czwartek, 30 maja 2013

31 maja / 1 czerwca

Lednica? <Jakoś średnio mi się chce jechać :-P Mam nadzieję, że później zmienię zdanie.>

Błądzę i upadam wciąż...

piątek, 17 maja 2013

17 maja - piątek

Zielono. Zielono. Wszędzie zielono. Nareszcie nastała prawdziwa wiosna; kwiaty kwitną, a na drogach coraz więcej rozjechanych zwierząt. Idealnie.
A ja? I tak wciąż czekam aż świat "zazieleni się na śmierć".

Moja klasa w środę pojechała na wycieczkę, toteż wczoraj i dziś miałam połączone lekcje z klasą 1E (społeczno-prawna, byłam z nimi w Zakopanym. Chodzą tam m.in. Ania i Karolina )

1 lekcja - Godzina Wychowawcza

Mamy napisać na kartce dowolne pytanie, a nauczycielka udzieli odpowiedzi.
Wyszło z tego tyle, że pół lekcji opowiadała co sądzi na temat homoseksualizmu; później mówiła o snach ( i o tym, że to co nam się śni jest związane z podświadomością i takie tam); a na końcu jeszcze dodała, że ona uważa  księża to nie są ludzie.

*Sny-jeżeli tak jest to ja podświadomie zaczęłam palić szlugi... O.o
Z tym ostatnim częściowo się zgadzam, a utwierdzają mnie w tym przekonaniu księża ze szkoły, wiecznie olewający prowadzenie modlitwy. Najwspanialsze jest ich spojrzenie ( coś w rodzaju "Are you fucking kidding me? ) w momencie gdy prosimy, żeby poprowadzili, a oni mówią, że.. muszą iść do domu. No ludzie... Łaski bez.

2 lekcja - Fizyka

Podobno miałam przeżyć traumatyczne spotkanie z nauczycielką która nie umie dodać 2 do 2 bo wychodzi jej 5. Podobno. W praktyce wyszło na to, że ta nauczycielka jest faktycznie nieco szalona, ale jakby się tak przysłuchać temu co mówi, to można się czegoś nauczyć.
Totalnie nie rozumiem klasy "E" gdzie wszyscy na lekcji gadają (co bardziej kreatywni -jak Karolina- przynoszą krzyżówki). A później mówią, że nic nie rozumieją, bo nauczycielka nie umie tłumaczyć. Pff, ten argument jest inwalidą. Ja też nic nie rozumiem, dopóki sama nie przysiądę z książką, nawet pomimo tego, że mam fizykę z najlepszym nauczycielem.

3 lekcja - Biologia

Nauczycielka doszła do wniosku, że osoby które były na konkursie* zasługują na 6, aczkolwiek muszą jeszcze przygotować prezentacje.
*dokładnie powiedziała: Ci którzy byli na konkursie, Ania Kaniowicz też ! Czuję się wyróżniona ;-)

4 lekcja - Angielski

Olek: "Pieruna" (nie mam pojęcia skąd ten chłopak bierze tak durne słowa), dopiero 15 minut lekcji minęło!
N: Olek, ja Ciebie też bardzo lubię... Dlaczego nie mogłeś pojechać na wycieczkę z 1B? :)

5 lekcja - Wf

Czasem fajnie jest mieć wf na OSiRze. Bo? Bo zdarzają się zawody/przeglądy taneczne, i wtedy nie ćwiczymy, tylko patrzymy jak inni się męczą.

Dziś był przegląd. Wszyscy tancerze na prawdę dobrzy, lecz najbardziej w pamięć zapadł mi zespół Cyganów Romów. Ja po prostu nienawidzę ich strojów, muzyki, sposobu tańca i całej tej kultury. I nawet jeśli tańczyliby nie wiadomo jak dobrze, to ja na nich patrzeć nie będę, bo.. bo nie. Bo jestem rasistą. Joł.

Byczyna. Fryzjer. Musiałam iść obciąć grzywkę i podciąć końcówki (nawiasem mówiąc myślałam, że są one bardziej zniszczone. ) Miałam zapleciony jeden warkoczyk. Sądząc po minie dziewczyny która musiała go rozplątać stwierdzam, że miała ochotę mi wbić nożyczki w głowę :)


 Adoracja, która w zasadzie nie była adoracją...
Ludzi tłum. Frekwencja podobna do tej, jakiej można by się spodziewać na nieobowiązkowej matmie na 9 godzinie lekcyjnej. Szału nie ma... W sumie nie ma co się dziwić: po pierwsze - tak jest w Byczynie. Po drugie - nikt nic nie wiedział. Myślę, że promocje szynki w Polo są bardziej nagłośnione...

 Przeczytałam najgłupszy w swoim życiu wiersz. Nigdy więcej. Nie wiem kto go pisał, ale myślę, że powinien odstawić LSD...
*Był o płytach CD, o basie na full... i jeszcze "Wciśnij play aby mój song na nowo.. cośtam". Porażka :)



Idę spać. Przed chwilą napisałam, że końcówki moich włosów są "zmęczone".  Zmęczona to ja jestem :)
Napiszę coś jak tylko znajdę czas między odrabianiem lekcji, a przygotowaniami przed Pierwszą Komunią Darii.





Będzie dobrze? TAK NIE.


sobota, 11 maja 2013

10/11 maja - piątek/sobota

Przez dwa wolne dni do bólu można było nucić pod nosem "Maturę" Farben Lehre - maturzyści z radości, że mogą wykazać się swoją "trzydziestoprocentową wiedzą", a reszta (np. ja ) dlatego, że dzięki nim mamy labę.
Nadszedł piątek, czas wracać do szkoły. Nie podoba mi się ten pomysł...


Nowy plan lekcji jest beznadziejny. Tak sądzę. Po kiego czorta mam wolną pierwszą lekcję? Co mam w tym czasie robić? Nawet się nie wyśpię bardziej, bo autobus mam o 7:11. Chyba żeby się przekimać na ławce.. Fell like a żul.

1 lekcja - Biblioteka

Powtórka ze strony biernej. Albo inaczej: Strona bierna była powtarzana.
Myślę,że ogarniam; jedynym problemem jest to, że sprawdzian muszę napisać po angielsku... A ja dalej nie znam czasów i wszędzie wrzucam "are, is, have been, was & were" na oślep ;-)

2 lekcja - Biologia

BOŻE, ŻYCIE JEST NIESPRAWIEDLIWE >.<
Nauczycielka nie chce mi dać szóstki na koniec roku. Chyba zacznę płakać.

3 lekcja - Przedsiębiorczość

Nic ciekawego. Pisaliśmy CV. Nie swoje, więc nuda.

Napisałem cv
4 lekcja - Angielski

Sprawdzian. Za ostatni dostałam 2, ciekawe czy utrzymam poziom...

5 lekcja - Matematyka

Przez pół lekcji Marcin wieszał zegar na ścianie. Nie wyszło.. Cóż, nie można umieć wszystkiego, ideałów nie ma :)

W piątek mam sprawdzian. Z zagadnień, które będzie obejmował, umiem jak na razie... Obliczyć deltę? :o
6 lekcja - Geografia / zastępstwo

Ależ ci chłopcy z mojej klasy są dojrzali i męscy ♥ 

Dmuchanie prezerwatywy? Ale to śmieszne. Huehuehue..  he he.. Żal.

Rudzi też chcą być fajni .
Nie zawsze wychodzi...
:*

 7 lekcja - Religia

Pierwszy raz w życiu odebrałam telefon na lekcji, nie wychodząc z klasy. I tak nikt nie zauważył - wszyscy rozmawiali na temat wycieczki, którą organizuje nam katecheta. 
A ja nie jadę. Termin nie pasuje do mojego "napiętego terminarza" >D 

Wczoraj była premiera Iron Man 3, a dziś MARATON, czyli długa noc przed nami.. ;-) ( Ania, Karolina, Sandra i ja ). Najpierw jednak trzeba dotrzeć do Opola. 
Jesteśmy bardzo udane, żeby nie powiedzieć zajebiste. Dlaczego? 

Umówiłyśmy się na 18:30 pod Biedronką. Do 18:40 czekałyśmy na Sandrę ( do której nie dało się dodzwonić), w końcu doszłyśmy do wniosku, że nas wystawiła/ dojdzie później, więc idziemy kupić bilety.
Wchodząc na schody zobaczyłam odjeżdżający szynobus. Idealnie...
Nie wiem czy Sandra czy Ania sprawdziły, że szynobus odjeżdża ok. 18:50, ale nikt nie sprawdził tej informacji. Odjechał oczywiście wcześniej. Debile :-D

Sandra czekała na nas na PKP, pewna że to my ją wystawiłyśmy (choć w gruncie rzeczy to właśnie ona informowała mnie o tym, że mamy się spotkać pod Biedrą.. ) 

Nasze miny po stwierdzeniu że ostatni szynobus właśnie uciekł, musiały być bezcenne. Bezcenne musiało być też tempo w którym poszłam zapytać o to, czy jest jeszcze jakiś pociąg, a następnie jak wbiegałyśmy po schodach, żeby zdążyć na "Farta" (taki bus). Zdążyłyśmy. Głupi ma zawsze szczęście...


W Opolu nie umiałyśmy znaleźć pizzerii innej niż Pizza Hut, gdzie w końcu nie poszłyśmy. 
Wylądowałyśmy na kebabie. (W zasadzie to bardziej tortilla była, w moim przypadku wegetariańska (piątek!), także nijak się to do kebaba nie ma. ) 


Sporo czasu przesiedziałyśmy pod salą; pół godziny zastanawiałam się nad tym, czy wziąć zestaw, czy tylko popcorn. Zestaw wygrał :) 

 23:30, nareszcie zaczął się nasz seans! Co najpiękniejsze - obyło się bez reklam! Zero. Idealnie. 
 Było... Mega super fajnie i w ogóle... KOSMOS. 
Wszystkie trzy filmy z napisami, po zwiastunie 3 części z dubbingiem

Pierwsza część, którą oglądałam po raz trzeci jest zdecydowanie najlepsza.
Najlepiej też się ją oglądało - prawie nie odczuwałam zmęczenia, wszystko fajnie.
Na końcówce razem z Tonym Starkiem powiedziałam "Prawda jest taka, że.. Iron Man to ja".
Chociaż to nie jest prawda. Ja nie jestem Iron Manem! :o

Druga część... Sandra się przespała, ja nie umiałam zasnąć. Zamykałam

Jedyne zdjęcie z kina jakie mamy, wykonane około 03:40 (po drugiej części, kiedy ludzie przed nami już wstali i nareszcie można było rozprostować nogi :)


Trzecia część. W niej jest najwięcej nawiązań do Avengers i do agencji T.A.R.C.Z.A.  Ogólnie bardzo dobra, ale ( jak każdy film) ma swoje wady.
Chwila! Pomyliłam się. Forrest Gump jest przykładem filmu który nie ma wad  ;-)

 *SPOJLER, NIE CZYTAJ JEŚLI NIE OGLĄDAŁEŚ!*
To co mi się nie podobało w filmie - Postać Mandaryna. Moim zdaniem jest kretyńska. Nie da się tego ogarnąć. Przynajmniej o 5 nad ranem się nie da... Jak obejrzę jeszcze raz to może zmienię zdanie, ale moim zdaniem... To, że człowiek, który był przedstawiany jako Mandaryn przez połowę filmu, okazuje się być aktorem, a prawdziwym Mandarynem jest Killian, to.. Bez sensu to jest.. o.o Tak uważam.

Drugi minus to przesadzone efekty specjalne. Któraś z postaci ( nie mam pojęcia kto to był) w pewnym momencie stojąc w ogniu jeszcze zaczęła nim jeszcze zionąć... Razem z Karoliną wybuchnęłyśmy śmiechem, stwierdzając, że to smok.

I tak wszyscy przeczytali, no nie? :))

6 rano, wychodzimy z kina. Deszcz pada, miło.
Szynobus - 6:44. Zasnęłam tylko raz, na 5 minut, po odpaleniu Imagine Dragons na telefonie. Nie wiem dlaczego, przecież lubię ich muzykę.. :-)

Z Anią przeszłam pół Kluczborka. Lało jak nie wiem. Moje mokre włosy przypomniały mi sytuację z Wołczyna, kiedy w czasie deszczu grupka chłopaków wyciągnęła szampon i zaczęła myć włosy. Musiałam wyglądać podobnie jak oni wtedy.

10 - SPAAAAAAAAAAAAAĆ.




"Życie to nie bajka - raz pijesz wódkę mleko, raz tymbarka." <-- to jest tak baaardzo głębokie. 
(pewnie dlatego, że skopiowałam ten tekst z jakiegoś durnego fanpejdżu ;-) ) 
Paulo Coelho się chowa.


Sumienie wywróci się na drugą stronę, na drugą stronę wyruszymy czując, że...
Jesteśmy wolni.


wtorek, 7 maja 2013

7 maja - Wtorek



 
Każda taka pusta noc wciąż samotnością kaleczy sny.
A nowy, przecież jasny świt, co wybawieniem zawsze był
Przynosi tylko ból.

Powiedz, czemu łatwo tak potrafimy ranić?
A o wiele trudniej jest po prostu... wybaczyć?


 



poniedziałek, 6 maja 2013

6 maja - poniedziałek

Nieogar totalny.
Nie jestem pewna, co było moim największym koszmarem tuż po przebudzeniu - stan włosów na mojej głowie, ból głowy*, czy fakt, że za 1,5 h zaczyna się fizyka.

* Jak się uczy przez cały weekend ( trudno w to uwierzyć, ale to prawda!), a ostatniej nocy śpi niecałe 5 godzin, to później tak jest.

1 lekcja - Fizyka

Zaraz mnie zapyta, zapyta mnie, zapyta! Bo ja się zgłoszę! Tak!!! Taka jestem ambitna.
Nauczyłam się tematu lekcji (na której mnie nie było) i będę z niej odpowiadać. Laser.
Dobra, wracając do lekcji.. Stan przedzawałowy.
J: Proszę Pana... Chciałabym się zgłosić do odpowiedzi
N: Ale to na koniec lekcji, jak zostanie czas.

Nie było czasu.
Na przerwie już zaczęłam prosić, żeby mnie zapytał... Teraz nie ma czasu, ale na 6 lekcji ma okienko to mogę przyjść. No okej..

2 lekcja - Wos

Sprawdzian. Ściągi pisane czcionką rozmiar 8. Porażka.
A w gimnazjum takie grzeczne dziecko ze mnie było..

3 lekcja - Polski

Więcej się nie będę wychylać z moją aktywnością i bardzo mądrymi odpowiedziami.. Never

4 lekcja - Spotkanie z "Prawdziwą Rosjanką"/ "Prawdziwą Panią Która Naprawdę Mówi Po Rosyjsku".

Pani Natasza z Kijowa. Tyle zrozumiałam sama :P
Przez całą lekcję nawijała po rosyjsku. Opowiadała głównie o Kijowie
A ja zrozumiałam dość sporo ( czytaj: wyłapałam wszystkie słowa które w języku polskim są podobne). ;-)

5 lekcja - Chemia

Szymona znów "dupa swędzi". Jezu, ten to ma problemy.

45 minut grozy, jak zwykle :P I nieustanne wrażenie, że "Ona" patrzy właśnie na Ciebie.
I nawet spokojnie z Rudym nie można porozmawiać.

5 za ulotkę nad którą siedziałam razem z Olą kilka godzin. Można? Można. (Tylko właściwie po co się męczyć? )


6 lekcja - Angielski

No to idę wykazać się swoją wiedzą.
Jeszcze przed chwilą byłam pewna, że rozumiem działanie lasera, ale nie w stopniu dostatecznie dobrym, by przekazywać swoją wiedzę innym. A tu proszę : -5 !!!!!!!!! -5 z FIZYKI . Jeszcze trochę, a zacznę myśleć, że świat jest naprawdę piękny ;-)

Na angielskim strona bierna. Uwielbiam.

7 lekcja - Przedsiębiorczość

List motywacyjny. Siedzę, rozmawiam z Kasią; nagle podchodzi nauczycielka:
N: A Wy nie wiecie jak to napisać?
J: Nie, dlaczego?
N: Bo masz taką minę jakbyś nie wiedziała :)
J: Nie, bo Kasia mi opowiada o chomikach...
Chyba nie takiej odpowiedzi się spodziewała ;-)


Kurde.. Uwielbiam to.. Czymkolwiek bym się nie pochwaliła, to Dominik i tak będzie lepszy... 

Ja: A ja mam -5 z fizyki!
D: A ja wygrałem konkurs z matematyki i dostałem 6.

Żyj i daj żyć innym :(

Kilka nowych "ślicznych" zdjęć z wycieczki by Karolina Ostrowska

 Śnieg.

 Fejm i cebula. Nie wiem czemu. 

 Yyy.. Ja rzucam ? Ty rzucasz? A może on/ona/ono rzuca?

 McDonald`s i jabłko z Happy Meala. 
Oczy wpatrzone w ekran telefonu.. Chyba norma.


Niewielka różnica :-D 
Luuuubię to zdjęcie. Lubię większość zdjęć na których mam oczy zamknięte.

And I count my sins
And I close my eyes
And I take it in.

środa, 1 maja 2013

25-28 kwietnia - wycieczka do Zakopanego

I nadszedł czas w którym doczekałam się kilkudniowej wycieczki!
Miła odmiana po trzech latach gimnazjum, kiedy to "nic nie udało się zorganizować".

Wprawdzie wyjazd nie klasowy, bo takie jeszcze się nie odbył, ale wycieczka z klasą IE (społeczno-prawny) i ich cudowną wychowawczynią. Do społ-prawa nic nie mam, do tej klasy chodzą Ania i Karolina, więc czemu nie miałabym jechać razem z nimi? ;-)

Celem naszej kilkugodzinnej jazdy było Zakopane. Po drodze rozwiązałam krzyżówkę Karoliny; taka mądra jestem ♥

Na początek Gubałówka. Wjeżdżaniu kolejką towarzyszyły emocje jakbyśmy co najmniej Everest zdobywali. Dostaliśmy do dyspozycji dwie godziny, w czasie których mieliśmy robić co tylko chcemy, byleby tylko później wszyscy na miejscu zbiórki zjawili się żywi.


Takie tam.. ;-)

Kupiłam pocztówkę, znalazłam miejsce w którym była cała masa krokusów i zrobiłam kilka zdjęć aparatem Karoliny. Ostro.



Kolejką z Gubałówki w dół, a następnie w kierunku Murzasichle, na miejsce noclegu.
Po drodze wstąpiliśmy do iście szatańskiego sklepu - LEWIATAN. Dlaczego jest taki zły? Nazwa mówi sama za siebie :) Można jeszcze dodać, że ceny wzięte z kosmosu, i po sklepie łazi ekspedientka upominająca, że "tu nie wolno bez koszyka chodzić!". (A bujaj się, i tak będę chodzić bez. Prawdziwy rebeliant. )
Btw - w tym sklepie kupiłam.. wodę. Spłonę. 

Wieczór pełen wrażeń - koszykówka wraz z Karoliną i Stanisławem. Grałam z takim zaangażowaniem, że po kilku minutach w moich (nowych!!!) butach pojawiły się dziury w podeszwie. Buty do chodzenia nie nadają się do gry w kosza na betonowym boisku. Muszę to zapamiętać.

" I wanna dance... "
Jak kretyni. >.<

Razem z Olą, Anią i Asią zajęłyśmy pokój z balkonem ( i małą łazienką :< ). Przyszły do nas Justyna i Karolina. Siedzimy w pidżamach, jemy chipsy. Karolina też siedzi. W swojej koszulce. Z głębokim dekoltem. W panterkę. Ja pie*****, MOJE OCZY! Moje biedne oczy...

Ostrowska poszła spać, ale jak wstanie to chyba mnie zabije za to zdjęcie :-D Wzrok z serii "kac morderca nie ma serca", choć -wbrew pozorom- nic nie piłyśmy.

Wstaję rano, patrzę na telefon (to już jest odruch bezwarunkowy). 8:17. Moja klasa zaczęła ten piękny dzień fizyką. Duchowo połączyłam się z nimi w bólu, a fizycznie położyłam się spać.

Przy śniadaniu nauczycielka zaczęła nam tłumaczyć czym jest "szwedzki stół" (no nie wierzę; ja myślałam, że szwedzki bo z Ikei. ) oraz podstawowe zasady postępowania (czytaj: coś w rodzaju "nie zachowywać się jak świnie przy korycie").

Jedziemy do Doliny Kościeliskiej. Mamy się odpowiednio ubrać, spakować żarełko i busem ruszyć na kilkugodzinną wycieczkę.

Nikt nie spodziewał się oblodzonej drogi.
Ok, przynajmniej ja się nie spodziewałam.
W pewnym momencie szłyśmy z Karoliną trzymając się za ręce, żeby nie zaliczyć gleby. Doszłyśmy do wniosku, że jak zaczniemy śpiewać "Pobłogosław Jezu drogi"  to może uda nam się jakoś cudownie przeżyć całą wycieczkę. Idąca za nami nauczycielka wybiła nam ten pomysł z głowy.
Z coraz większymi obawami o własne życie, szłyśmy coraz mocniej trzymając się razem. Wyglądałyśmy jak "urocze lesby" ( przynajmniej znaniem Julki. Której tam nie było).
 Nic nie śpiewałyśmy, dotarłyśmy.

Ania: Co jest za tymi górami?
Ja: Akcja wszystkich bajek.


Leżing, smażing.

 Droga w dół była odrobinę lżejsza, ale mimo wszystko wciąż trzymałam się ręki Habiel ( przy okazji nucąc pod nosem "więc spleć palce z moimi palcami i chodź, prowadź i daj się prowadzić" ;-) ).

Po drodze do "Doliny..." zatrzymaliśmy się przy strumyku. Woda zimna jak cholera, jednak nawet to nie zraziło mnie przed tym by do niej wejść.
Stanowczo za często wpadam na głupie pomysły. Pierwszym z nich było wejście do wody. Drugim - poproszenie Ani o ręcznik. Podała, wprost do wody. To się nazywa niefart.



 "Justyna, ja wchodzę do wody, szybko robisz zdjęcie i wychodzę!"

Po powrocie Karolina poszła aktywnie spędzać czas na dworze, a ja siedziałam z Justyną i Olą. Justyna dorwała telefon Habiel. Żeby było śmieszniej zaczęła wysyłać sms-y o treści "Mrr, jestem napalona" >D Napalone to może być w piecu, o! ;-)

Wieczór i oglądanie "Czarnobyl reaktor strachu"
Chyba ku*wa śmiechu...
Ok, ok, na początku zamykałam oczy ze strachu wtulając się w siedzącą obok mnie Justynę, ale po chwili wybuchałam śmiechem. Jako jedyna. To dość głupie.. ;-)
(To bardzo głupie).

Trzeciego dnia zwiedziliśmy galerię Hasiora której z całego serca NIE POLECAM. (Można jechać tylko pod warunkiem posiadania dostatecznie dużej ilości środków odurzających).
Syf i mogiła, jak nie masz co z wolnym czasem zrobić to lepiej idź na wysypisko i posegreguj śmieci. Serio. Bezpieczniejsze dla własnego zdrowia psychicznego.

Przez cały pobyt w tym miejscu zadawaliśmy sobie standardowe pytania - Co brał ten człowiek? Dlaczego tak dużo?
Uważam, że przy wejściu powinni dawać te same dopalacze które brał autor, może wtedy zrozumielibyśmy jego "dzieła".

Na odstresowanie po ekstremalnej wizycie w galerii dostaliśmy 3 godziny na basenie.
Poza tym że kilkakrotnie zaliczyłam oczyszczanie górnych dróg oddechowych chlorowaną wodą, było fajnie. Nawet więcej niż fajnie. Trzeba się kiedyś wybrać znowu :-) Tylko trochę nie ma z kim. ;P

Zdjęcia w dzisiejszej notce w większości wykonane przez Karolina Habiel Ostrowska Photography* *klik* (albo przynajmniej jej aparatem).

*Ostrowska kazała mi dać tutaj informację w oczojebnym kolorze. I cóż poradzę? Jak nie napiszę to więcej zdjęć nie będzie ;-D
A tak poważnie - polecam jaj DA, czasem przez przypadek zrobi jakieś ładne zdjęcie :)