,6 - religia z katechetą, który od 6 lekcji był moim wychowawcą. Sielanka - zrobiło się napisy na gazetkę i była szóstka :-) A tak serio - zadania też były. Jednego z nich ("podziękuj Bogu za to, że jesteś dziewczyną")  nie zapomnę do końca życia. Napisałam, że dziękuję, że nie jestem chłopakiem, bo IQ niektórych przedstawicieli tej płci można wyczytać z wyrazu twarzy. Do tej pory nie wiem jak to wymyśliłam..;-P

1 klasa gimbazy - Nauczyłam się... ściągać siedząc w pierwszej ławce :-D No bo jak można wymagać znajomości całych litanii? I jeszcze się dowiedziałam, że moja (była) klasa "to są łośki"; a tak w ogóle to ks. Paweł nie umie znaleźć na yt filmiku w którym było "Paweł rządzi" (nie rozumiał tego tekstu, kierowanego przez większą część klasy w jego stronę :-) ) 

2,3 klasa gimbazy - Oj tam, oj tam. ;-)  Nauczyłam się siedzieć do 2 przygotowując się do sprawdzianu, przy okazji spożywając zagrażające życiu ilości napoju energetycznego.
W sumie większość lekcji jest gdzieś tutaj ( ewentualnie w moich zeszytach do notek) opisane. O sytuacji z pierwszej lekcji pisałam z 50 razy, więc nie ma sensu drążyć :-) Mimo wszystko muszę przyznać, że to były najfajniejsze lekcje.

Pierwsze 6 miesięcy 1 klasy liceum - Bardzo pozytywnie, jeden z najfajniejszych nauczycieli w szkole; lepiej być nie może.Takie moje zdanie.


Tuż pod domem udało mi się zaliczyć przepiękną glebę. 2 raz w ciągu tej zimy. Mam dość śniegu. Chcę wiosny! Albo lato od razu. I wakacje! ( Pomarzyć sobie mogę.)

17:00 - msza. Doszłam do wniosku, że nie mogę przychodzić do kościoła zbyt wcześnie, bo wtedy Ksiądz prosi żebym czytała (tak jak w ubiegłą sobotę -.-`). A ja.. lubię czytać, ale nie uważam się za odpowiednią osobę; taką, która potrafi :D

Ania ;-)
jestem Bogiem.

Karolina
Nie

Ania ;-)
uświadom to sobie

Karolina
To ja jestem Bogiem 
Uświadom to sobie sobie

Ania ;-)
POWIESZ MI ŻE TO FAKT, POWIEM CI ŻE WYBORCZA!

Karolina
I rozejdziesz sie po kioskach.
(...)
Mam nowego pieprzyka !

Ania ;-)
to brud
umyj
<3

Karolina
Pieprzyk
(probowalam zdrapac)
Eh.
Nie mam miejsca chyba na ciele w którym nie ma piepryka

Ania ;-)
ano bywa :D

Karolina
Jestem cala popieprzona

Ania ;-)
POPIEPRZONA KAROLINA ! <3

Karolina
Tak chce cie poinformaowac
Ze przed chwila wbija moja mutti
Z tekstem
/dlaczego ania mowi ze jestes popieprzona/
Tak wiec...
Juz wiesz o co chodzi
Podsłuch. Maks.

Wiemy o co chodzi? :-D Jak Karolina przechodzi  na gg w telefonie, to zazwyczaj (debil) zostawia włączone gg na komputerze. I tak to bywa, że wiadomości wyświetlają jej się w prawym dolnym rogu. I ma okazję przeczytać je jej mama, która z ogromnym zaangażowaniem układa pasjansa. ( Karo pozdrów mamę; nie musisz jej pokazywać całej notki ;-) ) 
Zawsze nasze rozmowy ktoś przeczyta wtedy, gdy rozmawiamy na tematy co najmniej dziwne (np. kupa xD)
A później wychodzi na to, że jakieś lewe jesteśmy :<


piątek, 15 lutego 2013

15 lutego - piątek.

Dzień, który zaczął się marnie, marnie skończy się.


Beznadziejny dzień, aż żałuję, że nikogo nie zabiłam.

Przy następnej okazji skorzystam.. Co ja pieprze :-) Następnej okazji nie będzie, mam w dupie ludzi, którzy mają mnie w dupie. Taka wzajemna relacja.



Na odstresowanie Hardbass z Serbii. Bo lubię. I kurwa i chuj. Idę coś podpalić.



Świat piękny, tylko ludzie kurwy.

czwartek, 14 lutego 2013

14 lutego - czwartek


Chujowo i niestabilnie. ( Nieładnie tak zaczynać notkę od wulgaryzmu. Jestem złym człowiekiem. )
Czemu? Bo chyba właśnie udało mi się zarobić szmatę z matmy. Będzie się fantastycznie komponować z 2+ za poprzedni sprawdzian. Uhu. Tata dumny.

A jutro piątek. Dzień, który z godziny na godzinę będzie coraz gorszy. Na początek fizyka ( dobrze by było się nauczyć na odpowiedź ustną...), później sprawdzian z polskiego, i w sumie 3h matmy.
O tym co będzie wieczorem nawet myśleć nie chcę. Chyba nigdzie nie pojadę, mniejsze prawdopodobieństwo, że kogoś zabiję.




Idę powtarzać fizykę ♥


wtorek, 12 lutego 2013

12 lutego - wtorek

I byleby tylko jutro nie dostać żadnej szmaty ( a okazja będzie, w sumie nie jedna).
Będzie dobrze; pozytywnie ;-)

średnik myślnik zamknięcie nawiasu ♥